
Rozpoczynając cykl historycznych map, nie spodziewaliśmy się, że będzie to aż tak ciekawe. Szczególnie, że istnieje tyle niezwykłych dokumentów kartograficznych, na których możemy znaleźć naszą okolicę.

dzisiejszym odcinku przedstawiamy jedną z najstarszych unikatowych map, do której udało się nam dotrzeć. Dokument ma ponad 460 lat! Tradycyjnie na końcu wpisu podajemy link do jej cyfrowej wersji w wysokiej rozdzielczości.
Mowa o dziele pt. “Il Disegno de Geografia Moderna del Regno di Polonia, e Parte del Ducado di Moscovia con parte della Scandia, e parte de Sueuia, con molte Regioni, in quelli. Et la prouincia de Vstiuga, e quella di Seuera in sino al mare maggiore”. Tytuł napisano w szesnastowiecznej odmianie języka włoskiego zmieszanej z łaciną. Tłumacząc na język polski, jest to “Mapa nowożytnej geografii Królestwa Polskiego i części Księstwa Moskiewskiego, z częścią Skandynawii, i częścią Szwecji z wieloma krainami w nich oraz prowincją Ustiug i prowincją Siewierską aż do Morza Czarnego”.
Twórcą mapy jest Giacomo Gastaldi (1500-1566). Stworzył ją z wielkim rozmachem w 1562 roku i zadedykował potężnemu władcy. Powstała “dla Jego Królewskiej Mości Maksymiliana Króla Czech itd., Arcyksięcia Austrii, Księcia Burgundii, i Hrabiego Tyrolu”, czyli Maksymiliana II Habsburga (1527-1576). Co ciekawe, w XVI wieku znano już coś na kształt praw autorskich. Dzieło było niezwykle cenne, dlatego chroniły go specjalne przywileje. Zostało m.in. wydane z łaską najwyższego kapłana, papieża Piusa IV (1499-1565) na 10 lat. Dodatkowo chronił ją przywilej Najjaśniejszego Senatu Weneckiego na 15 lat. Nikt nie miał prawa jej bezprawnie kopiować.
Jest to dwuarkuszowa mapa, która była jednym z najwcześniejszych zachodnioeuropejskich opracowań tak mocno skupiających się na terytorium Rzeczypospolitej. Przy tworzeniu dzieła Gastaldi opierał się na mapie Europy Gerarda Mercatora (1512–1594) z 1554 roku. Z perspektywy historii polskiej, mocno inspirował się także pracami Bernarda Wapowskiego (1450-1535) z 1526 r. oraz Wacława Grodeckiego (1535-1591) z 1558 r. Ponieważ oryginały tych polskich map w dużej mierze zaginęły, dzieło Włocha pozwala nam pośrednio zobaczyć, jak odwzorowywali oni przestrzeń.
Samo narysowanie mapy to jedno, ale trzeba było ją jeszcze powielić. W 1562 roku nie było przecież nowoczesnych drukarek. Zastosowano więc bardzo trudną technikę tj. miedzioryt. I tę niezwykle precyzyjną pracę wykonał włoski grawer. Na pasku z podziałką na samym dole, gdzie podano skalę 100 mil włoskich, widnieje mały podpis: “wykonał Fabio Licinio”. Fabio Licinio (1521-1565) był wybitnym rytownikiem. Jego praca wymagała anielskiej cierpliwości i niesamowitej precyzji. Musiał przenieść szkic Gastaldiego na gładką, miedzianą płytę za pomocą bardzo ostrego rylca. Wyobraźcie sobie wycinanie każdej, nawet najmniejszej rzeki, każdej kropki i każdej literki w twardym metalu. I co najlepsze, wszystko trzeba było wyryć w lustrzanym odbiciu. Następnie w te drobne wyżłobienia wcierano farbę. Płytę przykładano do wilgotnego, czerpanego papieru i mocno dociskano w specjalnej prasie. Tak powstawała odbitka.
Mapa wykracza daleko poza Królestwo Polskie. Obejmuje Wielkie Księstwo Moskiewskie, obszary Skandynawii oraz wspomniane północne i wschodnie prowincje, co świetnie ukazuje ówczesne wyobrażenie Wenecjan o wschodnich rubieżach Europy. Znajdziemy tu naniesione setki rzek, miast i podziałów administracyjnych. Stanowi świetny materiał porównawczy, jeśli np. chcemy sprawdzić, jak zniekształcano nazwy rzek i miejscowości w tamtym okresie w porównaniu z późniejszymi, dokładniejszymi pomiarami z XVII i XVIII wieku.

Ale dla nas najważniejszy jest jeden mały szczegół. Na starym dokumencie umieszczono nasze miasto. Włoski mistrz zapisał jego nazwę jako „Polonoz”. Zupełnie wcale się temu nie dziwimy. Wszak w XVI wieku na mapach umieszczano tylko naprawdę ważne ośrodki. A Połaniec był wtedy miastem królewskim i jak wielokrotnie wspominaliśmy w naszych artykułach, miał duże znaczenie. Leżał na ważnym szlaku handlowym przy Wiśle. Kupcy z dalekich stron zatrzymywali się u nas na odpoczynek i handel. Z tego też względu Włosi uznali, że nasz gród musi koniecznie znaleźć się na ich mapie.
Kiedy spojrzymy na to dzieło z bliska, od razu widać charakterystyczny styl dawnej epoki. Ma swój unikalny, artystyczny klimat. Wszystkie nazwy, opisy prowincji oraz dedykacja dla władców są zapisane w mieszance łaciny i ówczesnego języka włoskiego. Połaniec (“Polonoz”) i inne ważne ośrodki nie są zaznaczone zwykłymi kropkami. Rytownik wyrył je jako miniaturowe wieżyczki i zameczki. Im bogatsze miasto, tym symbol był bardziej rozbudowany. Pasma górskie przypominają poukładane blisko siebie kretowiska. Natomiast rzeki, w tym Wisła, wiją się na mapie jako grube wstęgi. Łatwo prześledzić ich bieg aż do samego morza.
Trzeba jasno powiedzieć, że wiele nazw rzek i małych osad zostało na tej mapie przez Włochów lekko przekręconych. Brzmią obco lub zabawnie. Ale “Polonoz” wciąż jest czytelny, jasny i klarowny. Dawna kartografia skrywa przed nami jeszcze wiele tajemnic, a takie znaleziska tylko udowadniają, jak bogatą historię ma nasza Mała Ojczyzna! Do następnego odcinka.
Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!





