Tajemnice Winnej Góry i legenda o Połanku. Prawda i mit u zarania dziejów Połańca

Łukasz OrłowskiLegendy i opowieści5 maja, 2026235 Wyświetleń

Współczesny krajobraz okolic Połańca zdecydowanie kojarzony jest z elektrownią. Kiedyś z daleka widoczne były dwa charakterystyczne 250-metrowe kominy. Mimo wszystko współcześnie obiekt dalej przypomina o nowoczesnym przemyśle i rozwoju technologicznym. Jednakże pod fundamentami elektrownianych obiektów i w meandrach rzeki Czarnej kryją się ślady zupełnie innej epoki.

  • Tereny gminy Połaniec były zasiedlone od epoki kamienia, brązu i żelaza, ze śladami kultury świderskiej (Zawada) i janisławskiej (Łęg), a w I-III w. n.e. brały udział w dalekosiężnym handlu europejskim (znaleziska rzymskie).
  • W VIII-X wieku na Winnej Górze prawdopodobnie powstał gród plemienny Wiślan, który od XI do XIII wieku rozwinął się w potężny gród kasztelański u ujścia rzeki Czarnej do Wisły, z wałami obronnymi o wysokości 10 metrów.
  • Połaniec od wczesnego średniowiecza stanowił strategiczny punkt obronny, włączony przez Bolesława Chrobrego w system warowni granicznych wzdłuż Wisły.
  • Według jednej z legend nazwa miasta Połaniec wywodzi się najprawdopodobniej od imienia jego założyciela i pierwszego komesa grodowego – woja Połanka, zgodnie ze starą słowiańską praktyką nazewniczą.
  • Około 1000 roku, z fundacji Bolesława Chrobrego, na Winnej Górze wzniesiono pierwszą w okolicy kaplicę grodową pod wezwaniem św. Katarzyny, co potwierdzają zapisy Jana Długosza z 1191 roku.
  • Podstawą gospodarki średniowiecznego grodu połanieckiego było jego strategiczne położenie przy ważnej przeprawie przez Wisłę, co umożliwiało czerpanie zysków z handlu rzecznego i ceł, a także rozwój lokalnego rzemiosła, w szczególności wytopu żelaza z okolicznych rud darniowych.
  • W 1241 roku gród połaniecki został zaatakowany i zniszczony podczas najazdu mongolskiego; badania archeologiczne ujawniły ślady zaciętej obrony, w tym szkielet wojownika z odciętą ręką.
  • W 1350 roku król Kazimierz Wielki zarządził relokację miasta Połaniec na wyższe i bezpieczniejsze tereny, co było konsekwencją postępującego niszczenia pierwotnego grodu przez erozję i podmywanie brzegów przez rzekę Wisłę.

iemia była świadkiem wydarzeń sprzed tysięcy lat. Obszar w widłach Wisły i Czarnej od zarania dziejów stanowił niezwykle ważny punkt na mapie. Pełnił funkcję strategicznego węzła handlowego i obronnego. W gęstych lasach i na stromych rzecznych skarpach rodziła się historia Połańca.

A musimy przyznać historia ta jest pełna zagadek, krwawych bitew i starych legend. Jedną z najważniejszych legend jest ta związana z powstaniem nazwy naszego miasta i o legendarnym woju Połanku. Opowieść przenosi nas w odległe czasy wczesnego średniowiecza. A był to czasy panowania króla Bolesława Chrobrego (967-1025). Aby w pełni zrozumieć sens tej legendy, musimy spojrzeć na nią przez pryzmat badań archeologicznych oraz wiedzy o strukturze dawnego rycerstwa. Archeologia i nauki historyczne pozwalają oddzielić mity od faktów. Pozwalają też dostrzec ziarno prawdy, które zawsze kryje się w starych ludowych podaniach. Badania prowadzone na tych terenach ujawniły niezwykłe skarby. Pokazały one, jak wyglądało codzienne życie naszych przodków. Potwierdziły również, że historia tego miejsca jest znacznie dłuższa, niż mogłoby się wydawać.

Ślady najdawniejszych czasów i geograficzna potęga miejsca

Zanim na kartach historii pojawili się pierwsi piastowscy władcy, tereny dzisiejszej gminy Połaniec tętniły życiem. Rzeki stanowiły w dawnych czasach jedyne pewne i bezpieczne szlaki komunikacyjne. Wisła była potężną autostradą starożytności i średniowiecza. Miejsce, gdzie wpada do niej rzeka Czarna, było naturalnym punktem postojowym. Tworzyło doskonałe warunki do obrony i handlu.

Intensywne badania archeologiczne rozpoczęto tu w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku. Miało to związek z budową elektrowni. Prace te kontynuowano również w latach dziewięćdziesiątych. Odkrycia okazały się bardzo bogate. Archeolodzy natrafili na ślady osadnictwa z epoki kamienia, brązu i żelaza. Z najdawniejszych czasów pochodzą ślady grup łowców i zbieraczy. Byli to ludzie należący do tak zwanej kultury świderskiej. Ich ślady odnaleziono w miejscowości Zawada. Znaleziono również pozostałości kultury janisławskiej w Łęgu. Ci pierwsi ludzie doskonale wykorzystywali dogodne położenie rzek. Rzeki dawały im wodę pitną. Zapewniały obfitość ryb i ptactwa wodnego. Stanowiły też naturalną zaporę przed drapieżnikami i wrogimi plemionami.

Później nadszedł tak zwany okres wpływów rzymskich. Trwał on od pierwszego do trzeciego wieku naszej ery. Z tego czasu pochodzi cmentarzysko odkryte w regionie. Ziemie te brały aktywny udział w dalekosiężnym europejskim handlu. Świadczy o tym wspaniałe i rzadkie znalezisko. Jest to skarb monet rzymskich datowany na piąty wiek naszej ery. W Zawadzie odkryto również bardzo bogaty grób wojownika z tamtego okresu. Oznacza to, że okolice Połańca zamieszkiwali ludzie o bardzo wysokim statusie społecznym. Posiadali cenne przedmioty pochodzące z odległych stron ówczesnego cywilizowanego świata. Kontrolowali przeprawy i szlaki handlowe.

Po burzliwym okresie wielkich wędrówek ludów nastąpił czas słabiej udokumentowany. Trwał on od czwartego do siódmego wieku naszej ery. Jednak osadnictwo na tych dobrych ziemiach nie zanikło całkowicie. Wkroczenie we wczesne średniowiecze przyniosło zupełnie nowe zmiany społeczne i gospodarcze. Wtedy to nad Wisłą pojawiła się pierwsza, zwarta starosłowiańska osada.

Fazy rozwoju wczesnego osadnictwa

W celu uporządkowania bogatej i skomplikowanej historii wczesnego średniowiecza w tym rejonie, badacze wydzielili cztery główne fazy osadnicze. Każda z nich przynosiła nowe zmiany w sposobie życia ludzi, architekturze obronnej i strukturze społecznej.

Pierwsza faza (VI-VII wiek) to powolny rozwój osady otwartej w Łęgu. Był to czas wielkiej ekspansji i stabilizacji plemion słowiańskich. Ludzie żyli tu prosto, ale bezpiecznie. Ich główne zajęcia to uprawa ziemi i rybołówstwo. Bardzo ważną umiejętnością tamtych czasów była też metalurgia żelaza. Wytop surowca z lokalnych rud darniowych pozwalał na produkcję lepszych narzędzi rolniczych. Zapewniał również produkcję dobrej broni. To dawało osadnikom ogromną przewagę nad sąsiadami

Druga faza (VIII-X wiek) przypada na okres od ósmego do dziesiątego wieku. Wtedy to na Winnej Górze powstał prawdopodobnie gród plemienny potężnego plemienia Wiślan. Wzgórze to miało doskonałe i unikalne naturalne walory obronne. Wysoka i stroma rzeczna skarpa chroniła mieszkańców przed atakiem wrogów od strony wody. Niestety, część tego wzgórza wraz z domniemanym grodziskiem została bezpowrotnie zniszczona przez rwący nurt Wisły. Rzeka przez wieki systematycznie podmywała brzeg. Zabierała cenne ślady historii prosto w swoje głębiny. To właśnie z tym okresem łączy się historia i postać legendarnego woja Połanka.

Trzecia faza (XI-XIII wiek) dotyczy budowy potężnego i rozległego grodu u samego ujścia Czarnej. Zbudowano ziemno-drewniane wały o wysokości 10 metrów z drewnianymi ulicami. Ostatnia czwarta faza (XIII – XIV wiek) związana była z powstaniem podgrodzia rzemieślniczo-handlowego. Powstał nowoczesny system obronny z wykopaną fosą. W tym czasie doszło do relokacji miasta przez króla Kazimierza Wielkiego w 1350 roku. Więcej o osadnictwie na połanieckich ziemiach przeczytasz tutaj.

Struktura państwa pierwszych Piastów i narodziny rycerstwa

Aby zrozumieć, kim był woj Połanek i skąd wzięła się nazwa miasta, musimy spojrzeć na państwo polskie z perspektywy jego pierwszych władców. Był to czas budowy silnej i bezwzględnej władzy centralnej. Tworzyły się zręby państwowości. W wiekach średnich szlachectwo i pozycja społeczna w Polsce nie opierały się na prostych nadaniach od królów za zasługi. Opierały się one przede wszystkim na więzach krwi. Wynikały z pochodzenia od dawnych, potężnych wodzów plemiennych i rodów książęcych. Władza księcia w tamtych czasach miała charakter czysto wojskowy i wojewodziński. Głównym powołaniem księcia nie był pokojowy zarząd państwem. Zarząd często spoczywał w rękach lokalnych wieców ludowych. Głównym zadaniem władcy było naczelne dowództwo podczas wypraw wojennych. Książę był najwyższym wojewodą.

W rodach panujących obowiązywała surowa zasada senioratu. Oznaczało to, że główną władzę, naczelne dowództwo i znak rodowy dziedziczył wyłącznie najstarszy syn. Młodsi bracia musieli szukać swojego miejsca w strukturze państwa. Służyli oni wojskowo pod sztandarem naczelnym swojego najstarszego brata, seniora i byli jego towarzyszami broni. Z kolei młodsi synowie książęcy i dynastyczni stawali się naturalnymi dowódcami mniejszych oddziałów. Otrzymywali w zarząd odrębne ziemie, grody i żupy solne. Z czasem stali się praojcami i pierwszym zawiązkiem potężnej szlachty polskiej wieków średnich.

W czasach Bolesława Chrobrego polska siła zbrojna była ogromna i doskonale zorganizowana. Kraj opierał się na gęstej sieci wielkich grodów. Grody te były centrami administracyjnymi, sądowymi i wojskowymi. Główny trzon armii królewskiej nie był rozproszony. Stacjonował on w kilku najważniejszych, wielkich obozowiskach wojskowych. Oprócz głównych sił uderzeniowych, król Bolesław Chrobry budował liczne grody na rubieżach swojego terytorium. Miały one bronić młodych granic przed szybkim atakiem wroga. Grody zlokalizowane były celowo wzdłuż biegu wielkich, trudnych do przebycia rzek. Wykorzystywano rzekę Dunajec, Wisłę, Noteć oraz Odrę. W systemie obronnym rzeki Wisły i Dunajca historycy wymieniają kilkanaście ważnych warowni. Są wśród nich takie nazwy jak Czchów, Sądecz, Wojnicz, Biecz, Korczyn, Sandomirz, Zawichost, Sieciechów oraz właśnie Połaniec. Połaniec był więc od samego początku włączony w wielki, strategiczny system obronny wczesnopolskiego państwa.

Załogi stacjonujące w tych grodach granicznych nie musiały być tak potężne jak w Gnieźnie. Ich głównym zadaniem militarnym było powstrzymanie pierwszego uderzenia nieprzyjaciela. Musieli utrzymać pozycje do czasu, aż król nadciągnie z główną armią z Wielkopolski. Naukowcy obliczają, że załogi większych grodów rubieżnych liczyły przeciętnie około pięciuset doświadczonych wojów. Mniejsze grody obsadzano siłą około trzystu zbrojnych. Łącznie na wszystkich granicach i w mniejszych grodach śródkrajowych stacjonowało dodatkowe dwadzieścia tysięcy żołnierzy. Dawało to łączną, imponującą siłę zbrojną państwa Bolesława Chrobrego na poziomie blisko trzydziestu siedmiu tysięcy ludzi pod bronią.

Aby utrzymać takie masy wojska w ciągłej gotowości bojowej, państwo potrzebowało genialnego zaplecza gospodarczego i logistycznego. Wokół każdego grodu powstawały celowo zakładane osady, tak zwane wsie służebne. Ich mieszkańcy nie byli zwykłymi rolnikami. Mieli nałożony surowy obowiązek świadczenia bardzo konkretnych usług na rzecz lokalnej załogi wojskowej. Jeśli cała wieś zajmowała się wyłącznie wypiekiem chleba dla wojów, z czasem zmieniała swoją ojczyźnianą nazwę i przyjmowała nazwę Piekary. Jeśli gotowała codzienne posiłki, nazywano ją Kucharami. Byli też wyspecjalizowani rzemieślnicy wytwarzający skórzane i drewniane naczynia, stąd powszechna nazwa Łagiewniki. Byli i tacy, którzy produkowali tarcze (Szczytniki) czy opiekowali się książęcymi sokołami (Sokolniki). System ten zapewniał sprawną i niezawodną logistykę dla wojska. Legenda o prostych rolnikach i okolicznych drwalach z okolic Połańca idealnie wpisuje się w ten twardy obraz wczesnego średniowiecza. Rzemieślnicy i chłopi pracujący w okolicznych lasach byli absolutnie niezbędni do utrzymania i wykarmienia grodu.

Woj Połanek. Dowódca i założyciel miasta

Znając już strukturę armii pierwszych Piastów, możemy przejść do odpowiedzi na pytanie: kim był woj Połanek? Czy to tylko baśniowa postać, czy może kryje się za tym imieniem prawdziwy człowiek z krwi i kości? Powszechną i bardzo starą praktyką u Słowian było nadawanie nowo założonym grodom nazw pochodzących wprost od imienia ich pierwszego dowódcy lub założyciela. Zjawisko to jest potwierdzone przez liczne badania nad toponomastyką, czyli nazewnictwem geograficznym. Badania dawnych nazw polskich miast nie pozostawiają w tej kwestii złudzeń. Główny gród Poznań wziął swoją nazwę od dowódcy imieniem Poznan. Bydgoszcz została założona przez woja imieniem Bydgost. Miasto Giecz wzięło nazwę od Giedki, Kostrzyń od Kostery, Biechów od Biecha, a Włocławek od Włodzisława. Znany gród Spicymirz zawdzięcza swe powstanie komesowi Spicymirowi, a Przedecz wojowi o imieniu Przedek.

Wydaje się, że zastosowanie tej samej, niezawodnej reguły historycznej w odniesieniu do Połańca stanowi dla nas jasną podpowiedź. Nazwa Połaniec może zatem pochodzić bezpośrednio od imienia jego założyciela i pierwszego komesa grodowego czyli człowieka o imieniu Połanek.

Woj Połanek nie był zwykłym żołnierzem. Jako dowódca załogi tak ważnego, granicznego grodu na linii Wisły, musiał być osobą wysoko postawioną w hierarchii społecznej. Należał z pewnością do grona młodszych dynastów, czyli bocznych linii rodów książęcych. Jego zadaniem było dbanie o bezpieczeństwo całej okolicy. Imię Połanek z czasem stało się synonimem bezpieczeństwa i schronienia dla lokalnej, pracującej ludności.

Wojewodowie i komesi tacy jak Połanek posługiwali się w obozach wojskowych swoimi własnymi znakami rodowymi. Znaki te umieszczano na chorągwiach bojowych, zwanych stannicami. Zgodnie z panującą ówcześnie regułą, tylko najstarszy syn (senior) miał prawo używać znaku ojcowskiego w formie niezmienionej, dostojnej. Młodsi dowódcy, tacy jak woj Połanek, tworzyli swoje własne stannice. Robili to poprzez odmienianie znaku głównego na znak swojej niższej, podległej pozycji względem seniora. Następnie dodawali do znaku różne uszczerbienia, przekręcali go lub dodawali nowe elementy.

Z biegiem wieków, gdy na ziemie polskie zaczęła napływać zachodnioeuropejska kultura rycerska, te proste znaki zaczęły się przekształcać. Nie znano już ich pierwotnego znaczenia. Rysowano je więc tak, aby przypominały znane przedmioty codziennego użytku. Znak w kształcie łuku stawał się podkową lub półksiężycem. Kreska stawała się mieczem lub strzałą. Proces ten w heraldyce nazywamy uherbieniem. Z tych przekształconych stannic wojskowych wywodzą się znane nam dzisiaj potężne herby polskiej szlachty, takie jak Jastrzębiec, Ogończyk, Odrowąż czy Nałęcz. Ród, z którego wywodził się Połanek, podobnie jak inni komesi, z pewnością posiadał taką stannicę, która następnie przeszła do historii heraldyki jako herb jego potomków. Z pewnościa to on jako pierwszy wbił swój proporzec w ziemię na wysokiej skarpie Winnej Góry, dając tym samym początek miastu, które nosi jego imię.

Legenda o drwalach i wędrowcach: “Pola nic”

Obok historycznej i heraldycznej hipotezy o woju Połanku, w świadomości lokalnej funkcjonuje inna, równie piękna legenda. Jest to legenda ludowa, która w inny sposób tłumaczy pochodzenie nazwy miejscowości. Legenda ta przenosi nas z powrotem w czasy króla Bolesława Chrobrego, czyli około tysiąc lat wstecz. W tamtym czasie Połaniec wyglądał zupełnie inaczej. Była to niewielka, zagubiona osada drwalska, którą otaczały ogromne, ciemne i nieprzebyte bory.

Przez te bory ciągnęły się potężne, stare drzewa, których korony zasłaniały światło słoneczne. Na wilgotnej ziemi leżały powalone pnie całkowicie zmurszałe ze starości. Pokrywał je gruby, gęsty i zielony dywan z mchu. W tej dzikiej, leśnej gęstwinie tętniło wolne życie. Mieszkały tam liczne dzikie zwierzęta. Na każdym kroku można było spotkać duże stada jeleni, zwinne sarny i potężne odyńce. Lasy te były tak bardzo bogate w grubą zwierzynę, że naturalnie przyciągały możnych myśliwych z całego kraju. Niejeden zamożny łowca wyruszał w te niegościnne okolice ze swoją bardzo liczną świtą. Organizowano tu z wielkim rozmachem wyprawy łowieckie. Wówczas ciche i spokojne na co dzień lasy wypełniały się ogromnym zgiełkiem. Słychać było z daleka gwar głośnych ludzkich głosów, ujadanie gończych psów i donośny dźwięk rogów myśliwskich.

Pewnego letniego popołudnia wydarzyła się prosta historia, która na zawsze zmieniła pamięć o tym miejscu. Dzień był bardzo ciepły i przyjemny. Ptaki śpiewały radośnie w wysokich koronach dębów. W oddali rozlegały się głuche echa silnych uderzeń siekier. To miejscowi drwale ciężko pracowali przy codziennym wyrębie wielkich drzew. Na leśnej ścieżce pojawiło się nagle dwóch zmęczonych podróżnych. Byli to ludzie, którzy opuścili swoje dawne domostwa, szukając zupełnie nowego miejsca do życia i osiedlenia się na stałe. Zmęczeni bardzo długą i wyczerpującą drogą, zatrzymali się na chwilę odpoczynku na wysokiej skarpie. Rozejrzeli się uważnie i w milczeniu wokoło. Miejsce to wydało im się z jednej strony niezwykle piękne i bardzo urokliwe. Z drugiej jednak strony ich oczy widziały tylko jedno. Wszędzie wokoło, aż po sam horyzont, rozciągały się wielkie, ciemne i gęste lasy.

Podróżni byli z zawodu rolnikami, przyzwyczajonymi do pracy na roli. Do normalnego życia potrzebowali otwartej przestrzeni. Potrzebowali urodzajnej i żyznej ziemi pod uprawę chlebowych zbóż. Kiedy ostatecznie zrozumieli, że w całej tej okolicy nie ma takich otwartych, gotowych pod pług terenów, poczuli głębokie rozczarowanie. Zrozumieli, że nie będą mogli się tu osiedlić. Wtedy starszy i bardziej doświadczony z wędrowców odezwał się do swojego młodszego towarzysza. Wypowiedział słowa, które miały przejść do miejscowej historii:

Pola nic same lasy i bory, to nie dla nas miejsce, musimy iść dalej.

Tę krótką rozmowę usłyszeli przypadkowo pracujący w pobliżu spracowani drwale. Zrozumieli od razu wielki problem rolników. Jeden z drwali, człowiek o dużej życiowej mądrości, postanowił odpowiedzieć smutnym wędrowcom. Wypowiedział bardzo mądrą, ponadczasową i głęboką sentencję. Powiedział z powagą:

– Z lasem jest jak ze zdrowiem, zdrowie nie jest wszystkim, ale bez zdrowia wszystko jest niczym.

Powyższe słowa miały dla miejscowych ogromne i dosłowne znaczenie. Lasy dawały tutejszym drwalom dosłownie wszystko, co było potrzebne do przeżycia. Dawały doskonały budulec na ciepłe domy. Dawały niezbędny opał na długie i surowe zimy. Zapewniały bezpieczne schronienie w czasie wojen i pożywienie z codziennych polowań. Były dla nich cenne jak samo zdrowie. Drwale postanowili jednak uszanować dobre intencje wędrowców. Bardzo spodobało im się zwięzłe określenie użyte przez starszego rolnika. Postanowili je zachować w pamięci. Nazwali więc swoją małą, leśną osadę „Polanic”. Z biegiem lat, przez kolejne dziesięciolecia i pokolenia, nazwa ta, wymawiana przez różnych ludzi, uległa drobnym przekształceniom. Ostatecznie zmieniła się w znany nam i używany dzisiaj powszechnie Połaniec.

Obie te historie , zarówno ta o komesie Połanku i ta o rolnikach szukających pól, nie wykluczają się wzajemnie. Są one po prostu dwoma różnymi spojrzeniami na ten sam, odległy w czasie proces osadniczy. Z jednej strony widzimy zorganizowaną, wojskową akcję państwa Piastów, które zakładało obronne grody i nazywało je od imion swoich wodzów. Z drugiej strony ogromny i ciężki trud prostych ludzi. Karczowali oni potężne lasy, zamieniając dziką puszczę w uprawne pola. Opowieść drwali zachowała w sobie pamięć o tym ciężkim przejściu od gospodarki leśnej do rolniczej.

Złoty wiek grodu. Winna Góra i królewskie bobry

Niezależnie od tego, która wersja pochodzenia nazwy przemawia do nas bardziej, faktem jest, że centralnym punktem całego wczesnego osadnictwa była Winna Góra. W tym rejonie, blisko obecnej Winnicy, znajdowała się pierwsza, historyczna i pierwotna lokalizacja grodu i miasta Połańca. Sama nazwa tego wzgórza jest bardzo intrygująca. Wskazuje na doskonałe naturalne warunki tego miejsca do uprawy wymagających roślin. Historycy i archeolodzy przypuszczają, że w cieplejszych okresach klimatycznych średniowiecza, na południowych stokach wzgórza próbowano z sukcesem uprawiać szlachetną winorośl. Winiarstwo było znane na ziemiach polskich od czasów przyjęcia chrześcijaństwa, gdyż wino było niezbędne do celów liturgicznych. Choć tradycje winiarskie są silniejsze w pobliskich regionach, sama nazwa “Winna Góra” w Połańcu nie jest przypadkowa i mocno działa na wyobraźnię badaczy.

Na Winnej Górze rozwinęło się najwcześniejsze osadnictwo. Tutaj, w sercu najstarszego Połańca, stanęła pierwsza świątynia chrześcijańska w całej okolicy. Był to kościół, a właściwie niewielka kaplica grodowa. Świątynia ta nosiła dumne wezwanie świętej Katarzyny panny i męczenniczki. Według bardzo starej tradycji, kaplicę tę ufundował i wzniósł pierwszy król Polski, Bolesław Chrobry. Miało to miejsce około tysięcznego roku. Informacje o istnieniu tego ważnego kościoła nie opierają się wyłącznie na legendach. Są one oparte na solidnych źródłach historycznych. Słynny polski historyk i kronikarz, Jan Długosz, wyraźnie wspomina o kościele na Winnej Górze w swoich monumentalnych “Kronikach” pod datą 1191 roku. Budowa tak trwałego i ważnego obiektu sakralnego wewnątrz wałów dowodzi o niezwykle wysokiej randze tego miejsca. Chrześcijaństwo w tamtym czasie było potężnym narzędziem politycznym w rękach Piastów. Budowa kościoła podnosiła autorytet lokalnego komesa i integrowała ludność. Dzisiaj o tym historycznym, świętym miejscu przypomina pamiątkowy, kamienny obelisk oraz stojący tam drewniany krzyż.

Prawdziwy i najbardziej dynamiczny rozwój Połańca nastąpił jednak w trzeciej fazie osadniczej. Przypadała ona na stulecia od jedenastego do trzynastego. Wtedy to, aby wzmocnić obronność i znaczenie miejsca, wzniesiono potężny gród kasztelański. Zlokalizowano go strategicznie, u samego ujścia rzeki Czarnej do szerokiej Wisły. Była to niezwykle imponująca konstrukcja inżynieryjna, świadcząca o potędze państwa. Gród miał regularny, owalny kształt. Jego wymiary zewnętrzne wynosiły około 105 na 70 metrów. Otaczały go gigantyczne i strome wały obronne, zbudowane z ziemi i drewna, których wysokość sięgała aż dziesięciu metrów. Zbudowanie tak ogromnych fortyfikacji w średniowieczu wymagało doskonałej organizacji i niewyobrażalnie ciężkiej pracy tysięcy poddanych ludzi.

Wewnątrz tych potężnych, drewniano-ziemnych wałów toczyło się na co dzień intensywne życie. Nie była to już tylko prosta osada wiejska. Rozwijała się tam prężnie osada o wyraźnym charakterze wczesnomiejskim. Wytyczono regularną sieć ulic. Aby chronić mieszkańców i kupców przed głębokim błotem w okresach jesiennych i wiosennych deszczów, ulice te były starannie moszczone specjalną faszyną, czyli ciasno splecionymi gałęziami ułożonymi na drewnianych legarach. Wskazuje to na bardzo wysoki poziom ówczesnej organizacji przestrzennej i niezwykłą dbałość o miejską infrastrukturę.

Podstawą kwitnącej gospodarki i ogromnego bogactwa połanieckiego grodu był dalekosiężny handel. Wisła była bramą do świata. Szczególną i niezwykle lukratywną rolę odgrywał tu handel skórami z bobrów. W wiekach średnich futra z tych zwierząt były niezwykle rzadkie i pożądane na dworach w całej Europie. Używano ich do obszywania najdroższych szat dla wysokiej szlachty i najwyższego duchowieństwa. Ze względu na ich niezwykle wysoką wartość finansową, polowanie na bobry i handel ich cennymi skórami stanowiły tak zwane regale monarsze. Oznaczało to bezwzględnie, że tylko sam król miał wyłączne prawo do tego procederu, lub osoby przez niego bezpośrednio upoważnione. Kasztelan połaniecki, jako namiestnik władcy, musiał osobiście nadzorować ten niezwykle intratny i ważny handel, czerpiąc z niego ogromne zyski prosto dla skarbu państwa. To również doskonale tłumaczy, dlaczego połaniecki gród musiał być bardzo dobrze ufortyfikowany. Wysokie na dziesięć metrów wały broniły zarówno granice księstwa jak i dostępu do królewskiego skarbca i magazynów.

Zmierzch kasztelanii. Krew na wałach i potęga wody

Złoty i spokojny wiek połanieckiego grodu niestety nie trwał wiecznie. Zbliżały się mroczne i tragiczne czasy. Trzynasty wiek przyniósł podzielonej na dzielnice Polsce ogromną i krwawą tragedię. Z dalekich stepów wschodniej Azji nadciągnęło niespodziewane i przerażające niebezpieczeństwo. Byli to Tatarzy, czyli bezlitośni Mongołowie. W roku 1241 nastąpił pierwszy, wielki i niszczycielski najazd wojsk mongolskich na nieprzygotowane ziemie polskie. Zwinni najeźdźcy siali wszędzie niewyobrażalne spustoszenie. Szybko palili wsie i miasta, okrutnie mordowali ludność lub brali dziesiątki tysięcy mieszkańców w niewolniczy jasyr.

Główny i najbardziej niszczycielski szlak pochodu hord tatarskich przebiegał właśnie przez terytorium południowej Polski. Bogaty Połaniec, leżący w strategicznym punkcie nad rzeką Wisłą, stanął bezpośrednio na ich drodze. Badania archeologiczne przeprowadzone precyzyjnie na grodzisku dostarczyły wstrząsających i bardzo brutalnych dowodów na to, co dokładnie wydarzyło się w tamtym straszliwym roku. Miasto nie poddało się bez walki. Broniło się niezwykle zaciekle i do samego końca. Wykopaliska odkryły w czarnej ziemi ogromną ilość rozrzuconej i połamanej broni oraz niezliczoną liczbę żelaznych grotów strzał. Wskazuje to jednoznacznie na bardzo intensywną wymianę ognia z łuków i zdesperowaną, krwawą walkę obrońców na szczytach drewnianych wałów.

Najbardziej dramatycznym i przemawiającym do wyobraźni znaleziskiem z tego krwawego okresu jest dobrze zachowany szkielet wojownika. Odkryto go na terenie dawnego, spalonego grodu. Szkielet ten należał do rosłego mężczyzny. Co jednak najbardziej wstrząsające, wojownik ten miał odciętą lewą rękę. Prawdopodobnie stracił ją w bezpośrednim, brutalnym starciu wręcz z najeźdźcami, broniąc miejskiej bramy lub wyłomu w palisadzie. Szkielet ten jest wymownym świadkiem ogromnego bohaterstwa dawnych mieszkańców grodu Połaniec. Pokazuje bardzo dobitnie, jak niewyobrażalnie wysoką cenę płacono wtedy za próbę obrony swojego domu, bliskich i majątku przed najpotężniejszym ówczesnym wrogiem. Zniszczenia po ataku z 1241 roku były dla miasta potężnym ciosem.

Najazd tatarski z pewnością znacznie osłabił gród, zniszczył infrastrukturę i przetrzebił ludność, ale to nie Tatarzy byli ostateczną przyczyną upadku grodu w jego pierwotnym miejscu. Największym i najgroźniejszym wrogiem okazała się sama natura. Relikt dawnego grodu, nazywany dzisiaj przez mieszkańców Okopem w Winnicy, przypomina nam dobitnie o niesamowitej sile żywiołu. Połaniec od zawsze był nękany przez potężne siły kapryśnej natury. Głównym i nierozwiązywalnym problemem była nieobliczalna rzeka Wisła.

Dawny i potężny gród zbudowany był stosunkowo nisko w rozległej dolinie Wisły, przy samym ujściu do niej rzeki Czarnej. Lokalizacja, choć doskonała do handlu, była wyrokiem śmierci z punktu widzenia hydrologii. Wisła w średniowieczu była dziką rzeką, która często ulegała zmianom. Nurt rzeki podczas wezbrań był niesamowicie silny. Podczas częstych i gwałtownych wiosennych powodzi oraz wysokich stanów wód, Wisła zaczęła bezlitośnie i stale podmywać stromy, piaszczysty brzeg wysokiej terasy, na którym stał gród. Ziemia systematycznie, rok po roku, osuwała się prosto do wezbranej rzeki. Osuwiska zabierały ze sobą potężne fragmenty obronnych wałów, drewniane domostwa i dobytek ludzki. Wobec bezwzględnej siły niszczącej natury, nawet potężne, dziesięciometrowe wały kasztelańskie okazały się całkowicie bezsilne. Żarłoczna Wisła zniszczyła bezpowrotnie znaczną część pierwotnego, świetnego założenia obronnego na Winnej Górze.

W międzyczasie, w miarę rozwoju osady, na nieco wyższym i bezpieczniejszym terenie, ukształtowała się czwarta faza osadnicza. Powstało duże podgrodzie rzemieślniczo-handlowe. Znajdowało się ono w głębi doliny rzeki Czarnej. System obronny tego nowego podgrodzia był przemyślany i sprytny. Wykorzystywał on jako naturalną barierę meander rzeki oraz głęboką, specjalnie wykopaną fosę. W samym centrum tego nowego, drewnianego założenia stała ogromna i reprezentacyjna półziemianka. Zdaniem archeologów była to najprawdopodobniej docelowa siedziba samego kasztelana połanieckiego.

Jednak stałe, narastające z każdym rokiem zagrożenie ze strony nieprzewidywalnej Wisły wymusiło w końcu na władzach drastyczne kroki. Niszczycielska i potężna siła podmywającej brzegi rzeki, jak również ciągłe, niebezpieczne zmiany jej głównego koryta sprawiły, że dalsze funkcjonowanie miasta w tym konkretnym miejscu stało się po prostu zbyt niebezpieczne i niepraktyczne gospodarczo. Zapadła więc bardzo ważna i historyczna decyzja na najwyższym szczeblu. W 1350 roku król Kazimierz Wielki, władca znany w polskiej historii jako wielki budowniczy murowanych zamków i miast oraz wytrawny reformator, wydał stanowczy nakaz. Zdecydował on o całkowitym przeniesieniu miasta. Połaniec został translokowany, czyli po prostu przeniesiony, w górę biegu rzeki Czarnej, na wyższe, suche i bezpieczniejsze tereny piaszczyste. Więcej o historii króla i jego wpływu na Połaniec przeczytacie tutaj. Wytyczono całkowicie od nowa przestronny, prostokątny rynek i sieć nowych ulic. Tam też narodziło się i znajduje się do dzisiaj centrum współczesnego miasta Połańca. Dawny, potężny Okop w Winnicy został ostatecznie opuszczony. Przeszedł na zawsze do historii, stając się z upływem wieków jedynie cichym miejscem pracy cierpliwych archeologów i niewyczerpanym źródłem barwnych, lokalnych legend.

Odkrywanie przeszłości. Archeologia i dziedzictwo ziemi połanieckiej

To, co wiemy dzisiaj o wczesnym średniowieczu, legendarnym Połanku, drwalach i kasztelanach, zawdzięczamy nie tylko starym księgom, ale przede wszystkim żmudnej i precyzyjnej pracy archeologów. Obecnie gmina Połaniec to teren niezwykle bogaty archeologicznie. Zarejestrowano tu aż około dwustu ważnych stanowisk. Prace wykonano w ramach wielkiego ogólnopolskiego programu Archeologicznego Zdjęcia Polski, w skrócie AZP. Program badawczo-konserwatorski, realizowano od 1978 roku. Jego celem było systematyczne poszukiwanie, rejestrowanie i nanoszenie na mapy wszystkich stanowisk archeologicznych w Polsce, w tym w Połańcu. Mimo tylu odkryć, nasza ziemia wciąż skrywa pod swoją powierzchnią wiele niewyjaśnionych tajemnic.

Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, wszystkie wydobyte na światło dzienne obiekty stają się z automatu tak zwanymi zabytkami ruchomymi. Trafiają one pod ścisłą ochronę i opiekę państwa polskiego. Najczęściej, po odpowiedniej konserwacji, zasilają bogate zbiory różnych instytucji muzealnych. Tam są oficjalnie wpisywane do inwentarzy muzealnych.

Dla mieszkańców Połańca i przyjezdnych turystów przygotowano specjalne i ciekawe miejsca ekspozycyjne. Wiele naprawdę wspaniałych eksponatów, odkrytych podczas głośnych badań wykopaliskowych w latach siedemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, można dziś podziwiać na własne oczy w jednym miejscu. Są one dumnie prezentowane w Galerii Kościuszkowskiej. Galeria mieści się w budynku nowoczesnego Centrum Kultury i Sztuki w Połańcu. Zgromadzona tam z wielkim pietyzmem kolekcja pozwala każdemu na osobisty i bezpośredni kontakt z wielką historią tego regionu. Można tam zobaczyć na własne oczy przedmioty, których tysiąc lat temu używali rzemieślnicy, wojowie tacy jak Połanek, a może i nawet sami drwale z opowiadanej wcześniej legendy.

Jednak nie tylko planowe wykopaliska przynoszą nowe odkrycia. Często sama natura od czasu do czasu i zupełnie niespodziewanie odkrywa przed nami sekrety z przeszłości. Zdarzyło się tak na przykład stosunkowo dość niedawno, bo w 2005 roku. Wtedy to, na skutek ulewnych deszczów i procesów erozyjnych, nastąpiło nagłe i potężne oberwanie się wysokiej, stromej skarpy na Winnej Górze. Wielkie masywy ziemi osunęły się w dół zbocza. Ten naturalny wypadek odsłonił niesamowity i bezcenny z historycznego punktu widzenia widok. Naukowcy, którzy natychmiast przybyli na miejsce, zobaczyli wyraźne pozostałości wczesnośredniowiecznej konstrukcji mieszkalnej tzw. półziemianki. Jej wiek datowano precyzyjnie na jedenasty lub dwunasty wiek. Wewnątrz tej zagłębionej w ziemi chaty znajdowało się bardzo dobrze zachowane, kamienne palenisko. Odkrycie to, będące dziełem czystego przypadku, po raz kolejny i bardzo dobitnie potwierdziło, jak gęste, rozwinięte i zaawansowane urbanistycznie było osadnictwo w tej najstarszej, pierwotnej lokalizacji Połańca. Wydarzenie to uświadomiło też wszystkim, że pod naszymi stopami wciąż kryje się niewyobrażalnie wiele wspaniałych niespodzianek, czekających na odkrycie.

Zderzenie legendy z nauką

Precyzyjne i wieloletnie badania archeologiczne jednoznacznie i bezkompromisowo weryfikują niektóre starsze tezy historyczne. Nauka jest w tym względzie nieubłagana. Przez bardzo długi czas niektórzy badacze uważali na przykład, że w wczesnośredniowiecznym Połańcu funkcjonowały całkowicie równolegle dwa duże, oddzielne i niezależne od siebie grody. Wyniki nowszych i bardzo skrupulatnych prac badawczych przeprowadzonych na grodzisku w Winnicy obaliły tę teorię całkowicie. Dowiodły one ponad wszelką wątpliwość, że był to jeden, potężny organizm miejski. Po prostu funkcjonował on w tym jednym miejscu dość długo, przechodząc kolejne fazy rozwoju architektonicznego. Zdaniem doświadczonych naukowców, którzy prowadzili i analizowali te badania, gród na Winnicy był w pełni aktywny i zamieszkany aż do połowy trzynastego wieku. Wtedy to nastąpiły kataklizmy i opisywane wcześniej zniszczenia, sprowadzone rękami najeźdźców i siłą żywiołu wody, a później historyczna relokacja zarządzona przez władcę. Ogromne zasługi dla wyjaśnienia tych kwestii miały wielkie badania wykopaliskowe. Prowadzone one były w latach 1966-1967 przez zespół wybitnego profesora J. Okulicza z prestiżowego Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. Dostarczyły one na te wszystkie teorie niezbitych, naukowych dowodów.

Przeszłość Połańca to dzisiaj niezwykle fascynujący i nierozerwalny splot barwnych legend oraz twardych, historycznych faktów. Obydwa te elementy są równie ważne i obydwa zasługują na naszą pamięć.

Z jednej strony mamy urokliwą i bliską sercu legendę o zmęczonych, szukających swego miejsca rolnikach. Narzekali oni, że nie widzą tu niczego użytecznego (“Pola nic”). Równoważy to prosta, ale jakże prawdziwa i głęboka życiowa mądrość ciężko pracujących drwali z czasów króla Bolesława Chrobrego. Czytając lub słuchając tej legendy, niemal widzimy w naszej wyobraźni potężne, nieprzebyte i mroczne lasy. Słyszymy wyraźnie głuche uderzenia ciężkich siekier w dębowe pnie. Ta opowieść jest ciekawa i buduje lokalne dziedzictwo, oparte na szacunku do ciężkiej pracy rolnika i drwala. Mamy też postać wojownika Połanka. Był on jednym z tych niezłomnych dowódców, którzy z ramienia księcia strzegli młodych granic rodzącego się z bólami państwa polskiego, budując wielki gród u ujścia Czarnej. Połanek, zgodnie ze zwyczajem swoich czasów, nadał mu swoje własne imię, zapisując je na zawsze w historii.

Z drugiej jednak strony, poza urokliwą sferą mitu, staje przed nami bardzo twarda, nieznosząca kompromisów rzeczywistość dowodów archeologicznych i faktów historycznych. Widzimy tu wyraźnie potężne, wczesne grody plemienne dumnych Wiślan. Podziwiamy w wyobraźni inżynieryjny majstersztyk w postaci 10 m wałów obronnych, które chroniły nie tylko przed napadem, ale i zabezpieczały niezwykle cenny handel królewskimi skórami bobrów. Przed oczami stają nam dramatyczne sceny krwawych walk na wałach z dzikimi hordami azjatyckich Tatarów. Patrzymy z przerażeniem na wykopane z czarnej ziemi połamane szkielety dzielnych obrońców bez rąk. Wreszcie, dostrzegamy nieustanną i heroiczną, aczkolwiek ostatecznie z góry przegraną, walkę z potężnym i nieujarzmionym żywiołem szerokiej rzeki Wisły, która ostatecznie zmusiła króla Kazimierza Wielkiego do przeniesienia całego miasta.

Dawne legendy pełnią do dzisiaj w społeczeństwie bardzo ważną i niezbędną funkcję. Dają one lokalnej społeczności silne poczucie głębokiego zakorzenienia w swojej historii. Łączą współczesnych mieszkańców z na wpół mitologicznymi początkami silnego państwa polskiego pierwszych Piastów. Z kolei obiektywne badania naukowe i staranna, bardzo żmudna praca dziesiątek archeologów na przestrzeni lat pozwalają na zbudowanie solidnego, prawdziwego i opierającego się na faktach obrazu tamtej niezwykle ciekawej, choć brutalnej epoki. Badania pozwalają bez cienia wątpliwości zrozumieć fakt, że Połaniec nigdy nie był tylko małą, zagubioną gdzieś w dzikiej puszczy osadą. Wręcz przeciwnie. Był to niezwykle ważny, wielki punkt strategiczny, militarny i bardzo bogaty ośrodek gospodarczy. Był absolutnie niezbędnym ogniwem w potężnym systemie obronnym i państwotwórczym dynastii potężnych Piastów.

Dzisiejszy, zmodernizowany i nowoczesny Połaniec ma to ogromne szczęście, że może pełnymi garściami czerpać siłę i tożsamość z obu tych źródeł naraz. Drewniany, a obecnie stalowy pamiątkowy krzyż wzniesiony na Winnej Górze, dokładnie w domniemanym miejscu dawnej, historycznej kaplicy ufundowanej przez Bolesława Chrobrego, pod wezwaniem świętej Katarzyny, jest niezwykłym symbolem wiecznego trwania i niezłomnej wiary. Prawdziwe, bezcenne i pieczołowicie odrestaurowane zabytki, eksponowane w gablotach Galerii Kościuszkowskiej, są materialnym dowodem na wielką pracowitość, wysoki kunszt rzemieślniczy i niezwykłą waleczność dziesiątek dawnych pokoleń, które mieszkały na tej samej ziemi, po której my chodzimy dzisiaj.

Umiejętne i harmonijne połączenie suchej, naukowej wiedzy o wielkiej, brutalnej polityce dawnych królów i bitwach tatarskich, z ciepłą, lokalną pamięcią o prostych drwalach i wędrujących rolnikach, tworzy trójwymiarowy i najzwyczajniej w świecie piękny obraz historii tej wyjątkowej ziemi. Jest to unikalna historia, z której wszyscy Połańczanie mogą i powinni być niezwykle dumni. My jesteśmy i to bardzo! Trzeba tę przeszłość znać w najdrobniejszych szczegółach, z czułością pielęgnować każdy znaleziony zabytek i mądrze przekazywać tę wiedzę następnym pokoleniom, aby nie uległa zapomnieniu. Każdy mieszkaniec miasta i gminy Połaniec, ale także i każdy turysta, który przechodzi swobodnie dzisiejszymi, nowoczesnymi i bezpiecznymi ulicami miasta, powinien chociaż na chwilę zatrzymać się w tych historycznych miejscach i pamiętać. Powinien pamiętać o grodzie stojącym niegdyś u ujścia rzeki Czarnej i o tych wspaniałych, twardych ludziach, którzy przed całymi wiekami codziennie zmagali się z kaprysami dzikiej natury, okrutnymi atakami wrogów i często trudnym, własnym losem. Zrozumienie tego wspaniałego, bogatego dziedzictwa pozwala w pełni docenić niesamowitą i trudną drogę, jaką to miejsce przeszło przez ponad tysiąc lat. Od niewielkiej, zagubionej gdzieś w ostępach puszczy osady drwalskiej i drewnianej fortecy woja Połanka, aż do współczesnego, w dalszym ciągu bardzo ważnego ośrodka przemysłowego w regionie, który wciąż szanuje swoje najstarsze, legendarne i historyczne korzenie.

Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!

Napisz komentarz

Kalendarium Połańca

Ładowanie dzisiejszego wydarzenia...
Media społecznościowe
  • Facebook
  • X (Twitter)
  • YouTube
  • Instagram
Ładowanie następnego posta...
Social Media
Szukaj Trendy
Polecam
Ładowanie

Logowanie 3 sekund...

Rejestracja 3 sekund...