
Początki Biblioteki im. Adama Mickiewicza w Połańcu były niezwykle skromne, ale pełne entuzjazmu. W maju 1932 roku jej zbiory liczyły zaledwie 82 egzemplarze, a nie lada powodem do dumy dla stowarzyszenia był fakt posiadania na ten cel... własnej szafy.

iblioteka na początku mieściła się kątem w remizie strażackiej na rynku. Jednak czytelniczy zapał naszych przodków szybko wymusił zmiany. Niespełna rok później księgozbiór powiększył się o ponad 200% osiągając liczbę 250 tomów.
Ale to, co najbardziej ujmuje w tej przedwojennej prasówce, to zaangażowanie mieszkańców. Biblioteka, zrzeszająca wówczas 32 członków, działała prężnie w każdą niedzielę – bez żadnych przerw na wakacje. Statystyki z tamtego okresu również robią wrażenie. W ciągu roku wypożyczono 427 książek, co dawało średnią aż 13 przeczytanych pozycji na jednego członka. Redakcja “Ziemi Sandomierskiej” z wyraźnym uznaniem odnotowała również fakt, że mimo tak częstego wypożyczania, żadna z książek nie uległa zniszczeniu. Połańczanie mieli do słowa drukowanego ogromny szacunek.
Dzięki staraniom sekretarza pana Michała Chorabia oraz przy wsparciu wójta Wincentego Pławskiego i duchowieństwa, wypożyczalnia wkrótce opuściła remizę strażacką. Rada Gminna podjęła decyzję o bezpłatnym i stałym przekazaniu na poczet biblioteki dawnego domu mytniczego, dając książkom nowy, prawdziwy dom.







