Most w Połańcu z czasów Wielkiej Wojny. Zimowa przeprawa przez Wisłę w 1916 roku

Łukasz OrłowskiHistoria w kadrze22 lipca, 2026100 Wyświetleń

Na zdjęciach zimowa przeprawa przez Wisłę w Połańcu w 1916 roku. Na unikalnych fotografiach widać monumentalną, drewnianą bramę mostu Arcyksięcia Franciszka Karola Salwatora, strzeżoną przez żołnierzy austro-węgierskich. Ten inżynieryjny cud z czasów Wielkiej Wojny jest świadectwem niezwykłego wysiłku budowlanego w trudnych warunkach zimowych.

I wojna światowa zostawiła na naszych ziemiach wiele śladów. Często zapominamy o niezwykłych budowlach z tamtego czasu. Dziś przyjrzymy się unikalnym fotografiom z 1916 roku, które znajdują się w Österreichisches Staatsarchiv (Austriackim Archiwum Państwowym).

djęcia wprawdzie pojawiły się już w przestrzeni publicznej za sprawą profilu “Niekurza i okolice” na Facebooku. Jednak my, wertując austriackie archiwa i natrafiając na nie po raz kolejny, tym razem postanowiliśmy napisać o nich coś więcej i nadać im odpowiednie tło historyczne.

Połączymy więc te dwa unikalne zdjęcia z archiwum w Wiedniu z opowieściami naszych dziadków. Pokazują one potężny drewniany most na rzece Wiśle w okolicach Połańca.

Wszystko zaczęło się od wojsk rosyjskich. Z miejscowych przekazów wiemy, że drewniany most na Wiśle zaczęli budować saperzy wojsk carskich. Rosyjscy saperzy postanowili połączyć oba brzegi Wisły drewnianą konstrukcją, Pomagali im w tym mieszkańcy Połańca i okolic. Drewno na tę potężną konstrukcję sprowadzano specjalnymi podwodami z pobliskich lasów. Nasi zaradni mieszkańcy potrafili wykorzystać tę sytuację. Z resztek materiałów budowlanych niektórzy postawili sobie nawet domy.

Most ciągnął się od domu Maciasów na Winnicy, przecinał koryto Wisły i sięgał aż do wału przeciwpowodziowego w Glinach. Miał on bardzo solidną konstrukcję, bo na drewnianych deskach ułożono kamienną kostkę brukową. Taki zabieg miał ułatwić przejazd ciężkich armat. Przy jego budowie zatrudniono wielu mieszkańców. Byli to między innymi: Cyprian Jarzyna, Ignacy Tarnowski, Jan Wrzałek z ulicy Krakowskiej, Feliks i Franciszek Bobrowscy oraz Jan Pasek z Łęgu. Niestety, praca była bardzo niebezpieczna. Antoni Piątkowski utopił się w nurtach Wisły w święto Zwiastowania. W ramach prowadzonych prac zadbano również o mniejsze drogi dojazdowe.

Carska konstrukcja nie przetrwała jednak długo. Front zaczął się przesuwać, a do Połańca zbliżały się wojska austro-węgierskie. Rosjanie musieli się wycofać. Był to tak zwany “Wielki Odwrót” (ros. bieżeństwo), który w tym rejonie miał miejsce latem 1915 roku. Wtedy wycofujące się wojska carskie zniszczyły za sobą infrastrukturę. Starsi ludzie często opowiadali o jej dramatycznym zakończeniu. Mówiono, że na jednym końcu jeszcze malowano deski, a na drugim już podpalano budowlę. Wskutek tego pożaru zerwana została łączność między dawnym zaborem rosyjskim a Galicją.

Wkrótce nad Wisłę dotarli Austriacy. Z zachowanych dokumentów wynika, że most zbudowali żołnierze austro-węgierscy. Byli to specjaliści z wojsk inżynieryjnych, tak zwani pionierzy. Przeprawa otrzymała nazwę “Most Arcyksięcia Franciszka Karola Salwatora”. Historyczne ujęcia trafiły do archiwum wojskowego w Wiedniu na początku kwietnia 1916 roku. Wynika z tego jasno, że austriaccy pionierzy postawili swoją przeprawę jesienią 1915 lub wczesną zimą 1916 roku. I właśnie to dzieło austriackich pionierów możemy podziwiać na unikalnych fotografiach z 1916 roku.

Arcyksiążę Franciszek Karol Salwator (1893-1918) to wnuk legendarnej cesarzowej Sisi (Elżbiety Bawarskiej) i cesarza Franciszka Józefa I. W momencie budowy mostu pod Połańcem był młodym, zaledwie dwudziestotrzyletnim oficerem w stopniu porucznika, który faktycznie przebywał na froncie wschodnim. Historia patrona jest dość smutna, gdyż nie doczekał końca wojny. Zmarł w 1918 roku jako ofiara epidemii hiszpanki. Nazwanie przeprawy jego imieniem było więc bezpośrednim hołdem dla najmłodszego pokolenia Habsburgów zaangażowanego w ten konflikt.

Co dokładnie widzimy na starych fotografiach? Pierwsze zdjęcie robi największe wrażenie. Zimą, w głębokim śniegu, stoi dwóch żołnierzy w grubych płaszczach. Pilnują oni wjazdu na most. Wejście na przeprawę zdobi drewniana brama. Ma ona ciekawy kształt i tablicę z napisami, niestety nie do odczytania. Konstrukcja wygląda bardzo majestatycznie na tle szarego, zimowego nieba. Austriackie formacje inżynieryjne słynęły z wznoszenia ogromnych, drewnianych mostów zdobionych reprezentacyjnymi, monumentalnymi bramami i szyldami, co dokładnie odpowiada wyglądowi zaprezentowanemu na fotografiach. Zwróćcie jeszcze uwagę na sam szczyt drewnianej konstrukcji. Dokładnie w trójkątnym zwieńczeniu. Znajdują się tam przeplecione ze sobą litery F J I. Są to inicjały panującego wówczas cesarza tj. Franciscus Josephus I (Franciszek Józef I).

Kolejna fotografia pokazuje ten sam most z innej perspektywy. Widzimy tu, jak długa była to budowla. Most w całości zrobiono z drewna. Wisła jest częściowo zamarznięta. Konstrukcja jest płaska, osadzona nisko nad wodą na gęsto rozstawionych, masywnych podporach. Brzegi pokrywa gruby śnieg, a nurtem Wisły płyną duże kry lodu. Przed filarami mostu można zauważyć ciemniejsze konstrukcje na wodzie. Są to najprawdopodobniej izbice, czyli specjalne drewniane osłony, które miały rozbijać napływający lód i chronić most przed zniszczeniem.

Dwie pozostałe grafiki to tyły tych samych zdjęć. Widzimy tam oryginalne pieczęcie wiedeńskiego Archiwum Wojennego (k.u.k. Kriegsarchiv) i odręczne notatki. Ktoś zapisał po niemiecku nazwę mostu oraz miejsce jego budowy: Połaniec w powiecie sandomierskim. Znajdziemy tam też datę z archiwum: 3 kwietnia 1916 r. Sztaby wojskowe starannie dokumentowały postępy infrastrukturalne, a zdjęcia trafiały do Wiednia jako dowody inżynieryjnego kunsztu.

Zbudowanie takiej konstrukcji w zaledwie kilka miesięcy, w surowych zimowych warunkach, wymagało genialnej logistyki. O ile carscy saperzy i miejscowi mieszkańcy polegali głównie na zrywce z pobliskich lasów, o tyle armia austro-węgierska dysponowała już wczesnymi formami inżynieryjnej prefabrykacji. Trudniejsze w obróbce, główne elementy nośne czy specjalistyczne okucia stalowe mogły docierać w pobliże frontu koleją, a na samym brzegu rzeki “jedynie” precyzyjnie składano je w całość.

Dzisiaj po tej ciekawej konstrukcji nie ma już żadnego śladu. Zabrał ją czas, wojna i wezbrana rzeka. Zostały nam jednak te dwie fotografie z opisami, które możecie zobaczyć. Pozostały również wspomnienia naszych przodków. Dzięki nim możemy na chwilę przenieść się w czasie i zobaczyć dawną potęgę inżynierii wojskowej w naszym mieście.

Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!

Napisz komentarz

Kalendarium Połańca

Ładowanie dzisiejszego wydarzenia...
Media społecznościowe
  • Facebook
  • X (Twitter)
  • YouTube
  • Instagram
Ładowanie następnego posta...
Social Media
Szukaj Trendy
Polecam
Ładowanie

Logowanie 3 sekund...

Rejestracja 3 sekund...