
Jednych być może to zdziwi, innych wcale. Zazwyczaj, szukając śladów przeszłości, zaglądamy do historycznych ksiąg w regionalnych archiwach. Tym razem dotarliśmy jednak do zupełnie innych akt. Są nimi odtajnione dokumenty amerykańskiego wywiadu CIA z czasów zimnej wojny, które kryją wzmianki o naszych stronach.

zwarty maja 1950 roku. Amerykańska agencja wywiadowcza CIA publikuje w swoich strukturach tajny raport. Nosi klauzulę „poufne”. Jest w głównej mierze tłumaczeniem artykułu z warszawskiego dziennika „Rzeczpospolita”. Oryginalny polski tekst ukazał się 29 stycznia 1950 roku w nr 29. Dotyczył gigantycznej akcji o nazwie „Inwentaryzacja Urbanistyczna”.
Wszystko zaczęło się w 1947 roku. Ministerstwo Odbudowy zleciło to zadanie Instytutowi Urbanistyki Politechniki Warszawskiej. Na pierwszy ogień poszła wyspa w Pułtusku. Badacze stworzyli jej dokładną mapę. Zapisali wszystkie historyczne budynki, ich styl architektoniczny oraz oryginalne i ówczesne przeznaczenie. Następnie zinwentaryzowano całe miasto Pułtusk, a także Tarłów i Warkę. Machina ruszyła na dobre jesienią 1947 roku. Dwóch profesorów i 40 studentów wyruszyło w teren. Spisali 17 miast na Mazurach. Na ich liście znalazły się m.in. Biskupiec, Orneta, Olsztynek, Jeziorany, Szczytno, Dobre Miasto i stara część Olsztyna. W tym samym czasie wykonano ogólny spis 16 miast w województwie szczecińskim i 27 miast mazurskich.
Kluczowy dla naszego regionu był rok 1948. Ekipy spisywały wtedy województwo białostockie, w tym Olecko i Raczki. W lubelskim opisano sześć miast, takich jak Biłgoraj, Goraj i Frampol. W krakowskim zbadano dwa miasta, a na Kujawach dziewięć. Co najważniejsze, dotarto również do województwa kieleckiego. I właśnie wtedy na deskach kreślarskich urbanistów znalazł się Połaniec. Oprócz niego skatalogowano Staszów, Stopnicę, Nowy Korczyn, Klimontów i Koprzywnicę.
Akcja trwała dalej w 1949 roku. Sześć grup, liczących łącznie 40 osób, pracowało już wtedy pod okiem Ministerstwa Budownictwa. Spisano 11 kolejnych miast na Kujawach, m.in. Raciążek i Służew. Zbadano 11 miast w łódzkim i cztery w białostockim. W kieleckim dołożono jeszcze Wąchock i Iłżę. Przebadano też grupę sandomierską, w tym Zawichost, Solec i ponownie Tarłów. Plany na 1950 rok obejmowały już cały pas sandomiersko-kujawski. Na czym polegała ta gigantyczna praca? Plan inwentaryzacji był ujednolicony i dzielił się na trzy etapy: ogólny, szczegółowy i specjalny.
W spisie ogólnym rysowano mapę w skali 1:5000. Rachmistrzowie chodzili w terenie i szkicowali każdy obszar zabudowany, w połowie zabudowany oraz pusty. Na mapy trafiały sady, parki i trawniki. Liczono i opisywano rodzaje miejskich źródeł, stawów oraz strumieni. Zbierano dokładne dane ilościowe o budynkach publicznych i komunikacji miejskiej. W załącznikach znajdowały się dane historyczne, gospodarcze i demograficzne. Zapisywano opisy zabytków, a informacje czerpano z lokalnych akt i bibliotek.
Kolejnym etapem był spis szczegółowy. Obejmował on tylko główną część miasta. Tworzono mapy w ogromnym zbliżeniu w skali 1:1000 lub 1:2000. Zapisywano tam dokładne wymiary budynków i rodzaj materiału budowlanego. Wskazywano przeznaczenie domów i rodzaj pokrycia dachów. Na koniec robiono inwentaryzację specjalną. Skupiano się tu na konkretnych problemach. Rysowano schematy dróg lokalnych oraz tworzono mapy układu pól uprawnych. Zapisywano rozmieszczenie miejskich sklepów. Spisywano typy zakładów przemysłowych i lokalne źródła surowców.


Co dokładnie rachmistrzowie badali w Połańcu? Możemy łatwo wyobrazić sobie, jak wyglądała praca badaczy w naszym mieście w 1948 roku. Zgodnie z wytycznymi z dokumentu, musieli oni wziąć pod lupę całą lokalną przestrzeń. Na pewno spacerowali po dawnym rynku i przyległych uliczkach. Dokładnie mierzyli wymiary domów i sprawdzali materiały budowlane. Zapisywali, czy dachy kryte były gontem, papą czy dachówką.
Z pewnością musieli dotrzeć w okolice ulicy Kościelnej, gdzie naszkicowali starą architekturę i zabytkową zabudowę. Dokument CIA z 1950 roku wspomina też o rzekach i strumieniach. Rachmistrzowie nanieśli wiec na mapy dokładny bieg Czarnej. Zaznaczali też ukształtowanie brzegów królowej polskich rzek – Wisły. Spis specjalny narzucał rysowanie schematów dróg. Dlatego też na ich planach na pewno znalazły się najważniejsze ulice w Połańcu i inne pomniejsze ważne miejsca. Naukowcy zaznaczali także na wyrysach wszystkie ówczesne działające sklepy i rzemieślników. Ponadto tworzyli dokładne plany okolicznych pól uprawnych i lokalnych surowców.
Dziś mamy do dyspozycji zaawansowane technologie, drony i precyzyjne zdjęcia satelitarne. Niemniej jednak tuż po wojnie stworzenie tak dokładnych planów wymagało ogromnego wysiłku, ołówka w ręku i setek przedeptanych kilometrów przez rachmistrzów.
Dla amerykańskiego wywiadu dokumenty stanowiły bezcenny obraz infrastruktury drogowej i rolniczej Polski. Dla ówczesnych władz państwowych zinwentaryzowana baza danych pozwalała z kolei na błyskawicznie zaplanowanie odbudowy i rozwoju gospodarczego po zniszczeniach wojennych. Jak widać, historia naszego miasta potrafi mocno zaskoczyć. Kto by pomyślał, że ulica Mielecka, Krakowska czy zakola rzeki Czarnej znajdą się w poufnych teczkach amerykańskiego wywiadu?
W tym miesiącu świętujemy 762. rocznicę nadania Połańcowi praw miejskich. Nasz układ urbanistyczny ma wielowiekową tradycję, a Amerykanie dostali w swoje ręce zaledwie jego krótki, powojenny wycinek. My natomiast wciąż mamy szansę odkrywać kolejne, niezwykłe warstwy naszej lokalnej układanki. Jak widać, czasem po to, by lepiej poznać własne podwórko, trzeba szukać śladów aż po drugiej stronie oceanu.
Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!





