
18 lipca 1264 roku książę krakowski i sandomierski Bolesław V Wstydliwy (1226-1279), ostatni przedstawiciel małopolskiej linii Piastów, przebywał na zamku myśliwskim w Osieku. Wykonywał tam swoje obowiązki m.in. sądził spory oraz polował w okolicznej puszczy. Tego samego dnia wystawił dla mieszkańców Połańca dokument o niezwykle ważnym znaczeniu. Potwierdził w nim i rozszerzył prawa dla wójta połanieckiego Mikołaja, syna Bartłomieja.

tym miejscu musimy jasno podkreślić, że dokument nie był lokacją na tzw. “surowym korzeniu”. Połaniec funkcjonował jako prężny ośrodek już znacznie wcześniej. Wójt Bartłomiej, ojciec Mikołaja był rycerzem z najbliższego otoczenia księcia Bolesława V. Ze względu na najazdy tatarskie z 1241 i 1259 roku, nie udało mu się doprowadzić planu do końca.
Dlatego też rok 1264 należy traktować jako symboliczną datę lokacji Połańca. Historia miasta jest o wiele bogatsza i starsza. Bo wspomnijmy tylko, że pierwsza udokumentowana wzmianka o grodzie w Połańcu pochodzi z 1191 r. i została oficjalnie przyjęta jako data narodzin naszego miasta.
Oryginalny akt z 1264 roku został zredagowany w języku łacińskim przez kanonika sandomierskiego, podkanclerzego Twardosława. W zachowanej do dziś kopii (którą zamieszczamy dla Was w całości w niniejszym wpisie) rzuca się w oczy dopisany przez późniejszych archiwistów duży, ozdobny nagłówek zapisany w języku łacińskim: “Confirmatio Privilegii oppidanorum de Polanyecz”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza “Potwierdzenie przywileju mieszczan miasta Połańca”.
Nadanie prawa niemieckiego w wariancie prawa średzkiego, stanowiło prawne usankcjonowanie i unowocześnienie istniejącej osady. Połaniec znalazł się w bardzo elitarnym gronie. Był w pierwszej dziesiątce miast w Małopolsce, które otrzymały tego typu przywileje.
A o czym mówi ten łaciński dokument? Ustanawiał on precyzyjne zasady gospodarcze i społeczne. Mieszczanie mieli płacić czynsz z każdego łanu w wysokości wiardunku (60 denarów). Wiardunek był średniowieczną jednostką monetarną oraz miarą wagi używaną w systemie pieniężnym opartym na grzywnie. Stanowił jedną czwartą grzywny, stąd nazwa pochodząca od łacińskiego quartus (“czwarty”). Terminem płatności był dzień świętego Marcina, czyli 11 listopada. Z ław sukienniczych, szewskich i jatek rzeźniczych pobierano opłatę w wysokości pół skojca (5 denarów).
Wójt Mikołaj i jego następcy otrzymywali 1/3 ze wszystkich opłat rzemieślniczych, czynszów oraz kar sądowych. Wójt zyskał wyłączne prawo budowy młyna na rzece Czarnej oraz jazów (zapór) na Wiśle do połowu ryb. Kupcy połanieccy zostali całkowicie zwolnieni z płacenia ceł lądowych i wodnych w całym księstwie krakowsko-sandomierskim. Ustalono kary za ciężkie przestępstwa m.in. zabójstwo. Kary pieniężne dzielono w proporcji: 1/3 dla wójta, 2/3 dla księcia. Zezwolono mieszkańcom na darmowy wypas bydła w Borze Szczeckim oraz pobieranie drewna budulcowego.


Dla historii Połańca dokument księcia Bolesława jest wartością fundamentalną. Po pierwsze ukazuje ciągłość prawną ośrodka miejskiego. Po drugie pokazuje wagę, jaką przywiązywano do gospodarczego wykorzystania lokalnych zasobów wodnych (Wisły i Czarnej) oraz do autonomii wójta i mieszczan. A po trzecie przywilej dał miastu stabilność i podstawy do dalszego bogacenia się na handlu i rzemiośle.
Pierwotny dokument z 1264 roku, dokładnie w takiej postaci, w jakiej zatwierdził go i opieczętował książę Bolesław V, najprawdopodobniej trafił początkowo pod opiekę wójta połanieckiego Mikołaja. Możemy tylko przypuszczać, że był on bezpiecznie przechowywany w jego drewnianej skrzyni, a następnie przekazywany kolejnym następcom. Gdy urząd dziedzicznego wójta przeszedł do historii, ten ważny akt przeniesiono do miejskiego ratusza, gdzie pieczę nad nim sprawowali burmistrz oraz rajcy. Niestety, nie wiemy, w jakich okolicznościach bezcenny oryginał zaginął. Bardzo możliwe, że strawił go jeden z wielu pożarów, które na przestrzeni wieków niszczyły Połaniec. Na szczęście jego treść nie przepadła całkowicie, bo przetrwała do naszych czasów dzięki kopii zachowanej w Metryce Koronnej, którą możecie dzisiaj oglądać w naszym wpisie. Znajduje się ona w zbiorach Archiwum Głównego Akt Dawnych.
Gdy 18 lipca 1264 roku książę Bolesław przykładał pieczęć do pergaminu, zapewne nie przypuszczał, że ponad siedem wieków później jego decyzja wciąż będzie dla nas powodem do dumy. Miasto zmieniało się wielokrotnie na przestrzeni epok. Ale Wisła i Czarna, podobnie jak w średniowieczu, nieprzerwanie wyznaczają rytm miasta.
Dzisiaj, w 762. rocznicę tamtych wydarzeń, spoglądamy na karty historii z ogromnym szacunkiem dla przodków. Przodków, którzy przez pokolenia budowali i pielęgnowali naszą Małą Ojczyznę. Pamiętamy i dziękujemy.
Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!





