Z kart historii Połańca. Plebania przy kościele św. Marcina jest starsza od kościoła

Łukasz OrłowskiInstytucje lokalne20 października, 2024106 Wyświetleń

Wzniesiona ponad 124 lata temu, po tragicznym pożarze, który strawił jej drewnianą poprzedniczkę, do dziś służy połanieckiej parafii.

Plebania w Połańcu, wzniesiona po pożarze w 1889 roku, jest świadectwem determinacji mieszkańców w odbudowie parafii. Dzięki wsparciu społeczności i administracji udało się stworzyć nową siedzibę dla proboszcza i kancelarię parafialną, choć strata bezcennych skarbów z poprzedniej plebanii pozostaje nieodżałowana.

rzeglądając archiwa Miejskiej Biblioteki Publicznej w Radomiu, w jednej z gazet z 24 sierpnia 1891 roku natrafiłem na interesujący opis poświęcenia kamienia węgielnego pod budynek plebanii przy powstającym wówczas kościele św. Marcina biskupa w Połańcu. Okazuje się, że historia plebanii jest nieznacznie starsza niż historia nowego kościoła. Świadczy to o priorytetach ówczesnych budowniczych, dla których zapewnienie mieszkania dla duchownych było pierwszym krokiem w odbudowie obiektów parafii. Jak donosiła gazeta, budowa plebanii ruszyła pełną parą. Wykorzystano do niej maszynę do fabrykacji cegły, piece do jej wypalenia, szopę oraz materiały, które zostały poświęcone 4 sierpnia 1891 roku przez ówczesnego proboszcza, ks. Leona Kowalskiego (1836-1896), następcy księdza Apolinarego Knothe.

Widok na plebanię z kładki nad Czarną, 2024 r. | Fot. Blacknighter.

Murowana plebania, którą dziś widzimy przy kościele św. Marcina w Połańcu, powstała na zgliszczach swojej drewnianej poprzedniczki. Los poprzedniej plebanii, jak i modrzewiowego i dębowego kościoła św. Marcina liczącego 324 lata, przypieczętował tragiczny w skutkach pożar, który wybuchł 12 czerwca 1889 roku. Ogień strawił znaczną część miasta, pozostawiając po sobie spustoszenie i ogromne straty materialne dla mieszkańców. Największą stratą dla kultury połanieckiej było bezpowrotne zniszczenie gotyckiego obrazu Matki Boskiej, pochodzącego z kościoła św. Katarzyny. Drewniana plebania, ufundowana przez ostatniego z Jagiellonów – Zygmunta Augusta w 1567 roku, przechowywała cenną kolekcję kronik i ksiąg. W ogniu spłonęło bezcenne archiwum kościelne i historyczne dokumenty zgromadzone w bibliotece, w tym 188 dzieł z XV i XVI wieku.

Pożar strawił nie tylko kościół i plebanię. Z dymem poszły również apteka, szkoła, kancelaria gminna oraz 82 budynki mieszkalne wraz z zabudowaniami gospodarczymi. Jedynym ocalałym budynkiem sakralnym była murowana z cegły na zaprawie wapiennej kaplica Matki Bożej Różańcowej, ufundowana przez chorążego sandomierskiego Stanisława Szembeka, która do dziś stoi przy obecnym kościele. Wstrząsający obraz zniszczeń oddaje relacja jednego z mieszkańców z 28 września 1889 roku: “Kto nie był u nas po pożarze, jaki w roku bieżącym nawiedził nasze miasto, ten nie jest w stanie pojąć ogromu szkód przez niszczący żywioł zrządzonych. Z okazałej świątyni pańskiej, z domków mieszczańskich tylko zgliszcza pozostały. Stuletnie topole nadwiślańskie, zagajające przed tym kościół, plebanię i część miasta, około rzeki Czarnej leżącą, obnażone z zieleni, zwęglone, sterczą jakby szkielety wśród zgliszcz i spustoszenia” (“Gazeta Radomska” z 1889 r.).

Tragiczny pożar, który strawił drewnianą plebanię, pozostawił mieszkańców Połańca w trudnej sytuacji. Jednakże nie poddali się oni rozpaczy i natychmiast przystąpili do odbudowy, która była długim i trudnym procesem. Wzniesienie murowanej plebanii było jednym z ważniejszych kroków w odradzaniu się połanieckiej parafii z popiołów. Odbudowa Połańca po niszczycielskim pożarze w 1889 roku była procesem wieloetapowym. Jednym z pierwszych działań było dobudowanie do ocalałej murowanej kaplicy obszernego, drewnianego budynku krytego słomą, zwieńczonego małą, drewnianą wieżyczką. W obiekcie odprawiano nabożeństwa, zapewniając ciągłość życia religijnego w parafii.

Fragment “Gazety Radomskiej” nr 72 z 24.08.1891 r.

Zadania budowy nowej plebanii i kościoła podjął ks. kanonik Leon Kowalski, proboszcz połaniecki. Parafianie powołali Komitet Budowy Kościoła i Plebanii, którego Prezesem został Michał Piecek z Połańca. W sierpniu 1891 roku ks. Kowalski poświęcił i założył kamień węgielny pod budynek nowej plebanii. Obiekt miał być murowany, z cegły palonej, fugowanej i kryty gontem. Za plany architektoniczne odpowiedzialny był Napoleon Statowski, doświadczony budowniczy z Rytwian, który bezinteresownie sporządził wszystkie plany i prowadził całą budowę. Przy budowie plebanii pracowało 12 murarzy z Oleśnicy, kierowanych przez doświadczonego majstra Strzeleckiego. Roboty murarskie prowadził młody murarz, Michał Głowacki pod osobistym nadzorem p. Statowskiego. Zarówno plebania, jak i kościół, powstawały z cegły wyrabianej na miejscu za pomocą ręcznej maszyny. Jak mówił Prezes Piecek: “murarzom wszystkim osady Oleśnica należy się publiczne podziękowanie za staranną i sumienną pracę; przez cały przeciąg robót nigdy żaden z nich nie upił się; oddaleni o mil 2, każdego poniedziałku na 9-tą godzinę stawiali się do roboty, co im za cały dzień liczone było; podobnych pracowników pod względem trzeźwości i sumiennej pracy spotykam po raz pierwszy” (“Przegląd Katolicki”, nr 2 z 30 grudnia 1899 r.)

Co ciekawe, poświęcenie kamienia węgielnego pod budowę kościoła nastąpiło ponad dwa lata później, 2 października 1893 roku. Dokonał tego ks. biskup Antoni Sotkiewicz, kładąc kamień węgielny na betonowym fundamencie. Fakt, że kamień węgielny pod plebanię położono wcześniej niż pod kościół, świadczy o priorytetach ówczesnych budowniczych. Zapewnienie mieszkania dla duchownych było pierwszym krokiem w odbudowie parafii po pożarze.

Rzut plebanii w Połańcu. Akta dot. budowy 1891 r. AP. Radom, RGR sygn. 5261, p. 11-13.

Jak wspominali nasi przodkowie, wybudowanie plebanii i kościoła nie byłoby możliwe, gdyby nie życzliwe wsparcie administracji dóbr staszowskich. Administracja nie tylko ofiarowała dwa piece i kilkadziesiąt tysięcy sztuk cegły, dachówkę, ale również, nie czekając na formalne rozkłady, wydała z lasów staszowskich cały potrzebny materiał drzewny. Dodatkowo udzieliła parafii wapna i wszelkich możliwych udogodnień i ulg. Zgromadzono także wystarczającą ilość materiału, by po zatwierdzeniu przez władze planów i kosztorysów rozpocząć budowę plebanii i kościoła. W dzieło odbudowy zaangażowali się również ofiarodawcy. Znaczniejsze datki na budowę plebanii i kościoła złożyli m.in. Andrzej hr. Potocki w imieniu dwóch nieletnich sióstr, administrujący dobrami staszowskimi i pacanowskimi, oraz Marcin Popiel, właściciel Kurozwęk. Dzięki temu wsparciu, zabudowania ekonomiczne plebanii szybko zbliżały się ku ukończeniu.

Ksiądz Leon Kowalski, z wielkim zaangażowaniem kierujący odbudową połanieckiej parafii, niestety nie doczekał ukończenia budowy plebanii. Zmarł w 1896 roku, pozostawiając kościół w stanie surowym, z murami wzniesionymi do poziomu dolnych okien. Dzieło zmarłego proboszcza z sukcesem dokończył jego następca, ks. Feliks Braziewicz, który w 1899 roku doprowadził do końca budowę zarówno plebanii, jak i kościoła. Budowle zostały uroczyście poświęcone w dniu 29 lipca 1900 r. przez bpa Antoniego Sotkiewicza. 

Elewacja frontowa plebanii w Połąńcu. Akta dot. budowy 1891 r. AP. Radom, RGR sygn. 5261, p. 11-13.

Plebania przy kościele św. Marcina w Połańcu to miejsce o bogatej historii, nierozerwalnie związanej z losami miasta. Po tragicznym pożarze w 1889 roku, który ją strawił, mieszkańcy z determinacją przystąpili do wznoszenia nowej murowanej. Dzięki wsparciu ludzi dobrej woli i zaangażowaniu ks. kanonika Leona Kowalskiego udało się zgromadzić potrzebne środki i materiały. Choć ks. Kowalski nie doczekał ukończenia budowy, jego następca ks. Feliks Braziewicz doprowadził dzieło do końca.

Obecnie plebania została odnowiona. Podobnie jak dawniej, jest domem dla proboszcza i mieści kancelarię parafialną. To tu wierni mogą załatwić sprawy związane z życiem parafii, otrzymać poradę duchową czy po prostu spotkać się z kapłanem. Choć spełnia ważną rolę w życiu wspólnoty parafialnej, nie można zapomnieć o stracie, jaka spotkała Połaniec w końcu XIX wieku. W pożarze, który zniszczył drewnianą plebanię, spłonęły bezcenne zbiory książek, dokumentów i dzieł sztuki. Gotycki obraz Matki Boskiej, kroniki, akta – te skarby kultury przepadły bezpowrotnie. Mimo upływu lat strata ta wciąż pozostaje nieodżałowana. Jednak trzeba pamiętać, że pożar stał się impulsem do odbudowy i stworzenia nowej plebanii, która do dziś służy mieszkańcom Połańca.

 Plebania i kościół św. Marcina Biskupa z lotu ptaka | Fot. Mariusz Kowalik.


Napisz komentarz

Kalendarium Połańca

Ładowanie dzisiejszego wydarzenia...
Media społecznościowe
  • Facebook
  • X (Twitter)
  • YouTube
Ładowanie następnego posta...
Social Media
Szukaj Trendy
Polecam
Ładowanie

Logowanie 3 sekund...

Rejestracja 3 sekund...