Biurokracja wiecznie żywa, czyli jak urzędnik z Sandomierza wstrząsnął Połańcem w 1819 roku

Łukasz Orłowski​Z archiwalnej półki7 czerwca, 2026194 Wyświetleń

Fragment dokumentu z 10 stycznia 1819 roku z czerwonym odciskiem pieczęci Dozorcy Miast Województwa Sandomierskiego.

Stary odcisk pieczęci z 1819 r. zdradza kulisy kontroli finansowej w Połańcu. Poznaj dramaty, stres i biurokrację sprzed 200 lat.

o jakiś czas, w wolnych chwilach lubimy przeglądać połanieckie archiwalne dokumenty zdigitalizowane i znajdujące się np. w zasobach AGAD w Warszawie. Zawsze z nadzieją, że uda się znaleźć znowu coś unikatowego, coś, co będzie kolejnym elementem układanki do poznania historii dawnego Połańca. Dzisiaj chcielibyśmy napisać o dokumencie datowanym na 10 stycznia 1819 roku, na który trafiliśmy w zasadzie przypadkowo. Naszą uwagę przyciągnął czerwony odcisk pieczęci. Co to za pieczęć? I jaka jest historia tego dokumentu?

Wiele osób myśli, że historia to tylko nudne daty i bitwy. Nic bardziej mylnego. Czasami jeden stary, czerwony odcisk pieczęci potrafi opowiedzieć historię pełną emocji, stresu i ludzkich dramatów. Przenosimy się do Połańca, małego miasteczka w ówczesnym Królestwie Polskim. Jest mroźny styczeń 1819 roku. Nagle w drzwiach magistratu staje wysoki urzędnik z Sandomierza. W mieście wybuchła panika.

Urzędnikiem tym był tajemniczy „Dozorca Miast w Dozorstwie Drugim Województwa Sandomierskiego. W tamtych czasach był to ktoś w rodzaju dzisiejszego inspektora Regionalnej Izby Obrachunkowej (RIO). Jego praca polegała na jeżdżeniu od miasta do miasta i sprawdzaniu, czy lokalne władze nie kradną pieniędzy i czy dobrze gospodarują publicznym groszem. Odpowiadał za sprawy budownictwa, pomiary gruntów miejskich i nadzór nad gospodarką miast.

Początek dokumentu (karta 151) opisuje początek kontroli bardzo formalnie: “Działo się w Kancellaryi Mieyśkiey Miasta Narodowego Połańca Dnia 10. Stycznia 1819. Roku. Dozorca Miast…”. Mimo suchego języka łatwo wyobrazić sobie, co się wtedy działo. Dozorca nie tracił czasu. Wkroczył pewnym krokiem do budynku gminy i zażądał kluczy do miejskiej kasy. Tak mniej więcej mogła rozpocząć się historia kontroli.

Niebawem wszyscy zgromadzili się wokół ciężkiej, drewnianej skrzyni czyli kasy miejskiej. Po jej otwarciu Dozorca zaczął żmudną pracę licząc monetę po monecie. Na karcie 152 zapisał, że przeliczył gotówkę “w różnych gatunkach monet”. Końcowa suma była imponująca jak na małe miasteczko: 2107 Złotych Polskich i 15 groszy. Do dokumentów dołączono nawet szczegółowy załącznik (karta 159), który nazwali “Lista Monet”. Dzięki niemu wiemy, że w skrzyni leżały m.in. złote dukaty, rosyjskie ruble, a nawet stary, saski bilon. Każdy grosz został skrupulatnie spisany i podsumowany.

Ale Dozorca Miast nie przyjechał tylko po to, by liczyć pieniądze. Musiał sprawdzić, czy suma w kasie zgadza się z tym, co zapisano w miejskich księgach rachunkowych. I tu zaczęły się kłopoty. Po przeanalizowaniu wydatków („Co do funduszów” na karcie 154), urzędnik zauważył, że w budżecie są spore braki. Na karcie 155 Dozorca zapisuje, że “zapytany więc został Burmistrz…”. Burmistrz Połańca Antoni Widuliński musiał się gęsto tłumaczyć z dużych zaległości. Okazało się, że miasto nie potrafiło ściągnąć pieniędzy od ludzi, którzy dzierżawili miejskie ziemie i budynki. Ale to nie wszystko. Na karcie 157 Dozorca odkrył kolejny bałagan. Miasto nie prowadziło obowiązkowych rejestrów przeciwpożarowych tzw. „katastrów ogniowych”, tłumacząc się mętnie brakiem… urzędowych druków.

Napięcie w magistracie musiało rosnąć z każdą minutą. Cała odpowiedzialność za finanse i bałagan w dokumentach spadała na miejskiego kasjera w osobie p. Dominika Murczkiewicza. Ten człowiek najwyraźniej nie wytrzymał presji. Na karcie 156 zapisano dramatyczny moment. Dozorca pytał go ostro, dlaczego nagle zdecydował się zrezygnować ze stanowiska. Odpowiedź kasjera była szczera do bólu. Tłumaczył, że mieszkał ćwierć mili od miasta (mila polska to prawie dwa kilometry). Codzienne, uciążliwe dojazdy do pracy, w dodatku z wielką odpowiedzialnością finansową na barkach, kompletnie go przerosły. Kasjer wyznał wprost, że “dłuży dopełniać nie iest w stanie” i błaga, aby jak najszybciej zwolnić go z tego obowiązku. Był to chyba pierwszy zaprotokołowany przypadek załamania nerwowego urzędnika z powodu stresu i trudnych dojazdów do pracy. Rada Miejska musiała działać szybko i natychmiast wyznaczyła na jego miejsce nowego człowieka, pana Franciszka Brzdękiewicza, który w latach 1814–1817 był zastępcą burmistrza.

Długi i z pewnością stresujący dzień kontroli w końcu dobiegł końca. Protokół musiał zostać podpisany przez wszystkich zaangażowanych urzędników, w tym członków Rady Miejskiej tj. Franciszka Brzdękiewicza, Wawrzyńca Murczkiewicza, Marcina Strzeleckiego, Macieja Warchałowskiego. Na samym końcu, dla nadania dokumentowi pełnej, państwowej mocy, Dozorca Miast (p. Małłowieczny – niestety ciężko rozpoznać podpis) mosiężną pieczęcią, po rozgrzaniu czerwonego laku, przybił ją na karcie kończąc to całe, pełne emocji śledztwo.

Odcisk pieczęci na dokumencie z 1819 r.

Na zakończenie kilka słów o samym odcisku pieczęci. Choć zachował się on jedynie we fragmentach, jest w pełni rozpoznawalny. Jest to urzędowa pieczęć lakowa należąca jak wyżej wspomnieliśmy do Dozorcy Miast z Województwa Sandomierskiego. W laku widnieje dwugłowy orzeł rosyjski w koronie cesarskiej, trzymający w szponach insygnia władzy (berło i jabłko). Na jego piersi umieszczona jest mniejsza tarcza z polskim Orłem Białym, otoczona płaszczem herbowym zwieńczonym koroną. Jest to oficjalne godło Królestwa Polskiego (tzw. Kongresowego). W latach 1815–1842 taki wizerunek, zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami, musiał figurować na wszystkich pieczęciach urzędowych.

Dziś te archiwalne karty papieru są dla nas bezcenną pamiątką. Wychodzi na to, że problemy, z którymi zmagamy się współcześnie, nie są wcale nowe. Biurokracja, stres w pracy, uciążliwe dojazdy, strach przed kontrolą finansową – to wszystko istniało już ponad 200 lat temu. A czerwona pieczęć Dozorcy Miast z 1819 roku, od której rozpoczął i zakończył się ten wpis pozostaje trwałym śladem tego, że nad porządkiem w kasie państwo zawsze czuwało, nawet w najdalszych zakątkach kraju.

Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!

Napisz komentarz

Kalendarium Połańca

Ładowanie dzisiejszego wydarzenia...
Media społecznościowe
  • Facebook
  • X (Twitter)
  • YouTube
  • Instagram
Ładowanie następnego posta...
Social Media
Szukaj Trendy
Polecam
Ładowanie

Logowanie 3 sekund...

Rejestracja 3 sekund...