Połaniec na kartach wielkiej historii. Zaglądamy do słynnej księgi Jana Długosza z XV wieku

Łukasz Orłowski​Z archiwalnej półki8 września, 2026304 Wyświetleń

Jan Długosz na litografii barwnej polskiego malarza i rysownika Antoniego Gramatyki, stworzonej na przełomie lat 1879 i 1879.

XV wiek w Rzeczypospolitej nazywany jest złotą jesienią polskiego średniowiecza. Był czasem rozkwitu i stabilizacji za panowania pierwszych Jagiellonów. Podstawą naszego dzisiejszego wpisu będzie analiza niezwykle ważnego źródła historycznego autorstwa Jana Długosza pt. „Liber beneficiorum dioecesis cracoviensis”.

tym celu skorzystamy z klasycznego krakowskiego wydania z 1864 roku, spisanego prosto z rękopisu autora. Swoje dzieło „Liber beneficiorum dioecesis cracoviensis” („Księgę uposażeń diecezji krakowskiej”) Długosz spisywał z niezwykłą skrupulatnością w latach 1470–1480.

Nas oczywiście interesuje w szczególności połaniecka parafia i jej okolica. Jakiś czas temu, przy pisaniu artykułu pt. “Dwaj władcy, jedno imię i fatalna pomyłka. Kto naprawdę przeniósł miasto Połaniec w obecne miejsce?”, przetłumaczyliśmy część tekstu dotyczącą samego Połańca. Dzisiaj domkniemy temat do końca, tłumacząc go w całości. Dowiemy się, jak wyglądało wtedy nasze miasto i otaczające je wsie, kto uprawiał tutejsze ziemie i jak wielkie miały one znaczenie na mapie ówczesnej Małopolski. Sprawdzimy, jak brzmiały dawne nazwy miejscowości, kto był ich właścicielem i co stanowiło o ich bogactwie.

Portret Jana Długosza namalowany przez Walerego Eljasza-Radzikowskiego w 1889 roku.

Postaci Jana Długosza (1415–1480) chyba nie powinniśmy przedstawiać. Był on jednym z najwybitniejszych polskich historyków i kronikarzy średniowiecza. Nazywano go ojcem polskiej historiografii. Ksiądz, dyplomata, geograf oraz pierwszy polski heraldyk (badacz herbów). Sprawował funkcję wychowawcy synów króla Kazimierza Jagiellończyka (1427-1492): Władysława, Kazimierza, Jana, Aleksandra, Zygmunta i Fryderyka. Znaczną część swojego majątku przeznaczał na cele dobroczynne, m.in. na budowę kościołów oraz wspieranie ubogich studentów.

Księga uposażeń diecezji krakowskiej to bardzo ważne źródło historyczne. Zawiera szczegółowy rejestr dóbr, majątków i dochodów instytucji kościelnych w średniowiecznej Małopolsce. W artykule zamieścimy skany z wydania ksiażkowego pt. “Joannis Dlugossii Senioris Canonici Cracoviensis Opera omnia. Vol. 8, T. 2 / Liber beneficiorum dioecesis cracoviensis nunc primum e codice autographo editus” czyli w polskim tłumaczeniu “Dzieła wszystkie Jana Długosza, starszego kanonika krakowskiego. Tom 8, Część 2 / Księga uposażeń diecezji krakowskiej, obecnie po raz pierwszy wydana z autorskiego rękopisu”.

Współtwórcą tego konkretnego wydania był jego redaktor i wydawca Aleksander Przeździecki (1814–1871), historyk, badacz i mecenas kultury. I właśnie jemu zawdzięczamy to, że tekst Długosza trafił do szerszego grona odbiorców. Historyk wykonał tytaniczną pracę. Dotarł do oryginalnych, piętnastowiecznych rękopisów, następnie je rozczytał i rzetelnie przygotował do druku w 1864 roku. Publikację wydała znana i ceniona XIX-wieczna oficyna wydawnicza w Krakowie – Drukarnia Kirchmajera. Słynęła z profesjonalnego drukowania ważnych dzieł naukowych, historycznych i patriotycznych. Z jej pras drukarskich zeszło wydanie „Liber beneficiorum”, z którego dzisiaj, ponad 160 lat później, będziemy tłumaczyć łacińskie zapiski.

Oryginalny rękopis, tzw. autograf “Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis” Jana Długosza jest przechowywany w Archiwum i Bibliotece Krakowskiej Kapituły Katedralnej na Wawelu w Krakowie. Jest czterotomowym kodeksem zawierający zapisy uposażeń i dóbr kościelnych. Ze względu na wiek i unikatowy charakter autografu dostęp do oryginału jest ściśle ograniczony i przeznaczony dla badaczy.

Tekst, który został umieszczony kursywą w nawiasach kwadratowych […], jest naszym własnym dopowiedzeniem i wyjaśnieniem. Nie znajdziecie ich w oryginalnym łacińskim zapisie. Dodaliśmy je celowo, aby ułatwić czytającemu treść. Dzięki czemu historyczne terminy zapisane w języku z epoki otrzymują natychmiastowy kontekst. Życzymy miłej lektury.

POLANYECZ
[Połaniec]

Jan Długosz

Miasto królewskie położone blisko rzeki Czarna, posiadające drewniany kościół parafialny, dedykowany [pod wezwaniem] świętemu Marcinowi, chwalebnemu biskupowi i wyznawcy. W nim łany mieszczan nie są podzielone na łany [tu: na równe, standardowe jednostki powierzchni], lecz na role w sztukach i ćwiartkach [pojedyncze, mniejsze działki i ćwierci ról], z których wszystkich płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz biskupstwa krakowskiego, a jej wartość szacuje się na dwadzieścia grzywien. Także w tymże mieście znajduje się stu osiemdziesięciu gospodarzy [w oryg. hospites – termin ten oznaczał osadników lub mieszczan posiadających pełne prawa], mających własne domy, jest także wójtostwo posiadające specjalne role, z których płaci się dziesięcinę snopową dla kościoła i jego plebana w Połańcu, a jej wartość szacuje się na dwie grzywny. Także pleban ma własne role, dość dobre na folwark, oraz łąki, i własne uposażenie oraz stodołę i ogród; i chociaż rzeka Czarna oddziela archidiakonat sandomierski od prepozytury wiślickiej, to jednak wspomniany kościół połaniecki, położony za rzeką Czarną, należy do prepozytury wiślickiej, ustanowiony w dekanacie wiejskim pacanowskim, którego rektorem [zarządcą] i plebanem jest obecnie Mikołaj syn Wawrzyńca z Sandomierza, prezbiter. Wiadomo ponadto ze starych przekazów [z relacji starszyzny/przodków], że miasto Połaniec niegdyś było położone na górze, w stronę Wisły, i miało w sobie drewniany kościół pod wezwaniem świętej Katarzyny dziewicy, którego relikwie [tu w znaczeniu: resztki, pozostałości budowli] są do dziś widoczne; lecz przez Kazimierza Drugiego, króla Polski [Długosz zapisał “Drugiego”, jednak historycznie to Kazimierz Wielki, czyli Trzeci, przeniósł miasto na prawie magdeburskim], zostało przeniesione na miejsce niższe, przylegające do rzeki Czarna. Z dziesięcin wspomnianego kościoła w Połańcu, prepozytura sandomierska w większej części jest ufundowana i uposażona, i dlatego prepozyt sandomierski tymczasowo, jest jedynym kolatorem [opiekunem i fundatorem z prawem mianowania proboszcza] kościoła w Połańcu i patron. Także pleban ma własną i wolną [zwolnioną z opłat] jatkę [stoisko rzeźnicze/mięsne] w mieście Połaniec.

OSTROW (Ostrów), wieś położona w parafii Połaniec, której dziedzicem jest Jan z Rytwian [Jan Rytwiański], wojewoda krakowski. W niej znajdują się dwa i pół łanu kmiecego [gospodarstwa chłopskie], z których płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz biskupa krakowskiego, której wartość szacuje się na jedną grzywnę. Także nie ma tam folwarku [majątku ziemskiego], ani karczm, ani zagród; jedynie kolumbację [gołębne – rodzaj dawnej opłaty/daniny] pobiera pleban połaniecki.

ZAWADA (Zawada), wieś położona w parafii Połaniec, której dziedzicem jest Jan z Rytwian, wojewoda krakowski. W niej znajdują się dwa i pół łanu kmiecego, z których płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz biskupa krakowskiego, a jej wartość szacuje się na jedną grzywnę. Także nie ma tam karczm, ani zagród, ani folwarku; jedynie kolumbacja [gołębne] przypada dla plebana w Połańcu.

GLINY MAIOR (Gliny Wielkie), wieś położona w parafii Połaniec, której dziedzicem jest Jan Borowski z Łopuchowa. W niej znajduje się jeden i pół łanu [kmiecego], z których płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz biskupa krakowskiego, której wartość szacuje się na jedną grzywnę. Także nie ma tam folwarku, ani karczm, ani zagród.

GLINY MINOR (Gliny Małe), wieś położona w parafii Połaniec, której dziedzicem jest Piotr Sroczkowski z rodu Kopaczów [herb Topór/Kopacz]. W niej znajduje się jeden i pół łanu, z których dziesięcinę oddaje się biskupowi krakowskiemu, której to dziesięciny wartość wynosi jedną grzywnę. Także nie ma tam karczm, zagród, ani folwarku.

RIBYTHWY (Rybitwy), wieś położona w parafii kościoła w Połańcu, której dziedzicem jest Jan Jugoszowski z rodu Habdank [herb Abdank]. W niej znajduje się pięć i pół łanu, z których płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz biskupstwa krakowskiego, a jej wartość szacuje się na trzy grzywny.

RUSCZE (Ruszcza), wieś położona w parafii kościoła w Połańcu, której dziedzicem jest Jan Biechowski z rodu Powała [herb Ogończyk/Powała]. W niej znajduje się siedem i pół łanu kmiecego, ze wszystkich których płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz biskupstwa krakowskiego, a jej wartość szacuje się na pięć grzywien. Także znajdują się tam dwa folwarki rycerskie, z których dziesięcinę oddaje się kościołowi w Połańcu, a wartość dziesięciny szacuje się na trzy grzywny. Nie ma karczmy ani zagród.

OKRAGLA (Okrągła), wieś położona w parafii Połaniec, której dziedzicem jest Jan z Rytwian, wojewoda krakowski. W niej znajduje się sześć i pół łanu kmiecego, ze wszystkich których płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz biskupstwa krakowskiego, której wartość szacuje się na cztery grzywny. Nie ma folwarku, ani karczmy, ani zagród.

BRZOZOWA (Brzozowa), wieś położona w parafii Połaniec, której dziedzicem jest Jan Rytwiański, wojewoda krakowski. W niej znajduje się dziewięć łanów kmiecych [gospodarstw chłopskich], z których płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz biskupa krakowskiego, której wartość szacuje się na sześć grzywien. Nie ma tam folwarku [majątku ziemskiego], ani karczmy, ani zagrody.

ZDZYECZ (Zdzieci), wieś położona w parafii Połaniec, której dziedzicem jest Jan Rytwiański, wojewoda krakowski. W niej znajduje się trzynaście łanów kmiecych, także dwie karczmy posiadające role, z których wszystkich płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz biskupstwa krakowskiego, a jej wartość szacuje się na osiem grzywien. Także jest tam sołectwo, z którego ról płaci się dziesięcinę snopową dla kościoła w Połańcu. Także nie ma tam folwarku, ani zagród.

ZDRZABIN (Zrębin), wieś położona w parafii Połaniec, której dziedzicem jest Jan Rytwiański, wojewoda krakowski. W niej znajduje się siedem łanów kmiecych, z których płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz biskupstwa krakowskiego, której wartość szacuje się na cztery grzywny. Nie ma folwarku, ani karczmy, ani zagrody.

LYUSCHICZA (Luszyca), wieś położona w parafii Połaniec, której dziedzicem jest Jan Nosek Turski z rodu Janina [herb Janina]. W niej są dwa łany kmiece, z których płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz kościoła w Połańcu, której wartość szacuje się na jedną grzywnę. Także nie ma folwarku, ani karczmy, ani zagrody.

TURSKO MINOR (Tursko Małe), wieś położona w parafii Połaniec, której dziedzicami są Jan Nosek i Spytek z rodu Janina. W niej znajduje się dziewięć łanów kmiecych, także dwa folwarki rycerskie, z których wszystkich płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną dla kościoła w Połańcu, a jej wartość szacuje się na dziesięć grzywien.

RUDA (Ruda), wieś położona w parafii Połaniec, której dziedzicem jest Jan Rytwiański, wojewoda krakowski. W niej znajdują się cztery łany kmiece, z których płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz biskupstwa krakowskiego, a jej wartość szacuje się na trzy grzywny.

RUDNYKY (Rudniki), wieś położona w parafii Połaniec, której dziedzicem jest Jan Rytwiański, wojewoda krakowski. W niej znajduje się dwanaście łanów kmiecych, także jedna karczma, także jedna zagroda, posiadające role, z których płaci się dziesięcinę snopową i konopną na rzecz biskupstwa krakowskiego, a jej wartość szacuje się na osiem grzywien. Folwarku tam nie ma.

SCZEKA (Szczeka), wieś położona w parafii Połaniec, której dziedzicem jest Jan Rytwiański, wojewoda krakowski. W niej znajduje się siedem łanów kmiecych, z których płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz biskupstwa krakowskiego, której wartość szacuje się na pięć grzywien. Także jest tam jeden folwark rycerski, z którego dziesięcinę oddaje się dla kościoła w Połańcu.

CLODA (Kłoda), wieś położona w parafii Połaniec, której dziedzicem jest Jan Rytwiański, wojewoda krakowski. W niej znajduje się pięć łanów kmiecych, z których wszystkich płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz biskupstwa krakowskiego, której wartość szacuje się na dziesięć grzywien. Folwarku nie ma, ani karczmy, ani zagrody.

NYEKURZA (Niekurza), wieś położona w parafii Gawłuszowice, której własność należy do biskupa krakowskiego, leżąca obok rzeki Wisły. W niej znajduje się sześć i pół łanu kmiecego, z których wszystkich płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz kościoła w Połańcu, a jej wartość szacuje się na trzy grzywny. Także nie ma tam folwarku, ani karczmy, ani zagrody.

ZADUSCHNIKY (Zaduszniki), wieś położona w parafii Gawłuszowice, której dziedzicem jest Mikołaj Gołębiowski herbu Janina. W niej znajduje się jeden i pół łanu kmiecego, z naddatkami [w oryg. cum excrescentiis – dodatkowe, nieregularne kawałki ziemi uprawnej], z których płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz kościoła w Połańcu, a jej wartość szacuje się na cztery grzywny. Także jest tam jeden folwark rycerski, z którego ról dziesięcinę oddaje się dekanatowi sandomierskiemu, której wartość szacuje się na pół grzywny. Była zaś ta wieś początkowo własnością [w oryg. fundus – uposażeniem/majątkiem] kościoła parafialnego w Połańcu, następnie zaś była własnością dekanatu sandomierskiego, a całkiem niedawno magister, inaczej doktor teologii, dziekan sandomierski, zamienił ją na wieś Motycze, dodając dwieście… [w tym miejscu oryginalny rękopis lub wydanie krakowskie urywa słowo, prawdopodobnie chodzi o zapłatę dwustu grzywien] Mikołajowi Gołębiowskiemu, i odtąd stała się wsią rycerską, jednakże dziesięcina snopowa dla dziekana sandomierskiego pozostała, pobierana wyłącznie z ról folwarcznych.

KRZEMYENICZA (Krzemienica), wieś położona w parafii Gawłuszowice, której dziedzicem jest Jan Feliks Tarnowski z rodu Leliwa [herb Leliwa]. W niej znajdują się łany kmiece, z których płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz kościoła w Połańcu, a jej wartość szacuje się na dwie grzywny.

ZDAKOW (Zdaków), wieś położona w parafii Gawłuszowice, której dziedzicem jest Jan Feliks Tarnowski z rodu Leliwa. W niej znajdują się łany kmiece, z których płaci się i odprowadza dziesięcinę snopową i konopną na rzecz kościoła w Połańcu; a jej wartość szacuje się na dwie grzywny. Także przeprawa rzeczna [w oryg. navigium – przewóz promowy łodzią] koło Zdakowa, posiadająca role, z których dziesięcinę oddaje się w Połańcu.

Wsie parafialne [w parafii Połaniec]: Połaniec, Ostrów, Zawada, Gliny Wielkie, Gliny Małe, Rybitwy, Okrągła, Brzozowa, Ruszcza, Zdzieci, Zrębin, Luszyca, Tursko Małe, Ruda, Rudniki, Szczeka, Kłoda.

Największą rewelacją, jaka płynie z tekstu Jana Długosza to bez wątpienia historia naszego miasta. Z powyższych zapisków dowiadujemy się m.in., że ówczesny układ topograficzny, który znamy, nie zawsze tak wyglądał. Możemy również znaleźć twarde potwierdzenie, że Połaniec pierwotnie znajdował się na starym wzniesieniu, znacznie bliżej Wisły. I dalej, że król Kazimierz Wielki (1310-1370) wydał decyzję o jego relokacji i przeniesieniu w “niższe miejsce”, tuż nad Czarną. W czasach, gdy kronikarz tworzył swoje dzieło, na Winnej Górze wciąż było jeszcze widać pozostałości dawnego, starego kościoła pod wezwaniem św. Katarzyny Aleksandryjskiej.

Nowy Połaniec w XV wieku według zebranych informacji stanowił prężny ośrodek. Długosz doliczył się tam aż 180 “gospodarzy” posiadających własne domy. Kiedy weźmiemy pod uwagę ówczesne realia demograficzne, a więc takie, że w jednym domu mieszkały wielopokoleniowe rodziny i czeladź, średnio liczące około 5-6 osób, to możemy oszacować, że sam Połaniec liczył w tamtym czasie 900-1000 mieszkańców. Jak na ówczesne realia Małopolski, był to naprawdę bardzo silny, gwarny i prężny ośrodek miejski.

Ciekawie również wygląda sam opis układu przestrzennego miasta. W okolicznych wsiach ziemia była równiutko mierzona w standardowych “łanach”. W przeliczeniu 1 łan kmiecy (chłopski) wynosił ok. 16-24 ha. Natomiast w Połańcu role mieszczan dzielono na tzw. „sztuki i ćwiartki”. W ten oto sposób układ gruntów wokół miasta był niesamowicie rozdrobniony, nieregularny i pocięty na mniejsze działki. Samo naniesienie tego średniowiecznego podziału na siatkę ówczesnych map wojskowych musiało być zadaniem dość kadkołomnym. Zapisy Długosza również ciekawie przedstawiają rzekę Czarną. Bo wówczas nie była ona jedynie tylko przeszkodą w terenie sensu stricto. Stanowiła ona granicę administracyjno-kościelną. Dzieliła ona archidiakonat sandomierski od prepozytury wiślickiej. Dlatego też kościół św. Marcina biskupa w Połańcu stanowił wyjątek. Znajdował się po “sandomierskiej” stronie rzeki, a administracyjnie podlegał pod Wiślicę i dekanat pacanowski.

Interesująco prezentuje się kwestia nazwalibyśmy to biznesowych przywilejów plebana. Otóż proboszcz w Połańcu, który został wymieniony z imienia jako Mikołaj, syn Wawrzyńca z Sandomierza, był prawdziwym człowiekiem interesu. Z tekstu dowiadujemy się, że posiadał bardzo dobre grunty pod własny folwark, łąki, ogrody i stodołę, ale miał też… własną, wolną od opłat jatkę mięsną w mieście. Zatem parafia czerpała dochody nie tylko z dziesięcin, ale również bezpośrednio z miejskiego handlu. Do proboszcza powrócimy jeszcze na końcu artykułu. Kiedy przyjrzymy się liście właścicieli okolicznych wsi, przewodzi w niej jedno nazwisko. Mowa o Janie Rytwiańskim (1422-1478), wojewodzie krakowskim, absolutnym średniowiecznym oligarchą w naszym regionie. Do jego majątku należały: Ostrów, Zawada, Okrągła, Brzozowa, Zdzieci, Zrębin, Ruda, Rudniki, Szczeka oraz Kłoda. Magnat niemal całkowicie zdominował strukturę własnościową parafii połanieckiej. Jego majątek otaczał miasto swoimi licznymi włościami.

Gdy analizujemy poszczególne miejscowości wchodzące w skład parafii, uderza pewien brak. W niemal każdej miejscowości kronikarz z uporem maniaka pisał: „nie ma karczmy, nie ma zagrody”. Wymienia tylko wielkie łany kmiece, czyli te dotyczące najbogatszych chłopów. W zasadzie jedyną wsią w tym zestawieniu, posiadającą tzw. “zagrodę”, czyli uboższego chłopa zwanego zagrodnikiem, posiadającego jedynie dom i mały kawałek ziemi, były Rudniki. Może to oznaczać, że ziemie wokół Połańca były w rękach bogatego chłopstwa, a z kolei biedniejszej warstwy było tu wyjątkowo mało. Większość wsi wymienionych w dokumencie jest typowymi osadami rolniczymi opartymi na łanach kmiecych.

Jan Długosz był jednak bardzo precyzyjny, dzięki czemu dowiadujemy się, czym niektóre z nich wyróżniały się na tle sąsiadów. I tak, Zdzieci jako jedyna wieś mogła pochwalić się aż dwiema karczmami oraz urzędem sołtysa. Sołtysi w średniowieczu byli bardzo zamożnymi ludźmi, często bogatszymi od drobnej szlachty. Własną karczmę miały również Rudniki. Z kolei Ruszcza, stanowiąca własność rodu Powała oraz Tursko Małe zarządzane przez ród Janina, były ważnymi ośrodkami szlacheckimi. Nie uświadczysz tam karczm czy wójtów. Świadczy o tym zapis o tym, że w obu tych miejscowościach znajdowały się po dwa folwarki rycerskie. Folwark rycerski to zwolnione z wielu opłat państwowych centrum dowodzenia lokalnego szlachcica, który w zamian za ziemię musiał przelewać krew za króla, a swoimi plonami często dzielił się bezpośrednio z lokalnym plebanem, a nie z dalekim biskupem.

Na koniec pozostawiliśmy sobie rzadki “smaczek historyczny”. Wiemy, że czytelnicy lubią takie detale związane z codziennym życiem naszych przodków. A więc w księdze Długosza, przy nazwie miejscowości Ostrów i Zawada, odnotowujemy dość ciekawą nazwę bardzo rzadkiej daniny. Z uwagi na fakt, że w tych wsiach nie było ani folwarków, ani karczm, miejscowy proboszcz pobierał od mieszkańców tak zwaną kolumbację. Termin “columbatio” pochodził od łacińskiego słowa “columba”, czyli gołębia. Była to specyficzna opłata hodowlana, ściągana najprawdopodobniej od utrzymywania przydomowych gołębników. W średniowieczu i epoce nowożytnej hodowla gołębi przy chłopskich zagrodach była zajęciem dość popularnym. Gołębie hodowano zarówno dla mięsa, jak i bardzo cennego nawozu, bogatego w azot, fosfor i potas. Mieszkańcy musieli co roku oddawać proboszczowi określoną liczbę ptaków ze swoich przydomowych gołębników lub uiszczać drobny ekwiwalent pieniężny zwany właśnie kolumbacją.

Połączmy teraz kropki. Jak wyżej napisaliśmy, proboszcz w Połańcu posiadał własne, dobre role, łąki, stodołę oraz ogród (“hortum”). Pobierając kolumbację z pobliskiego Ostrowa i Zawady, zaradny pleban mógł w ten sposób upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Nie tylko zapewniał sobie wykwintne mięso na stół, ale miał też zapewniony stały dopływ najlepszego, darmowego nawozu w postaci gołębiego obornika. Dzięki temu jego przykościelne uprawy i zioła mogły rosnąć znacznie bujniej niż w przydomowych ogródkach zwykłych połanieckich mieszczan. Przyznacie, że mógł to być wręcz perfekcyjny, średniowieczny obieg zamknięty? : )

Jak widać, piętnastowieczny Połaniec wcale nie różnił się tak bardzo od współczesnych realiów. Mieliśmy swojego lokalnego oligarchę trzęsącego okolicą, tętniące życiem przedmieścia i granice administracyjne dzielące sąsiadów. Mieliśmy wreszcie zaradnych gospodarzy, którzy z każdego przepisu potrafili wyciągnąć korzyść czy to prowadząc zwolnioną z podatków jatkę, czy zapewniając sobie darmowy nawóz z „podatku gołębiego”. Jan Długosz spisał te księgi ponad 500 lat temu, ale czytając je dzisiaj, trudno nie odnieść wrażenia, że choć zmieniliśmy stroje i technologie, ludzka zaradność nad rzeką Czarną pozostała dokładnie taka sama.

MATERIAŁ POWIĄZANY:

Dwaj władcy, jedno imię i fatalna pomyłka. Kto naprawdę przeniósł miasto Połaniec w obecne miejsce?

Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!

Napisz komentarz

Kalendarium Połańca

Ładowanie dzisiejszego wydarzenia...
Media społecznościowe
  • Facebook
  • X (Twitter)
  • YouTube
  • Instagram
Ładowanie następnego posta...
Szukaj Trendy
Polecam
Ładowanie

Logowanie 3 sekund...

Rejestracja 3 sekund...