
Twoja historia w zasięgu kliknięcia. Zobacz unikalny zbiór cyfrowych kopii ksiąg metrykalnych z Połańca (1665–1918), pochodzących z zasobów Archiwum Państwowego w Kielcach (Oddział w Sandomierzu). Dzięki serwisowi GenBaza możesz teraz bezpiecznie i komfortowo odkrywać historię swojej rodziny, korzystając z materiałów źródłowych o najwyższej jakości.

istoria to nie tylko daty w podręcznikach, to przede wszystkim ludzie, nasi przodkowie. Aby ułatwić Wam ich odnajdywanie, stworzyliśmy na naszej stronie zakładkę: METRYKI. Po wejściu w tę sekcję zostaniecie bezpośrednio przekierowani do zasobów serwisu GenBaza, który jest prawdziwym skarbcem dla każdego genealoga. Znajdują się tam cyfrowe kopie ksiąg metrykalnych z Połańca, obejmujące narodziny, śluby oraz zgony.
Unikalność tej kolekcji opiera się na dwóch filarach. Wysoka rozdzielczość skanów, pozwalająca dojrzeć najdrobniejsze szczegóły dawnego pisma oraz imponujący zakres czasu. Dokumenty te pozwalają nam cofnąć się aż do 1665 roku i śledzić losy mieszkańców Połańca aż do roku 1918. Wszystkie cenne materiały pochodzą z zasobów Archiwum Państwowego w Kielcach (Oddział w Sandomierzu).
Jeśli szukasz kogoś z rodziny, kto mieszkał w Połańcu lub okolicach na przełomie wieków, te dokumenty mogą być brakującym elementem Twojej układanki. Jeżeli macie problem z odszyfrowaniem pisma (np. cyrylica, łacina) napiszcie do nas, postaramy się Wam pomóc na miarę naszych możliwości.


Data spisania: 16 sierpnia 1810 r.
Data urodzenia dziecka: 15 sierpnia 1810 r.
Dziecko: Maryanna Zofia Brzychczy.
Rodzice: Maciej Brzychczy (43 lata) i Agnieszka z Kołodziejów (38 lat).
Miejsce: Piory (gmina Połaniec).
Spisał: ks. Jan Zawisza (proboszcz parafii św. Marcina Biskupa w Połańcu).

№ 1. Akt Urodzenia
Roku tysiącznego osmsetnego dziesiątego, dnia szesnastego Sierpnia, o godzinie osmey przed południem.
Przed nami Proboszczem Połanieckim, sprawuiącym obowiązki Urzędnika stanu cywilnego, gminy Połanieckiey, Powiatu Staszowskiego w Departamencie Radomskim stawił się Maciey Brzychczy rolnik, liczący lat czterdzieści trzy w wiosce Piory, w gminie Połanieckiey położoney, zamieszkały, i okazał nam dziecię płci żeńskiey, które urodziło się w domu iego pod numerem trzecim, na dniu piętnastym Sierpnia roku bieżącego, oświadczaiąc, iż jest spłodzone z niego, i Agnieszki Kozodojowney lat trzidzieści osm maiącey, iego małżonki, i że życzeniem iego jest nadać mu imiona Maryanna Zofia.
Po uczynieniu powyższego oświadczenia i okazaniu dziecięcia w przytomności Wawrzyńca Kardasia rolnika liczącego lat trzidzieści tamże w Piorach zamieszkałego, tudzież Piotra Gwizdowskiego z wioski Brzozowey w gminie Połanieckiey położoney, który rok dwudziesty czwarty skończył, ninieyszy akt urodzenia po przeczytaniu onego stawaiącym podpisaliśmy, oyciec i świadkowie obydwa nieumiéiący pisma.
Xiądz Jan Zawisza Proboszcz Połaniecki, sprawuiący obowiązki Urzędnika stanu cywilnego.
Uprzedzając ewentualne uwagi dot. RODO oraz praw autorskich, spieszymy z garścią twardych faktów prawnych, które rozwiewają wszelkie wątpliwości co do legalności naszych publikacji. Przede wszystkim warto pamiętać, że europejskie rozporządzenie o ochronie danych osobowych zostało stworzone z myślą o ochronie osób żyjących. Zgodnie z oficjalną wykładnią, jego przepisy nie mają zastosowania do danych osób zmarłych. Przodkowie wymienieni w aktach sprzed ponad dwóch stuleci dawno opuścili sferę administracyjnej kontroli danych, stając się częścią naszej wspólnej historii i dziedzictwa narodowego. Publikując ich dane, przywracamy im pamięć, nie naruszając przy tym niczyjej prywatności.
Często pojawia się również argument dotyczący praw autorskich do dawnych zapisów. Tutaj sprawa jest równie jasna. Zgodnie z polskim prawem (art. 4 pkt 1 Ustawy o prawie autorskim), dokumenty urzędowe, a takimi są akty stanu cywilnego, w ogóle nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego. Oznacza to, że nawet gdyby ksiądz Jan Zawisza, który sporządzał te dokumenty w 1810 roku, żył do dzisiaj, jego urzędowe zapisy nie podlegałyby ochronie jako „utwory”. Kropkę nad „i” stawia polskie prawo o aktach stanu cywilnego. Dokumenty takie stają się w pełni jawne i przechodzą do archiwów państwowych po upływie 100 lat w przypadku urodzeń oraz 80 lat w przypadku małżeństw i zgonów. Metryki, którymi się zajmujemy, przekroczyły te ustawowe progi już dwukrotnie, stając się dobrem publicznym dostępnym dla każdego badacza.
Krótko mówiąc nasze dzisiejsze publikacje, jak i te planowane w przyszłości, to w pełni legalny i bezpieczny „skarbiec przeszłości”. Jedynym realnym ryzykiem, na jakie się Państwo wystawiają, jest… nadmierne wciągnięcie się w fascynujący proces odkrywania własnych korzeni, czego serdecznie Państwu życzymy!
Pozdrawiamy serdecznie.








Odpowiedź: Najstarsza metryka zaślubin z Połańca z 1665 roku - Na Fali Czasu