
Przed Wami czarno-biały kadr z lat 30. XX wieku. W centralnym punkcie znajduje się drewniana łódź, na której płynie grupa dziewięciu ludzi. Cztery osoby dorosłe stoją, wśród nich przewoźnik z wiosłem. Obok czterech kobiet siedzących na łodzi, stoi mały chłopiec.

a samym dole kadru, tuż przy piaszczystym brzegu, widać też fragment drugiej, zacumowanej łódki. Fragment trzeciej drewnianej łodzi widać także z prawej strony. Właśnie takimi jednostkami pływającymi tzw. pychówkami okoliczni mieszkańcy przemieszczali się między brzegami operując drągiem na zdradliwych, wiślanych płyciznach.
Konstrukcja pychówki zapewniała minimalne zanurzenie rzędu zaledwie kilkunastu centymetrów. Było to szczególnie istotne na rzece o tak zmiennym nurcie i licznych piaszczystych łachach. Profil łodzi umożliwiał również bezproblemowe i miękkie dobijanie wprost do brzegu, co doskonale widać na pierwszym planie fotografii. Mężczyzna znajdujący się po prawej stronie operuje długim, drewnianym drągiem, czyli tak zwanym pychem. Łodzie tego typu zazwyczaj stanowiły uzupełnienie dla głównych, dużych promów przystosowanych do transportu ciężkich wozów konnych. Wykorzystywano je do szybkiego i tańszego przewozu samych pieszych podróżnych na drugi brzeg.
Najważniejsze jest jednak to, co widać w tle. Za rzeką wznosi się długie, wysokie i strome wzgórze tzw. Winna Góra. Za nią leży miasto Połaniec. Odcinek rzeki, na którym wykonano fotografię stanowi od setek lat miejsce przepraw. Dla nas, mieszkańców Połańca, to miejsce wyjątkowe. Ponieważ to właśnie tam bije historyczne serce naszego miasta. Na tym wzgórzu obozowały wojska polskie podczas insurekcji. Dokładnie tam sam Tadeusz Kościuszko ogłosił słynny Uniwersał Połaniecki. Korzystał także z przeprawy, kiedy założył tu warowny obóz. Zablokowany przez Rosjan w widłach Czarnej i Wisły obozował w tym miejscu przez dwa tygodnie. Jedyną możliwą drogą zaopatrzenia była przeprawa przez Wisłę, przez którą z austriackiego już brzegu docierał prowiant i ekwipunek wojskowy.
Zdjęcie zostało zrobione z prawego brzegu Wisły w okolicach Glin Małych w 1936 roku. W tamtych czasach nasz Połaniec należał do powiatu sandomierskiego w województwie kieleckim. Ulotną chwilę uchwycił fotograf pracujący dla dziennika polityczno-informacyjnego “Ilustrowany Kurier Codzienny”, wydawanego w latach 1910-1939 w Krakowie. Dziś ta cenna pamiątka znajduje się w Narodowym Archiwum Cyfrowym.







