Hojny dar, łany kalwińskie i… 12 groszy dla dzwonnika. Zaglądamy do połanieckich akt z I połowy XVII wieku

Łukasz Orłowski​Z archiwalnej półki16 września, 2026198 Wyświetleń

Oryginały opracowania opisanego jako źródła do dziejów niektórych osad małopolskich XV-XIX w., znajdują się w zasobach Biblioteki Diecezjalnej w Sandomierzu, a dokładnie w Archiwum Kapituły Kolegiackiej i Katedralnej pod sygnaturą AKKKS 669.

W ostatnim czasie w nasze ręce wpadł bardzo ciekawy łaciński rękopis, składający się z kilkuset stron. Oczywiście nie będziemy ukrywali, że w orbicie naszych zainteresowań znajduje się Połaniec i najbliższa okolica. Dzisiejszy wpis będzie zatem z pewnością pierwszym i nie ostatnim artykułem, który zostanie napisany na podstawie łacińskich zapisów.

zęsto spacerując po okolicach Połańca mijamy miejsca, które od stuleci kryją w sobie niezwykłe historie. I nie mamy o tym najmniejszego pojęcia. Bo kto by się mógł współcześnie spodziewać, że zwykła łąka czy też pole mogły być kiedyś przedmiotem królewskich dekretów i wielkich darowizn. W dzisiejszym wpisie wzięliśmy pod lupę jeden z takich przypadków. Rzecz związana jest z tzw. “łanami kalwińskimi” w Połańcu. Cofniemy się w czasie do jesieni 1639 roku. Zobaczymy, jak dawniej w Połańcu troszczono się o duszę, szpital, a nawet miejscowego dzwonnika.

Wszystko zaczyna się od poruszającego wyznania. Przed radnymi połanieckimi pewnego razu staje wysłannik duchownego Wojciecha Morawca, Jan Milewski. W swoim oświadczeniu fundator przypomniał, że „kruche jest nasze ludzkie życie”. Aby zabezpieczyć swoją duszę, postanawia przekazać cenne rodzinne grunty. Darowizna była nie byle jaka. Morawiec oddał ziemie zwane „Kalwińskie”. W ich skład wchodziła rola, łąka i pasieka. Majątek trafił w ręce Stanisława Cieniowica, ówczesnego prepozyta połanieckiego szpitala. W XVII wieku posiadanie pasieki było prawdziwym skarbem biznesowym. Dlaczego? Cukier z trzciny cukrowej był bajecznie drogim towarem luksusowym z importu, więc miód był głównym słodzikiem. W dodatku pasieka produkowała wosk pszczeli, który z kolei był niezbędnym i bardzo drogim materiałem do wyrobu świec ołtarzowych. Stąd też kościół tak bardzo cenił takie dary.

Kiedy słyszymy dziś słowo „szpital”, myślimy o lekarzach i nowoczesnych oddziałach. W XVII-wiecznym Połańcu szpital wyglądał zupełnie inaczej. Był to w rzeczywistości przytułek dla najuboższych, starców i osób przewlekle chorych, nad którym opiekę sprawował Kościół. Szpital dla ubogich powstał za panowania Zygmunta II Wazy w 1607 roku jako fundacja rady miejskiej, w rok po zniszczeniu Połańca przez rokoszan sandomierskich. Był przytułkiem dla ubogich, którzy nie byli w stanie utrzymać się z własnej pracy ze względu na starość lub kalectwo. Szpitale działały nie tylko w większych miastach, ale również w mniejszych osiedlach miejskich i utrzymywały się z różnych operacji finansowych, niekiedy z własnych dóbr, datków i legatów dobroczynnych. Stanowiło je środowisko ludzi, nieraz nobliwych, zmieniających często miejsce zamieszkania.

Dokumenty potwierdzają istnienie w Połańcu drewnianego kościoła szpitalnego pod wezwaniem św. Ducha. Znajdował się on na południe od kościoła św. Marcina Biskupa. Na jego czele stał prepozyt, czyli duchowny wyznaczony do zarządzania placówką. I właśnie ta instytucja, niosąca pomoc odrzuconym i potrzebującym, otrzymała hojny dar. Zarządzanie szpitalem w XVII wieku przypominało prowadzenie dzisiejszej fundacji połączonej z gospodarstwem rolnym. Prepozyt szpitalny często był bardzo bogatym człowiekiem. Zdarzało się, że duchowni na tych stanowiskach woleli inwestować dochody w powiększanie majątku niż w misy z kaszą dla ubogich. Z tego powodu krakowscy biskupi musieli co jakiś czas wysyłać do Połańca i innych miast specjalnych wizytatorów, by skontrolować, czy pieniądze z takich darowizn jak ta od pana Morawca faktycznie trafiają do potrzebujących.

Przekazana ziemia miała przynosić konkretny dochód. Siostra fundatora, która nadal mogła z niej korzystać, musiała co roku płacić prepozytowi czynsz w wysokości 15 florenów. Najciekawsze kryje się jednak w szczegółach, zapisanych łaciną. Fundator m.in. zaplanował podział tych 15 florenów z aptekarską dokładnością. Zobaczcie sami, do kogo trafiały pieniądze:

  • 4 floreny – dla kapłanów odprawiających msze,
  • 2 floreny – dla nauczycieli parafialnej szkoły,
  • 1 floren – do równego podziału dla chłopców uczących się w szkole,
  • 1 floren – dla braci z Bractwa Różańcowego,
  • 1 floren – jako jałmużna dla najuboższych,
  • 15 groszy – dla miejscowych proboszczów,
  • 12 groszy – dla dzwonnika.

Reszta kwoty zostawała do dyspozycji zarządcy szpitala. Nikt nie został pominięty. Darowizna fundatora była na tyle istotna, że wymagała najwyższego potwierdzenia. I tak dokumenty powędrowały aż do Warszawy. Sprawa oparła się aż o dwór w Warszawie, gdzie 20 listopada 1639 roku sam król Władysław IV Waza wydał konsense, czyli oficjalne zezwolenie. Monarcha poza samym potwierdzeniem przekazanych ziem zwolnił je także z podatków państwowych. Tym samym zrównał je z majątkiem kościelnym. Akt został zapieczętowany pieczęcią królewską. Z dokumentu możemy poznać ukryte roszczenia króla Władysława IV. Władca tytułuje się „dziedzicznym królem Szwedów, Gotów i Wandalów”. Absolutnie nie jest to pomyłka ani megalomania kancelarii. Polscy Wazowie cały czas rościli sobie prawa do szwedzkiego tronu. Władysław IV uważał się za prawowitego następcę. I jak pokaże historia, to właśnie ten upór i ta tytulatura kilkanaście lat później doprowadzą do wybuchu niszczycielskiego potopu szwedzkiego.

Tradycyjnie spróbujemy się pokusić o przeliczenie florenów na dzisiejsze pieniądze. Oczywiście trudno będzie o idealny przelicznik, bo koszty życia wyglądały zupełnie inaczej. Stąd też, idąc śladem historyków, swoje wyliczenia oprzemy na sile nabywczej, a więc na tym, co można było za daną kwotę kupić w tamtych czasach lub też na ile trzeba było na nią pracować. W pierwszej połowie XVII wieku, a więc jeszcze przed rujnującym gospodarkę potopem szwedzkim, floren był często w dokumentach łacińskich nazwą dla złotego polskiego obrachunkowego.

Jeden taki floren dzielił się na 30 groszy. Wykwalifikowany rzemieślnik (np. mistrz ciesielski) zarabiał około 15-20 groszy dziennie. Jeden floren stanowił więc równowartość niecałych dwóch dni ciężkiej, fachowej pracy. Dobra krowa kosztowała od 3 do 5 florenów. Para porządnych skórzanych butów to wydatek około 1 florena. Kura kosztowała 3-4 grosze, a bochenek chleba około 1 grosza. Przyrównując to do dzisiejszych realiów (zarobki rzemieślników i ceny inwentarza), oszacowalibyśmy, że 1 ówczesny floren to dziś około 400-600 PLN. W odniesieniu do dokumentu, 15 florenów rocznego czynszu, które musiała płacić siostra fundatora, to kwota 6 000-9 000 PLN rocznie. 4 floreny dla kapłanów to jednorazowy zastrzyk około 1 600-2 400 PLN. A dzwonnik, który otrzymał od prepozyta 12 groszy, dostał do ręki odpowiednik dzisiejszych 160-240 PLN. Wystarczyło to w 1639 roku na zakup trzech tłustych kur i całego naręcza chleba.

Archiwalne kawałki papieru, które specjalnie dla Was przetłumaczyliśmy, to coś więcej niż dawne akty notarialne. Dla nas są bardzo ważną historią Połańca, zapisaną we florenach, groszach i królewskich pieczęciach.

Tekst, który został umieszczony ponizej kursywą w nawiasach kwadratowych […], jest naszym własnym dopowiedzeniem i wyjaśnieniem. Nie znajdziecie ich w oryginalnym łacińskim zapisie. Dodaliśmy je celowo, aby ułatwić czytającemu treść. Dzięki czemu historyczne terminy zapisane w języku z epoki otrzymują natychmiastowy kontekst. Życzymy miłej lektury.

Ustanowienie dóbr zwanych “Kalwińskie” z ramienia czcigodnego Morawca.
Roku Pańskiego 1640, dnia 11 maja.

Zapis darowizny dóbr zwanych “Kalwińskie”, położonych w mieście połanieckim, a mianowicie roli i łąki wraz ze znajdującą się tam pasieką, leżących pomiędzy gruntami Jana Rychlickiego z jednej strony, a Alberta Stalmacha z drugiej strony. Jako dziedzic i naturalny następca tychże dóbr, Wielebnemu prepozytowi [duchownemu zarządzającemu przytułkiem dla ubogich i chorych] szpitala połanieckiego, obecnie i w przyszłości urzędującemu, wobec akt radzieckich połanieckich [Ksiąg miejskich prowadzonych przez radę miejską] we wtorek po najbliższym święcie Świętej Jadwigi Roku Pańskiego 1639.

Rozpoznał [Zatwierdził prawnie] Jaśnie Wielmożny i Przewielebny Pan Albert Lipnicki, prepozyt sandomierski, kanonik kijowski i włocławski, wikariusz w sprawach duchownych i oficjał generalny [Wysoki rangą urzędnik biskupi sprawujący władzę sądowniczą i administracyjną] w mieście i całej diecezji krakowskiej, Sekretarz Jego Królewskiej Mości.

Pod nieobecność wszystkich i każdego z osobna, którzy z przeciwnej strony mają jakikolwiek interes, wezwanych listownie i niestawiających się, we wszystkich i poszczególnych punktach, klauzulach, artykułach i wszystkich warunkach tegoż zapisu, do zatwierdzenia, potwierdzenia i ratyfikowania, umacniając zwykłą władzą i wieczystą trwałością, jak również dekret w tej sprawie zatwierdzając, wspomniane dobra wszystkie i każde z osobna swobodzie i immunitetowi kościelnemu [Wyłączeniu dóbr kościelnych spod jurysdykcji miejskiej oraz zwolnieniu z podatków państwowych] przypisać, włączyć i wcielić nakazał.

Ciężary [Zobowiązania, najpewniej msze lub inne posługi] z tytułu tejże darowizny, wyszczególnione w zapisie, nałożono na wspomnianego Wielebnego prepozyta szpitala połanieckiego, obecnie i w przyszłości urzędującego, pod rygorem sumienia obligując tegoż prepozyta w danym czasie urzędującego. Tak jak zatwierdził, potwierdził, ratyfikował, nałożył i zobowiązał, polecił dekretem wydanie listów zatwierdzających i potwierdzających w zwykłej formie Szlachetnemu Janowi Milewskiemu, który w imieniu wyżej wymienionego czcigodnego Alberta Morawca, pilnie i usilnie o takie potwierdzenie wnosił.

W obecności Jaśnie Wielmożnego i Przewielebnego Pana Mikołaja Oborskiego, kanonika krakowskiego, Stanisława Czaplica i Andrzeja Szaskowskiego, doktorów Pisma Świętego oraz bardzo wielu innych wiarygodnych świadków, którego to zapisu treść następuje po tym.

Dokonano we wtorek po święcie Świętej Jadwigi najbliższym Roku Pańskiego tysiącznego sześćsetnego trzydziestego dziewiątego, stawiwszy się osobiście przed Urzędem Radzieckim połanieckim i obecnymi aktami.

Przewielebny Albert Morawiec, altarzysta kielecki [Duchowny opiekujący się konkretnym ołtarzem i odprawiający przy nim msze w intencji fundatora], komendarz z Bochotnicy [Zarządca parafii w zastępstwie proboszcza], pod każdym względem reprezentowany przez sławetnego Bartłomieja Borowca, rajcę połanieckiego, dobranego sobie jako opiekuna na tenże akt w jego obecności jako duchownego, jawnie i swobodnie zeznał:

Ponieważ kruche jest nasze ludzkie życie i tak często z dnia na dzień od początku naszego bojowania obraziliśmy boski Majestat naszymi grzechami, a łaski Bożej, bez której nasze życie nie może się ostać, zawsze potrzebujemy, abyśmy słusznie zasłużyli na Jego błogosławieństwo i osiągnęli koronę dla naszego życia, do uzyskania której nie ma nic zbawienniejszego w ludzkich zrządzeniach, niż aby przy pomocy obecnego życia, po obróceniu rzeczy przemijających na pobożne dzieła, przyznana została nagroda ojcowskiej zapłaty.

Przeto tenże wyżej wymieniony, czuwając ze zbawienną pobożnością nad pomnożeniem kultu Bożego, swoje dobra nieruchome zwane “Kalwińskie”, położone w granicach miasta połanieckiego, mianowicie rolę i łąkę wraz z pasieką tamże się znajdującą, położone między gruntami Jana Rychlickiego z jednej, a Alberta Stalmacha z drugiej strony, nazwane tak wzdłuż jak i wszerz, tak jak od dawna swoimi miedzami i granicami są pewnie wytyczone i opisane.

Przypadające zeznającemu prawem naturalnego następstwa z tytułu spadku po śmierci niegdyś sławetnych małżonków, Ambrożego Morawca i Magdaleny Kiełbówny, mieszczan połanieckich, swoich najdroższych rodziców, Wielebnemu Stanisławowi Cieniowicowi, prepozytowi kościoła szpitalnego połanieckiego, i jego następcom daje, na ten cel przeznacza i zapisuje na wieczne czasy.

Chcąc zabezpieczyć posiadanie tych dziedzicznych dóbr zapisanemu wyżej Stanisławowi Cieniowicowi, prepozytowi, i jego następcom, oraz dopuszczając swoją rodzoną siostrę Annę Morawcównę i jej następców, bliskich zmarłych swoich i swoich rodziców wiekuiście pod tymi warunkami:

Że wspomniana jego siostra i jej następcy będą trzymani i zobowiązani z tychże dóbr, z tytułu ich użytkowania, płacić roczny czynsz Wielebnemu Stanisławowi Cieniowicowi, prepozytowi, i jego następcom w kwocie piętnastu florenów, i to na święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny [8 września], w latach nieprzerwanych.

Z kolei wspomniany Wielebny Stanisław Cieniowic, prepozyt wspomnianego kościoła szpitalnego, i jego następcy, na wieczną pamiątkę niniejszego zapisu, zobowiązany jest do corocznego odprawiania uroczystej mszy świętej w kościele parafialnym połanieckim pod wezwaniem Świętego Marcina, w najbliższy piątek po święcie Świętego Michała Archanioła [które przypada 29 września], nieprzeszkodzonym przez uroczyste obchody święta przez lud.

Wraz z napomnieniem [Zachętą podczas nabożeństwa] do tegoż ludu o polecenie i gorliwszą modlitwę za dusze zmarłych rodziców jego i przyjaciół, nie pomijając z łaski Bożej samego fundatora dla uproszenia szczęśliwego jego życia, dopóki przebywa na tym świecie, a także tych Wielebnych, których dusze ze względu na należny im szacunek zapragnął tu na wieczną pamiątkę wpisać:

Stanisława Dziubały, kustosza miechowskiego [Zakonnik z klasztoru bożogrobców w Miechowie pełniący funkcję stróża i opiekuna majątku lub skarbca]; Marcina Dziubały, brata tegoż zakonu miechowskiego; Jakuba Miazgi, kanonika i oficjała wiślickiego; Stanisława Dobro, proboszcza borowskiego; Stanisława Jasińskiego z zakonu kaznodziejskiego [Zakon dominikanów]; Antoniego Piętaka, wikariusza połanieckiego; Pawła Bargiela, wikariusza kościoła parafialnego krakowskiego B. M. V. w rynku [Beatae Mariae Virginis – czyli kościoła Mariackiego] i prepozyta szpitala połanieckiego; Jana Barcza z dawna z parafią połaniecką związanego; Krzysztofa Łonaska, oficjała Walentego Twardzica, wikariusza połanieckiego; Andrzeja Kowalowskiego, komendarza [Zastępcy proboszcza zarządzającego parafią]; Krzysztofa Nowosza, wikariusza połanieckiego; Alberta Długoszowica, wikariusza i altarzysty kieleckiego; Grzegorza Pokora z zakonu kaznodziejskiego we Lwowie u Świętej Klary; Marcina Kormasa, mansjonariusza [Duchownego fundowanego do stałego odprawiania mszy w określonej intencji] na zamku krakowskim w kościele Świętego Michała; Wawrzyńca Łęckiego, wikariusza kościoła kolegiackiego Wszystkich Świętych w Krakowie; Alberta Zawiskowica, wikariusza kościoła Świętego Pawła w Sandomierzu; Krzysztofa Jacha, wikariusza w Koniuszy oraz rodziców swoich: Ambrożego Morawca, ojca; Magdaleny Kiełbówny, matki; Macieja Polaka i Reginy; Anny Polakówny; Anny Jędrzejkówny; Alberta Morawca i Urszuli, jego żony; Stanisława i Jana, braci; Reginy i Katarzyny, sióstr, oraz swoich krewnych i innych wiernych Chrystusowi w Bożych przepisach nakazanych.

Aby zaś to ciężkie zobowiązanie mogło być z tym większą gotowością i gorliwością wypełniane i realizowane, Wielebny Stanisław Cieniowic, prepozyt szpitala połanieckiego i jego następcy, są zobowiązani z okazji rocznicy do zapłaty:

  • Kapłanom – 4 floreny,
  • Rektorom szkoły [Nauczycielom szkoły parafialnej] – 2 floreny,
  • Do podziału między chłopców w szkole uczących się sztuk wyzwolonych – 1 floren,
  • Janowi Nowalemu proboszczowi połanieckiemu i Jakubowi Pisarskiemu proboszczowi oględowskiemu – 15 groszy,
  • Dzwonnikowi – 12 groszy,
  • Braciom z Bractwa Najświętszego Różańca przy kaplicy kościoła parafialnego w Połańcu – 1 floren,
  • Ubogim jako jałmużnę – 1 floren.

Resztę z łącznej kwoty piętnastu florenów, pochodzących z tychże obciążonych dóbr, obrócić na własny użytek Wielebnego prepozyta.

Tego wszystkiego sam darczyńca, dopóki z Bożej łaski będzie żył, wyznacza siebie na nadzorcę, a po jego śmierci radni połanieccy zostają do tego wyznaczeni i zobowiązani.

Wreszcie dla Najjaśniejszego Wielebnego Biskupa Krakowskiego, z przyszłą zgodą naszego Najłaskawszego [Biskupa / Pana], z akt radzieckich połanieckich. Miejsce pieczęci [+] Stanisław Michałkowic, notariusz przysięgły połaniecki.

Treść konsensu królewskiego [Zgody monarchy, niezbędnej do usankcjonowania zapisów majątkowych na rzecz instytucji kościelnych, ze względu na konsekwencje podatkowe dla państwa] następuje taka

Władysław IV, z Bożej łaski Król Polski, Wielki Książę Litewski, Ruski, Pruski, Mazowiecki, Żmudzki, Inflancki, Smoleński, Czernihowski, a także dziedziczny król Szwedów, Gotów i Wandalów.

Oznajmiamy niniejszymi naszymi listami wszystkim razem i każdemu z osobna, w czyim to leży interesie, że przedłożone nam zostały autentyczne listy, wyciągnięte z akt radzieckich połanieckich, z posiedzenia we wtorek po najbliższym święcie Świętej Jadwigi bieżącego roku [1639 r.]. Zawierają one w sobie wieczysty zapis dóbr nieruchomych zwanych “Kalwińskie”, położonych za tymże miastem, mianowicie roli i łąki wraz z pasieką tamże się znajdującą, uczyniony przez wielebnego Alberta Morawca, tytułu Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w tutejszym kościele parafialnym, a także komendarza bocheńskiego, jako prawowitego dziedzica i następcę niżej zapisanych dóbr, na rzecz wielebnego Stanisława Cieniowica, prepozyta szpitala połanieckiego i jego następców. Zapis ten zeznany w wyżej wymienionych aktach pod pewnymi warunkami, uznajemy za zdrowy, cały i pozbawiony wszelkiego znamienia podejrzeności [Standardowa formuła kancelaryjna potwierdzająca, że dokument przedłożony królowi jest w pełni autentyczny i niesfałszowany].

Zaniesiono do nas prośbę, abyśmy te same listy naszą królewską powagą zatwierdzić i do immunitetu kościelnego przypisać raczyli. Której to prośbie, zgodnej ze sprawiedliwością i słusznością, łaskawie przychylając się oraz zamiarowi rzeczonego wielebnego Alberta Morawca sprzyjając, wyżej wymienione listy we wszystkich ich punktach, artykułach i warunkach, tak jakby tu słowo w słowo wstawione były, uznaliśmy za słuszne zatwierdzić i potwierdzić. Tak jak, o ile to jest zgodne z prawem, zatwierdzamy i potwierdzamy niniejszym.

I wszystkie wymienione wyżej dobra nieruchome, przypisane do prawa kościelnego, zdejmujemy z jakichkolwiek ciężarów i do immunitetu kościelnego przypisujemy oraz wcielamy na wieczne czasy [Tym historycznym zdaniem król Władysław IV oficjalnie zwolnił te połanieckie grunty z podatków państwowych na rzecz króla, zrównując je statusem z dobrami kościelnymi].

Na dowód czego niniejsze listy, naszą ręką podpisane, nakazaliśmy opatrzyć Pieczęcią Królestwa.

Dano w Warszawie, dnia dwudziestego miesiąca listopada Roku Pańskiego Tysiącznego Sześćsetnego Trzydziestego Dziewiątego [20 listopada 1639 r.], panowania naszego w Polsce siódmego, zaś w Szwecji roku ósmego.

Król Władysław – Jan Gembicki, S. R. Mttis [Sacrae Regiae Majestatis – Jego Królewskiej Mości] w miejscu [+] pieczęci.

Treść zaś podpisu na odwrocie tych listów jest taka: Za kanclerstwa Wielebnego w Chrystusie ojca Pana Piotra Gembickiego, biskupa przemyskiego, dziekana krakowskiego, prepozyta generalnego miechowskiego i płockiego, Andrzej Ruciński, Sekretarz Jego Królewskiej Mości.

Wyciąg z protokołu Akt Obu Praw [Utriusque Jure – oznacza prawo kanoniczne i rzymskie/cywilne, co wskazuje na to, że akt ten przeszedł przez wysokiej rangi sąd kościelny, który miał jurysdykcję w sprawach fundacji kościelnych] i wielce przewielebnego Pana Alberta Lipnickiego, prepozyta sandomierskiego, kanonika krakowskiego, włocławskiego i kijowskiego, Wikariusza w Sprawach Duchownych i Oficjała Generalnego Biskupiego w Mieście i Całej Diecezji Krakowskiej, Sekretarza Jego Królewskiej Mości, wydobyty pod pieczęcią.

[Ten fragment oznacza, że powyższy Andrzej Ruciński sporządził wyciąg z ksiąg sądowych, które były pod pieczęcią oficjała Wojciecha Lipnickiego.]

Stanisław Spinch, Doktor Obu Praw, Kanonik Krakowski.

[Tekst po polsku (późniejszy wpis potwierdzający autentyczność kopii)]:

Za zgodność z oryginałem

Wierzbicki

Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!

Napisz komentarz

Kalendarium Połańca

Ładowanie dzisiejszego wydarzenia...
Media społecznościowe
  • Facebook
  • X (Twitter)
  • YouTube
  • Instagram
Ładowanie następnego posta...
Szukaj Trendy
Polecam
Ładowanie

Logowanie 3 sekund...

Rejestracja 3 sekund...