
Zapraszamy do przeczytania wspomnień pułkownika Jana Rzepeckiego (1899-1983) ze sztabu Armii "Kraków". Opisuje on dramatyczne dni września 1939 roku w naszych okolicach.

ojsko Polskie z Armii “Kraków” znalazło się w śmiertelnej pułapce. Niemieckie czołgi atakowały ze wszystkich stron. Główne drogi były odcięte. Żołnierzom został tylko wąski, piaszczysty pas ziemi wzdłuż Wisły. Sytuacja z godziny na godzinę stawała się coraz gorsza.
10 września wyczerpani żołnierze dotarli w okolice Połańca. Drogi były tak fatalne, że w ciemnościach samochody grzęzły w piachu. Wojskowi musieli je porzucić i ruszyć dalej pieszo. W samym Połańcu panował ogromny ruch i chaos. Ściągały tu kolejne rozbite oddziały. Sztabowcy zatrzymali się na krótki, nerwowy odpoczynek na połanieckiej plebanii kościoła św. Marcina Biskupa, by przeczekać największy upał.
Potem zaczął się najgorszy etap tj. przeprawa przez Wisłę w rejonie wsi Niekurza i Baranowa. Brakowało mostów, a do dyspozycji był tylko jeden mały prom. Wokół panował strach przed niemieckimi nalotami. Widok po drugiej stronie rzeki był przerażający. Drogi były rozbite bombami, usiane wrakami wozów i ciałami koni.
Na zdj. poniżej płk. dypl. Jan Rzepecki i skany oryginalnego tekstu z miesięcznika wojskowego “Bellona” wydawanego przez Wojskowy Instytut Naukowo-Wydawniczy, listopad–grudzień, zeszyt 11-12, Łódź 1947 r.





