Zagadka historycznej tablicy z 1683 roku w Kościele św. Marcina Biskupa w Połańcu

Łukasz OrłowskiAtrakcje i zabytki19 maja, 202698 Wyświetleń

Kamienna tablica z 1683 roku w Kościele św. Marcina Biskupa w Połańcu. Po dogłębnej analizie wydaje się, że jest to tablica erekcyjna, upamiętniająca uroczysty akt kościelny dokonany przez ks. kanonika Krzysztofa Dembickiego, a nie – jak dotąd sądzono – epitafium.

W murach kościoła św. Marcina Biskupa w Połańcu kryje się wyjątkowy zabytek z epoki staropolskiej - kamienna tablica z 1683 roku. Została wmurowana w ścianę lewej nawy bocznej kościoła, tuż przy bocznym wejściu. Jest to najstarszy tego typu obiekt zachowany w świątyni, który przetrwał niezwykle wiele.

niknął zniszczenia podczas katastrofalnych pożarów, w tym gigantycznej pożogi z 1889 roku. Był świadkiem upadku dawnej architektury drewnianej i widział budowę nowej, monumentalnej świątyni z cegły. Tablica bezpośrednio łączy nas z historią sprzed wieków i stanowi fascynujący materiał do badań.

W dotychczasowych przekazach i opracowaniach historycznych autorzy zazwyczaj zwięźle określali ten zabytek mianem tablicy epitafijnej. Zaintrygowani tym faktem, postanowiliśmy przyjrzeć się jej bliżej i dowiedzieć się czegoś więcej.

Tablica ma formę kwadratowego, jasnego bloku kamiennego wmurowanego w otynkowaną ścianę kościoła. Przypomina on piaskowiec lub stary, spatynowany wapień. Powierzchnia jest miejscami chropowata. Świadczy to o ręcznej obróbce narzędziami kamieniarskimi z XVII wieku. Krawędzie nie są idealnie równe. Nadaje to tablicy unikalny charakter.

Litery wyżłobione w kamieniu to klasyczna, siedemnastowieczna antykwa tj. krój pisma. Inskrypcje sporządzono w języku łacińskim, oficjalnym wówczas języku Kościoła katolickiego, a zarazem języku ówczesnych elit i ludzi wykształconych. Miejscami litery są już lekko zatarte, co wymaga dużej ostrożności przy ich odczytywaniu. Inskrypcja dzieli się na dwie główne sekcje: tekst centralny (zapisany poziomo) oraz napisy obramowujące, które biegną wzdłuż prawej, lewej i dolnej krawędzi. Pod dolną ramką można jeszcze zauważyć jedną, dodatkową i nieco mniej starannie wyrytą linię tekstu. Niestety jest ona mocno zatarta i trudna do jednoznacznego odczytania bez domysłów.

Główny tekst w centralnej części tablicy składa się z sześciu nierównych linijek: “Per Christophorum Dembicki Cancu[m] et Officialem Sandomiriensem Commissarium A. D. 1683, 11 Junij”. W tłumaczeniu na język polski można to odczytać jako: „Przez Krzysztofa Dembickiego, kanonika i oficjała sandomierskiego, komisarza. Roku Pańskiego 1683, 11 czerwca”.

Powyższy zapis wydaje się zatem jasno wskazywać, że tablica upamiętnia czynność urzędową wykonaną przez ks. Krzysztofa Dembickiego. Przejdźmy do szczegółów. Na kamieniu widać skrót „Cancu”. Pochodzi on od łacińskiego słowa „Canonicum”, oznaczającego kanonika. Dlaczego użyto skrótu? Twórcy takich tablic często mieli za mało miejsca na długie słowa, dlatego korzystali ze znanych wtedy skrótów. Kanonik był bardzo ważnym duchownym. Należał do specjalnej rady, która pomagała biskupowi w podejmowaniu decyzji. Dalej czytamy, że ksiądz był „oficjałem sandomierskim” („et Officialem Sandomiriensem”). To również niezwykle ważna rola. Oficjał był po prostu sędzią kościelnym. Zastępował biskupa na danym terenie. Sądził w sprawach małżeńskich, rozwiązywał spory majątkowe i pilnował dyscypliny. Słowo „Commissarium” oznacza z kolei, że ksiądz był tu specjalnym wysłannikiem. Biskup zlecił mu to jedno, konkretne zadanie.

Na samym dole wyryto dokładną datę 11 czerwca 1683 roku. Dzięki temu wiemy, kiedy odbyła się ta uroczystość. Teraz spójrzmy na krawędzie kamienia. Główny napis jest ze wszystkich stron otoczony różnym tekstem. Niestety, ząb czasu zrobił swoje i niektóre litery są mocno zniszczone. Mimo to udało się nam odczytać kilka słów. Po prawej stronie jest napis „Benedicto lapis…” co oznacza po prostu uroczyste poświęcenie kamienia. Łącząc to z tekstem głównym, wydaje się, że można otrzymać sentencje w pełnym zdaniu: Kamień węgielny został poświęcony przez Krzysztofa Dembickiego. Na prawej krawędzi, tuż obok słów „lapis”, można jeszcze dostrzec litery „R. D.+”. W staropolskiej epigrafice skrót R. D. oznaczał najczęściej Reverendus Dominus (Wielebny Ksiądz) i zarezerwowany był dla osób duchownych. Z kolei urwany i zatarty w dalszej części człon „POLAC” mógł być po prostu nazwiskiem kapłana obecnego podczas ceremonii, albo stanowić łacińskie określenie wskazujące na jego połaniecką godność czy funkcję (np. Polacensis – połaniecki).

Na lewym brzegu (czytając z dołu do góry) widać zapis „Barbara Antonij”. Najciekawsza jest dolna krawędź. Napisano tam coś do góry nogami. Zachował się tam fragment imienia „Catherinae” (Katarzyna). Niestety nie wiemy i możemy tylko zakładać czy jest to odniesienie do świętych patronów, którym dedykowano fundację np. św. Barbary i św. Antoniego. W niektórych kontekstach łacińskich z tamtego okresu mogłoby to również oznaczać “Barbara [żona] Antoniego”. A może imiona należały do osób biorących udział w tym wydarzeniu? Być może byli to lokalni fundatorzy, o których pamięć miała przetrwać wieki. A Katarzyna to odniesienie do dawnego kościoła na Winnej Górze? Niestety nie mamy pewności.

I tutaj dochodzimy do najważniejszego odkrycia, które weryfikuje dotychczasową wiedzę o tym zabytku. Otóż w świetle przeprowadzonej przez nas powyżej analizy tekstu, opisywanie tablicy w literaturze jako epitafium jest naszym zdaniem błędem. Dlaczego? Otóż tablica epitafijna upamiętnia bowiem zmarłą osobę, zawiera jej dane, daty życia, często też cytat lub portret sławiący zmarłego. Klasyczne epitafia z tego okresu niemal zawsze zaczynają się od skrótu “D.O.M.” (“Deo Optimo Maximo” – “Bogu Najlepszemu, Największemu”) lub zawierają zwroty takie jak “Hic iacet” (“Tu leży”), “Requiescat in pace” (“Niech spoczywa w pokoju”) czy słowo “obiit” (“zmarł”). Tutaj tego całkowicie brakuje.

Natomiast inskrypcja wyryta na kamiennym bloku pozwala raczej stwierdzić, że mamy do czynienia z tablicą pamiątkową czyli erekcyjną upamiętniającą fundację lub poświęcenie. Ewidentnie zabytek upamiętnia uroczysty akt kościelny. Sformułowanie „Per” (“Przez”) oraz wymienienie ks. Dembickiego jako komisarza (“Commissarium”) wskazuje, że przybył on do połanieckiego kościoła jako specjalny delegat, w celu dokonania obrzędu poświęcenia kamienia węgielnego, nowej części świątyni lub też ufundowanego ołtarza. Idealnie pokrywa się to z jego ówczesną rolą oficjała, do którego obowiązków należały właśnie wizytacje i dokonywanie w terenie aktów prawno-liturgicznych. Potwierdza to również fakt, że ks. Dembicki nie mógł mieć tu wystawionego epitafium, ponieważ żył i prężnie działał w Sandomierzu jeszcze przez wiele lat po 1683 roku.

Ks. Krzysztof Dembicki był wykształconym i wpływowym administratorem kościelnym swoich czasów. W okresie “sede vacante” („przy pustym tronie”) po śmierci biskupa krakowskiego Andrzeja Trzebickiego (zmarłego w 1679 r.), występował w imieniu administratora wakującej diecezji. Był mocno zaangażowany w sprawy wewnętrzne Kościoła i wyposażanie świątyń.

Na zakończenie powróćmy jeszcze na moment do daty na tablicy. Rok wyryty na kamieniu jest dla Polaków wyjątkowo symboliczny i związany z czasami króla Jana III Sobieskiego (1629-1696). Zaledwie kilka miesięcy później, 12 września, nastąpiła wielka odsiecz wiedeńska. Był to okres żarliwej, barokowej religijności, gdy społeczeństwo żyło w cieniu wojen z Imperium Osmańskim, a wiara stanowiła potężne spoiwo państwa. Przedmioty, do których bezsprzecznie możemy zaliczyć naszą pamiątkową tablicę z kościoła św. Marcina Biskupa w Połańcu, pokazują życie ówczesnej prowincji i dowodzą, że dbałość o materialne dziedzictwo świątyń stała na wysokim poziomie.

Oczywiście od razu zaznaczamy, że nie jesteśmy ekspertami w tych sprawach. To domena epigrafików i historyków sztuki. My ze swojej strony staramy się po prostu uważnie analizować dostępne ślady, wyciągać wnioski i samodzielnie łączyć te historyczne kropki w logiczną całość. Równie dobrze mogło się tak zdarzyć, że źle zinterpretowaliśmy napisy. Być może znacznie więcej udałoby się znaleźć w kronice parafialnej. Nie zmienia to jednak faktu, że poznawanie i odkrywanie na nowo takich historycznych zagadek jak ta, sprawia nam niesamowitą frajdę. I przede wszystkim przypomina, jak bogata i nieodkryta pozostaje wciąż historia Połańca i okolic. Mamy nadzieję, że Wy również czujecie ten dreszczyk emocji podczas wspólnego podróżowania w czasie i odkrywania małych i dużych sekretów! : )

Na zdj. aktualne zdjęcie pamiątkowej tablicy w Kościele św. Marcina Biskupa w Połańcu.
Fot. Ks. Grzegorz Słodkowski.
Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!

Napisz komentarz

Kalendarium Połańca

Ładowanie dzisiejszego wydarzenia...
Media społecznościowe
  • Facebook
  • X (Twitter)
  • YouTube
  • Instagram
Ładowanie następnego posta...
Social Media
Szukaj Trendy
Polecam
Ładowanie

Logowanie 3 sekund...

Rejestracja 3 sekund...