Jan Anioł, niestrudzony strażnik pamięci ziemi staszowskiej. Historyk, który w poszukiwaniu prawdy o Kościuszce dotarł do archiwów wiedeńskich

Łukasz OrłowskiGaleria zasłużonych4 listopada, 2025381 Wyświetleń

Na zdj. Jan Anioł z żoną. Pan Jan został zapamiętany w pamięci mieszkańców Szczeki, Połańca, Rytwian i okolic jako wybitny regionalista i patriota. Fot. Archiwum TK w Połańcu.

W dziejach regionalistyki polskiej niewiele jest postaci, które z taką determinacją łączyłyby głęboką miłość do małej ojczyzny z rygorystycznym, niemal akademickim dążeniem do obiektywnej prawdy historycznej. Taką właśnie postawą odznaczał się Jan Anioł (1898–1972), regionalista i niestrudzony badacz dziejów ziemi staszowskiej, którego praca skupiła się w dużej mierze na ratowaniu pamięci Połańca, Rytwian oraz ich okolic. 

ego metody i cel najlepiej oddaje reportaż Stefana Kozickiego z 1966 roku, zatytułowany prowokacyjnie „Gdzie spał Kościuszko?”. Reportaż ten, opublikowany na łamach „Słowa Ludu”, ujawniał żywy w regionie spór o dziedzictwo Tadeusza Kościuszki, szczególnie koncentrując się na lokalizacji obozu i miejsca ogłoszenia Uniwersału Połanieckiego. Rywalizacja toczyła się między odległą o siedem kilometrów Ruszczą a samym Połańcem. Ruszcza, opierając się na tradycji i notatce z warszawskiej prasy, chwaliła się potężnym, 700-letnim dębem „Kościuszko”, w cieniu którego Naczelnik miał odpoczywać i ogłosić swój słynny akt prawny. Miejscowy nauczyciel utwierdzał dzieci w przekonaniu o historycznej autentyczności dębu, argumentując, że jest on “o wiele bardziej romantyczny” niż połaniecki pagórek.   

W Połańcu natomiast żywe były inne przekazy. Ludzie wskazywali na wzgórze zwane „kurhanem”, gdzie powszechnie wiedziano, że Kościuszko rozbił obóz naprzeciw armii Denisowa. Krążyły tam również osobiste, wzruszające legendy, jak te opowiadane przez 70-letniego Jana Majewskiego, który wspominał, że jego babka, jako dziecko, nosiła rozkazy Kościuszki, gdyż ten upodobał sobie domek jego dziadów. Legenda mówiła nawet o pamiątce: podpisie sygnetem na szybie, która później pękła i rzekomo została zabezpieczona w muzeum. Inny przekaz, wzmocniony relacją księdza Sieka (byłego wikariusza połanieckiego), dotyczył domu rodziny Murczkiewiczów, skąd zabrano fotel obity świńską skórą i szybę z wyrytymi inicjałami T.K., choć niestety miały one ulec spaleniu w pożarze. Autor reportażu zauważył, że chociaż te opowieści mnożą się w Połańcu, świadczą przede wszystkim o trwałej pamięci społecznej i lokalnym patriotyzmie, który jest wart więcej niż obiektywne fakty.   

Poszukiwacz prawdy w morzu sentymentu

W tym morzu lokalnych sentymentów i anachronicznych przekazów, w których rok 1794 mieszał się ze wzorcami Powstania Styczniowego czy nawet partyzantki Batalionów Chłopskich, Jan Anioł (1898–1972) jawił się jako jedyna postać w okolicy, która tropi historyczną, obiektywną prawdę. Choć sam był człowiekiem głęboko zakorzenionym w regionie i jego historii, jego misją było wydobycie faktów z archiwów, nawet jeśli były one mniej romantyczne niż legendy. Reportaż trafnie zdiagnozował, że według dokumentów Naczelnik sypiał nie w Ruszczy czy w domu w Połańcu, a w połanieckim obozie. A już na pewno w – legendzie.   

Postawa Anioła, skupiona na weryfikacji każdego detalu, była przejawem dominacji naukowego rygoru nad wygodną dla lokalnej tożsamości opowieścią. Jego życiorys jest syntezą głębokiego patriotyzmu, zdeterminowanego służbą narodową, oraz bezkompromisowego rygoru naukowego, niezbędnego do rzetelnego ratowania dziedzictwa kulturowego regionu staszowskiego. Działalność historyczna Anioła nie była więc jedynie hobby emeryta, ale naturalnym przedłużeniem jego życiowej misji: obrony i przekazywania polskiego dziedzictwa w jego autentycznej formie. 

Jan Anioł urodził się 26 września 1898 roku we wsi Szczeka, w gminie Rytwiany, na ziemi staszowskiej. Pochodził z rodziny rolniczej. Jego rodzice, Mateusz i Agnieszka, zajmowali się uprawą ziemi. Miał sześcioro rodzeństwa. Wychowanie to było typowe dla polskiej wsi końca XIX wieku, lecz Jan Anioł przełamał tradycyjne oczekiwania, stając się pierwszym mieszkańcem Szczeki, który uzyskał wykształcenie nauczycielskie. Uzyskał wykształcenie podstawowe w Szkole Powszechnej w Szczece. Przy aprobacie rodziców i dzięki wsparciu sióstr opuścił rodzinną wieś. Dalsze nauki pobierał w prestiżowym Liceum Krzemienieckim, a następnie udał się do Krakowa, aby kształcić się w seminarium nauczycielskim. To dążenie do edukacji, mimo chłopskiego pochodzenia, podkreślało jego ambicję oraz silne pragnienie aktywnego włączenia się w budowę świadomości narodowej. 

Na zdj. Jan Anioł (z prawej) z bratem Stefanem. Fot. Archiwum Towarzystwa Kościuszkowskiego w Połańcu.

Przełomowym momentem w życiu Jana Anioła była odzyskana niepodległość. W 1918 roku, osiągnąwszy wiek poborowy, zaciągnął się do wojska polskiego. Jego służba wojskowa obejmowała udział w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku, gdzie służył najpierw w 3 Pułku Strzelców Granicznych, a następnie w 21 Pułku Ułanów. Służbę zakończył, będąc urlopowany bezterminowo w czerwcu 1921 roku. Po demobilizacji, Jan Anioł podjął pracę, która miała stać się misją jego życia – nauczycielstwo. Pracował w szkole powszechnej na Kresach Wschodnich, na Wołyniu. Okres ten ukształtował jego patriotyzm, ale też naraził go na bezpośrednie niebezpieczeństwo. Po inwazji hitlerowskich Niemiec 1 września 1939 roku, a następnie po wkroczeniu wojsk sowieckich na Wołyń 17 września, Anioł musiał natychmiast uciekać. Jako nauczyciel, czyli osoba aktywnie kształtująca polską tożsamość narodową i oświatę, był w grupie ryzyka, której groziła wywózka na Syberię. 

Dramat 1939 roku polegał na dwumiesięcznej, pieszej wędrówce z Wołynia do domu rodzinnego w Szczece. By przeżyć i zdobyć odzienie, po drodze musiał pracować. To doświadczenie, relacjonowane przez Mariannę Stefanię Dalmatę, jest świadectwem jego niezłomności i determinacji w obliczu totalitaryzmu. Ucieczka z Kresów Wschodnich i powrót do rodzinnych stron – Szczeki i Rytwian (skąd pochodziła jego żona) – stały się źródłem głębokiego przekonania o konieczności ochrony dziedzictwa. 

Okres okupacji niemieckiej nie oznaczał dla Anioła rezygnacji z misji edukacyjnej. Wręcz przeciwnie, podjął się on niezwykle trudnego i niebezpiecznego zadania tajnego nauczania w ramach Batalionów Chłopskich. Tajne komplety w Szczece były prowadzone w konspiracji. Latem lekcje odbywały się na łonie natury, a zimą w leśniczówce. Działalność ta była bezpośrednią kontynuacją jego walki o suwerenność. W czasie, gdy okupant próbował zniszczyć polską kulturę i oświatę, Jan Anioł świadomie ryzykował życie, by przekazywać wiedzę i podtrzymywać życie kulturalne.

W maju 1944 roku zaangażował się w działalność stricte konspiracyjną, zostając sekretarzem Gminnej Rady Narodowej w Rytwianach. Działalność ta definiuje go jako regionalistę nie tylko teoretycznego, ale praktycznego działacza społecznego, który rozumiał, że obrona historii regionu jest nierozerwalnie związana z walką o jego niepodległość. W świetle tych doświadczeń, jego późniejsze dążenie do obiektywnej prawdy w historycznych badaniach regionalnych stało się odzwierciedleniem moralnego obowiązku wyniesionego z walki o wolność.   

Narodziny regionalisty

Po zakończeniu wojny, w 1945 roku, Jan Anioł podjął pracę na Śląsku. Jednak w 1954 roku powrócił na ziemię staszowską, do miejsca, które stało się centrum jego historycznych poszukiwań. Pracował najpierw jako nauczyciel w Szkole Podstawowej, a następnie jako główny księgowy w Inspektoracie Oświaty w Staszowie. Od 1961 do 1964 roku, aż do przejścia na emeryturę, uczył historii w Szkole Podstawowej w Rytwianach.   

Pomimo obowiązków zawodowych, równocześnie intensywnie zajmował się badaniem dziejów ziemi staszowskiej. Ten okres po powrocie był momentem przełomowym, w którym Jan Anioł rozpoczął systematyczne i skrupulatne gromadzenie materiałów dotyczących regionu. Działalność badawcza pana Jana wyróżniała się wyjątkową skrupulatnością i wytrwałością, co wykraczało poza standardowe regionalne poszukiwania. Jego metodologia pracy była szeroko zakrojona i kompleksowa, łącząc badania terenowe z pracą w najważniejszych archiwach centralnych.

Anioł jeździł do bibliotek w Krakowie, Kielcach i Sandomierzu. Ponadto prowadził badania w centralnym Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie, co świadczyło o jego dążeniu do osadzenia historii regionalnej w szerszym kontekście ustrojowym i narodowym. Nie ograniczał się do świeckich dokumentów, skrupulatnie wertując materiały archiwalne ze zbiorów diecezjalnych województwa kieleckiego i ziemi sandomierskiej, a także archiwa powiatowe, gminne i parafialne. Wykorzystanie tych najmniejszych, lokalnych źródeł parafialnych było niezbędne dla odtworzenia historii społecznej, często pomijanej w dokumentacji państwowej.   

Regionalista, chcąc wertować średniowieczne dokumenty, doskonale zdawał sobie sprawę z konieczności znajomości języków historycznych. W jego skromnym pokoju w Rytwianach, pełnym książek, centralne miejsce zajmował słownik polsko-łaciński, ponieważ, jak sam tłumaczył – Bez łaciny przy wertowaniu średniowiecznych dokumentów daleko nie zajedzie. To posługiwanie się językiem akademickim podkreślało jego profesjonalizm, mimo że był formalnie historykiem-amatorem. W wyniku tak wyczerpującej działalności zgromadził ogromną kolekcję różnorodnych odpisów dokumentów, streszczeń i notatek, które stały się fundamentem do opracowania historii ziemi staszowskiej. Tak szeroki zakres geograficzny i merytoryczny badań (od Warszawy po lokalne parafie) wskazuje, że Anioł działał jako prawdziwy “archeolog dokumentów”, ustanawiając wzór metodologicznego rygoru dla innych regionalistów.

Mimo że mieszkał skromnie i pracował samotnie, nie był odizolowany intelektualnie. Utrzymywał aktywne kontakty z zawodowymi historykami. Najważniejsza była jego współpraca z profesorem Stanisławem Herbstem z Uniwersytetu Warszawskiego, wybitnym historykiem wojskowości. Kontakt z profesjonalistą gwarantował wysoki poziom merytoryczny badań i dostęp do wiedzy spoza regionalnych ośrodków.    Równie ważna była jego lokalna współpraca i przyjaźń z Kazimierzem Warchałowskim (1927-1994), nauczycielem Liceum Ogólnokształcącego w Staszowie i doskonałym znawcą Połańca. Obydwaj panowie regularnie dyskutowali, wymieniali poglądy, a także wzajemnie poprawiali i uzupełniali fragmenty powstającej pracy, tworząc lokalną bazę wsparcia intelektualnego. Jan Anioł pełnił w ten sposób rolę głównego punktu styku, łącząc akademicką historiografię z Warszawy z lokalnymi archiwami i tradycją. Ta działalność była dowodem jego zdolności do budowania sieci współpracy na rzecz regionalnej historii.   

Publicystyka historyczna i temat kościuszkowski

Jan Anioł uprawiał również publicystykę historyczną, będąc korespondentem kieleckiego “Słowa Ludu”. Jednym z jego ulubionych i najważniejszych tematów badawczych, które intensywnie popularyzował na łamach gazety, była Insurekcja Kościuszkowska. Wybór tego tematu nie był przypadkowy – obóz Kościuszki pod Połańcem i Uniwersał Połaniecki stanowiły najważniejszy, ogólnonarodowo uznany wkład regionu w historię Polski. 

Dla pana Jana, skupienie się na Kościuszce miało głębszy wymiar. Choć mieszkańcy Połańca w latach 60. XX wieku marzyli głównie o centralnych inwestycjach przemysłowych i irytowało ich ciągłe wspominanie historii (“Wciąż Kościuszko! Tylko Kościuszko! Udławić się można!”), Anioł uparcie promował historyczną dumę. Działalność publicystyczna miała na celu uaktywnienie Połańca kulturowo i wzmocnienie miejskiej dumy w kontekście rywalizacji z większym Staszowem. Musiał on jednak zmierzyć się z konfliktem między romantycznymi legendami (np. o podpisie na szybie, o fotelu Naczelnika, które rzekomo spłonęły) a potrzebą udokumentowania faktów. Najbardziej spektakularnym przykładem jego dążenia do obiektywności było poszukiwanie źródeł w archiwach zagranicznych. Dzięki swoim kontaktom z profesorem Herbstem z UW, dowiedział się o istnieniu austriackich raportów wywiadowczych dotyczących obozu połanieckiego. 

Kościuszko był znany w Europie jako mistrz nowoczesnej fortyfikacji, dlatego Austriacy, po opuszczeniu przez polskie wojska Połańca, zlecili swojemu wywiadowi sporządzenie dokładnego szkicu umocnień obronnych. Te austriackie raporty i szkice znajdowały się w archiwach wiedeńskich. Dla Anioła zdobycie tych dokumentów było priorytetem, ponieważ stanowiły one obiektywne, sporządzone przez przeciwnika dane wojskowe. Oczekiwał na nadesłanie fotokopii, aby móc uwzględnić ścisłe, wzajemne położenie szańców na tworzonym przez siebie planie. Ten plan miał być pierwszym i jedynym planem obozu Kościuszki pod Połańcem, sporządzony w Polsce. Poszukiwanie prawdy u źródła najbardziej neutralnego – w raportach wojskowych wroga – jest kwintesencją jego historycznej metodologii. 

Mimo że Jan Anioł oczekiwał na dokumentację z Wiednia, jego prowizoryczny plan obozu już wskazywał, że miejscowe podania i legendy dobrze przekazały jego umiejscowienie. Anioł z radością informował, że obóz znajdował się na strategicznie doskonałym miejscu tj. na wzgórzach objętych z jednej strony Wisłą, a z drugiej rzeką Czarną. Ta naturalna fortyfikacja dawała wojskom polskim strategiczną przewagę nad Rosjanami. Emocjonalne zaangażowanie regionalisty było tak silne, że redaktor Kozicki odnotował, iż mówił o wojskach Kościuszki nieomal jak o “moich” wojskach. 

W trakcie poszukiwań w dokumentach Anioł trafił także na wykaz ochotników, którzy masowo zgłaszali się do wojsk Kościuszki pod Połańcem. Napotkał jednak typowy problem historyka zajmującego się udziałem ludu w zrywach narodowych. Z nazwisk wymienieni byli jedynie zawodowi podoficerowie lub herbowi obywatele. Chłopscy ochotnicy pozostali w raportach bezimienni, co uniemożliwiało odnalezienie rodzin “kościuszkowców” drogą dokumentacji. Pan Jan, sam pochodzący ze wsi Szczeka i związany z Batalionami Chłopskimi, musiał zatem ponownie sięgnąć po ustne rodzinne przekazy i przydomki “kosynier”, aby odtworzyć historię ludową. Ukazywało to fundamentalny dylemat historyka regionalnego: konieczność zrównoważenia udokumentowanej historii elit z historią mas, często dostępną jedynie w postaci tradycji. 

Dziedzictwo Jana Anioła

Pasja badawcza regionalisty miała swoją cenę. Był osobą pochłoniętą swoją misją, co, w połączeniu z osobistą tragedią (śmiercią żony), doprowadziło do zaniedbania własnego zdrowia. Wyczerpująca praca, nieregularne odżywianie oraz duże ilości wypalonych papierosów przyczyniły się do rozwoju ciężkiej choroby płuc. Jan Anioł zmarł w sierpniu 1972 roku i został pochowany na cmentarzu przyklasztornym w Rytwianach. Niestety, intensywność jego badań, które prowadził do końca życia, spowodowała, że nie udało mu się zrealizować największego marzenia – ukończyć, opracować i opublikować monografii Połańca. Ten tragiczny koniec jest świadectwem jego absolutnego poświęcenia, które postawił ponad własne życie, nadając jego pracy wymiar misyjny. 

Pomimo śmierci Anioła, jego mozolnie i żmudnie zebrane materiały (odpisy, streszczenia, notatki) nie zaginęły. Wartość zgromadzonego przez niego fundamentu historycznego była na tyle duża, że jego przyjaciel i współpracownik, Kazimierz Warchałowski, podjął się dokończenia dzieła. Warchałowski zrealizował testament regionalisty, co zaowocowało publikacją książki „Zarys dziejów Połańca” w 1994 roku, wydanej jako praca zbiorowa przez Urząd Miasta i Gminy w Połańcu pod kierunkiem Mieczysława Machulaka. Publikacja jest de facto trwałym pomnikiem upamiętniającym wkład Jana Anioła. 

Jan Anioł został zapamiętany jako wybitny regionalista i patriota, którego praca była niezwykle ważna dla ochrony i promocji dziedzictwa kulturowego Połańca, Szczeki, Rytwian i okolic. Był nie tylko pierwszym mieszkańcem Szczeki, który uzyskał wykształcenie nauczycielskie, ale także doskonałym historykiem i niestrudzonym popularyzatorem idei pracy u podstaw. Jego dziedzictwo polega na tym, że nauczył on lokalnych badaczy, iż regionalizm wymaga równowagi między głęboką miłością do ziemi a poszukiwaniem obiektywnej, historycznej prawdy, nawet jeśli wymaga to wertowania archiwów w Sandomierzu, Warszawie, a nawet w Wiedniu. 

Analiza życia i pracy Jana Anioła ukazuje postać, która poświęciła się służbie narodowej na dwóch frontach: najpierw w walce zbrojnej (1920) i konspiracyjnej (tajne nauczanie BCh), a następnie na polu badań historycznych. Jego praca regionalistyczna poza czystą pasją, była naturalną kontynuacją walki o tożsamość. Anioł, pomimo braku formalnego historycznego zaplecza akademickiego, operował standardami metodologicznymi dorównującymi profesjonalistom. Gotowość do weryfikacji lokalnych legend poprzez poszukiwanie międzynarodowych źródeł archiwalnych świadczy o jego bezkompromisowym dążeniu do obiektywizmu historycznego. Udowodnił, że historia regionalna musi być zakorzeniona w lokalnych archiwach parafialnych, ale jednocześnie osadzona w kontekście dokumentacji narodowej i międzynarodowej. Chociaż nie zdołał ukończyć swojego opus magnum – monografii Połańca – jego starannie zgromadzone materiały stały się fundamentem, który pozwolił jego następcom zrealizować ten cel. Pozostaje on wzorem dla mnie i regionalistów, pokazując, że nawet w czasach, gdy lokalna społeczność przedkładała inwestycje przemysłowe nad historyczną tożsamość, obrona i popularyzacja dziedzictwa kulturowego jest misją najwyższej wagi. 

Uzupełnieniem sylwetki Jana Anioła jest reportaż red. Stefana Kozickiego, z którego korzystałem tworząc artykuł. Redaktor Kozicki rozmawiał z panem Janem na łamach magazynu “Słowo Ludu” w 1966 r. (R. 18, nr 197).

Kliknij na grafikę celem pobarania fotokopii magazynu “Słowo Ludu” z 1966 roku.


Napisz komentarz

Kalendarium Połańca

Ładowanie dzisiejszego wydarzenia...
Media społecznościowe
  • Facebook
  • X (Twitter)
  • YouTube
Ładowanie następnego posta...
Social Media
Szukaj Trendy
Polecam
Ładowanie

Logowanie 3 sekund...

Rejestracja 3 sekund...