
Warszawa, 18 kwietnia 1712 roku. W królewskiej kancelarii panuje pośpiech. Król August II Mocny, elektor saski i władca Rzeczypospolitej, składa swój zamaszysty podpis pod dokumentem, który zmieni układ sił w województwie sandomierskim. Na stole spoczywa dyplom nominacyjny dla Jerzego Ossolińskiego.

ok 1712 to czas niespokojny. Rzeczpospolita wciąż liże rany po przejściu wojsk szwedzkich, a August II Mocny (1670-1733) stara się odbudować swój autorytet po chwilowej abdykacji. W obliczu skomplikowanej sytuacji politycznej priorytetem staje się powierzanie stanowisk państwowych osobom lojalnym oraz zasłużonym. Kiedy w Połańcu umiera Krzysztof Niemierycz herbu Klamry, dotychczasowy kasztelan połaniecki, który pełni swoje obowiązki od 30 kwietnia 1706 r. do 18 kwietnia 1712 roku, zwalnia się prestiżowe krzesło w senacie. Król nie zwleka. Wybór pada na Jerzego hrabiego na Tęczynie Ossolińskiego herbu Topór.
Poniżej znajduje się skan oryginalnego dyplomu królewskiego (nominacji) sporządzony w języku łacińskim, z charakterystyczną dla XVIII wieku tytulaturą i kaligrafią. Został przetłumaczony przez naszą redakcję na język polski. Oryginał znajduje się w Archiwum Narodowym w Krakowie (nr referencyjny 29/658/0/-/948).

August Drugi, z Bożej łaski król Polski, Wielki Książę Litewski, Ruski, Pruski, Mazowiecki, Żmudzki, Kijowski, Wołyński, Podolski, Podlaski, Inflancki, Smoleński, Siewierski i Czernihowski. Także dziedziczny książę Saksonii i książę elektor, etc. etc.
Oznajmiamy niniejszym pismem Naszym, komu to wiedzieć należy, wszystkim i każdemu z osobna: Iż My, zważywszy na znamienite zasługi wobec Nas i Rzeczypospolitej Wielmożnego Jerzego hrabiego na Tęczynie Ossolińskiego, podstolego sandomierskiego, towarzysza chorągwi Naszej husarskiej, chcąc go wynagrodzić Naszą królewską hojnością, uznaliśmy za stosowne, aby Jemu to Kasztelanię Połaniecką, wakującą po śmierci Wielmożnego [Krzysztofa] Niemierycza, kasztelana połanieckiego, nadać i powierzyć.
Jako też nadajemy i powierzamy niniejszym pismem Naszym, tak aby wspomniany Wielmożny Jerzy hrabia Ossoliński, podstoli sandomierski, tęże Kasztelanię Połaniecką ze wszystkimi prawami, prerogatywami, wolnościami i immunitetami do tejże godności należącymi, dzierżył, posiadał i użytkował aż do kresu swego życia, lub do czasu osiągnięcia wyższej godności.
Chcąc zaś, aby stało się to wiadome wszystkim, których to dotyczy, a zwłaszcza dygnitarzom, urzędnikom oraz całemu stanowi rycerskiemu Województwa Sandomierskiego, nakazujemy, aby odtąd wspomnianego Wielmożnego Jerzego hrabiego Ossolińskiego za prawdziwego i prawowitego Kasztelana Połanieckiego uważali i uznawali, oraz jemu w sprawach dotyczących tego urzędu odpowiadali.
Na czego potwierdzenie niniejsze pismo ręką Naszą podpisane, pieczęcią Królestwa kazałem umocnić.
Dan w Warszawie, dnia 18 miesiąca kwietnia, Roku Pańskiego 1712, panowania Naszego 15 roku.
— król August II Mocny.
Jak możemy przeczytać, królewska nominacja nie szczędziła nowemu kasztelanowi pochwał. Czytamy w nim o znamienitych zasługach wobec króla i Rzeczypospolitej. Ossoliński nie był człowiekiem znikąd ponieważ służył w chorągwi husarskiej, co w tamtych czasach było najwyższym dowodem szlacheckiego kunsztu wojennego i patriotyzmu. Awans na kasztelana połanieckiego było tak naprawdę wejściem do grona senatorów mniejszych. Kasztelan w XVIII wieku nie dowodził już co prawda obroną zamku (tak jak to było w średniowieczu), ale posiadał realną władzę sądowniczą i prestiż. Tytuł otwierał drzwi do najwyższych kręgów europejskiej arystokracji. Tak na marginesie, zachęcam do przeczytania artykułu o Kasztelanii Połanieckiej, który znajduje się na końcu niniejszego wpisu.
Przyglądając się jeszcze raz dokumentowi, uderza tytulatura króla. August II wylicza swoje panowanie nad Litwą, Rusią, Prusami, Mazowszem, aż po Inflanty i Siewierz. To typowa manifestacja potęgi państwa, które mimo kryzysów, wciąż postrzegało się jako mocarstwo „od morza do morza”. Chcąc go wynagrodzić Naszą królewską hojnością, uznaliśmy za stosowne, aby Jemu to Kasztelanię Połaniecką (…) nadać i powierzyć. Innymi słowy król nagradza za lojalność, a ród Ossolińskich zyskuje kolejny filar swojej potęgi w Małopolsce. Pieczęć koronna pod dokumentem była gwarantem porządku prawnego, który przetrwał jeszcze kilkadziesiąt lat, aż do czasów rozbiorów.
Na zakończenie myślę, że warto napisać kilka słów o Jerzym Ossolińskim. Zatem Jerzy Zbigniew Ossoliński herbu Topór był typowym przedstawicielem magnaterii okresu saskiego, dla którego droga do najwyższych urzędów wiodła przez służbę wojskową i lokalną aktywność urzędniczą w województwie sandomierskim. Zanim zasiadł w ławach senackich, dał się poznać jako sprawny żołnierz. Dokument Augusta II słusznie nazywa go towarzyszem chorągwi husarskiej. Służba w husarii (wspomnianej w łacinie jako Cohors Hastata – kohorta włóczników / kopijników) była w tamtym czasie najbardziej elitarnym zajęciem dla młodego magnata, budującym jego prestiż i autorytet wśród szlachty.
W latach 1703-1710 piastował urząd podstolego sandomierskiego. W 1710 roku awansował na stolnika sandomierskiego. Nominacja na kasztelana połanieckiego w 1712 roku była momentem krytycznym w jego karierze. Przestał być jedynie urzędnikiem ziemskim, a stał się senatorem Rzeczypospolitej. Od tej chwili miał realny wpływ na losy całego państwa, zasiadając w izbie wyższej parlamentu u boku króla. Jednym z najważniejszych momentów w jego życiu był rok 1716, kiedy to został wybrany Marszałkiem Trybunału Głównego Koronnego. Była to funkcja o ogromnej odpowiedzialności i prestiżu. Sprawował on najwyższą władzę sądowniczą w państwie, co wymagało nie tylko biegłości w prawie, ale i wielkiego talentu politycznego. Szczególnie w czasach, gdy Trybunały były miejscem ścierania się potężnych frakcji magnackich. Funkcję kasztelana połanieckiego pełnił do 20 grudnia 1724 r. (jego miejsce zajął Feliks Kochanowski herbu Korwin). U schyłku życia otrzymał nominację na kasztelana zawichojskiego. Zmarł przed 24 maja 1729 roku. Pozostawił po sobie pamięć sprawnego administratora i lojalnego stronnika króla Augusta II Mocnego.
Dla Połańca ten dokument to potwierdzenie statusu miasta jako ważnego ośrodka administracyjnego, o którego kasztelanię zabiegali najwięksi magnaci Rzeczypospolitej.
MATERIAŁ POWIĄZANY:
Strażnica w widłach Wisły i Czarnej. Powstanie, świetność i zmierzch kasztelanii połanieckiej






