
Witajcie w szóstym odcinku naszej wspólnej podróży w czasie. Dziś zabieramy Was na ulicę Kościuszki, pod ówczesny numer 26. Właśnie tam, nieopodal skrzyżowania z ulicą Mielecką, jeszcze kilkadziesiąt lat temu stała tradycyjna, wiejska chałupa.

naszym przewodnikiem jest tym razem Karta Ewidencyjna Zabytków Architektury i Budownictwa z maja 1982 roku, sporządzona przez Bogumiłę Szurową. Dokumentację fotograficzną wykonał J. Marchlewicz.Dom powstał około 1900 roku.
Jego fundatorem był Józef Dalmata, który gospodarzył wówczas na 3 morgach ziemi. W 1963 roku gospodarstwo, powiększone już do siedmiu mórg, kupiła rodzina od syna fundatora. Budynek był otoczony akacjami, leszczyną i drzewami owocowymi, które skutecznie ukrywały go przed wzrokiem przechodniów.
Konstrukcja domu wyglądała bardzo solidnie. Została wykonana z ciosanych bali, które spoczywały na kamiennych podkładach. Całość przykrywał dwuspadowy dach pokryty słomą. W środku dom był dość surowy. We wszystkich pomieszczeniach podłogi były z ubitej ziemi, choć w izbie mieszkańcy ułożyli na niej linoleum. Ściany wewnątrz były bielone, a w izbie pomalowano je dodatkowo na jasnoniebieski kolor.
Najciekawszym elementem wnętrza był z pewnością piec. Wykonano go z cegły łączonej gliną. Składał się z trzonu kuchennego, pieca chlebowego i ogrzewczego. Nad blachami kuchennymi znajdowała się charakterystyczna kapa ze słomy i gliny. Dodajmy, że w 1963 roku dom przeszedł drobne zmiany. Wymieniono wtedy m.in. okna i drzwi, a wcześniej, około 1950 roku, przebudowano wnętrze, powiększając komorę kosztem sieni.
Niestety, w 1982 roku stan budynku oceniono jako zły. Większość elementów ścian była spróchniała, a w słomianym dachu widoczne były ubytki.
Czy pamiętają Państwo to gospodarstwo przy ulicy Kościuszki? Tradycyjnie zapraszamy do dyskusji. Być może znajdziecie w swoich zbiorach fotografie tego obiektu. Nauczeni doświadczeniem wolimy się upewnić, gdzie konkretnie mógł się znajdować omawiany zabytek. Wiemy, że karty mogą zawierać błędy i ten przypadek również ich nie uniknął. Na przykład w Połańcu nie mamy ulicy Kieleckiej, a Mielecką.
Nie zmienia to faktu, że pozostały piękne archiwalne fotografie i opisy. Dzięki nim nawet jeśli świat na zdjęciach przeminął, jego esencja, ludzie i emocje trwają w naszej pamięci, przypominając nam o bogactwie minionych dni. Do zobaczenia w kolejnym odcinku, w którym odkryjemy kolejne, zapomniane już karty naszej wspólnej przeszłości. Miłego dnia.
Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!