
Dla postronnego obserwatora rzut oka na arkusz mapy szczegółowej z lat 1929-1939 może być konsternujący. U dołu mapy widnieje nazwa Wojskowego Instytutu Geograficznego (WIG) oraz polska siatka współrzędnych. Jednak treść samej mapy dotycząca nazwy rzek, miast i wsi jest zapisana cyrylicą. Czy to błąd? Nic bardziej mylnego. To raczej zapis pragmatyzmu i tytanicznej pracy przedwojennych kartografów.

1918 roku, po 123 latach niewoli, Polska odzyskała niepodległość, ale jej terytorium pod względem technicznym było mozaiką trzech różnych światów. Każdy z zaborców pozostawił po sobie inny system miar, inne odwzorowania kartograficzne i co najważniejsze inny stan zbadania terenu. Zabór pruski i austriacki posiadały stosunkowo świeże i precyzyjne mapy. Zabór rosyjski był pod tym względem najbardziej zaniedbany, a istniejące mapy (często oparte na jednostkach takich jak wiorsty czy sążnie) wymagały całkowitego przeliczenia na system metryczny.
Stworzenie od podstaw mapy całego kraju w skali 1:25 000 to proces, który w normalnych warunkach zajmuje dekady. Wojsko Polskie i administracja państwowa potrzebowały jednak precyzyjnych narzędzi na już, do obrony granic, reformy rolnej czy budowy infrastruktury. WIG przyjął więc genialną w swojej prostocie strategię dwutorową. Po pierwsze opracowywanie nowych arkuszy od podstaw, w oparciu o polskie pomiary geodezyjne (tzw. mapy definitywne). Po drugie reprinty (wydania tymczasowe). Tam, gdzie polscy geodeci jeszcze nie dotarli, wykorzystywano gotowe matryce zaborcze. I dokładnie takim reprintem jest poniżej zaprezentowana mapa, na której cyrylicą zapisany jest Połaniec i okolica.

Analizowany przez nas arkusz z Połańcem jest klasycznym przykładem takiej operacji. Mimo że data wydania to przedział czasowy 1929-1939, podkładowa treść mapy pochodzi z rosyjskich pomiarów wykonanych przed I wojną światową. Polscy kartografowie wykonali na tych materiałach szereg operacji chirurgicznych. Dodano polskie nazwy sekcji (np. „PAS 47 – SŁUP 32-C”). Na rosyjską treść nałożono nowoczesną polską siatkę współrzędnych, co pozwalało na używanie mapy przez artylerię i sztaby. Przeliczono również rosyjskie jednostki na czytelny system 1:25 000. Dzięki temu, mimo że nazwa miejscowości zapisana jest jako П. Поланецъ, żołnierz WP mógł na niej pracować zgodnie z polskimi regulaminami.
Dopisek „Egzemplarz Albumowy” na widocznej mapie sugeruje, że mamy do czynienia z wersją archiwalną, która służyła do dokumentacji stanu prac lub jako materiał poglądowy w sztabach. Były to mapy robocze, które systematycznie, arkusz po arkuszu, zastępowano pięknymi, w pełni polskimi mapami taktycznymi, uznawanymi w tamtym czasie za jedne z najlepszych na świecie pod względem czytelności i estetyki. Obecność cyrylicy na mapie z 1936 roku nie była wynikiem sentymentu czy braku kadr, lecz dowodem na niezwykłą efektywność WIG. Zamiast zostawić armię bez żadnych pomocy nawigacyjnych, polscy kartografowie oswoili rosyjskie materiały, nadając im polskie ramy matematyczne i czyniąc je użytecznymi dla nowej Rzeczypospolitej.
Lata 1929-1939 to dla Połańca czas ogromnych kontrastów: z jednej strony walka z Wielkim Kryzysem i niszczycielskimi siłami natury, z drugiej powolna modernizacja i życie w cieniu wielkiej tradycji kościuszkowskiej. Połaniec formalnie nie był miastem. W wyniku represji carskich po powstaniu styczniowym miejscowość zdegradowano do rangi osady. Spadek cen produktów rolnych uderzył w mieszkańców, którzy utrzymywali się głównie z rolnictwa, hodowli i drobnego handlu. Powódź stulecia z 1934 r. była jedna z największych tragedii w historii regionu. W lipcu 1934 roku Wisła i Czarna zalały ogromne połacie terenu. W przededniu wojny Połaniec był osadą liczącą około 3500 mieszkańców. Było to miejsce spokojne, w którym rytm dnia wyznaczały pory roku, wylewy Wisły i poniedziałkowe targi. Nikt nie spodziewał się wtedy, że we wrześniu 1939 roku ten świat zmieni się bezpowrotnie, a społeczność żydowska zostanie niemal w całości zgładzona przez okupanta.
MATERIAŁ POWIĄZANY:
Gmina Połaniec w obliczu powodzi stulecia z 1934 roku






