
Szukając ciekawych informacji o Połańcu i okolicach, udało mi się natrafić w cyfrowym archiwum Biblioteki Jagiellońskiej na krótki, lecz niezwykle interesujący artykuł autorstwa osoby o inicjałach A.P., opublikowany w „Kronice Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” (nr 323, Warszawa, 1858 r.). Stanowi on fascynujący punkt wyjścia do rekonstrukcji zapomnianych kart polskiej dyplomacji i handlu późnego średniowiecza.

dobie dziewiętnastowiecznego ożywienia badań archiwalnych polscy badacze podjęli trud wydobycia z niepamięci postaci związanych z ważnymi ośrodkami władzy dawnej Rzeczypospolitej, do których bez wątpienia zaliczał się Połaniec.
W tekście pojawiają się dwa intrygujące wątki. Pierwszy z nich dotyczy kasztelana połanieckiego, Stanisława Gamrata z Klimontowa herbu Sulima, którego życie i kariera splatają się z najważniejszymi wydarzeniami ery jagiellońskiej, od unii w Horodle po relacje z dworem angielskim za panowania dynastii Lancasterów. W tym przypadku nie ma wątpliwości co do faktu pełnienia przez niego funkcji kasztelana połanieckiego, bo sprawował on tę godność w latach 1413-1434 r. Drugi z wątków budzi moją szczególną ciekawość. Nic tak nie zachwyca jak historia średniowiecznego rycerstwa – zwłaszcza polskiego, z czasów Jagiełły, który w dodatku mógł pochodzić właśnie z Połańca.Niestety, w tej kwestii brakuje jednoznacznych potwierdzeń. Dysponujemy jedynie poszlakami, które być może kiedyś w przyszłości uda się wyjaśnić. Niemniej jednak artykuł z 1858 r. jest niezwykle cenny.
Dzisiejszy wpis, będzie osadzony w kontekście dokumentów z angielskiego zbioru pt. “Foedera Conventiones et acta publica inter Reges Angliae et alios discersos Imperatores. reges.. ab anno 1101 ad nostra usque tempora habiti aut tractata” (z łac. „Przymierza, układy i akty publiczne między królami Anglii a innymi różnymi cesarzami i królami… zawarte lub negocjowane od roku 1101 aż do naszych czasów” Thomasa Rymera. Ma na celu przybliżenie sylwetki kasztelana połanieckiego Stanisława Gamrata oraz ukazanie mechanizmów przenikania się wpływów rycerskich i kupieckich na osi Kraków – Londyn w XV wieku.

Średniowieczne stosunki Polaków z Anglją
(pisownia oryginalna z 1846 r.)W kodexie dyplomatycznym angielskim, Tomasza Rymera, pod tytułem “Foedera Conventiones et acta publica inter Reges Angliae et alios discersos Imperatores. reges.. ab anno 1101 ad nostra usque tempora habiti aut tractata. Londyn 1804 – 35, 20 tomów in folio, najdawniejsze wzmianki o Polakach sięgają początków piętnastego wieku.
I tak: 3 lutego 1428, za panowania małoletniego Henryka VI z domu Plantagenetów, w Anglji, wydano postanowienie zapłacenia Janowi hrabiemu Oxfordzkiemu, dwudziestu grzywien, tytułem wynagrodzenia, za naszyjnik złoty, który król (czy sześcioletni Henryk, czy rejent xiąże Bedford) własnemi rękami zdjął z pominionego grabiego, a oddał niejakiemu Jakóbowi de Balanez rycerzowi z Królestwa Polskiego (cuidum Jacobe de Balanez de Regno Poloniae militi). Nazwisko oczywiście przekręcone i trudnoby natrafić na ślad tego znakomitego polskiego rycerza z czasów Wł. Jagiełły. Można było przypuścić, że Balanez znaczyć ma Połanice, a że pod tą nawą familji u nas nie było, pomiędzy kasztelanami Połanieckiemi, owe Jakóba należy szukać. Ale od r. 1413 do 1130, kasztelanem Połanieckim był Stanisław Gamrat. Z podobieństwa nazwiska Bałowie z Nowego Tyńca h. Gozdawa i Balticcy h. Topór byliby najbliżsi, ale chociaż te rodziny miały już owym czasie rycerzy znaikomitych, nie napotykamyu pomiędzy nimi żadnego Jakóba.
Niejaki Jacussius de Balalanka (Jakusz z Białołęki) podpisał jako świadek w Łomży, przywilej Jana starszego, xięcia Mazowieckiego, (ob. Kodex Dyplom Polski t. I. str. 292. Oryg. w Archiwum Głównem. Król. Nr 608). Tyle skazówek nateraz, a może uda się kiedyś co pewniejszego wynaleść. W r. 1457, a 36 panowania swojego a 37 życia, Henryk VI król angielski, wydal następujący rozkaz, który tu w przekładzie z łacińskiego języka podajemy.
“Wiedzcie, iż ze strony Jerszego Morstejna (ex parte Georgii Morsteyn) kupca z Krakowa (de Crakowe) w Królestwie Polskiem, dowiedzieliśmy się, iż on zamyśla przywieść do naszego Królestwa Angielskiego, jakiś wielki kosztowny kamień pospolicie zwany rubinem (a Rubie) ważący dwieście czternaście karatów; a to dla sprzedania onego bądź Nam, bądź jakiej innej osobie stanu w tem państwie.
Mając wzgląd na jego prośbę, ze szczególnej łaski naszej dozwoliliśmy rzecoznemu Jerzemu do pominionego królestwa bez przeszkody przybyć i wyżej wzmiankowany kamień z soba przywieść, nie płacąc żadnego cła ani myta, dopóki kamienia tego nie sprzeda.
A jeśli rzeczony Jerzy kamienia tego nie będzie mógł sprzedać, wolno będzie temuż Jerzemu kamień swój z państwa naszego wywieść nie płacąc za niego żadnego cła ani myta; wbrew prawom lub rozporządzeniom temu przeciwnym.
Pod warunkiem jednak, iż rzeczony Jerzy za przybyciem do Naszego państwa, kamień ten nam i najukochańszej małżonce naszej Małgorzacie królowej Angielskiej pokaże i przedstawi, dla dowiedzenia się o woli naszej”.
Było to w czasie kiedy wrzała w Anglji wojna róży czerwonej z różą białą, to jest domów Lankastru i Yorku; i właśnie wówczas Henryk VI głowa domu Lankastru i żona jego Małgorzata Andegaweńska która mężem i krajem rządziła, odnieśli byli znakomitą porażkę. – Ciekawaby rzecz byłą wyśledzić losy tego rubina morsztynowskiego; czyli kupiła go królowa Małgorzata, czy wzięli go Yorkowie po Lankastrach, czy przekazali go Tudorom a następnie Stuartom, i domów Brunswickiemu, czyli ów wielki i kosztowny kamień 214 karatów ważący, zdobi dziś koronę królowej Wiktorji?
A. P.
Kronika wiadomości krajowych i zagranicznych nr 323, Warszawa, 1858 r.
Znaczenie Stanisława Gamrata jako kasztelana połanieckiego wynikało wprost z rangi samego Połańca w strukturze administracyjnej Królestwa Polskiego. Urząd kasztelana, w XV wieku powoli tracący już swój pierwotny, czysto militarny charakter na rzecz kompetencji sądowych i reprezentacyjnych, wciąż pozostawał istotnym ogniwem władzy królewskiej w terenie. Kasztelan połaniecki sprawował sądy w imieniu monarchy, rozstrzygając spory i egzekwując prawo na obszarze kasztelanii. Był najwyższą instancją sprawiedliwości w regionie, zaraz po samym władcy. Zarządzanie grodem i jego zapleczem gospodarczym wiązało się z odpowiedzialnością za pobór danin i podatków, co wymagało od urzędnika nie tylko lojalności, ale i wysokich kompetencji zarządczych.
Stanisław Gamrat, piastując ten urząd w latach 1414–1434, działał w okresie szczytowej potęgi państwa jagiellońskiego. W tekście oryginalnym pojawia się błąd co do jego końca piastowania urzędu, dlatego podaję prawidłową datę 1434 r. Połaniec, położony strategicznie nad Wisłą, stanowił ważny punkt na mapie handlowej i obronnej kraju. Dla rodu Gamratów, wywodzącego się z ziemi proszowskiej i sandomierskiej, kasztelania połaniecka była fundamentem, na którym budowali oni swoją pozycję polityczną. Rodzina posiadała liczne dobra ziemskie rozlokowane w okolicach Pińczowa, Stopnicy, Sandomierza i Staszowa, co pozwalało im na aktywne uczestnictwo w życiu publicznym Małopolski.
Ród Gamratów pieczętował się herbem Sulima, co stawiało ich w jednym rzędzie z najbardziej zasłużonymi elitarnymi rodzinami rycerskimi epoki, w tym z legendarnym Zawiszą Czarnym z Garbowa. Przynależność do tej wspólnoty heraldycznej miała w XV wieku wymiar poza prestiżowym, ściśle polityczny. Najlepszym tego dowodem jest udział Stanisława Gamrata w zjeździe w Horodle w 1413 roku. Jako kasztelan połaniecki stał się on jednym z architektów unii polsko-litewskiej, podpisując akt, który na wieki związał oba państwa. Herb Sulima, z charakterystycznym czarnym orłem w górnym polu i trzema kamieniami szlachetnymi w dolnym, stał się znakiem nowej, wielonarodowej arystokracji. Piastując urząd kasztelana połanieckiego i angażując się w skomplikowane misje dyplomatyczne, był rycerzem-urzędnikiem, który wartości rodowe potrafił przekuć również jak pokazuje artykuł w skuteczne działania na osi Kraków – Londyn.
Analiza powyżej przedstawionego przeze mnie artykułu z 1858 roku rzuca nowe światło na obecność przedstawicieli polskich elit w zachodniej Europie. Autor tekstu odwołuje się do monumentalnego dzieła Tomasza Rymera, „Foedera”, które zawiera odpisy traktatów, listów i aktów publicznych korony angielskiej od 1101 roku. To właśnie w tych archiwach odnaleziono zapisy świadczące o bliskich kontaktach Polaków z dworem królów z dynastii Lancasterów.
Szczególnie intrygujący jest zapis z lutego 1428 roku, dotyczący niejakiego Jakuba de Balanez, rycerza z Królestwa Polskiego. Według dokumentów, król Henryk VI, reprezentowany przez regenta księcia Bedford, nakazał wypłatę dwudziestu grzywien za złoty naszyjnik, który został wręczony owemu polskiemu rycerzowi. Dziewiętnastowieczni historycy, analizując to nazwisko, postawili hipotezę, że „Balanez” może być łacińskim zniekształceniem nazwy „Połaniec”! Biorąc pod uwagę, że w tym czasie kasztelanem połanieckim był właśnie Stanisław Gamrat, pojawia się od razu pytanie o tożsamość owego Jakuba. Mógł to być krewny Stanisława lub postać bezpośrednio z nim związana, wysłana z misją dyplomatyczną lub poszukująca sławy na rycerskich polach bitew wojny stuletniej.
Relacje polsko-angielskie w pierwszej połowie XV wieku były intensywniejsze, niż mogłoby się wydawać. Król Henryk V pisał do Władysława Jagiełły z prośbą o wsparcie w walce przeciwko Francji, a polscy rycerze, znani ze swej waleczności, byli cenionymi gośćmi na dworze w Londynie. Dar w postaci drogocennego naszyjnika dla Jakuba de Balanez świadczy o wysokim prestiżu, jakim cieszyli się przedstawiciele Rzeczypospolitej oraz o uznaniu ich zasług przez angielską koronę.
O ile Stanisław Gamrat i Jakub de Balanez reprezentowali sferę rycersko-urzędniczą, o tyle kolejna postać pojawiająca się w artykule wprowadza nas w świat wielkiego handlu i dyplomacji ekonomicznej. Mowa o Jerzym Morsztynie (George Morsteyn), kupcu z Krakowa, który w 1457 roku udał się do Anglii z misją o niezwykłym charakterze.
Przywołany w XIX w. gazecie Morsztyn otrzymał od króla Henryka VI specjalną licencję na przywóz do Anglii „wielkiego kosztownego kamienia pospolicie zwanego rubinem”, o wadze aż 214 karatów. Dokument datowany na 8 czerwca 1458 roku miał gwarantowaćkupcowi zwolnienie z wszelkich ceł i opłat pod warunkiem, że kamień zostanie pokazany królowi oraz jego małżonce, Małgorzacie Andegaweńskiej. Jeśli król lub inna wysoko postawiona osoba nie zdecydowałaby się na zakup, Morsztyn miał prawo wywieźć klejnot z kraju bez ponoszenia dodatkowych kosztów.
Ta historia dowodzi, że Kraków w XV wieku był nie tylko stolicą państwa, ale i bardzo ważnym hubem w transkontynentalnym handlu dobrami luksusowymi. Morsztynowie, posiadający udziały w kopalniach soli i sprawujący ważne funkcje w radzie miejskiej, byli w stanie finansować i organizować wyprawy sięgające najdalszych zakątków Europy. Rubin o tak ogromnej masie musiał pochodzić z dalekiego Wschodu, a jego obecność w rękach krakowskiego kupca w drodze do Londynu jest tylko potwierdzeniem na sprawność polskiej sieci handlowej, łączącej Lewant z krajami atlantyckimi. Lewant obejmuje dzisiejsze obszary Syrii, Libanu, Izraela, Palestyny, Jordanii, częściowo Turcji oraz Egiptu. W późnym średniowieczu był najważniejszym punktem przeładunkowym na świecie. To tutaj kończyły się nitki Jedwabnego Szlaku.
Ciekawym wątkiem związanym z artykułem z 1846 roku pt. „Średniowieczne stosunki Polaków z Anglją” jest klimat intelektualny, jaki panował w Warszawie w połowie XIX wieku. Pamiętajmy, że w tym czasie miasto znajdowało się pod zaborem rosyjskim. Pisanie o dawnej potędze dyplomatycznej (jak kontakty z Londynem) czy wielkich rodach (jak Gamratowie) nie było wówczas jedynie suchą nauką, lecz przede wszystkim formą oporu kulturowego. Publikacje w gazetach takich jak „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” służyły poza przekazywaniem faktów historycznych budowaniu poczucia dumy z dawnej świetności oraz europejskich koneksji państwa polskiego.
Podjąłem próbę namierzenia autora kryjącego się pod inicjałami A.P., jednak niestety nie udało mi się go rozszyfrować. W każdym bądźż razie A.P. powołując się na dzieła takie jak „Foedera” Rymera, udowodnił, że Polska nigdy nie była krajem izolowanym, lecz stanowiła integralną część zachodniej cywilizacji, utrzymującą ożywione kontakty z najpotężniejszymi dworami Europy. Postaci Stanisława Gamrata, tajemniczego rycerza (być może z Połańca), oraz dyplomaty Morsztyna, idealnie wpisywały się w ten nurt. Tym bardziej, że rola kasztelana połanieckiego w Horodle oraz powiązania z misjami do Anglii stanowiły dowód na aktywność polityczną polskiej szlachty na arenie międzynarodowej już w wiekach średnich. Dziewiętnastowieczni badacze z wielką starannością analizowali każde nazwisko i datę, starając się zidentyfikować postaci takie jak wspomniany Jakub de Balanez. Mimo że ich hipotezy oparte na podobieństwie fonetycznym (Balanez – Połaniec) być może nie znajdą potwierdzenia w przyszłym badaniach, to sam proces poszukiwania tych powiązań świadczył o wysokiej kulturze historycznej epoki i dążeniu do naukowego udokumentowania dziejów narodu.
Czy historykom uda się kiedykolwiek w pełni zrekonstruować zagadkową postać rycerza Jakuba? Czy faktycznie pochodził z Połańca? Tego nie wiemy. Jedno jest jednak pewne. Opowieść wydobyta na światło dzienne przez warszawskich pasjonatów z 1858 roku przypomina nam o czasach, gdy polski herb Sulima budził szacunek na dworze Lancasterów, a krakowscy kupcy dyktowali warunki na rynkach dóbr luksusowych zachodniej Europy. Artykuł potwierdził dynamiczny obraz Rzeczypospolitej jako państwa nowoczesnego, zintegrowanego z Europą i świadomego swojej siły. Potęgę tę budowali ludzie tacy jak kasztelan połaniecki Stanisław Gamrat i inni mężowie stanu potrafiący godzić służbę lokalną z dziejową misją u boku Jagiellonów. Dziedzictwo to, przypomniane w dobie zaborów, dzisiaj pozostaje inspirującym przykładem profesjonalizmu i szerokich horyzontów dawnych elit polskich.
Artykuł z połowy XIX wieku, pisany w mrokach zaborów, był aktem nadziei na odzyskanie podmiotowości. Dzisiaj, żyjąc w niepodległym państwie, dziedzictwo Gamratów i Sulimczyków przestaje być pocieszeniem, a staje się realnym standardem profesjonalizmu. Przypomina nam, że bycie „owoczesnym i świadomym swej siły państwem nie jest dla Polski nowością, lecz powrotem do jej naturalnej roli w Europie.
* * *
Materiał źródłowy

* * *
MATERIAŁ POWIĄZANY:
Strażnica w widłach Wisły i Czarnej. Powstanie, świetność i zmierzch kasztelanii połanieckiej







