
Wertując starodawne dokumenty z Archiwum Akt Dawnych sprzed ponad 200 lat, natrafiliśmy na coś absolutnie unikatowego. Jest to znalezisko, którego dotąd nie widzieliśmy, a którym z wielką ekscytacją chcemy się z Państwem podzielić. Mowa o pieczęci burmistrza Połańca z 1812 roku!

anim jednak skupimy się na niej, warto opowiedzieć o samym dokumencie, na którym widnieje. To dawna księga rachunkowa, a dokładniej mówiąc bilans rocznych dochodów oraz wydatków dla miasta Połańca, sporządzony w 1812 roku.
Zaglądając na lewą stronę tej historycznej księgi, możemy prześledzić ówczesne dochody, czyli wszelkie wpływy zasilające kasę miejską. Zostały one skrupulatnie podzielone na różne kategorie, z których Połaniec czerpał zyski. Wśród nich wyróżniają się tak zwane dochody stałe, obejmujące wpływy z „Dzierżawy Wieczney czyli Czynszu”, co najprawdopodobniej odnosiło się do opłat za miejskie grunty czy nieruchomości. Kolejną intrygującą kategorią były dzierżawy roczne, kryjące w sobie najciekawsze punkty dawnego budżetu.
Z kolei prawa strona dokumentu przenosi nas w świat wydatków i bilansów, pokazując dokładnie, na co ówczesne władze Połańca przeznaczały miejskie pieniądze. Znalazła się tam między innymi rubryka „Salarya”, z której dowiadujemy się o opłacaniu urzędników. Co niezwykle ciekawe, na liście płac wyraźnie widać pozycje przeznaczone na pensję dla miejskiego pisarza oraz… policjanta! Poniżej tych wyliczeń znajduje się podsumowanie rocznych dochodów i wydatków, obrazujące ostateczny zysk lub stratę miasta.
Całość wieńczy oficjalna formuła zatwierdzająca ten budżet, spisana ręką dawnych władz:
“Niniejszy Etat Rocznego Dochodu Miasta Narodowego Połańca z stałym wydatkiem przez nas Radę Mieyskią ułożony własnoręcznemi stwierdzamy podpisami – w Połańcu 18 Maja 1812 Roku.”
Tuż pod tym historycznym oświadczeniem widnieje wspomniana urzędowa pieczęć oraz odręczne podpisy ówczesnych radnych: Franciszka Brzdękiewicza, Piotra Balcowskiego, Antoniego Jastarowicza, Franciszka Zakrzewskiego, Sebastiana Justyńskiego. W tym czasie burmistrzem Połańca był Ludwik Mańkowski.


Przedstawiona na powiększeniu pieczęć to fascynujący, okrągły odcisk wykonany czarnym tuszem. W samym środku stempla znajduje się bogato zdobiona tarcza herbowa. Została ona podzielona w pionie na dwie wyraźne części. Z perspektywy patrzącego, po prawej stronie można dostrzec figurę przypominającą orła, podczas gdy lewą połówkę pokrywa geometryczny wzór poziomych pasów.
Dopełnieniem tego centralnego motywu są otaczające go zdobienia. Bezpośrednio nad tarczą góruje wyraźna korona, z której na boki spływają splecione elementy, przypominające heraldyczny płaszcz lub labry (ornament roślinny). Całość tej starannej kompozycji zamyka biegnący wzdłuż zewnętrznej krawędzi napis, czyli tak zwana legenda pieczęci. Jakkolwiek upływ czasu sprawił, że litery są miejscami zatarte, w górnej części otoku wciąż można dość wyraźnie odczytać słowo „BURMISTRZ”, a w dolnej i bocznej fragmenty słów „NARODOWEGO” oraz „POŁAŃCA”. Biorąc pod uwagę kontekst całej księgi rachunkowej, w której radni wspominają o ułożeniu budżetu dla Miasta Narodowego Połańca, możemy z dużą pewnością stwierdzić, że pełna treść napisu brzmiała: „BURMISTRZ MIASTA NARODOWEGO POŁAŃCA”.

Detale odnalezionej pieczęci nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że mamy do czynienia z oficjalnym symbolem Fryderyka Augusta I (1750-1827). Był on władcą o dwóch wielkich tytułach: króla Saksonii oraz księcia warszawskiego. Ten konkretny wizerunek symbolizuje unię personalną między tymi dwoma państwami w czasach napoleońskich (1807–1815). Prawo do tronu polskiego usankcjonowano Sasom już w Konstytucji 3 Maja z 1791 roku, a następnie potwierdzono je w ustawie zasadniczej Księstwa Warszawskiego nadanej przez Napoleona. Fryderyk August I otrzymał Księstwo z rąk Bonapartego na mocy traktatu w Tylży, stając się dla Polaków nadzieją na przywrócenie ciągłości państwa po rozbiorach.
Pomimo iż odcisk tuszowy po 200 latach stracił na ostrości, jego układ idealnie pokrywa się z elementami Wielkiego Herbu Księstwa Warszawskiego. Tarcza herbowa jest dwudzielna w słup (pionowo). Po lewej stronie (heraldycznie prawej) znajduje się herb Księstwa Warszawskiego, biały Orzeł na czerwonym tle. Po prawej stronie (heraldycznie lewej) widnieje herb Saksonii, czyli charakterystyczne poziome pasy, przez które ukośnie przebiega zielona korona ruciana. Nad tarczą na pieczęci góruje zamknięta korona królewska. W pełnej wersji herbu tarczę podtrzymują trzymacze. Złoty Lew (symbol siły monarchii saskiej) oraz Anioł w białych szatach, podkreślający „boże nadanie” władzy. Całość kompozycji na pieczęci otulona jest zarysem heraldycznego płaszcza – to czytelny sygnał, że mamy do czynienia z najwyższą władzą państwową.


Zestawiliśmy znalezisko z 1812 roku z oficjalnym wzorcem herbu Fryderyka Augusta. Użyj suwaka (przesuń w lewo/prawo), aby porównać obie grafiki.
Obecność tak dostojnego herbu na pieczęci burmistrza Połańca świadczy o randze miasta oraz ścisłym powiązaniu lokalnej administracji ze strukturami państwowymi Księstwa Warszawskiego. Ale to nie koniec unikatowych pieczęci, które udało się nam znaleźć! Kolejne historyczne perełki i urzędowe pieczęcie, skrywające sekrety dawnego samorządu, zaprezentujemy w następnych artykułach z tej serii. W archiwach czeka na nas jeszcze wiele nieodkrytych tajemnic Połańca.
Bądźcie z nami na bieżąco i uważnie śledźcie nasz profil!







