Tajemnica znikającego przedsiębiorcy i 6 zrujnowanych mostów. Co wydarzyło się w Połańcu w 1862 roku?

Łukasz OrłowskiReportaż31 maja, 202683 Wyświetleń

Połaniec, 1862 rok. Miasto mierzy się z realiami epoki – roztopowe błoto, zniszczone mosty i urzędowa batalia o ich odbudowę.

Przeszukując redakcyjne archiwa, natrafiliśmy na kolejną intrygującą historię. Sprawa wydarzyła się w Połańcu wiosną 1862 roku. Błoto po roztopach, skrzypiące wozy i powszechne narzekania mieszkańców na stan dróg. A w centrum tego wszystkiego mamy wielką urzędową aferę z zaginionym wykonawcą w tle.

W starym wydaniu “Dziennika Powszechnego” z 17 kwietnia 1862 roku, którego skan widzicie obok, ukazało się dość nietypowe ogłoszenie urzędowe. Ówczesny Burmistrz Połańca, Dominik Brzozowski, miał nie lada orzech do zgryzienia.

Aż 6 miejskich mostów pilnie wymagało odbudowy i remontu. To doskonale pokazuje, jak ważnym, ale i niezwykle trudnym do utrzymania węzłem komunikacyjnym było nasze miasto, poprzecinane okolicznymi rzekami.

Cała historia zaczęła się w mroźnym lutym. Zorganizowano wtedy pierwszą licytację na tę potężną inwestycję lub, jak to dawniej mówiono, “entrepryzę”. Zwycięzcą okazał się niejaki Naftula Margules, obrotny mieszkaniec sąsiedniego Staszowa. Początkowo wydawało się, że wszystko idzie idealnie. Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych sprawnie zatwierdziła wyniki licytacji. Prace budowlane miały ruszyć, a spróchniałe mosty zyskać nowe życie. I tu następuje nieoczekiwany zwrot akcji. Pan Margules nigdy nie stawił się w magistracie, by podpisać ostateczny kontrakt.

Dlaczego tak postąpił? Z dokumentu tego oczywiście nie wyczytamy, ale cała sprawa budzi ogromną ciekawość. Czy po dokładnym przeliczeniu rosnących kosztów materiałów przedsiębiorca uznał, że odbudowa aż 6 przepraw po prostu go zrujnuje? A może w międzyczasie dostał znacznie bardziej intratne zlecenie w innym mieście i porzucił nasz magistrat na lodzie? Niezależnie od powodów, Margules został oficjalnie uznany za osobę, która zrzekła się zlecenia, a urzędnicy zostali z rozpadającą się infrastrukturą.

Zirytowany urząd musiał działać szybko. Ogłoszono powtórną licytację, wyznaczoną na 30 kwietnia w samo południe w Kancelarii Magistratu. Treść tego ogłoszenia to zresztą fascynująca podróż w świat dawnych, niezwykle rygorystycznych procedur prawnych.

Zasady przetargu były surowe. Każdy chętny na to zlecenie musiał dopełnić żelaznych formalności. Po pierwsze napisać deklarację własnoręcznie, na specjalnym papierze opatrzonym “stemplem szacunkowym” o wartości 7,5 kopiejki. Po drugie dołączyć dowód wpłaty wadium w potężnej jak na tamte czasy kwocie 150 rubli srebrem. Tak na marginesie całkowity koszt budowy kosztorys wyliczył na precyzyjne 1451 rubli i 61,5 kopiejki. Po trzecie złożoną ofertę należało solidnie zapieczętować lakiem.

Burmistrz Brzozowski ostrzegał wprost, że wszelkie oferty spóźnione, zawierające własne warunki wykonawcy, a w szczególności dokumenty, w których kwoty były “skrobane” czy “pokreślone”, zostaną z miejsca uznane za nieważne. Władze miasta wyraźnie straciły cierpliwość do naciągaczy i niepoważnych oferentów.

Prasówka z Dziennika Powszechnego, Pisma Urzędowego, Politycznego i Naukowego, nr 87 z 17 kwietnia 1862 r.

Mamy nadzieję, że w przepastnych archiwach uda się nam dotrzeć do końca tej historii i dowiemy się czy w końcu udało się i w jaki sposób udało się zrealizować te ważne dla miasta inwestycje. W każdym razie wycinek gazety świetnie wpisuje się w to, co wiemy o problemach infrastrukturalnych z tamtego okresu. Fakt, że aż 6 połączonych z miastem przepraw wymagało tak gruntownej interwencji w jednym czasie, to jasny dowód na to, jak twarda była codzienność ówczesnych samorządów w walce z żywiołem wody i niszczejącym drewnem.

Kolejny zarchiwizowany przez nas urywek naszej lokalnej historii zostaje zapisany w archiwum www.nafaliczasu.pl. Artykuł prasowy sprzed 164 lat udowadnia jedno, że zawiłe procedury urzędowe, nieprzewidywalne przetargi i uciekający z placu budowy wykonawcy to wcale nie jest wynalazek naszych czasów.

Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!

Napisz komentarz

Kalendarium Połańca

Ładowanie dzisiejszego wydarzenia...
Media społecznościowe
  • Facebook
  • X (Twitter)
  • YouTube
  • Instagram
Ładowanie następnego posta...
Social Media
Szukaj Trendy
Polecam
Ładowanie

Logowanie 3 sekund...

Rejestracja 3 sekund...