Tam, gdzie kończył się betonowy przyczółek, a zaczynała Wisła. Historia ostatniego promu na Winnicy, zwiastunu mostu kończącego erę objazdów

Łukasz OrłowskiHistoria regionalna20 listopada, 2025180 Wyświetleń

© Na Fali Czasu 2025.

Nowoczesny prom linowy, działający w latach 2002-2014, był ostatnim tymczasowym rozwiązaniem, które skróciło objazd do Mielca z 80 km do 20 km, stając się zwiastunem stałego mostu otwartego w 2014 roku. Poznaj jego historię.

ołaniec od zawsze związany jest z Wisłą. Rzeka przez stulecia była oknem na świat, ale też zarazem potężną przeszkodą. Aby ją pokonać, połańczanie od wieków korzystali z przepraw promowych. Dziś po promie na Winnicy nie ma już śladu, pozostały tylko betonowe przyczółki i elementy naziemnej konstrukcji. Po opisaniu historii budowy mostu czas spojrzeć wstecz na jego poprzednika. Sama w sobie historia promu na Winnicy jest bardzo ciekawa. Rzeka przez lata stanowiła barierę geopolityczną, a region długo czekał na jej skuteczne pokonanie.

Zanim w 2014 roku otwarto most, a wcześniej – w 2002 roku – uruchomiono nowoczesny prom, kierowcy musieli nadkładać wiele kilometrów. Reaktywacja przeprawy na początku XXI wieku skróciła tę podróż do kilku minut, stając się zwiastunem nadchodzących zmian. Ostateczne odejście promu do lamusa definitywnie domknęło historię scalania dwóch brzegów województw.

Protoplasta ostatniej przeprawy promowej

Historia przepraw w Połańcu jest bardzo stara. W wiekach średnich pod Połańcem istniała przeprawa promowa z komorą celną. Połaniec uzyskał duże znaczenie już w XIV wieku kiedy to miasto stało się centrum administracyjnym za panowania króla Kazimierza Wielkiego (1333–1370). Król cenił te tereny m.in. za ich walory łowieckie. Geografia sprzyjała przeprawom. Początkowo podróżni używali naturalnego brodu. Było to najpłytsze miejsce na rzece. Później powstały trwalsze konstrukcje m.in. pierwszy drewniany most wybudowany na Wiśle za czasów Władysława Łokietka. Niestety liczne powodzie skutecznie uniemożliwiały jego stałe użytkowanie doprowadzając do całkowitego zniszczenia mostu.

Wisła odgrywała również ważną rolę w historii militarnej. Wystarczy choćby przywołać rok 1794, czas wielkiej próby, czyli Insurekcji Kościuszkowskiej. Tadeusz Kościuszko założył tu obóz warowny w pobliżu przeprawy promowej. Kiedy wojska rosyjskie otoczyły powstańców prom w Połańcu stał się jedyną drogą ratunku w obliczu oblężenia, gdzie z austriackiego wówczas brzegu na Galicji szły dostawy dla armii Kościuszki. Prom przewoził niezbędny prowiant i ekwipunek wojskowy. Bez tej przeprawy armia Kościuszki mogłaby zostać całkowicie rozbita.

Epoka zaborów zmieniła status rzeki (1772-1918). Po rozbiorach rzeka została zdegradowana do roli granicy zaborczej i bariery geopolitycznej. Bariera ta doprowadziła do stagnacji gospodarczej Połańca. Zaborcy nie chcieli ułatwiać komunikacji między polskimi terenami. Chciałbym w tym miejscu wspomnieć czasy promu Franciszka Wiącka, który odegrał ważną rolę w czasie II wojny światowej. Umożliwił on wycofanie się za Wisłę części oddziałów. Dotyczyło to Armii „Kraków” we wrześniu 1939 roku. W późniejszych czasach prom przejął jego syn Eugeniusz. Franciszek i Eugeniusz Wiąckowie poświęcili rzece swoje życie. Byli oni strażnikami komunikacji międzypokoleniowej wypełniając lukę, którą zostawiło państwo.

Prom nowej ery w 2002 r.

Inicjatywę w sprawie utworzenia nowej przeprawy promowej podjął ówczesny Zarząd Połańca, który miał świadomość istniejących od dawna utrudnień komunikacyjnych. W tym czasie, aby dojechać do Mielca leżącego na tej samej wysokości Wisły co Połaniec, trzeba było pokonać około 80 km. Było to spowodowane znaczną odległością z Połańca do najbliższego mostu w Nagnajowie, przez który prowadziła najkrótsza droga. Takie rozwiązanie zmuszało kierowców do korzystania z kosztownego i czasochłonnego “objazdu”. Władze połanieckie, zdeterminowane, by przywrócić komunikację, ogłosiły konkurs na nowego operatora przeprawy. Najsprawniejszy i najlepiej przygotowany okazał się prywatny operator z Opatowca, który przygotował stosowną dokumentację, dostarczył prom i zainstalował konstrukcję nośną. Operator zyskał poparcie Gminy Borowa, a władze Połańca przyklasnęły pomysłowi. Deklarowały pomoc w wykonaniu podjazdu i utwardzeniu drogi dojazdowej do Winnicy, pod warunkiem uzyskania niezbędnego pozwolenia wodnoprawnego.

Sama inwestycja wymagała gruntownego przygotowania infrastruktury. Aby prom funkcjonował bezpiecznie, niezbędne było wybudowanie dróg dojazdowych oraz odpowiedniej budowli regulującej nurt rzeki, której przebudowę współfinansowała Elektrownia im. Tadeusza Kościuszki w Połańcu. Miasto i Gmina Połaniec zainwestowała w tzw. przyczółki czyli betonowe progi, które ułatwiały zjazd i wjazd na prom. Z kolei po stronie galicyjskiej wybudowano około półtora kilometra drogi na nasypie, używając do tego płyt drogowych. Łączny koszt całej inwestycji związanej z uruchomieniem promu wyniósł 900 tysięcy złotych. Największą część, bo niemal połowę tej kwoty, zainwestowała Elektrownia w Połańcu. 220 tysięcy złotych pochodziło z budżetu Gminy Połaniec, a 100 tysięcy na ten cel przeznaczyła Gmina Borowa (m.in na budowę drogi dojazdowej do promu po swojej stronie). Koszty związane z zakupem pływaka, liny prowadzącej prom oraz słupów zabezpieczających ponieśli natomiast sami przewoźnicy.

Nowy prom, będący jednostką linową napędzaną siłą nurtu Wisły, zaczął oficjalną pracę 2 sierpnia 2002 roku. Przeprawa znowu ożyła, reaktywując średniowieczny szlak i trwale łącząc Połaniec z Mielcem, dużym miastem liczącym około 50 tysięcy mieszkańców. Połączyła Winnicę w gminie Połaniec z Glinami Małymi w gminie Borowa. Tak naprawdę prom wystartował kilka dni wcześniej, ale z uwagi na uroczyste otwarcie, wydarzenie przesunięto w czasie. Ówczesny burmistrz Połańca Zbigniew Jerzy Nowak powiedział: – Niezwykle istotne dla rozwoju każdej cywilizacji jest przekraczanie pewnych barier czy granic. Sądzę, że tą przeprawą otworzyliśmy nowy etap w rozwoju naszych regionów, zarówno dla gmin, powiatów jak i województwa świętokrzyskiego i podkarpackiego. Jest to z pewnością początek jakiejś nowej drogi do naszej wspólnej, lepsze przyszłości. Życzmy sobie dzisiaj, aby był to droga we właściwym kierunku.

Wybudowanie przeprawy pozwoliło na skrócenie drogi do Mielca do 20 km. Prom o wyporności 12 ton jednorazowo mógł przewozić 3 samochody osobowe, pasażerów, a nawet niewielki samochód ciężarowy. Rozwiązania konstrukcyjne pozwoliły na utrzymanie ciągłości komunikacyjnej, bez względu na poziom wody w Wiśle.

Lokalny sukces przeprawy, z której codziennie korzystało około 100-300 osób, był dowodem ogromnego zapotrzebowania na połączenie. Sama przeprawa trwała średnio 4 minuty, a przy wyższym poziomie wody mogła wydłużyć się do 10 minut. Początkowo koszt przewozu samochodu wynosił 5 zł (za osobę 1,5 zł), by później wzrosnąć do 8 zł i 2 zł. Krótka, lecz intensywna, działalność promu w latach 2002–2014 zwiastowała radykalną zmianę w podejściu do infrastruktury publicznej i była ostatnim, tymczasowym rozwiązaniem przed ostatecznym zniesieniem bariery na rzecz budowy mostu.

Dla chronologii wspomnę, że 15 października 2002 r. przedstawiciele władz samorządowych województwa świętokrzyskiego (reprezentowani przez Franciszka Wołodźkę) i podkarpackiego (reprezentowani przez marszałka Bogdana Rzońcę) symbolicznie spotkali się na promie, dokładnie w połowie wiślanej przeprawy na Winnicy w Gminie Połaniec, aby podpisać porozumienie w sprawie budowy mostu na Wiśle.

Zamknięcie pewnego rozdziału w historii przepraw

W ciągu ponad 12 lat swojej działalności, od uruchomienia w 2002 roku do ostatecznej likwidacji w 2014 roku, prom na Winnicy stał się podstawową arterią komunikacyjną. Chociaż był on jedynie rozwiązaniem tymczasowym, jego znaczenie dla mieszkańców obu brzegów Wisły było nie do przecenienia. Przemierzając trasę od brzegu do brzegu, prom przez cały ten okres umożliwił setkom tysięcy ludzi skrócenie drogi do pracy, szkoły czy celów gospodarczych, zastępując uciążliwy, 80-kilometrowy objazd skompresowaną, kilkuminutową podróżą przez rzekę.

Na dwa lata przed ostatecznym zakończeniem działalności przeprawy promowej w Połańcu, w 2012 r. ekstremalne warunki pogodowe doprowadziły do poważnej awarii. Przyczyną kłopotów stał się zator lodowy, który kilka dni wcześniej zniósł stalową tratwę daleko na brzeg. Ogromne masy lodu, spiętrzając się, podniosły poziom rzeki na tyle, że prom, zamiast utrzymywać się na wodzie, został wyrzucony kilkadziesiąt metrów w głąb brzegu. Z tego powodu ruch, który miał się rozpocząć lada dzień po zimowej przerwie, został wstrzymany.

Lodowy zator w 2012 r. wyrzucił prom w Połańcu na brzeg. Fot. MJR | Echo Dnia.

Obsługa przeprawy stanęła przed poważnym problemem: jak sprowadzić ważący wiele ton prom z powrotem do rzeki. Z uzyskanych wówczas informacji wynikało, że naporu wody i lodu nie wytrzymała jedna z lin cumowniczych, co ostatecznie spowodowało wypchnięcie obiektu. Samo urządzenie uległo uszkodzeniu, jednak dokładne oględziny były niemożliwe, ponieważ prom osiadł na stosach lodowych krach. Świadkowie zdarzenia relacjonowali: – Siła musiała być ogromna, bo prom był odsunięty od rzeki na co najmniej 15 metrów. Grubość lodu dochodziła w niektórych miejscach nawet do 40 centymetrów. Wówczas nie wiedziano, ile potrwa przerwa w komunikacji pomiędzy brzegami Wisły. Pracownicy szacowali, że ruch uda się przywrócić w niedługim czasie i to tylko pod warunkiem, że prom, w wyniku wymuszonej „przeprowadzki”, nie doznał poważniejszych, wykluczających go z użytku, uszkodzeń. Na szczęście nie doznał.

Dzisiaj przeprawa promowa już nie istnieje. Pozostały wspomnienia, zdjęcia i wideo, jedno z nich znajduje się poniżej. Przeprawę zlikwidowano (była nierentowna) w związku z otwarciem nowego mostu na Wiśle w Połańcu, co nastąpiło 12 listopada 2014 roku. Most zastępując dotychczasową przeprawę promową, znacznie ułatwił komunikację między województwami świętokrzyskim i podkarpackim. Spełnił długo wyczekiwane marzenie o stałym połączeniu, którego realizacja trwała od czasów Władysława Łokietka. Era promu dobiegła końca. Historia pamięta jednak o determinacji ludzi, którzy zapewniali ciągłość tej przeprawy i utrzymywali jedność obu brzegów Wisły.

Dziedzictwo dawnego promu i wizja turystyki rzecznej

Kamień z tablicą na Winnicy. Fot. Google Maps.

Współcześnie po dawnej przeprawie pozostały jedynie betonowe przyczółki, które stanowią doskonały punkt widokowy, z którego można podziwiać malowniczy krajobraz płynącej Wisły. W tym miejscu rzeka, niezakłócona przez ruch promowy, ukazuje swoje naturalne piękno, oferując spokój i możliwość obserwacji bogatej przyrody nadrzecza. W pobliżu przeprawy znajdował się wczesnośrednowieczny gród oraz Kasztelania połaniecka. Przed skrętem w lewo, na terenie parkingu, znajduje się pamiątkowy głaz z tablicą informacyjną: “Przechodniu! Połaniec w XI-XIV wieku zwany ongiś Polanecz położony był nad Wisłą. Gród warowny kasztelanii połanieckiej leżał w widłach rzeki Czarnej i Wisły a gród otwarty targowy na Górze Winnej i na nizinie (obecnie koryto Wisły)”. Tablica ta informuje o położeniu dawnej kasztelanii połanieckiej. Na słupie, przy zjeździe na przyczółek w Winnicy, znajdują się również oznaczenia poziomu wody z powodzi z lipca 2007 i czerwca 2010 roku.

Wydaje się, że to miejsce powinno być mimo wszystko w jakiś sposób zagospodarowane. A gdyby na przykład w Połańcu odbywały się cykliczne rejsy wycieczkowe lub nawet małe katamarany (zaletą katamaranu jest mozliwość pokonywania płycizn)? Mimo strategicznego położenia nad Wisłą, do tej pory brakuje nam rozwiniętej infrastruktury turystycznej na niej. W przeszłości istniały co prawda plany budowy portu przeładunkowego i utworzenia białej floty statków pasażerskich, ale niestety zostały one porzucone. Wisła jest uznawana za doskonałe miejsce do aktywnego wypoczynku. Idealnym więc wzorcowym miejscem na budowę przystani byłaby nieaktywna przeprawa promowa na Winnicy. Mamy tam już dojazd i wybetonowany brzeg, co stanowi gotową bazę do startu w obydwu kierunkach.

Poza atrakcją turystyczną i rekreacją wodną byłaby to też szansa na podziwianie pięknych krajobrazów okolic Połańca z zupełnie nowej perspektywy. I co najważniejsze, jeżeli kiedyś udałoby się realizować taką inwestycję, chciałbym aby inicjatywa turystyczna była realizowana z pełnym poszanowaniem dla środowiska naturalnego. Czyli infrastruktura, która pozwoliłaby mieszkańcom i turystom bezpiecznie i komfortowo korzystać z uroków Wisły, jednocześnie minimalizując ingerencję w krajobraz. Proste przystanie, może niewielkie punkty widokowe czy miejsca do cumowania łodzi. Tylko tyle i aż tyle bez masowej, inwazyjnej zabudowy. Mam nadzieję, że kiedyś znajdą się fundusze, które pozwolą nam cieszyć się Wisłą w nowy sposób, bez jej “psucia”. Skoro w Sandomierzu od wielu lat prężnie działa turystyka rzeczna, to w Połańcu również jest to możliwe. Z pewnością nie zabrakłoby zainteresowanych taką formą wypoczynku i wycieczkami krajoznawczymi.

Historia promu w Winnicy z pewnością pozostanie ważnym elementem lokalnej historii i żywe przypomnieniem o potrzebach transportowych minionych czasów.

Pozostały wspomnienia po dawnym promie. Fot. Blacknighter.

Materiał powiązany:

Most, który połączył Polskę południowo-wschodnią. Od średniowiecznej przeprawy do inwestycji stulecia



Napisz komentarz

Kalendarium Połańca

Ładowanie dzisiejszego wydarzenia...
Media społecznościowe
  • Facebook
  • X (Twitter)
  • YouTube
Ładowanie następnego posta...
Social Media
Szukaj Trendy
Polecam
Ładowanie

Logowanie 3 sekund...

Rejestracja 3 sekund...