
Dokładnie 554 lata temu, 1 października 1472 roku, zamek w Nowym Korczynie był świadkiem transakcji, która na zawsze zmieniła losy Połańca. O tym niezwykle ważnym epizodzie zaledwie wspomnieliśmy w czerwcowym artykule poświęconym królowi Kazimierzowi IV Jagiellończykowi (1427-1492). Dziś, w rocznicę tamtych wydarzeń, przyszła pora na rozwinięcie tego wątku. Na początek nakreślmy jednak tło historyczne i spróbujmy przenieść się w czasie.

est 1 października 1472 roku. Na zamku w Nowym Korczynie, ulubionej rezydencji władców, przebywa król Polski, Kazimierz IV Jagiellończyk. Trwa niespokojny okres. Król prowadzi wielką politykę, co rusz angażując się w konflikty w Czechach i na Węgrzech. Działania państwowe pochłaniają ogromne sumy, a w królewskim skarbcu brakuje gotówki.
Monarcha wpada więc na sprawdzony sposób podreperowania budżetu. Postanawia oddać pod zastaw m.in. miasto Połaniec. Kto mógł sobie pozwolić na sfinansowanie potrzeb samego króla? Wybór padł na jednego z najpotężniejszych magnatów w naszym regionie, tj. Jana z Rytwian, pełniącego zaszczytną funkcję marszałka koronnego. Jan z Rytwian bez problemu wykłada potrzebną sumę, a w zamian król przekazuje mu na mocy specjalnego aktu nasze miasto. Jak bezlitośnie odnotowują dawne księgi urzędowe w Metryce Koronnej, król „sprzedał”, czyli w praktyce zastawił, królewskie miasto Połaniec z przyległym wójtostwem i wszystkimi wsiami za gigantyczną sumę 2400 grzywien srebra.
Temat sprzedaży zaciekawił nas do tego stopnia, że po nitce do kłębka udało nam się namierzyć oryginalny, królewski dyplom z XV wieku związany z powyższym wydarzeniem. Dokument był zaindeksowany w Archiwum Narodowym w Krakowie, jednak bez możliwości zobaczenia go online. Napisaliśmy w tej sprawie e-mail z prośbą o odpłatne zeskanowanie królewskiego pergaminu. Po kilku dniach otrzymaliśmy wiadomość zwrotną z linkiem do pobrania aktu.
Przed Wami oryginalny skan arkusza pergaminu, który spisano w języku łacińskim. Niestety odczytanie całego tekstu słowo po słowie będzie bardzo trudne. Skryba użył gęstego, średniowiecznego pisma. Tekst sporządził czarnym, wpadającym w brąz atramentem, używając starannej kursywy gotyckiej. U dołu pergaminu znajduje się zakładka, przez którą przewleczono gruby, spleciony sznur. To tak zwana plika. Dawni skrybowie celowo zawijali dół arkusza, aby podwójna warstwa skóry mogła utrzymać ciężar woskowej pieczęci i nie uległa rozerwaniu. Sznur ma wyraźne zielone i żółte włókna. Na jego końcu wisi duża, okrągła pieczęć z czerwonego wosku. Pełniła ona rolę podpisu i potwierdzała ważność królewskiej decyzji.
Pieczęć odciśnięto w barwionym na czerwono wosku, który z biegiem czasu uległ nieznacznym wyszczerbieniom na krawędziach. W celu ochrony odcisku przed rozpadem centralny odcisk osadzono w ochronnej miseczce z naturalnego, jasnego wosku. Na odcisku widzimy czwórdzielną w krzyż tarczę herbową. W pierwszym i czwartym polu znajduje się Orzeł Biały w koronie z rozpostartymi skrzydłami – znak Królestwa Polskiego. Pola drugie i trzecie zajmuje Pogoń, czyli zbrojny rycerz na pędzącym koniu z uniesionym mieczem, stanowiący herb Wielkiego Księstwa Litewskiego. Powyżej na tarczy sercowej umieszczono podwójny krzyż tj. krzyż patriarchalny, który jest osobistym godłem rodowym Jagiellonów.
Zarówno na awersie, jak i rewersie bardzo wyraźnie widać załamania. Oznacza to, że pergamin był przez wiele lat przechowywany w formie złożonej w kostkę. Na odwrocie znajdują się odręczne, późniejsze adnotacje archiwalne. Ciekawostką jest też mała, prostokątna pieczątka z napisem “JÓZEF RUSIECKI z TROJANKI”. Dowodzi to o tym, że zanim dokument trafił do Archiwum Narodowego w Krakowie, znajdował się w prywatnych zbiorach Józefa Rusieckiego z Trojanki (1817-1873). Józef Rusiecki był znanym XIX-wiecznym pasjonatem. Skupował po całym kraju dawne polskie dokumenty ratując je przed zniszczeniem w czasach zaborów. Dzięki jego pasji ten bezcenny dla nas akt ocalał i trafił ostatecznie do Krakowa.



Skupmy się teraz na analizie głównego tekstu. Akt otwiera ozdobna litera “I”, od której zaczyna się uroczysta inwokacja: “In nomine Domini Amen. Ad perpetuam rei memoriam”, czyli “W imię Pana Amen. Na wieczną rzeczy pamiątkę”. Po inwokacji następuje królewska tytulatura: “Nos Casimirus dei gracia Rex Polonie Magnus Dux Lithwanie Russie Prussieque dominus et heres”, czyli “My, Kazimierz, z Bożej łaski król Polski, wielki książę Litwy, Rusi i Prus pan i dziedzic”. Następnie skryba przechodzi do tzw. promulgacji, tj. urzędowego zawiadomienia: “Significamus tenore presencium, quibus expedit universis presentibus et futuris presencium noticiam habituris…” (“Oznajmiamy treścią niniejszego dokumentu wszystkim, którym to wiedzieć należy, obecnym i przyszłym, którzy z tym pismem się zapoznają…)”.
W najważniejszej części aktu, tej najbardziej zbitej i trudnej do odczytania części tekstu, wprawnym okiem można wyłowić z gąszczu słowa takie jak Johanni de Rythwanyen, Polanyecz, Strzegom czy wpisaną słownie kwotę. Król określa dokładne warunki transakcji. Zgodnie z faktami, król polski Kazimierz IV Jagiellończyk oświadcza w nim, że sprzedaje z prawem odkupu (na wyderków) miasto Połaniec. Możemy przeczytać to w następujący sposób: “…iż Wielmożnemu Janowi z Rytwian, marszałkowi Królestwa Polskiego, miasto Połaniec ze wsią Strzegom oraz z wójtostwem w Połańcu i ze wsiami Brzozowa oraz Zdzieci do niego przynależnymi w ziemi sandomierskiej, za dwa tysiące czteryście grzywien, z prawem odkupu sprzedajemy”.
Po narracji i dyspozycji znajduje się standardowa formuła prawna, zakazująca łamania królewskiego postanowienia i zapowiadająca, że dla pewności dokument zostaje opatrzony królewską pieczęcią (tą woskową, zachowaną na sznurku). Następnie wymieniani są świadkowie z otoczenia władcy, którzy byli obecni przy zawieraniu umowy. Dokument kończy się datacją “Datum in Noua Ciuitate Korczin feria quinta post festum Sancti Michaelis… Anno domini Millesimo Quadringentesimo Septuagesimo Secundo…” (“Dan w Nowym Mieście Korczynie, w czwartek po święcie św. Michała [1 października], Roku Pańskiego Tysiąc Czterysta Siedemdziesiątego Drugiego”).
Na koniec jeszcze jedna mała ciekawostka. W dokumencie zastosowano popularne w średniowieczu prawo “na wyderków”. Oznaczało to, że król lub jego następcy mogli w przyszłości zwrócić pożyczoną kwotę i odzyskać pełną kontrolę nad ziemiami. Do tego czasu jednak to Jan z Rytwian czerpał wszelkie dochody z połanieckich młynów, rzemiosła i podatków od mieszkańców naszych wsi.
Jak wiemy, historia lubi zataczać koło a dawne finanse państwa potrafią zaskoczyć bardziej niż niejedna współczesna intryga. W 1472 roku Jan z Rytwian musiał zapłacić 2400 grzywien srebra, aby wziąć w posiadanie Połaniec i czerpać zyski z pracy naszych przodków. Kiedy na zamku w Nowym Korczynie na pergamin kapał gorący, czerwony wosk, mieszkańcy Połańca, Strzegomia czy Brzozowej zajmowali się swoimi sprawami. Zupełnie nie mieli pojęcia, że jednym podpisem właśnie zmienili właściciela. Wielka polityka dosłownie rozegrała się nad ich głowami. Odkrycie i odczytanie tego dokumentu to dla nas jak spojrzenie królowi przez ramię w tamtej decydującej chwili. I mimo że na dawnym pergaminie król Kazimierz sprzedał miasto z prawem odkupu, to my już nie musimy go wykupywać. Współcześnie Połaniec jest naszym wspólnym domem, a ten ocalony przed zniszczeniem pergamin stanowi dla nas niezwykle cenny, historyczny dokument tożsamości.
MATERIAŁ POWIĄZANY:
Ostatni król w nieustannej podróży. Kazimierz Jagiellończyk (1427-1492), rządy z siodła i jego związki z Połańcem






