
Ogień pojawił się w mieszkaniu piekarza przy rynku. W ciągu zaledwie godziny spłonęło ponad 50 domów mieszkalnych oraz liczne budynki gospodarcze wypełnione zbożem.

anim nadeszła wielka pożoga z 1899 roku, która zapisała się jako ta największa w dziejach, Połaniec przeżył inny, niemal równie straszny dramat. Dziś, patrząc na spokojny rynek, trudno sobie wyobrazić, co czuli nasi przodkowie 18 września 1893 roku. Wyobraźcie sobie głęboką noc, godzinę 2:00… nagle spokój przerywa krzyk „Gore!”.
Zaczęło się od iskry w domu piekarza, tuż przy rynku. Silny wiatr nie dał mieszkańcom żadnych szans. Ogień dosłownie „pożerał” kolejne dachy. W zaledwie 60 minut zniknęło pół osady. Spłonęło ponad 50 domów i zapasy zboża na zimę. Ponad 100 rodzin stanęło boso na zgliszczach, patrząc, jak ich świat obraca się w popiół.
Wtedy nikt jeszcze nie wiedział, że to tylko tragiczne preludium do tego, co wydarzy się 6 lat później…







