1060. rocznica Chrztu Polski. Od decyzji Mieszka I do bogatej historii Połańca (966-2026)

Łukasz OrłowskiWydarzenia14 kwietnia, 2026219 Wyświetleń

14 kwietnia to ważna data w polskim kalendarzu państwowym. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił ten dzień Narodowym Świętem Chrztu Polski. Odpowiednia ustawa została przyjęta 22 lutego 2019 roku (Dz.U. 2019 poz. 656). Inicjatywa miała na celu upamiętnienie wydarzenia o ogromnym znaczeniu dla państwa i narodu.

hrzest Polski odbył się najprawdopodobniej 14 kwietnia 966 roku. Wypadała wtedy Wielka Sobota. Taki wybór dnia nie był przypadkowy. W dawnych wiekach ważne chrzty odbywały się właśnie w okresie Świąt Wielkanocnych. Decyzja księcia Mieszka I jest powszechnie uznawana za historyczny początek Państwa Polskiego.

Święto ma przypominać współczesnym o cywilizacyjnej wadze tamtych dni. Chrzest miał absolutnie istotne znaczenie dla rozwoju państwa i społeczeństwa. Zwraca uwagę na chrześcijańskie korzenie naszej kultury i tożsamości. Historycy są zgodni co do wielkiej roli tego wydarzenia. Przed 966 rokiem plemiona zamieszkujące dzisiejszą Polskę wyznawały dawne, pogańskie wierzenia. Oddawano cześć siłom przyrody oraz wielu bogom. Decyzja Mieszka I była aktem o wymiarze religijnym, ale przede wszystkim strategicznym i politycznym.

Narodowe Święto Chrztu Polski i jego znaczenie

Mieszko I i Dobrawa Przemyślidka według Jana Matejki.

Wprowadzenie chrześcijaństwa nie było procesem szybkim ani jednorazowym. Wymagało czasu, cierpliwości i pracy misjonarzy. Książę Mieszko I (ur. 922–945, zm. 992) przyjął chrzest prawdopodobnie na Ostrowie Lednickim. Znaleziono tam relikty potężnych kamiennych budowli. Odkryto między innymi baseny chrzcielne, zwane baptysteriami. Chrzest oznaczał wejście państwa Polan do grona chrześcijańskich monarchii Zachodu. Dzięki temu młode państwo zyskało nowych, potężnych sojuszników w Europie. Mieszko I ożenił się w 965 roku z czeską księżniczką Dobrawą (930-977). Strategiczny sojusz umocnił jego władzę w regionie tym samym oddalając także bezpośrednie zagrożenie ze strony potężnego Cesarstwa Niemieckiego.

Mieszko I doskonale wiedział, co robi. Nowa wiara miała zjednoczyć różne plemiona pod jego władzą. Jeden Bóg zastąpił wiele dawnych, lokalnych kultów. Zwiększyło to powagę władcy i całego kraju w Europie. W ten sposób Polska zyskała uznanie Papieża Jana XIII (zm. 972) oraz cesarza Ottona I Wielkiego (912-973). Chrześcijaństwo chroniło nas przed pretekstem przymusowego nawracania przez zachodniego sąsiada. Co więcej, Kościół dawał wielkie wsparcie w rządzeniu państwem. Duchowni znali się na administracji i pomagali w dyplomacji.

Razem z nową wiarą nadeszła do nas zupełnie nowa kultura. Z czasem znaki chrześcijaństwa zastąpiły pogańskie zwyczaje. Nie zawsze szło to jednak łatwo. Misjonarze budowali świątynie i zakładali szkoły. Język łaciński otworzył drzwi do wielkiego świata nauki. Pojawiły się nowe, zachodnie style w budownictwie. Był to styl romański, a później gotycki. Klasztory uczyły rolników nowoczesnych sposobów uprawy ziemi i rzemiosła. Polska na zawsze weszła do kręgu kultury zachodniej Europy.

Połaniec nie brał bezpośredniego udziału w wielkich ceremoniach na dworze Mieszka I. Jednak i tutaj dotarły silne echa chrystianizacji. Misjonarze wyruszali z Gniezna i Poznania w najdalsze zakątki kraju. Zmiany obejmowały powoli całą Małopolskę. Bliski Sandomierz bardzo szybko zyskał na politycznym znaczeniu. Sam Mieszko I miał tam ufundować dwa pierwsze kościoły. Były to świątynie pod wezwaniem świętego Mikołaja i świętego Jana. Wpływy Kościoła docierały też prosto do Połańca. Najwcześniejszym śladem tych przemian był kościół świętej Katarzyny. Powstawały nowe struktury i parafie. Życie mieszkańców zmieniało się nie do poznania. Porzucano dawne wierzenia na rzecz nowych zasad i wartości. Chrzest z 966 roku był przełomem, który krok po kroku odmienił codzienność każdego mieszkańca.

Przemiany kulturowe i powolne kroki nowej wiary

Przyjęcie nowej religii całkowicie zmieniło życie mieszkańców polskich ziem. Księża i zakonnicy uczyli pisać i czytać. Wprowadzali nowe, zachodnie techniki rolnicze oraz rzemieślnicze. Proces trwał jednak bardzo długo i napotykał opór. Dawne wierzenia były silnie zakorzenione w świadomości prostego ludu.

Na terenach dzisiejszej Sandomierszczyzny chrystianizacja postępowała wyjątkowo powoli. Z pierwszych stu lat po chrzcie Mieszka I zachowało się niewiele śladów nowej wiary w tym regionie. W grobach z XI i XII wieku archeolodzy wciąż znajdują liczne przedmioty związane z dawną magią. Są tam skorupki jajek czy kamienne pisanki. W samym Sandomierzu na cmentarzysku na Wzgórzu Staromiejskim odkryto srebrną katorgę. Znaleziono tam również półksiężycowatą zawieszkę zwaną lunulą. Są to bezsporne dowody na silne przywiązanie miejscowej ludności do pogańskich tradycji. Najstarszym chrześcijańskim zabytkiem z okolic Opatowa jest dopiero zawieszka w kształcie krzyża jerozolimskiego z XII lub XIII wieku. Czytelników bardziej zainteresowanych tym okresem odsyłamy do pracy dr. Marka Florka z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie pt. „Recepcja chrześcijaństwa w okolicach Opatowa i Sandomierza w świetle źródeł archeologicznych” (czytaj).

Mimo początkowych trudności nowa wiara docierała do najdalszych zakątków państwa Piastów. Z czasem w ważnych ośrodkach administracyjnych i handlowych powstawały pierwsze drewniane świątynie. Takim właśnie miejscem był nasz Połaniec, którego historia jest nierozerwalnie związana z procesem budowy państwa polskiego i szerzeniem się chrześcijaństwa na południu kraju.

Połaniec u zarania państwowości

Historia Połańca i jego okolic sięga czasów dalekiej przeszłości. Tereny te w epoce przedpiastowskiej zamieszkiwało potężne plemię Wiślan. Ludność zawsze szukała bezpiecznych i dogodnych miejsc do życia. Osady najczęściej powstawały w pobliżu rzek. Pierwotny Połaniec usytuowany był w zakolu rzeki Czarnej. Znajdował się blisko jej ujścia do wielkiej rzeki Wisły. Miejsce to miało formę kępy wznoszącej się ponad podmokły teren zalewowy obu rzek.

Archeolodzy z Krakowa uważają, że najstarszy, przedhistoryczny gród połaniecki znajdował się tuż nad brzegiem Wisły. Rzeka ta miała jednak niszczącą i potężną siłę. Fale Wisły stale podmywały wysokie zbocze. W najdawniejszych dziejach pierwszy gród po prostu runął do rwącej rzeki. Z tego powodu kolejne pokolenia budowały swoje osady nieco dalej od niebezpiecznego nurtu. Osiedla miejskie we wczesnym średniowieczu powstawały powoli. Nie tworzono ich w jednym, szybkim akcie osiedleniowym. Był to zawsze długi proces historyczny. Wokół głównego grodu stopniowo wyrastało tzw. podgrodzie. Mieszkali tam rzemieślnicy oraz kupcy. Teren podgrodzia w starym Połańcu był jednak bardzo mały. Zajmował zaledwie około 9 arów powierzchni (900 m²). Brakowało tam miejsca na swobodną rozbudowę domostw. Dlatego też nowe chaty stawiano na południe od grodu. Były one oddzielone od lądu głęboką fosą. Nad fosą znajdował się zwodzony most, który zapewniał mieszkańcom bezpieczeństwo.

Domy wczesnośredniowiecznego Połańca były bardzo proste i skromne. Ludzie mieszkali w małych półziemiankach. Ich wymiary wynosiły zazwyczaj zaledwie 4 na 4 metry. Budowano też kurne chaty i drewniane klecie (drewniane szopy lub komórki) kryte słomą lub trzciną. Domy stały nieregularnie obok siebie. Pomiędzy nimi wiły się bardzo wąskie uliczki. Drogi te wykładano drewnem lub wiązkami faszyny. Pełniły one jednocześnie funkcję rynsztoków odprowadzających brudną wodę i nieczystości.

Gród kasztelański nad rzeką Czarną

Grodzisko kasztelanii połanieckiej. Fot. Mariusz Kowalik.

W połowie XI wieku w Połańcu wzniesiono nowy, potężny gród obronny. Funkcjonował on nieprzerwanie aż do połowy XIII wieku. Obiekt miał kształt wydłużonego owalu. Został zorientowany z północnego zachodu na południowy wschód. Jego wymiary wewnętrzne wynosiły 105 na 70 metrów. Otaczał go wał ochronny o szerokości aż 10 metrów. Gród pełnił ważne funkcje obronne, administracyjne i sądowe. Był to oficjalny ośrodek kasztelański. Władca państwa polskiego często podróżował po swoim rozległym terytorium. Zatrzymywał się w grodach, aby sprawować bezpośrednią władzę i sądzić poddanych. Połaniec był bardzo ważnym punktem na jego trasie. Kasztelania dbała o porządek na podległym terenie. Zbrojne ramię kasztelana zapewniało tzw. mir targowy. Chroniło ono kupców i surowo karało wszystkich, którzy zakłócali spokój podczas handlu.

W grodzie systematycznie zbierano daniny od lokalnej ludności. Prawa te wynikały bezpośrednio z prawa książęcego, zwanego po łacinie ius ducale. Początkowo opłaty uiszczano w produktach rolnych, miodzie i skórach. Zbiory konsumowała miejscowa załoga rycerska oraz książę i jego liczny dwór podczas wizyt. Z czasem wprowadzono również opłaty targowe uiszczane w pieniądzu. Zyski trafiały bezpośrednio do skarbca księcia na mocy prawa ius forense. Handlujący cieszyli się natomiast przywilejem rynku, czyli privilegium fori.

Połaniec rozwijał się błyskawicznie dzięki doskonałemu położeniu geograficznemu. Leżał na skrzyżowaniu naturalnych szlaków wodnych Wisły, Wisłoki i Czarnej. Tędy przebiegała również stara droga lądowa. Łączyła państwa Europy Zachodniej, południowe Niemcy i Pragę z Krakowem i Sandomierzem. Dalej szlak prowadził na wschód do Kijowa i Włodzimierza Wołyńskiego na Rusi. Mieszkańcy grodu i podgrodzia uczestniczyli w wielkim handlu. Rolnicy chętnie wymieniali tu żywność na cenne produkty leśne. Handlowano skórami zwierząt, ciepłymi futrami, woskiem i słodkim miodem. W najdawniejszych czasach skóry pełniły nawet funkcję pieniądza zastępczego. Stopniowo jednak handel oparty na wymianie towar za towar ustępował miejsca transakcjom za pomocą srebrnych monet.

O szerokich kontaktach z dalekim światem świadczą liczne znaleziska archeologiczne. W Połańcu wykopano przedmioty pochodzące z Rusi Kijowskiej i Wołynia. Były to gliniane przęśliki owruckie, osełki oraz ozdobne sprzączki lirowate. Niezwykłym odkryciem, dokonanym w 9 listopada 1968 roku, był skarb monet rzymskich. Dwóch mieszkańców Połańca, Mieczysław Marczewski i Władysław Kłosiński, przy pracach nad umocnieniem wału ochronnego przy rzece Wschodniej, odkryło skarb zawierający 148 denarów rzymskich. Monety pochodziły jeszcze z czasów późnej Republiki i cesarza Augusta Oktawiana, czyli z V wieku po Chrystusie. Dowodzi to bardzo wczesnego gromadzenia kruszców i handlu na tym nadwiślańskim terenie.

Kościół św. Katarzyny na Winnej Górze

Kościół św. Katarzyny w Połańcu na mapie Galicji i Lodomerii z lat 1779–1783. Źródło: Wiedeńskie Archiwum Państwowe.

Wraz z rozwojem grodu i postępującą chrystianizacją państwa polskiego, w Połańcu powstała pierwsza świątynia. Wczesne osady często rosły w miejscach pełniących ważną rolę religijną. Najdawniejszym miejscem kultu chrześcijańskiego w miasteczku był drewniany kościół pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej, Panny i Męczenniczki. Został wybudowany na szczycie wzniesienia zwanego Winną Górą. Lokalna tradycja historyczna łączy powstanie tego kościoła z osobą pierwszego króla Polski, Bolesława Chrobrego (967-1025). Świątynia miała powstać około 1000 roku. Był to czas wielkiego zjazdu gnieźnieńskiego i umacniania struktur kościelnych w Polsce. Nie ma jednak na to twardych dowodów pisanych z tamtego okresu. Pierwsza w pełni udokumentowana wzmianka o istnieniu kościoła św. Katarzyny pochodzi dopiero z 1191 roku.

W 1191 roku książę krakowsko-sandomierski Kazimierz Sprawiedliwy (1138-1194) włączył kaplicę połaniecką do uposażenia nowej kolegiaty w Sandomierzu. Przekazał kościółek pod opiekę i nadzór sandomierskich duchownych. Głównym patronem parafii połanieckiej został proboszcz z Sandomierza. Pierwotna parafia była bardzo bogata. Posiadała własne ziemie nadane przez władcę. Należała do niej na przykład cała wieś Zaduszniki, leżąca na prawym brzegu Wisły.

Kościół św. Katarzyny służył mieszkańcom przez wiele stuleci. Ludność przyjeżdżająca na połaniecki targ mogła tam słuchać kazań i stopniowo poznawać nową wiarę. Zrozumienie zasad religii chrześcijańskiej było początkowo trudne dla prostych ludzi. Obce pochodzenie wielu pierwszych misjonarzy stanowiło barierę językową. Z biegiem czasu chrześcijaństwo jednak na stałe zakorzeniło się w sercach mieszkańców. Święta Katarzyna Aleksandryjska stała się patronką lokalnych filozofów, rzemieślników i młynarzy.

Świątynia na Winnej Górze straciła swoje główne znaczenie parafialne w połowie XIV wieku. W 1350 roku król Kazimierz Wielki (1310-1370) przeniósł miasto w zupełnie nowe miejsce. W dolinie rzeki Czarnej stanął nowy kościół pod wezwaniem św. Marcina Biskupa. Dawny kościół świętej Katarzyny stał się jedynie kaplicą cmentarną. Funkcjonował jeszcze długo, służąc wiernym z prawego brzegu Wisły. Z czasem budynek zaczął chylić się ku upadkowi. W 1786 roku był już w stanie całkowitej ruiny i został ostatecznie rozebrany. Dziś na historycznej Winnej Górze stoi pamiątkowy krzyż z kamieniem i tablicą, a jedna z ulic Połańca nosi imię świętej Katarzyny.

Trudny wiek XIII i najazdy tatarskie

Wiek XIII przyniósł Połańcowi i okolicznym ziemiom wiele cierpień. Polska, rozbita na małe dzielnice po testamencie Bolesława Krzywoustego (1086-1138), była słaba politycznie i militarnie. Wykorzystali to Mongołowie, zwani w Europie potocznie Tatarami. W 1241 roku miał miejsce pierwszy, potężny najazd tatarski na polskie ziemie. Był wielkim dramatem dla całego kraju. Atak miał charakter wojskowego uderzenia pomocniczego. Głównym celem wielkiej armii Mongołów były Węgry. Chodziło im o to, aby polski książę Bolesław Wstydliwy (1226-1279) nie mógł zbrojnie pomóc swojemu teściowi, królowi węgierskiemu Beli IV (1206-1270).

Stanisław Eugeniusz Bodes “Bitwa pod Turskiem Wielkim”.

Mongołowie po zdobyciu Kijowa ruszyli na zachód. Zimą 1241 roku wkroczyli na ziemię sandomierską. Szlak ich brutalnej grabieży prowadził prosto przez Połaniec. Po spaleniu Sandomierza, oddziały tatarskie dotarły do wsi Tursko Wielkie. Miejscowość leży bardzo blisko Połańca. Tatarzy rozłożyli tam swój obóz i odpoczywali z zagrabionymi łupami. 13 lutego 1241 roku doszło do słynnej w historii bitwy pod Turskiem. Wypadała wtedy Środa Popielcowa, rozpoczynająca Wielki Post. Wojewoda krakowski Włodzimierz zebrał wokół siebie część polskiego rycerstwa. Zaatakował niespodziewanie odpoczywających Mongołów. Początkowo Polacy odnieśli wspaniały sukces. Zaskoczeni Tatarzy ponieśli duże straty. Polskie rycerstwo zdobyło nawet wrogi obóz i uwolniło część jeńców.

Niestety, polscy rycerze zgubili czujność. Rzucili się natychmiast do dzielenia bogatych łupów w obozie. Wtedy Tatarzy uporządkowali swoje szyki i uderzyli ponownie ze zdwojoną siłą. Zastosowali swoją ulubioną, wschodnią taktykę pozorowanego odwrotu. Udali paniczną ucieczkę, a potem zawrócili, okrążyli przeciwnika i zasypali go gradem strzał. Polskie rycerstwo, walczące w ciężkich zbrojach i zwartych szykach, zupełnie nie znało takich metod walki. Bitwa szybko zamieniła się w rzeź i zakończyła wielką klęską Polaków.

Mimo ostatecznego zwycięstwa, Mongołowie przestraszyli się oporu polskich sił. Nie podjęli pościgu. Zaczęli uciekać w stronę Zawichostu i Sieciechowa. Zostawiali po drodze swoich rannych i umierających towarzyszy. Ukryli się w lasach zwanych Strzemech. Gród w Połańcu prawdopodobnie uniknął wtedy całkowitej zagłady i oblężenia. Badania archeologiczne pokazują jednak, że gród płonął w swojej historii dwukrotnie. Ostateczny jego koniec nastąpił w połowie XIII wieku. Mogło to mieć bezpośredni związek z kolejnym, jeszcze straszniejszym najazdem tatarskim z lat 1259-1260, który doszczętnie zniszczył całą Małopolskę.

Królewskie przywileje fundamentem rozwoju miasta

Fragment przywileju Bolesława Wstydliwego z 1264 r. przechowywany w Archiwum Głównym Akt Dawnych.

Po wielkich zniszczeniach tatarskich należało szybko odbudować wyludniony kraj. Książę krakowsko-sandomierski Bolesław Wstydliwy aktywnie wspierał rozwój osad. Wydawał liczne dokumenty lokacyjne i korzystne przywileje. W 1264 roku Połaniec otrzymał bardzo ważny dokument prawny. Nie był to akt tworzący nowe miasto na tak zwanym “surowym korzeniu”, a raczej prawne usankcjonowanie i rozszerzenie dotychczasowych wolności miejskich. Połaniec był już wtedy prężną osadą o charakterze miejskim.

Dokument został wystawiony 18 lipca 1264 roku. Książę przebywał wtedy na zamku myśliwskim w Osieku, gdzie odpoczywał po polowaniach. Akt uroczyście spisano w języku łacińskim. Rozpoczynał się on od wzniosłych słów “W Imię Pańskie”. Odbiorcą tego przywileju był wójt Mikołaj, syn rycerza Bartłomieja. Książę nadał mu bardzo liczne prawa. Wójt otrzymał wyłączną wolność budowy młynów na rzece Czarnej. Zyskał też prawo łowienia ryb i budowy zapór na rzece Wiśle.

Z kolei mieszczanie połanieccy otrzymali wolny dostęp do rozległych lasów książęcych w lesie szczeckim. Mogli tam bez przeszkód wypasać bydło i nierogaciznę. Mogli zbierać grzyby, owoce leśne oraz wycinać drewno na budowę domów i opał. Natomiast kupcy z Połańca otrzymali niesamowicie cenny przywilej handlowy. Całkowicie zwolniono ich z opłacania ceł lądowych i wodnych na terytorium całego księstwa krakowsko-sandomierskiego. Mogli swobodnie podróżować ze swoimi towarami. Dokument wprost wspominał o kupieckich wyprawach na odległą Ruś z polskim suknem.

Kolejny ważny dokument dla Połańca wydał król Władysław Łokietek (1261-1333). Miało to miejsce 16 stycznia 1321 roku w Sandomierzu. Odbiorcą był wierny królowi rycerz i wójt połaniecki Maciej syn lub wnuk Mikołaja. Król szczodrze nagrodził go za oddane usługi i lojalność w walce z buntem wójta Alberta w Krakowie. Wójt otrzymał prawo lokowania i zakładania nowych wsi na prawie niemieckim na swoich rozległych terytoriach. Dokument pozwalał na dynamiczny rozwój osadnictwa wokół Połańca. Dziedziczni wójtowie lokowali wtedy między innymi potężną wieś Rudniki oraz leśną osadę Szczekę.

Nowy Połaniec króla Kazimierza Wielkiego

W połowie XIV wieku nastąpiła wielka zmiana w układzie urbanistycznym miasta. Król Kazimierz Wielki zdecydował o całkowitym przeniesieniu Połańca. Miasto zostało przesunięte z wysokiego, niebezpiecznego brzegu Wisły w cichą i spokojną dolinę rzeki Czarnej. Zmiana nastąpiła prawdopodobnie około 1350 roku. Stare miejsce było stale narażone na obsunięcia ziemi i niszczące działanie wiślanych powodzi. Połaniec nad Wisłą zamienił się z czasem w przedmieście zwane Winnicą. W nowym centrum lokacyjnym wytyczono piękny, duży rynek. Miał on formę nieregularnego prostokąta. Jego wymiary wynosiły 185 metrów długości na 82,5 metra szerokości. Ten lekko pochyły kształt był wynikiem niekorzystnej budowy geologicznej terenu. Z płytkich warstw ziemi wypływała woda zaskórna, która omywała rynek strumieniem. Od rynku promieniście rozchodziły się nowe ulice. Zabudowa miasta wciąż była całkowicie drewniana, co w przyszłości stanie się przyczyną wielu tragedii.

Miasto leżało na najważniejszej trasie dyplomatycznej z Krakowa do Sandomierza tzw. drodze królewskiej. Tędy bardzo często podróżowali polscy królowie i książęta. Władcy zatrzymywali się w Połańcu na odpoczynek i posiłki. W sierpniu 1374 roku przebywała tu królowa Elżbieta Węgierska, matka Ludwika Węgierskiego (1326-1382). Jesienią, dokładnie 25 października 1389 roku, nocowała w miasteczku słynna królowa Jadwiga Andegaweńska (1373-1399). Przejeżdżał tędy także król Władysław Jagiełło (1362-1434) w drodze do Nowego Korczyna. Połaniec był więc świadkiem wielkich, historycznych wydarzeń.

Grafika W. Krassowskiego pokazująca jak mógł wyglądać poprzednik kościoła św. Marcina Biskupa w Połańcu.

Wraz z przeniesieniem miasta, król Kazimierz Wielki ufundował nową świątynię. W dolinie rzeki Czarnej, niedaleko drewnianego mostu, stanął kościół pw. św. Marcina Biskupa. Nowa świątynia stała się głównym miejscem kultu religijnego w Połańcu. Posiadała obszerną plebanię, dom organisty oraz szkołę parafialną. Zbudowanie nowego kościoła było dowodem troski króla o rozwój miast królewskich. Świątynia była wielokrotnie przebudowywana po licznych pożarach. W 1562 roku ogień doszczętnie zniszczył pierwszy budynek. Kilka lat później, dzięki wsparciu króla Zygmunta Augusta, w latach 1567-1572 wybudowano wspaniały, nowy kościół. Powstał on z potężnych bali drewna modrzewiowego i dębowego. Jego uroczysta konsekracja miała miejsce w 1633 roku. Do kościoła przylegała piękna, murowana kaplica w stylu barokowym, ufundowana w XVII lub XVIII wieku przez Stanisława Szembeka, chorążego sandomierskiego.

Wokół kościoła toczyło się całe życie duchowe i edukacyjne miasta. Działała tu szkoła parafialna. Uczono w niej ministrantów, prowadzono chór i kształcono młodzież. Przy parafii istniał również szpital. Był to przytułek dla najuboższych i starców, ufundowany przez magistrat miejski w 1607 roku. Szpital posiadał własny, mały kościółek pw. Świętego Ducha, rozebrany w późniejszych wiekach.

Jagiellonowie, wielkie długi i dominium rytwiańskie

Okres panowania pierwszych Jagiellonów przyniósł miastu nieoczekiwane kłopoty prawne i finansowe. Królowie prowadzili aktywną politykę zagraniczną i potrzebowali ogromnych sum pieniędzy na prowadzenie wojen. Władcy zaciągali wielkie długi u bogatych rodów magnackich. Starostwo sandomierskie, w skład którego wchodził królewski Połaniec, bardzo często trafiało w ręce prywatne jako finansowy zastaw.

W 1442 roku młody król Władysław Warneńczyk (1424-1444) pilnie poszukiwał gotówki na zbrojną wyprawę przeciwko Turkom. Węgierski skarbiec świecił pustkami. Król pożyczył ogromną sumę 2700 grzywien od polskiego magnata Dersława z Rytwian (1414-1478). Dersław pochodził z potężnego rodu Jastrzębców. W ramach zabezpieczenia długu król zastawił miasto Połaniec oraz sąsiedni Osiek. Od tego momentu to magnat pobierał wszystkie podatki z miasta. Król zachował dla siebie jedynie prawo do jednego dnia tak zwanej stacji, czyli darmowej gościny w roku.

Długi te przechodziły z ojca na syna na kolejnych władców Polski. Król Kazimierz Jagiellończyk (1427-1492) również musiał sprzedawać prawa do Połańca bratu Dersława, Janowi Rytwiańskiemu (1422-1478). Na skutek tych prywatnych machinacji ziemie miejskie drastycznie się kurczyły. Potężne wsie założone w XIV wieku przez dawnych wójtów połanieckich, takie jak Rudniki czy leśna Szczeka, przeszły bezpowrotnie na własność magnatów z Rytwian. Zubożali mieszczanie stracili swoje dawne lasy, darmowe drewno opałowe i obszerne pastwiska. Sprawy te próbowano uregulować na sejmach egzekucyjnych, ale silna szlachta broniła swoich interesów. Częściowy porządek prawny przywrócono dopiero za panowania stanowczego Zygmunta Starego (1467-1548) w XVI wieku.

Złoty wiek Połańca i upadek miasta

Anonimowy obraz ilustrujący załamanie się koniunktury na zboże w drugiej połowie XVII w.

Pomimo utraty części historycznych ziem, w XVI wieku Połaniec przeżywał ogromne ożywienie gospodarcze. W całej Europie wzrósł popyt na polskie zboże. Rzeka Wisła stała się główną, bezcłową autostradą handlową Rzeczypospolitej. Prowadziła ona wprost do portu w Gdańsku. Zamożni kupcy z Połańca niezwykle aktywnie uczestniczyli w spławie towarów. Wożono na specjalnych szkutach setki ton zboża, złocisty wosk, beczki miodu i cenne drewno budulcowe. Szkuty były statkami o płaskim dnie, co pozwalało im żeglować po kapryśnych, piaszczystych rzekach.

Bardzo ważnym towarem eksportowym był również potaż i popiół drzewny. Potaż był zanieczyszczoną postacią węglanu potasu, którą dawniej pozyskiwano w rzemieślniczy sposób z popiołu drzewnego. Był niezbędny do funkcjonowania przemysłu w XVI-XVIII w. Wykorzystywano go do hutnictwa szkła, produkcji mydła, włókiennictwa czy rolnictwa. Rzeczpospolita Obojga Narodów, do czasu wynalezienia metod syntetycznych, przez kilka wieków była jednym z największych producentów i eksporterów potażu na świecie. W 1537 roku przez wrocławską komorę celną przewieziono z samego Połańca na Śląsk i do Niemiec aż 510 łasztów popiołu (1100–1150 ton). Była to gigantyczna ilość. Popiół był pilnie potrzebny w zachodnim przemyśle tekstylnym i szklarskim. Szklarstwo potrzebowało go jako tzw. topnika, natomiast w przemyśle tekstylnym z popiołu wyrabiano ług. Z Połańca wywożono więcej popiołu niż z potężnego Sandomierza.

W mieście organizowano też wielkie, cykliczne jarmarki. Sprzedawano na nich opasłe woły pędzone długimi szlakami z Mołdawii, Wołynia i Ukrainy. Zwierzęta trafiały następnie na rynki niemieckie. W 1582 roku przez komorę celną w śląskim Brzegu przepędzono z Połańca aż 823 woły. W 1602 roku w Połańcu stały już 322 domy. Działało tu aż 267 mistrzów rzemieślniczych. Miasto tętniło życiem, a zamożność jego obywateli stale rosła. Był to prawdziwy, historyczny szczyt rozwoju grodu w epoce staropolskiej.

Jednakże s sybki rozwój miasta regularnie zakłócały tragiczne w skutkach nieszczęścia. Ciasna, drewniana zabudowa oraz dachy kryte łatwopalną słomą były niezwykle podatne na ogień. W 1526 roku wybuchł wielki pożar, który doszczętnie strawił jedną trzecią całego miasta. Król Zygmunt I Stary (1467-1548), widząc nędzę mieszkańców, zwolnił pogorzelców z ciężkich podatków na osiem lat. Ustanowił też nowe, zyskowne jarmarki, aby pobudzić lokalny handel.

W 1562 roku wybuchł kolejny, jeszcze bardziej tragiczny pożar. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie pędzony wiatrem. Spłonęły wtedy 154 domy, co stanowiło ponad połowę wszystkich budynków w mieście. Ogień zniszczył piękny, drewniany kościół świętego Marcina oraz wiele dokumentów z archiwum. Dobry król Zygmunt II August (1520-1572) ponownie pośpieszył miastu z pomocą. Zwolnił poszkodowanych mieszkańców z wszelkich danin państwowych. W latach 1567-1572 wspólnym wysiłkiem odbudowano kościół parafialny. Zrekonstruowano ulice. Mimo tych dotkliwych ciosów, przedsiębiorczy mieszczanie zawsze potrafili podnieść swoje miasto z popiołów jak mityczny Feniks.

Wiek XVII przyniósł całkowite załamanie pomyślności państwa polskiego i samego Połańca. W 1606 roku wybuchł zbrojny bunt szlachty, znany w historii jako rokosz sandomierski lub rokosz Zebrzydowskiego. Część magnatów podniosła broń przeciwko królowi Zygmuntowi III Wazie (1566-1632), oskarżając go o dążenie do władzy absolutnej. Wojska rokoszan rozlały się szeroką falą po całej Sandomierszczyźnie. Zamiast walczyć, zajęły się bezwzględnym grabieniem bogatych majątków królewskich.

Połaniec, jako bezbronne miasto królewskie, padł ofiarą okrutnego rabunku. Złodziejskie oddziały zabrały z miasta tysiące snopów zboża. Rejestry królewskich lustratorów z 1606 roku podają szokujące liczby strat: zrabowano 2388 kup zboża, 632 korce ziarna, 252 woły, 263 świnie i 64 owce. Rozzuchwaleni żołnierze niszczyli pszczele ule, kradli gotówkę (aż 1723 złote polskie) i rozbijali dębowe skrzynie w mieszczańskich domach. Co gorsza, brutalnie bili i torturowali niewinnych mieszkańców. Rewizorzy królewscy opisali potem ten teren jako doszczętnie zrujnowany. Ludzie nie mieli co jeść ani co posiać na wiosnę. Byli zmuszeni sprzedawać ostatnie krowy, aby kupić bochenek chleba. Kilka lat później liczba rzemieślników w mieście spadła drastycznie z 267 osób do zaledwie 44. Wielu ludzi zmarło z głodu, inni uciekli do prywatnych majątków magnackich, szukając tam jakiejkolwiek opieki. Połaniec bezpowrotnie stracił swój miejski blask i stał się małym, biednym miasteczkiem rolniczym.

Potop szwedzki, najazd Rakoczego i Uniwersał Tadeusza Kościuszki

Stefan Czarniecki 10-tysięczną armią w dniach 5-7 lipca 1657 roku obozował w Połańcu.

Kolejne dekady XVII wieku przyniosły nowe, apokaliptyczne plagi. Najpierw wybuchło powstanie Chmielnickiego (1648 r.), po którym przez Polskę przeszły fale morderczych epidemii cholery. Potem nastąpiły katastrofalne powodzie Wisły, które niszczyły zbiory. Prawdziwy cios przyszedł jednak z zewnątrz. W 1655 roku do Polski wkroczyli Szwedzi, rozpoczynając niszczycielski “Potop”. Dwa lata później, w 1657 roku, od południa uderzył książę Siedmiogrodu, Jerzy Rakoczy (1621-1660).

Wojska Rakoczego maszerowały przez Sandomierszczyznę, zostawiając za sobą stosy trupów i dymiące zgliszcza. Połaniec został ponownie ograbiony i spalony w 75 procentach. W pogoni za okrutnym najeźdźcą do Połańca dotarł jeden z najwybitniejszych polskich dowódców, Stefan Czarniecki (1599-1655). 5 lipca 1657 roku założył potężny, wojskowy obóz pod zrujnowanym miastem. Połączył tu swoje siły z wojskami Aleksandra Połubińskiego i Tatarami. Zgromadził 10 tysięcy żołnierzy.

Z połanieckiego obozu Stefan Czarniecki pisał uniwersały do ludności cywilnej z wezwaniem do walki partyzanckiej. Zachęcał chłopów do chwytania za kosy i siekiery przeciwko wrogom. Niestety, po wcześniejszych wielkich wojnach miasto niemal przestało istnieć. Lustracja z 1674 roku wykazała, że w Połańcu mieszkało zaledwie 438 osób. Zrujnowani mieszczanie w akcie totalnej desperacji musieli nawet sprzedawać miejskie pastwiska. Pieniądze szły na opłacenie wojsk pancernych, które zimowały w mieście i żądały tak zwanej hiberny, czyli utrzymania.

Najważniejszym i najjaśniejszym wydarzeniem schyłku wolnej Rzeczypospolitej była Insurekcja w 1794 roku. Na czele wielkiego, narodowego powstania stanął generał Tadeusz Kościuszko (1746-1817). Po wspaniałym, historycznym zwycięstwie krakowskich kosynierów pod Racławicami, polskie wojska ruszyły powoli na wschód. Na początku maja 1794 roku Kościuszko dotarł do Połańca. Rozbił tu warowny obóz wojskowy. Naturalne warunki terenu, strome skarpy wokół miasta oraz meandry rzeki Czarnej, bardzo pomagały w organizacji obrony przed Rosjanami.

Przez kilkanaście dni zmęczeni żołnierze i cywilni mieszkańcy Połańca budowali ziemne szańce. Sypali reduty i przygotowywali bezpieczne stanowiska dla armat. W obozie połanieckim wydarzyło się jednak coś znacznie ważniejszego niż same przygotowania do bitwy. Dnia 7 maja 1794 roku Tadeusz Kościuszko ogłosił w tym miejscu słynny na całą Europę Uniwersał Połaniecki. Ten przełomowy dokument prawny znosił osobiste poddaństwo chłopów. Zapewniał im opiekę rządu państwowego i obniżał wymiar pańszczyzny. Był aktem o charakterze na wskroś rewolucyjnym i niezwykle postępowym. Kościuszko chciał w ten sposób zachęcić najbiedniejsze masy chłopskie do masowej walki o wolność ojczyzny. Uniwersał Połaniecki na zawsze wpisał nazwę miasta złotymi zgłoskami do podręczników polskiej i europejskiej historii. Niestety, mimo wielkiego heroizmu, powstanie po kilku miesiącach upadło. Zaborcy dokonali trzeciego rozbioru, a Polska na 123 lata zniknęła z politycznej mapy Europy.

Utrata praw miejskich i wielki pożar w 1889 roku

Pod surowymi, carskimi zaborami Połaniec powoli tracił swoje znaczenie. Zubożała ludność zajmowała się głównie drobnym rolnictwem i lokalnym rzemiosłem. Miasto było wciąż niszczone przez kolejne pożary. W 1869 roku nadszedł ostateczny cios administracyjny. Władze carskie, w ramach masowych represji po upadku powstania styczniowego, odebrały Połańcowi prawa miejskie. Zrobiono to na mocy specjalnego ukazu. Miasto z ponad 600-letnią, dumną historią, dawnymi królewskimi przywilejami i pieczęciami, stało się w świetle prawa zwykłą osadą wiejską.

Kolejna straszliwa tragedia nadeszła 12 czerwca 1889 roku. W środku upalnego dnia wybuchł gigantyczny pożar. Porywisty wiatr błyskawicznie przenosił ogień z jednego słomianego dachu na drugi. Płonęły całe drewniane ulice. Niestety, ogień przeskoczył przez rzekę Czarną i dotarł do historycznego kościoła świętego Marcina. Świątynia, która z dumą stała w tym miejscu przez ponad 300 lat, spłonęła całkowicie, zamieniając się w popiół. Spaliło się jej cenne wyposażenie w postaci zabytkowych ołtarzy, starych ksiąg metrykalnych i bezcennych kronik dokumentujących przeszłość miasta.

Nasi przodkowie przyzwyczajeni do podnoszenia się z upadku, po raz kolejny nie poddali się rozpaczy. Natychmiast rozpoczęto zbiórkę funduszy. W latach 1890-1899, dzięki ogromnemu wysiłkowi i ofiarności całej lokalnej społeczności, wybudowano nowy, wspaniały murowany kościół. Ze starej świątyni ocalała jedynie przylegająca do niej murowana kaplica ufundowana przez Stanisława Szembeka. Nowy kościół stał się symbolem trwałości i siły wiary mieszkańców.

Dziedzictwo chrztu a lokalna tożsamość

Obraz Jana Matejki “Zaprowadzenie chrześcijańswa R.P. 965”.

Patrząc dzisiaj na historię Połańca i zderzając ją z losami całej Rzeczypospolitej można doskonale zrozumieć głęboki sens ustanowienia Narodowego Święta Chrztu Polski. Dzień 14 kwietnia 966 roku, uznany jako oficjalna data Chrztu Polski, to nie jest zwykła pusta data w szkolnym podręczniku do historii. Historyczna decyzja Mieszka I zapoczątkowała wielkie procesy, które przez tysiąc lat budowały polskie miasta i wsie. Dzięki temu chrześcijaństwo i zachodnia kultura kształtowały lokalne społeczności, ich system wartości oraz architekturę.

W momencie przyjęcia chrztu Polska na zawsze dołączyła do cywilizacji Europy Zachodniej. Powstały w ten sposób ramy państwa prawa. Zbudowano pierwsze misyjne kościoły, jak ten skromny budynek pod wezwaniem świętej Katarzyny na połanieckiej Winnej Górze. Została wprowadzona łacina, edukacja i nowe, europejskie prawa. Stworzono prężne działające rynki i silne miasta. Kształtowano wreszcie unikalną tożsamość kulturową, która pozwalała narodowi przetrwać najgorsze chwile.

Tożsamość ta przetrwała wszystko. Przetrwała okrutne najazdy mongolskie, szwedzki potop, niszczycielskie pożary i brutalne carskie zabory. Połańczanie, podobnie jak obywatele innych starych, polskich miast, przez całe wieki uparcie bronili swojej religii i kultury. Święto Chrztu Polski jest doskonałą okazją do zadumy i refleksji nad tą trudną, ale piękną drogą. Pozwala docenić ogromny wysiłek setek minionych pokoleń, dzięki którym żyjemy. Przypomina nam również, że fundamenty założone w 966 roku przez księcia Mieszka I są niezwykle silne i trwałe. Utrzymały nasz naród oraz nasze małe ojczyzny przy życiu, pozwalając tym samym na nieustanne odradzanie się po historycznych burzach.

KALENDARIUM POŁAŃCA (966-2026):

ŚREDNIOWIECZE

14 IV 966 r. – Chrzest Polski. Początek chrystianizacji, która ukształtowała tożsamość i architekturę regionu.

ok. 1000 r. – Tradycyjna data wzniesienia pierwszego kościoła św. Katarzyny na Winnej Górze (przypisywana Bolesławowi Chrobremu).

Połowa XI w. – Budowa potężnego grodu kasztelańskiego nad rzeką Czarną (ośrodek militarno-sądowniczy).

1191 r. – Pierwsza wzmianka o kościele św. Katarzyny (włączenie do uposażenia kolegiaty sandomierskiej).

13 II 1241 r. – Bitwa pod Turskiem z Mongołami podczas pierwszego najazdu tatarskiego.

Połowa XIII w. – Ostateczny upadek starego grodu połanieckiego (prawdopodobnie skutek najazdów tatarskich).

18 VII 1264 r. – Przywilej Bolesława Wstydliwego poszerzający wolności miejskie i nadający prawo do handlu bezcłowego.

16 I 1321 r. – Władysław Łokietek potwierdza prawa magdeburskie Połańca.

ok. 1350 r. – Kazimierz Wielki przenosi miasto znad Wisły w bezpieczniejszą dolinę rzeki Czarnej. Ufundowanie kościoła św. Marcina.

1374 r. i 1389 r. – Wizyty koronowanych głów na szlaku krakowsko-sandomierskim: królowej Elżbiety Węgierskiej oraz królowej Jadwigi.

27 IV 1442 r. – Władysław Warneńczyk oddaje miasto w zastaw magnaterii. Początek kurczenia się gruntów i ubożenia mieszczan.

ODRODZENIE I RZECZPOSPOLITA OBOJGA NARODÓW

Początek XVI w. – Zrabowanie i spalenie miasta przez zagony tatarskie.

1526 r. – Wielki pożar niszczący 1/3 zabudowy miejskiej.

1537 r. i 1582 r. – “Złoty wiek” miasta: potęga w eksporcie rzecznym popiołu (1537) oraz lądowym handlu wołami (1582).

1562 r. – Kolejny pożar niszczy połowę miasta oraz historyczny kościół św. Marcina.

Lata 1567–1572 – Odbudowa kościoła św. Marcina z drewna modrzewiowego i dębowego przy wsparciu Zygmunta Augusta.

1602 r. – Demograficzny i gospodarczy szczyt epoki staropolskiej (322 domy, 267 rzemieślników).

1606 r. – Rokosz sandomierski; grabież i dewastacja miasta przez zbuntowaną szlachtę.

1607 r. – Ufundowanie przez magistrat szpitala (przytułku) dla ubogich.

1633 r. – Konsekracja odbudowanego kościoła św. Marcina.

5 VII 1657 r. – Stefan Czarniecki zakłada tu obóz wojskowy i wzywa do walki partyzanckiej.

ZABORY, WOJNY I CZASY NOWOŻYTNE

1786 r. – Rozbiórka zrujnowanego kościółka św. Katarzyny na Winnej Górze.

7 V 1794 r. – Tadeusz Kościuszko wydaje historyczny Uniwersał Połaniecki w tutejszym obozie warownym.

1 VI 1869 r. – Władze carskie odbierają prawa miejskie (represje po powstaniu styczniowym).

12 VI 1889 r. – Gigantyczny pożar doszczętnie trawi centrum oraz drewniany kościół św. Marcina.

Lata 1890–1900 – Budowa nowego, murowanego kościoła w stylu romańskim ze zbiórek mieszkańców.

1914–1915 r. – I wojna światowa; zacięte walki i przechodzenie osady z rąk rosyjskich do austriackich.

1934 r. – Wielka powódź zalewa dolinę rzeki Czarnej.

1939–1945 r. – II wojna światowa. Tragiczny okres okupacji i zagłada połanieckiej społeczności żydowskiej (Holokaust).

CZASY WSPÓŁCZESNE

Lata 70. XX w. – Decyzja o budowie potężnej elektrowni cieplnej. Start pierwszego bloku energetycznego w 1979 r.

1 I 1980 r. – Odzyskanie praw miejskich po 110 latach. Początek dynamicznego rozwoju napędzanego przez elektrownię.

1983 r. – Zakończenie budowy Elektrowni Połaniec (nadanie jej imienia T. Kościuszki).

Lipiec 1997 r. – Niszczycielska “powódź tysiąclecia” przynosi ogromne straty materialne.

12 XI 2014 r. – Otwarcie nowego mostu na Wiśle, łączącego woj. świętokrzyskie z podkarpackim.

22 II 2019 r. – Ustanowienie przez Sejm RP państwowego Święta Chrztu Polski.

14 IV 2026 r. – 1060. rocznica Chrztu Polski.

Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!

Napisz komentarz

Kalendarium Połańca

Ładowanie dzisiejszego wydarzenia...
Media społecznościowe
  • Facebook
  • X (Twitter)
  • YouTube
  • Instagram
Ładowanie następnego posta...
Social Media
Szukaj Trendy
Polecam
Ładowanie

Logowanie 3 sekund...

Rejestracja 3 sekund...