
Potężny majątek zawieszony między niszczycielskim żywiołem Wisły a cieniami dawnej puszczy. Poznaj historię klucza Tursko Wielkie. Dzisiejszy artykuł jest fascynującym zapisem odchodzącego w niepamięć świata pańszczyzny. Świata, w którym wielka polityka, carskie represje i dramatyczne licytacje utorowały drogę narodzinom kapitalizmu na nadwiślańskiej prowincji.

iedawno na łamach naszego portalu mogliście przeczytać o Folwarku Połanieckim, należącym do klucza osieckiego. W tamtym artykule uporządkowaliśmy zebraną wiedzę o tych niezwykle ciekawych królewskich włościach. Mogliśmy się dowiedzieć, jak rytm życia wyznaczały państwowe lustracje i dbanie o skarb królewski.
W dzisiejszym wpisie przeniesiemy się tuż za przysłowiową miedzę, by rzucić okiem na zupełnie inny wymiar dawnej gospodarki. W tym celu cofniemy się do pierwszej połowy XIX wieku, a dokładniej do 1837 roku. Motywem przewodnim naszej opowieści będą dawne tereny położone pomiędzy rzeką Czarną a Wisłą. Chodzi o potężne dobra Tursko Wielkie. Był to prywatny majątek, który zamiast państwowych urzędników, doczekał się bezwzględnej wizyty komornika. Cała posiadłość liczyła ponad 4000 hektarów. W jej skład wchodziły żyzne pola, gęste lasy i liczne jeziora. Stary świat zderzał się tu z nowymi porządkami.
Lokalny krajobraz miał tam dwa oblicza. Potrafił zachwycać pięknem, by zaraz potem pokazać swoją niszczycielską siłę. Jak powszechnie wiadomo, bliskość Wisły dawała spory zarobek. Rzeką spławiano m.in. zboże aż do Gdańska, co w efekcie dawało zarządcom żywą gotówkę. Ale rzeka równocześnie niosła ze sobą wielkie zagrożenie. Powodzie co jakiś czas niszczyły uprawy i zalewały wsie. Można powiedzieć, że walka z żywiołem w tej części kraju była chlebem powszednim.
W tamtych czasach wsie były pełne wielkich kontrastów. Prości chłopi nie dość, że żyli w skrajnej biedzie, z jednej strony narażeni byli na epidemie cholery, a z drugiej dobijała ich ciężka pańszczyzna. Mieszkali w zwykłych, nierzadko zrujnowanych chatach. Jednakże tuż obok ich zabudowań rodzący się przemysł nabierał rozpędu. W Tursku Małym działała nowoczesna gorzelnia, a w Rudnikach rozwijała się prężna papiernia. Obok biednych chłopów mieszkali rzemieślnicy i zagraniczni osadnicy. Z każdym dniem można było odczuć, że nadchodzą nowe czasy.
Ostateczny cios dawnym porządkom zadała wielka polityka. Wraz z kapitulacją Warszawy we wrześniu i twierdzy w Modlinie w październiku 1831 roku, upadło powstanie listopadowe. Władze rosyjskie zaczęły konfiskować polskie majątki. Jednym z nich było Tursko Wielkie, którym zarządzała rodzina Neümarków. Był to bardzo bogaty ród kupiecki o żydowskich korzeniach. Z powodu dużych zaległości finansowych, posiadłość w końcu trafiła pod młotek.
Dzięki unikalnemu dokumentowi, który namierzyliśmy w Radomskiej Bibliotece Cyfrowej, możemy poznać, jak wyglądały ówczesne tereny klucza Tursko Wielkie. Wspomniany dokument dotyczy licytacji komorniczej z 1837 roku. Z pozoru wydaje się tylko nudnym spisem długów i budynków. Ale tak naprawdę, jak się przekonacie, stanowi bezcenny zapis życia ówczesnych mieszkańców. Pokazuje dokładny moment, kiedy stary świat wielkich dworów ostatecznie odchodził w przeszłość. Aby jednak ukazać pełny obraz tamtych dni i późniejszych losów tych ziem, narrację opartą na licytacyjnym obwieszczeniu uzupełniliśmy o dodatkowe materiały archiwalne oraz własne badania historyczne.
W dniu 21 marca 1837 roku w Dzienniku Urzędowym Guberni Sandomierskiej ukazało się obwieszczenie. Ogłoszenie sygnował pisarz Trybunału Cywilnego I instancji, p. Wnorowski. Informował on o przymusowej sprzedaży rozległych dóbr ziemskich Tursko Wielkie. Akt został sporządzony zgodnie z jeszcze obowiązującym w Królestwie Polskim rygorem napoleońskim Kodeksu postępowania cywilnego. Był precyzyjnym zapisem stanu gospodarki i struktury społecznej tuż po upadku powstania listopadowego. Komornik zanotował w nim wiele ciekawych szczegółów. Począwszy od każdej wiejskiej stodoły, przez opuszczone pola, nowoczesne maszyny w gorzelni, aż po nazwiska dłużników. Kompleks dóbr ziemskich wciąż opierał się na darmowej i ciężkiej pracy chłopów. Ale z czasem przebijały się tu już pierwsze iskry nowoczesnego przemysłu, który za chwilę miał całkowicie zmienić ten obszar.

Dobra Tursko Wielkie robiły ogromne wrażenie. Wielki majątek leżał w widłach Wisły i Czarnej, w miejscu, gdzie Wyżyna Sandomierska spotyka się z nizinami. Do posiadłości należały następujące wsie: Tursko Wielkie, Tursko Małe, Stróżki, Matyaszów, Kępa Zaduska (nieistniejąca obecnie), Niekurza, Zawada, Piory, Luszyca, Okrągła oraz Rudniki. Rosły tam ogromne i zasobne kompleksy leśne. Ziemie klucza turskiego ciągnęły się tuż nad Wisłą. Przypomnijmy, że po Kongresie Wiedeńskim w 1815 roku rzeka była granicą państwową z austriacką Galicją.
Sam rozmiar dóbr był imponujący. Majątek liczył ponad 7502 morgi, czyli w przeliczeniu na hektary jego powierzchnia wynosiła ok. 4200 hektarów. Żeby można było to sobie realnie wyobrazić, porównajmy to z naszym miastem i całą gminą. Powierzchnia samego miasta to nieco ponad 17 kilometrów kwadratowych (ok. 1742 hektary). Zatem 4200 hektarów to prawie dwa i pół raza więcej niż całe dzisiejsze miasto Połaniec. Z kolei cała gmina Połaniec zajmuje około 75 kilometrów kwadratowych (7500 hektarów). Majątek o wielkości 4200 hektarów stanowiłby więc ponad połowę terytorium współczesnej gminy.
| Kategoria gruntów | Powierzchnia (morgi) | Udział procentowy |
| Pola orne (dworskie i włościańskie) | 3 480,90 | 46,40% |
| Lasy | 2 573,20 | 34,30% |
| Kępy nadwiślańskie | 397,60 | 5,30% |
| Łąki | 352,60 | 4,70% |
| Nieużytki, zabudowania, place, drogi | 345,10 | 4,60% |
| Pastwiska | 247,60 | 3,30% |
| Ogrody owocowe i warzywne | 82,50 | 1,10% |
| Stawy, sadzawki, jeziora, doły wodne, smugi | 22,50 | 0,30% |
| Razem | 7 502 | 100% |
Czym były te ziemie? Przede wszystkim polami uprawnymi i lasami. Ziemia była tu bardzo dobra i dawała świetne plony. Jedną trzecią pól stanowiły bardzo żyzne rędziny powiślańskie pierwszej klasy. Reszta to urodzajne, piaszczyste gleby drugiej klasy. Bliskość rzek mocno wpływała na ukształtowanie terenu. Okolice Połańca i Tarnobrzega mają dość ciekawy i specyficzny krajobraz. Strome pagórki płynnie przechodzą tu w płaskie, a czasem wręcz podmokłe doliny. Rzeki Wisła i Czarna przez wieki zmieniały swoje koryta, zostawiając po sobie ślady w postaci dołów zalanych wodą. W ten sposób powstawały pełne ryb starorzecza. W efekcie tworzyło to piękny, ale trudny do opanowania wodny labirynt.
Życie tuż nad samą Wisłą, tak jak wyżej wspominaliśmy, miało zarówno swoje blaski, jak i cienie. Pod wieloma względami rzeka była wspaniałym oknem na świat, dając np. tani transport towarów. Nad jej brzegiem zbudowano spichlerze dworskie pełne zboża. Spławiane rzeką ziarno przynosiło majątkowi największe zyski. Natomiast Wisła bywała bezlitosna. Dowodzą tego ciągłe powodzie, które zagrażały uprawom i domostwom. Aby się ratować, budowano wały ziemne, które miały chronić Kępę Zaduską, Matyaszów, Niekurzę i Tursko Małe.
Dokument, na którym oparliśmy nasz dzisiejszy artykuł, wspomina o podwójnych umocnieniach – „nowych i starych zwanych” – które w momencie inwentaryzacji były znacznie uszkodzone. Niestety, woda często je przerywała i niszczyła. Ciągła naprawa umocnień za każdym razem pochłaniała mnóstwo czasu i wymagała ciężkiej pracy chłopów pańszczyźnianych. Całość sprawiała, że utrzymanie tych nadrzecznych terenów było bardzo kosztowne.
Miejscowości wchodzące w skład dawnego klucza turskiego mają bardzo długą i bogatą historię. Ich początki sięgają już czasów pierwszych Piastów. Rzeki Wisła, San i Łęg tworzyły tu naturalną barierę ochronną. Dzięki temu osadnicy mogli bezpiecznie żyć i uprawiać ziemię w głębi starych puszcz. Prowadzone badania archeologiczne potwierdziły, że ludzie mieszkali na tych terenach nieprzerwanie od XIV wieku aż do dziś.
Najlepiej poznaną miejscowością z całego majątku są Rudniki. Wieś powstała w pierwszej połowie XIV wieku. Na początku była to osada, której mieszkańcy pracowali na rzecz pobliskiego grodu w Połańcu. Zachował się nawet ważny dokument królewski z 1321 roku. Wydał go król Polski Władysław Łokietek (1260-1333). Pismo dokładnie określao początki tej miejscowości.
W 1355 roku doszło do ciekawej transakcji. Połaniecki wójt Mikołaj sprzedał Rudniki swojej siostrze Elżbiecie za 120 grzywien groszy praskich. W tamtym czasie była to pokaźna suma. Zakup potwierdzał to, jak cenna i pożądana była tutejsza ziemia. W kolejnych wiekach tereny w widłach Wisły przejmowały bogate rody magnackie. Właścicielem był tu m.in. wpływowy polityk Jan Rytwiański herbu Jastrzębiec (1422-1478). Dzięki jego pozycji Rudniki i okoliczne wsie mogły się spokojnie rozwijać, nawet pomimo niespokojnych czasów.
Niestety XVIII wiek przyniósł trudne chwile. Wojny i upadek Rzeczypospolitej, a potem Insurekcja Kościuszkowska zahamowały rozwój całego regionu. Zmiana na lepsze przyszła dopiero na początku XIX wieku. Po wojnach napoleońskich majątek turski kupiła bardzo zamożna rodzina kupiecka Neümarków. Otworzyło to zupełnie nowy rozdział w historii Turska Wielkiego i przyniosło szybki rozwój gospodarczy.

Dokument licytacyjny obnaża całkowity rozkład finansowy i polityczny właścicieli majątku, rodziny Neümarków. Stan prawny w 1837 roku ukazuje skomplikowaną siatkę spadkobierców Ludwika i Beaty z Dawidów Neümarków oraz Wincentego i Józefy Neümarków.
Sytuacja poszczególnych sukcesorów odzwierciedlała losy warstw posiadających w realiach zaboru rosyjskiego. Ignacy Neümark, zamieszkały prawnie w Warszawie przy prestiżowej ulicy Krakowskie Przedmieście, ogłosił upadłość majątkową. Jego interesy reprezentował syndyk Jan Łastowiecki, adwokat przy Sądzie Apelacyjnym. Kolejni współwłaściciele, Jakób Neümark i Joanna z Neümarków Heryszowa, również rezydowali w Warszawie. Jedynym przedstawicielem rodziny zamieszkałym na miejscu, zarządzającym pozostałościami dobytku, był Leopold Neümark.
Rodzina Neümarków, pomimo polonizacji widocznej w imionach, zachowała silne związki z kulturą niemiecką i wyznaniem protestanckim. W obrębie Turska Wielkiego znajdowało się Probostwo Ewangelickie. Akt zajęcia zaznacza, że probostwo to (wraz z gruntami własnymi o powierzchni 19 morgów) nie podlegało licytacji. Aczkolwiek dwór obciążał obowiązek wypłacania na rzecz kościoła ewangelickiego rocznej pensji w wysokości 250 złotych polskich oraz dostarczania danin w produktach rolnych. Wskazuje to na rolę właścicieli jako głównych patronów i fundatorów lokalnego zboru, obsługującego prawdopodobnie osadników sprowadzonych tu w poprzednich dekadach.
Obecność Skarbu Publicznego Królestwa Polskiego jako współwłaściciela części schedy stanowi bezpośrednie pokłosie upadku powstania listopadowego z lat 1830-1831. Państwo rosyjskie weszło w posiadanie udziałów należących do Jana i Leona Neümarków “skutkiem konfiskaty sched wydalonych za granicę kraju”. Represje popowstaniowe uderzyły w polskie ziemiaństwo z całą surowością. Wydany w 1834 roku restrykcyjny ukaz carski usankcjonował masowe przejmowanie majątków uczestników zrywu niepodległościowego oraz emigrantów politycznych, określanych mianem wydalonych. Udziały Skarbu Państwa w prywatnych majątkach prowadziły do biurokratycznego paraliżu decyzyjnego. Uniemożliwiały tym samym zaciągania nowych kredytów i modernizację. W konsekwencji wymusiło to wystawienie całego klucza na licytację publiczną w celu zaspokojenia roszczeń wierzycieli i wydzielenia kwoty należnej rządowi.
Inicjatorami egzekucji komorniczej byli wierzyciele hipoteczni w osobach Bogusława i Józefa z Szwykowskich Eydziatowiczów, właścicieli dóbr Dłużniewo w powiecie mławskim na Mazowszu. Eydziatowiczowie poza posiadanymi roszczeniami finansowymi do 24 czerwca 1837 roku pełnili również funkcję dzierżawnych posiadaczy Turska. Sytuacja, w której wierzyciel zarządza majątkiem dłużnika w charakterze dzierżawcy, była wówczas powszechnym mechanizmem windykacyjnym. Zabezpieczało to interesy wierzyciela, który eksploatował majątek, czerpiąc z niego dochody przez cały okres trwania procedur sądowych i przygotowań do licytacji, która w tym przypadku trwała ponad rok od momentu wręczenia protokołu zajęcia miejscowemu wójtowi.
Analiza demograficzno-prawna wsi klucza turskiego obrazuje przejściowy charakter stosunków rolnych w przededniu Wiosny Ludów. Funkcjonował tu dualistyczny system: tradycyjna gospodarka oparta na pracy pańszczyźnianej oraz rozwijające się formy dzierżawy czynszowej.
Główny ciężar uprawy 3654 morgów pól ornych spoczywał na włościanach zamieszkujących wsie określane jako “zarobne”. Zobowiązani oni byli do odrabiania pańszczyzny na rzecz dworu, w zamian za użytkowanie skrawków ziemi. Skala zaludnienia osad zarobnych przedstawiała się następująco:
Poważnym problemem gospodarczym dworu była obecność “ról pustych”. Komornik odnotował siedem opuszczonych gospodarstw w Tursku Wielkim, czternastą rolę pustą w Tursku Małym, dziewiątą rolę w Stróżkach oraz jedną pustkę w Okrągłej. Zjawisko to destabilizowało finanse folwarku, bezpośrednio pozbawiając go darmowych rąk do pracy. Przyczyn wyludnienia należy upatrywać w dramatycznych wydarzeniach początku dekady. Epidemia cholery, przywleczona na ziemie polskie przez wojska rosyjskie w 1831 roku, dziesiątkowała wsie. Pobory do wojska powstańczego, rekwizycje, a także zbiegostwo chłopów, którzy nie wytrzymywali rosnącego ucisku pańszczyźnianego, doprowadziły do trwałego opustoszenia kilkunastu gospodarstw.
Zupełnie inny status prawny posiadali mieszkańcy wsi czynszowych – Stróżek i Luszycy. Byli oni zwolnieni z pańszczyzny, opłacając dworowi określony ryczałt w pieniądzu. W Stróżkach wykazano sześciu czynszowników o polsko brzmiących nazwiskach (Kacper Osiński, Maryanna Morawska, Błażej Babula, Paweł Parnozek, Wincenty Adamowski, Jan Piątkowski).
Sytuacja w Luszycy ukazuje efekty akcji osadniczej, prawdopodobnie inicjowanej przez Neümarków. Wymieniono tam dziewięciu czynszowników, z których większość stanowili koloniści o korzeniach niemieckich: Walenty Pelcer, Ludwik Seifried, Ludwik Müller, Walenty Müller, Teofil Müller, Filip Chil, Konrad Baum oraz dwóch chłopów polskich (Ludwik Müller, Błażej Podsiadły). Osadnictwo olęderskie i niemieckie wzdłuż doliny Wisły było celowym zabiegiem właścicieli ziemskich. Koloniści ci specjalizowali się w melioracji terenów podmokłych, dysponowali wyższą kulturą rolną, a odprowadzany przez nich gotówkowy czynsz uniezależniał dochody dworu od wahań plonów wywoływanych anomaliami pogodowymi.
Zarządzanie tak ogromnym terytorium wymagało wyspecjalizowanego personelu opłacającego czynsze za prawo zamieszkania lub prowadzenia rzemiosła. W Tursku Wielkim krawiec Jacek Cebulski płacił 24 złote rocznie z mieszkania, a kowal Mateusz Eisenbergier wnosił 15 złotych opłaty “z posiedzenia” oraz 25 złotych za użytkowanie ogrodu. W Stróżkach funkcjonował bednarz Paweł Ferens, opłacający 12 złotych i 15 groszy. Administrację leśną, fundamentalną dla utrzymania zakładów przemysłowych, tworzyli leśniczy Ludwik Dąbrowski i gajowy Andrzej Buhr.
Status nadgraniczny dóbr (granica wzdłuż koryta Wisły) skutkował permanentną obecnością rosyjskiego aparatu represji we wsiach. Strażnicy graniczni i celni kwaterowali w budynkach dworskich, płacąc czynsze. W Niekurzy stacjonowało “dwóch kozaków i dwóch strażników Tokarzewski i Gawroński”, opłacających 70 złotych czynszu rocznie. W Matyaszowie urzędował strażnik Michał Ratośiński (40 złotych), a w Zawadzie strażnik Jan Nać (40 złotych). Ich głównym zadaniem było uszczelnienie granicy, zwalczanie powszechnego przemytu soli i tytoniu z Galicji oraz zapobieganie ruchom emisariuszy politycznych pomiędzy zaborami. Codzienna obecność uzbrojonych kozaków w chłopskich zagrodach przypominała o militarnej dominacji państwa zaborczego nad upadającym, zadłużonym majątkiem polskiego lub zasymilowanego ziemiaństwa.
Klucz turski nie był jednostką wyłącznie rolniczą. Wykorzystując rzeki oraz surowce leśne, rozbudowano w nim zaawansowaną infrastrukturę przetwórczą, służącą maksymalizacji dochodów finansowych.
Najważniejszym sektorem, z punktu widzenia płynności gotówkowej, pozostawała produkcja i dystrybucja alkoholu, oparta na prawie propinacji (wyłącznym przywileju dziedzica do produkcji i sprzedaży trunków poddanym). W majątku działała sieć karczem, przymuszająca włościan do konsumpcji lokalnego alkoholu: karczma zajezdna w Luszycy, obiekt ze stajnią zajezdną w Tursku Wielkim, karczmy bez zajazdu w Tursku Małym, Stróżkach, Matyaszowie i Rudnikach, a także karczmy z zajazdem w Niekurzy i Zawadzie. Komornik szacował, że dochód z propinacji we wszystkich wsiach, wsparty produkcją gorzelni i browaru, wynosił około 6000 złotych rocznie.
Sercem tej gałęzi gospodarki był ośrodek w folwarku Tursko Małe. Działał tam murowany browar piwny z suszarnią oraz murowana gorzelnia. Dokument wyraźnie odnotowuje, że gorzelnia obejmuje “sprzęty gorzelniane i Apparat pistoryusza”. Wynaleziony w 1817 roku przez niemieckiego przedsiębiorcę Johanna Heinricha Leberechta Pistoriusa, sprzęt ten zrewolucjonizował XIX-wieczne gorzelnictwo. Aparat Pistoriusa umożliwiał ciągłą i podwójną destylację zacieru (najczęściej ziemniaczanego, który w tym okresie zaczął wypierać zacier zbożowy) w jednym obiegu. Skutkowało to znaczną oszczędnością drewna opałowego oraz pozwalało na szybkie uzyskanie spirytusu o stężeniu przekraczającym 80-85%. Zakup tak nowoczesnego sprzętu dowodzi o wcześniejszych dużych nakładach kapitałowych właścicieli, mających na celu obniżenie kosztów produkcji wysokoprocentowego alkoholu.
Drugim ośrodkiem wczesnoprzemysłowym były Rudniki, wieś czerpiąca energię z nurtu rzeki Czarnej. Obok dwóch młynów wodnych (Górnego i Dolnego, przynoszących 2225 złotych dochodu rocznie), funkcjonowała tam papiernia, wyposażona w dom mieszkalny dla obsługi. Papiernia produkowała papier czerpany w latach 1827-1852. Wytwarzany tu materiał charakteryzował się unikalną fakturą i trwałością, znajdując nabywców wśród artystów, urzędników i uczonych. Był to jednak schyłkowy okres działalności ręcznych czerpalni papieru, które nie wytrzymywały konkurencji technologicznej z powstającymi fabrykami wyposażonymi w mechaniczne maszyny papiernicze napędzane energią pary wodnej. Zakład nie był zarządzany bezpośrednio przez dwór, lecz wydzierżawiany rzemieślnikom. Jednym z dzierżawców był Tadeusz Demel, zamieszkujący w Rudnikach wraz z żoną Magdaleną Slęk aż do swej śmierci w 1840 roku. Czynsz z papierni zasilał budżet Turska kwotą 1200 złotych rocznie.
Dokument uwidacznia również upadek innych gałęzi lokalnego rzemiosła. W Rudnikach znajdował się magiel z foluszem do płótna oraz dawny “blich” (blech – miejsce do bielenia tkanin lnianych i konopnych). Został on jednak przeistoczony na mieszkanie, a komornik lakonicznie zanotował: “z Blichu jako nie czynnego, nie masz żadnego dochodu”. Świadczy to o postępującym upadku rodzimego tkactwa wiejskiego, niezdolnego sprostać rynkowym zawirowaniom po przegranej wojnie celnej z Rosją na początku lat 30. XIX w., a także rosnącej konkurencji ze strony powstających manufaktur bawełnianych okręgu łódzkiego.
Sposób gospodarowania ziemią orną, łąkami oraz pogłowiem zwierząt wskazuje na dążenie do specjalizacji, charakterystyczne dla nowocześniejszych folwarków.
Wielkość inwentarza dworskiego, agregująca dane z folwarków Tursko Małe, Matyaszów i Niekurza, przedstawiała się następująco:
| Gatunek zwierząt | Zestawienie ilościowe (sztuki) |
| Konie, klacze i ogiery | 16 |
| Woły pociągowe | 12 |
| Krowy (w tym jałówki) | 69 |
| Buhaje i ciołki | 4+ |
| Owce dorosłe i starsze (matki, tryki, skopy) | 304 |
| Owce i skopy młodsze (dwu- i trzyletnie) | 361 |
| Trzoda chlewna (knury i wieprzki) | 10 |
Szczególną uwagę zwraca struktura hodowli. Przy potężnym areale 3654 morgów pól ornych, majątek dysponował zaledwie czternastoma końmi i dwunastoma wołami pociągowymi. Taka liczba inwentarza roboczego nie wystarczyłaby na zaoranie ułamka ziemi dworskiej. Jest to niezbity dowód na to, że pługi, brony i wozy ciągnęły zwierzęta należące do chłopów pańszczyźnianych (kmieci). Dwór inwestował kapitał tam, gdzie chłopi nie posiadali monopolu: w produkcję wełny.
Hodowla owiec liczyła łącznie 665 sztuk. W Tursku Małym wybudowano murowaną owczarnię w słupy oraz osobny dom dla owczarza. Masowa hodowla owiec na ziemiach polskich zapoczątkowana została reformami ministra skarbu Ksawerego Druckiego-Lubeckiego w latach 20. XIX w. Wełna stała się w owym czasie towarem wysoce pożądanym przez przemysł włókienniczy, łatwym w przechowywaniu, odpornym na procesy gnilne (w przeciwieństwie do zbóż magazynowanych na zawilgoconych, nadrzecznych terenach) i zapewniającym wysoką stopę zwrotu z kapitału.
Aby zasilić technologicznie rozbudowane instalacje – browar, gorzelnię, cegielnię w Stróżkach (z murowanym piecem do palenia cegły) oraz murowany piec wapienny – majątek eksploatował własne lasy o powierzchni 2700 morgów. Zapotrzebowanie na drewno i węgiel drzewny dla gorzelni i pieców wapiennych skutkowało niszczycielską gospodarką leśną. Komornik Fugielski kilkukrotnie odnotowuje ten fakt, pisząc o “lesie obszernym lecz w połowie wyciętym” oraz że lasy podzielone na kilkanaście rewirów (m.in. Gawrońska Góra, Stręty, Biały Smug, Szkoczówka) “w części wycięte obejmują w sobie mniej więcej morgów 1,200”. Ostatni fragment lasu, oznaczony jako “Kawał Stręty około morgów 150”, znajdował się w sporze prawnym (“w kontrowersie”) z sąsiednią dobrami Osala. Rabunkowy wyrąb drzew stanowił dla zadłużonych dziedziców i tymczasowych dzierżawców najprostszy sposób na pozyskanie gotówki bez ponoszenia nakładów inwestycyjnych.
Na gospodarczym horyzoncie majątku wyróżniała się wieś Zawada, pełniąca funkcję regionalnego centrum redystrybucji strategicznego surowca państwowego. Ulokowano w niej “Magazyn Rządowy składu soli”. Wynikało to bezpośrednio z bliskości Galicji złożonej m.in. z żup wielickich i bocheńskich oraz szlaków wodnych Wisły.
Sól stanowiła towar obłożony surowym monopolem państwowym. Różnice w cenach pomiędzy Galicją Austriacką a Królestwem Kongresowym generowały potężny ruch przemytniczy. Obecność magazynu rządowego wymusiła rozbudowę infrastruktury w Zawadzie. Zbudowano cztery drewniane szopy solne, dom dla dozorcy, dwa spichlerze (w tym jeden piętrowy na podmurówce), stajnie, wozownie, dom dla straży żupy solnej, dom mieszkalny dla urzędnika – pisarza solnego (wraz z przyległym ogrodem owocowym) oraz “szylderkauzy” (drewniane budki wartownicze).
Obecność państwowej instytucji przynosiła dworowi wymierne korzyści dzierżawne. Skarb Rządu rocznie opłacał majątkowi czynsz w wysokości 1000 złotych. Stanowiło to znaczące, gwarantowane prawem źródło przychodów w okresie permanentnej niestabilności rynków rolniczych. Wokół magazynu tworzyła się mikrospołeczność urzędników, strażników i dozorców, wyraźnie izolowana statusem materialnym od ośmiu osiadłych w tej wsi włościan.
Opisy infrastruktury dokonane podczas objazdu w grudniu 1835 roku demaskują surowość ówczesnej polskiej prowincji. Pomimo wysokiej wartości gruntów i istnienia nowoczesnych maszyn, budownictwo było przestarzałe i często zaniedbane.
Siedziby właścicieli i urzędników folwarcznych – dwór w Tursku Wielkim, folwark w Matyaszowie i Rudnikach – wzniesiono z drewna, bez zbędnych reprezentacyjnych zdobień. Najpopularniejszymi technikami budowlanymi były konstrukcje “w węgieł” (zrębowa) i “w słupy” (szkieletowa). Powszechnie stosowano pokrycia dachowe ze słomy. Wyjątki, kryte gontem lub dachówką ceramiczną, stanowiły budynki o podwyższonym ryzyku pożarowym bądź technologicznym (gorzelnia, browar, kuźnia z domem kowala w Tursku).
Zaskakująco niska pozostawała jakość licznych obiektów inwentarskich. Chlewiki i stodoły posiadały często ściany grodzone zwykłym chrustem, zaledwie poszyte słomą (np. plewnik w Tursku Małym czy stajnia w Matyaszowie). Budynków murowanych było niewiele: browar, gorzelnia, kaplica, niektóre piwnice, karczma w Stróżkach (murowana “z surowej cegły na glinę” – cegła adobe) oraz dom dla strażnika w Zawadzie.
Dokument często określa wiejskie zabudowania produkcyjne (jak kuźnia z drzewa w Tursku) mianem “zdezelowanych”. Upadek infrastruktury gospodarczej był naturalnym rezultatem przedłużającego się procesu bankructwa, licytacji i zmiennych rządów dzierżawczych, w których żadna ze stron nie ryzykowała kapitału na długoterminowe remonty.
Majątek w 1837 roku wyceniony został na 590 430 złotych polskich. Posiadanie tak wielkich dóbr wiązało się z lawiną obciążeń fiskalnych, co tłumaczy podatność dziewiętnastowiecznych wielkich własności na szybkie bankructwa.
Podatki na rzecz rządu pochłaniały corocznie olbrzymią sumę 14 115 złotychi 4 groszy. Koszty utrzymania administracji własnej (“Wójta Gminy i Oficjalistów gruntowych”) wynosiły około 8000 złotych rocznie. Stanowisko wójta gminy, wbrew dzisiejszemu rozumieniu, nie pochodziło z wyborów wiejskich, lecz obsadzane było przez dziedzica (lub jego zarządcę, np. Wójta Gminy Turska Kozarskiego), co nakładało na majątek koszty utrzymania aparatu przymusu lokalnego.
Ponadto utrzymywał się skomplikowany system obciążeń kościelnych. Oprócz wspomnianych 250 złotych pensji na rzecz miejscowego probostwa ewangelickiego, dziedzic uiszczał dziesięcinę w produktach rolnych do parafii katolickiej w Niekrasowie oraz do parafii w Połańcu. Dodatkowo odprowadzano kwoty na rzecz Szpitala kapłańskiego przy kolegiacie sandomierskiej. Posiadacz ziemi zmuszony był zatem do generowania potężnych nadwyżek gotówkowych wyłącznie w celu zaspokojenia roszczeń państwa, wierzycieli i struktur religijnych.
Procedura egzekucyjna, zarządzona w kwietniu 1837 roku, zwiastowała nieuchronny koniec zintegrowanego klucza Tursko Wielkie i zapoczątkowała jego rozpad. Przepływy kapitałowe tamtej epoki weryfikowały opłacalność pańszczyźnianych konglomeratów. Jak wskazują opracowania lokalnej historii, niecałą dekadę później doszło do parcelacji i kolejnej sprzedaży majątku. W 1846 roku, podczas licytacji publicznej, Rudniki – niegdyś peryferyjna osada – nabyte zostały przez Stanisława Plewczyńskiego za oszałamiającą kwotę 180 000 rubli srebrnych. Dokonując przewalutowania (1 rubel srebrny wart był nieco ponad 6 złotych polskich), otrzymujemy kwotę bliską milionowi ówczesnych złotych, co przewyższało szacunek całego klucza turskiego z 1837 roku. Wynikało to zapewne ze wzrostu wartości ziemi oraz zysków generowanych przez lokalny młyn i papiernię. Plewczyński, a po nim kolejni właściciele, m.in. Glezmer, utrzymywali dzierżawy przemysłowe.
Zaledwie dwadzieścia kilka lat po nabyciu ziem przez Plewczyńskiego, długi po raz kolejny wymusiły interwencję rynkową. W 1875 roku Towarzystwo Kredytowe Ziemskie w Radomiu wystawiło majątek na sprzedaż licytacyjną, którą wygrał hrabia Artur Potocki, płacąc 156 601 rubli srebrnych. Zmiany te zbiegły się w czasie z całkowitym upadkiem ręcznej produkcji papieru, wypartej przez technologie maszynowe ok. 1852 roku, oraz z ostatecznym uwłaszczeniem chłopów w Królestwie Polskim.
Rozwiń zakładkę
Transkrypcja w oryginalnym języku z epoki.
D O D A T E K 2gi.
Do Nru 14
Dziennika Urzędowego
GUBERNII SANDOMIERSKIEJ.
w Radomiu dnia 21 Marca / 2 Kwietnia 1837 roku.
O B W I E S Z C Z E N I E
P I S A R Z
Trybunału Cywilnego I. Instancyi Wdztwa Sandomierskiego
Podaie do publicznéy wiadomości, że wystawiają się na publiczną sprzedaż przed Trybunałem Cywilnym I. Instancyi Wdztwa Sandomierskiego w Radomiu podług przepisów Kodexu postępowania sądowego Części I. Księgi V. Tytułu XII o zaięciu nieruchomości odbywać się maiącą, Dobra ziemskie Tursko Wielkie z przyległościami Stróżki, Matyaszów, Kępa Zaduska, Niekurza, Tursko małe, Zawada, Piory, Luszyca, Okrągła, Rudniki, i z częścią lasu na Wiśniowy zwanego, w gminie Tursko Wielkie, w parafiach Niekrasów i Połaniec, w Powiecie Staszowskim, Obwodzie i Wdztwie Sandomierskiém położone.
Od Miasta Powiatowego Staszowa o mil trzy, od Miasta Połańca o iednę czwartą część mili, od miasta Osieka o milę iednę, od miasta Obw. Sandomierza o mil pięć, nad granicą Galicyi Austryackiéy, którą rzeka spławna Wisła przedziela, leżące, — co do rozległości, pól ornych podług przybliżenia tak dworskich iak i włościańskich morgów 3,654, — łąk morgów 370 1/2, — ogrodów tak fruktowych iako i warzywnych morgów 90 2/5, — stawów morgów 5 2/5, — sadzawek morgów 3, — ieziór morgów 16; Kęp nadwiślańskich morgów 415, — zarośli morgów 50, — pastwisk morgów 257, — dołów wodą zalanych morgów 5 1/2, smugów morga 1 1/4, — nieużytków pod zabudowaniami, placami i drogami morgów 359, — lasów morgów 2,700.
Ogół rozległości wynosi mniéy więcéy morgów 7,502 2/5, pastwisk oprócz tego wspólnych pod Trzcianką i Miastem Połańcem morgów mniéy więcéy 350, — obcych gruntów w Tursku Wielkim do Probostwa Ewangelickiego należących morgów 19 sążni 207. Dobra te położone są na równinie nadwiślańskiéy, maią grunta w połowie powiślańskie rędzinami zwane piérwszéy klassy w iednéy trzeciéy części, w dwoch zaś trzecich częściach piasczyste urodzajne klassy drugiéy, łąki średnie, pastwiska obszerne, ogrody fruktowe i warzywne, stawy, sadzawki, rzekę spławną Wisłę, ieziora powiślańskie zarybione, kępy powiślańskie, doły wodne, smugi, las obszerny lecz w połowie wycięty.
Dostateczne budowle dworskie, włościańskie, zakłady gorzelni, browaru, młynów wodnych i wietrznego, papierni, blechu, spiklerzy nad Wisłą na składy zboża do spławu, Magazyn Rządowy składu soli, cegielnią, inwentarze żywe i martwe, dostateczną liczbę z załogami dworskiemi włościan, czynszowników, znaczne wysiewy dworskie, wały powiślańskie zabespieczaiące pola orne od wylewu wisły. Urzędników w Matyaszowie, Niekurzy i Zawadzie straży granicznéy, położone są przy trakcie z Sandomierza do Połańca prowadzącym, na którym iest iedna karczma zaiezdna w Luszycy, maią dochody gotowe z propinacyi, czynszów, danin, z młynów, papierni, Magazynu Rządowego soli, chmielnik, pszczoły w pasiece, ogrodów fruktowych, Kaplicę murowaną opustoszałą w małym Tursku, gronta obca w Wielkim Tursku do Probostwa Ewangelickiego należące, pastwiska (oprócz swych własnych) przy granicy wsi ościennéy Trzcianki i miasta Połańca obszerne wspólne, rzekę przez tęż dobra płynącą, na któréy są wyż wymienione zakłady młynów, papierni, blechu Czarną zwaną.
Las oddzielny o dwie i puł mili od dóbr Tursko, o milę od miasta Staszowa, o milę od miasta Bogoryi, o milę od miasta Klimontowa odległy, budulcu średniego w dobrym stanie, z osadą tamże dla leśniczych przeznaczoną, w tymże lesie iest w znacznéy obfitości kamień wapienny i piec wapienny murowany do wypalania kamienia.
W szczególności Tursko Wielkie ma dwór z drzewa wystawiony, piwnicę murowaną, oficynę i kurniki, folwark, chlewiki, obory, lodownią, wozownie, spiklerz, stodoły, karczmę z staynią zaiezdną drewniane, drugą piwnicę z drzewa, studnią w dziedzińcu, kuźnią murowaną z mieszkaniem dla kowala gątami pokrytą, z naczyniami dworskiemi, grontowemi, dom na wsi murowany gontami pokryty, w którym ludzie dworscy i krawiec Jacek Cebulski mieszka, płacący rocznie z mieszkania Złp. 24, zaś kowal Mateusz Eisenbergier płaci rocznie z posiedzenia Złp. 15, z ogrodu rocznie Złp. 25; iest także druga kuźnia z drzewa w słupy wystawiona gontami pokryta bez naczyń zdezelowana, ogród warzywny i trzy fruktowe. Włościan wsi zarobnéy Tursko Wielkie w ogólności 55, między temi w czasie zaięcia było ról pustych siedm, w obrębie Turska Wielkiego iest Probostwo Ewangelickie do zaięcia nie należące.
W folwarku i wsi zarobnéy Turska małego iest oficyna drewniana, browar piwny murowany z takąż suszarnią gontami pokryty z naczyniami grontowemi browarnemi, chlewiki z drzewa w słupy wystawione, iednę ścianę z chrustu maiące słomą poszyte o trzech przegrodach, gorzelnia murowana z piwnicami murowanemi gontami pokryta, obeymuie w sobie sprzęty gorzelniane i Apparat pistoryusza, w środku dziedzińca pompy dwie, które podziemnie wodę dostarczaią do browaru i gorzelni, zasłonione szopą z drzewa wystawioną, szopa drewniana, chlewy na trzodę, sieczkarnia drewniane, obory w słupach murowanych, chlewy, folwark z drzewa, sernik, owczarnia w słupy murowane, dom drewniany dla owczarza, szopa przy Kaplicy z drzewa w słupy słomą poszyta, ściany z chrustu grodzone, pod tąż piwnica murowana sklepiona, Kaplica murowana słomą pokryta, pod tąż piwnice sklepione, młyn wietrzny drewniany o iednym kamieniu z naczyniami, młyn ten trzyma młynarz Józef Gaweł, który płaci czynszu rocznego 100 Złp.
Dom drewniany dla służących dworu, spiklerz z drzewa w węgieł na podmurowaniu słomą poszyty, stodoły 4 w kwadrat, trzy z drzewa w słupy drewniane, czwarta frontowa w słupy murowane wystawione słomą pokryte, ściany wszystkich grodzone z chrustu, plewnik z drzewa w słupy wystawiony słomą pokryty, ściany z chrustu, szopa takaż, karczma z piwnicą murowaną bez zaiazdu, kuźnia z drzewa w słupy wystawiona tarcicami pokryta zdezelowana bez narządzi dworskich, stawów dwa, piérwszy pod Turskiem zwany, drugi pod Okrągłą zwany, sadzawek dwie, ogrodów dworskich trzy, chmielnik do użytku browaru przeznaczony.
Inwentarzy żywych: dwa konie i dwie klacze, wołów 4, krów 33 i buhay 3, owiec matek starych sztuk 222, tryków starych sztuk 24, skopów starych sztuk 58, owiec dwuletnich sztuk 80, trzechletnich 3, skopów trzechletnich sztuk 72, owiec dwuletnich sztuk 107, skopów dwuletnich sztuk 99, — z trzody chlewnéy knurów sztuk 2, roczniaków wieprzków sztuk 8. Włościan kmieci 15 i pusta rola czternasta, zagrodników 45.
We wsi Czynszowéy Struszki czynszowników sześciu Osiński Kacper, Morawska Maryanna, Babula Błażéy, Parnozek Paweł, Adamowski Wincenty, Piątkowski Jan, Buhr Andrzéy, Gaiowy lasów Turskich, Dąbrowski Ludwik leśniczy lasow Turskich, i dziewiąta rola pusta. Budowle dworskie w tey wsi są: karczma bez zaiazdu przy trakcie z surowéy cegły na glinę murowana słomą pokryta, oprócz szynku dworskiego mięszka Paweł Ferens bednarz za opłatą z mięszkania dworowi rocznie Złp. 12 gr. 15. cegielnia z piecem murowanym do palenia cegły i szopa z drzewa wystawiona.
W Folwarku i wsi zarobnéy Matyaszów są budowle dworskie: folwark z drzewa w węgieł wystawiony, staynia z drzewa w słupy, iedna tylko ściana z chrustu, dom dworski z drzewa w węgieł wystawiony, szpiklerz z drzewa w węgieł na podmurowaniu, stodoły z drzewa w słupy w kwadrat wystawione, obory takiéż, karczma bez zaiazdu z drzewa w węgieł wystawiona. Inwentarz żywy grontowy: koni i klaczy razem 7 i ogier, wołów 4, krów 19 i buhay, ogród fruktowy przy dworze. Włościan w teyże wsi osiadłych 19, nadto polowy folwarku Matyaszowa, a Ratośiński Michał strażnik płaci czynszu dworowi rocznie złotych 40.
W Folwarku i wsi zarobnéy Niekurzy zabudowania dworskie są: folwark z drzewa w węgieł, spiklerz w murowanych słupach z drzewa, dwie stodoły, obory i staynie, chlewy, karczma z zaiazdem z drzewa w węgieł, dom drewniany, w którym straż graniczna dwóch kozaków i dwóch strażników Tokarzewski i Gawroński mięszka, płacą dworowi za pomięszkanie rocznie czynszu Złp. 70, piwnica przy dworze z cegły murowana sklepiona z nakryciem słomianym, ogród fruktowy przy folwarku, dochód z niego na urodzaj może uczynić rocznie Złp. 100. Włościan wtéy wsi osiadłych razem 52, między temi liczy się karbowy folwarku Mądry Klemens. Inwentarze gruntowe: dwa konie i dwie klacze, cztéry woły, krów jałówek i ciołków razem sztuk 17.
We wsi zarobnéy Kępie Zaduskiéy włościan osiadłych 11.
We wsi zarobnéy Zawady są zabudowania dworskie: karczma z drzewa w węgieł z zaiazdem, dom dworski dla dozorcy spiklerzow, dwa spiklerze ieden z drzewa w słupy murowane na podmurowaniu, drugi drewniany o piętrze na podmurowaniu, dwie szopy, staynie i wozownie, studnia z wystawą, dom z drzewa dla straży żupy solnéy, dom dworski dla Pisarza solnego, magazyn solny składaiący się z czterech szop z drzewa, wszystkie powyższe budowle oprócz karczmy, należą do Składu Magazynu Solnego, z ktorego Rząd rocznie opłaca czynszu Złp. 1,000. W okręgu tey wsi kępa Zarzecze i kępa w środku Wisły, rzeka Czarna płynie przez wieś, szylderkauzów przy Magazynie solnym dwa, dom dla strażnika granicznego z cegły surowey ze staienką i stodołą, Strażnik ten Nać Jan opłaca czynszu rocznie Złp. 40. ogród fruktowy przy mięszkaniu Pisarza solnego. Włościan osiadłych w tey wsi ośmiu.
We wsi czynszowéy Luszycy iest karczma zaiezdna dworska z drzewa w węgieł, staynia w słupy, w téy piwnica sklepiona murowana, włościan czynszowników 9 iako to: Pelcer Walenty, Seifried Ludwik, Müller Ludwik, Müller Walenty, Müller Teofil, Chil Filip, Baum Konrad, Müller Ludwik, Błażéy podsiadły.
We wsi zarobnéy Piory iest włościan 5.
We wsi zarobnéy Okrągłéy iest włościan 14 i iedna pusta rola.
W Folwarku i wsi zarobnéy Rudniki są budowle dworskie: dwór, obory, dwie stodoły, spichlerz, sernik, piwnica, studnia z pompą, dom z dawnéy gorzelni przeistoczony, karczma bez zaiazdu, młyn piérwszy dolny zwany na rzece Czarna o trzech kamieniach z sprzętami młynarskiemi, magiel z foluszem do płótna po drugiéy stronie rzeki Czarny, dom z drzewa w słupy z dawnego blichu płótna na mięszkanie przeistoczony, Papiernia wraz z domem mieszkalnym z drzewa w słupy i rekwizyta papierni, młyn drugi wodny Górny zwany z drzewa w węgieł, wystawiony na prost papierni z rekwizytami młynarskiemi, dom z drzewa w węgieł wystawiony, staynia, stodoła. Z papierni dochodu rocznie 1,200 Złp. z Młynów dwoch 2,225 złotych, — z Blichu iako nie czynnego, nie masz żadnego dochodu. Włościan w téy wsi iest 28, ogród fruktowy przy dworze i ogród warzywny.
Las Turski graniczy na północ z lasami dóbr ościennych Osali i krzakami wsi Strzegom i do Ekonomii Osiek należącéy, w téy stronie lasu kawał Stręty zwany około morgów 150 przy granicy Osali iest w kontrowersie, na zachód z lasami dóbr Staszowa, a mianowiciéy z lasem Rytwian i Szczek, niemniéy z polem dóbr zaiętych Rudniki, na południe z dobrami zaiętemi, a mianowicie z polami wsi Okrągłéy i Luszycy, na zachód z polami dóbr zaiętych Tursko małe, Tursko wielkie i Stróżki. Lasy te w części wycięte obeymuią w sobie mniéy więcéy morgów 1,200, maią nazwiska: Gawrońska Góra, Wielko-Turski, Stręty, Górki, od granicy Szeckiéy, Przechodki, Zwierzyniec, Zarudzie, Przechodki drugie pod okrągłą, Biały Smug, Matyaszowski, Szkoczówka, Brzeziny i Stawiska.
Lasy Turskie pod wiśniową zwane, odległe od Turskich o pół trzeci mili, graniczą na południe z polami wsi ościennéy Wiśniowy i polami wsi Czaykowa do Ekonomii Osiek należącéy, na wschód z lasem wsi ościennéy Łukawicy, na północ z dobrami ościennemi Łaziskami i łąkami wsi ościennéy Wiśniowy, na zachód z lasem wsi ościennéy Wiśniowy. Las ten obeymuie mniéy więcéy morgów 900, przy tym lesie dom z drzewa w węgieł wystawiony dla gaiowych, stodoły dwie, ogrody i niwki dwie gaiowych. Piec wapienny w lesie Turskim z kamienia murowany, przy tymże lesie znayduie się kamień wapienny w wielkiéy obfitości.
Na gruncie wsi Zawady iest wystawiony spichlerz drewniany do dóbr Grabek należący, z placu pod tenże zaiętego właściciele dóbr Grabek opłacaią corocznie czynszu złotych 10.
Wałów tamuiących wylew Wisły na grunta Kępy Zaduskiéy, Matyaszowa, Niekurzy i Turska małego, są podwóyne, nowe i stare zwane, iednak te znacznie przez wylewy wisły uszkodzone.
Dochód z propinacyi z wszystkich zwyż opisanych wsi, niemniéy z gorzelni i browaru, może czynić rocznie mniéy więcéy 6,000 Złp. — w Ogóle podatków opłaca się rocznie 14,115 Złp. 4 gr. uiszcza się dziesięcina do parafii Niekrasowa, do parafii Połanieckiéy do Połańca, do Szpitala kapłańskiego przy kollegiacie Sandomierskiéy, także płaci się do Kościoła Ewangelickiego w Wielkim Tursku pensyi rocznéy 250 Złp. i różne daniny w produktach. Na utrzymanie Wóyta Gminy i Officyalistów grunto- wych mniéy więcéy 8,000 Złp. rocznie.
Dobra powyżéy w krótkości wymienione, a obszerniéy w Akcie zaięcia przez Jacka Fugielskiego Komornika Trybunału Cywilnego Woiewództwa Sandomierskiego, na gruncie dóbr Tursko Wielkie w dniach od 25 Listopada/7 Grudnia do 5/17 Grudnia 1835 roku, na nastawanie Wierzycieli hypotecznych tychże dóbr Bogusława i Józefy z Szwykowskich Eydziatowiczów małżonków, Obywateli Królestwa Polskiego, dóbr Dłużniewa w Powiecie Mławskim Wdztwie Płockiém położonych właścicieli, zaś Turska Wielkiego z przyległościami dzierżawnych posiadaczów w Tursku Wielkim mieszkaiących, sporządzonym, opisane i na przymuszoną sprzedaż przy popieraniu sądowém przez Kaietana Sokołowskiego Patrona przy Trybunale Cywilnym I. Instancyi Wdztwa Sandomierskiego w Mieście Wdzkiém Radomiu mieszkaiącego, wystawiaiące się, należą tytułem własności do sukcessorów Ludwika i Beaty z Dawidów Neümarków małżonków, oraz spadkobierców po Wincentym i Józefie Neümarkach.
A temi są: Ignacy Neümark w Mieście Stołeczném Warszawie zamieszkanie prawne przy ulicy Krakowskie Przedmieście pod liczbą 389 maiący, który upadł na maiątku i Syndykiem upadłości tegoż iest Jan Łastowiecki Adwokat przy Sądzie Appellacyinym Królestwa Polskiego, w Warszawie z urzędowania mieszkaiący, tudzież Jakób Neümark i Joanna z Neümarków Heryszowa, w Mieście Stołeczném Warszawie zamieszkanie prawne przy ulicy Wierzbowéy pod liczbą 473 maiący, niemniéy Leopold Neümark w dobrach Tursku w Powiecie Staszowskim Obwodzie i Woiewództwie Sandomierskiém zamieszkanie prawne maiący, oraz Skarb publiczny Królestwa Polskiego właściciel skutkiem konfiskaty sched wydalonych za granicę kraiu Jana i Leona Neümarków.
Dobra te Tursko Wielkie z przyległościami zostaią obecnie w dzierżawném posiadaniu Bogusława i Józefy z Szwykowskich Eydziatowiczów małżonków do dnia 24 Czerwca 1837 roku i z dniem tym dzierżawa taż kończy się. Protokuł zaięcia dobr Turska na przymuszoną sprzedaż wręczonym został Wóytowi Gminy Turska Kozarskiemu d. 5/17 Grudnia 1835 roku, Kaietanowi Grzybowskiemu Pisarzowi Sądu Pokoiu Powiatu Staszowskiego dnia 24 Stycznia/5 Lutego 1836 roku, zaś Janowi Drabikowskiemu Kommissarzowi Obwodu Sandomierskiego dnia 25 Stycznia/6 Lutego tegoż roku 1836.
Protokuł ten wpisanym został w Księgę hypoteczną dobr Turska Wielkiego d. 20 Sierpnia/1 Września, zaś w Kancellaryi Trybunału Cywilnego I. Instancyi Wdztwa Sandomierskiego d. 21 Sierpnia/2 Września 1836 roku.
Piérwsze ogłoszenie warunków licytacyinych nastąpi na Audyencyi Trybunału Cywilnego I. Instancyi Woiewodztwa Sandomierskiego w Radomiu dnia 28 Października/9 Listopada 1836 r. o godzinie 9 z rana, i dwukrotnie ieszcze co dwa tygodnie z kolei po sobie następuiące ponowioném będzie.
w Radomiu dnia 21 Sierpnia / 2 Września 1836 roku.
Wnorowski Pisarz.
Po nastąpioném trzykrotném ogłoszeniu warunkow licytacyinych w dniach 28 Października / 9 Listopada, 11 / 23 Listopada i 25 Listopada / 7 Grudnia 1836 roku, termin do przygotowawczéy licytacyi i takiegoż przysądzenia, oznaczonym został przez Sąd na dzień 7 / 19 Kwietnia 1837 roku godzinę 9 z rana, w tym zatym dniu na Audyencyi Trybunału Cywilnego I. Instancyi Gubernii Sandomierskiéy w Radomiu o godzinie 9 z rana, odbędzie się przygotowuiące przysądzeni tému, kto naywyżéy za też dobra Tursko Wielkie z przyległościami postąpi.
Szacunek tych dobr oznaczony iest dotychczasowie przez popieraiących sprzedaż na summę 590,430 złotych polskich, nieubliżaiąc w niczém taksie sądowéy wyrokiem Trybunału Cywilnego I. Instancyi Wdztwa Sandomierskiéy dnia 11 / 23 Listopada 1836 roku wydanym nakazanéy, ktora właśnie odbywa się na gruncie dobr Turska.
w Radomiu dnia 12 / 24 Marca 1837 roku.
Wnorowski Pisarz.



Tursko Wielkie i okolica na mapach (współczesność vs 1859). Przesuń suwak umieszczony na powyższej mapie, aby na własne oczy przekonać się, jak dawne ziemie klucza turskiego wyglądały na tle dzisiejszego krajobrazu. Po prawej stronie ukryliśmy precyzyjnie nałożony fragment Karty Dawnej Polski z 1859 roku, który doskonale oddaje realia przestrzenne zaledwie dwie dekady po dramatycznej licytacji majątku z 1837 roku. Z kolei lewa strona ukazuje współczesny układ tych samych okolic.
MATERIAŁ POWIĄZANY:
Śladami miejsc, których już nie ma. Zapomniany świat Folwarku Połanieckiego w cieniu klucza osieckiego






