Od grodowego gwaru, przez XVI wieczne jarmarki do współczesnego targu. Wielowiekowa opowieść o połanieckim handlu

Łukasz OrłowskiHistoria regionalna22 września, 2025197 Wyświetleń

Połaniec, przechodząc drogę od prastarej osady targowej do nowoczesnego miasta, udowadnia, że historyczne dziedzictwo może być nie tylko wspomnieniem, ale żywym elementem współczesności.

Handel w Połańcu ma korzenie sięgające średniowiecza, a strategiczne położenie miasta sprawiło, że targi i jarmarki stały się fundamentem jego rozwoju. Mimo historycznych zawirowań, tradycja handlowa przetrwała, a dziś jest kontynuowana na nowoczesnym placu targowym, który podtrzymuje więzi społeczne i lokalną tożsamość.

lac targowy przy ulicy Krakowskiej 11 w Połańcu od 14 lat tętni życiem. Nowoczesny obiekt, oficjalnie otwarty 23 września 2011 roku, na stałe wpisał się w krajobraz miasta. A jak wyglądała historia połanieckich targów i jarmarków? Gdzie kupcy i mieszkańcy spotykali się przed powstaniem dzisiejszego targowiska i co sprawiło, że targi i jarmarki zawsze były tak istotnym elementem życia miasta? Cofnijmy się w czasie, by poznać dawne tradycje handlowe w Połańcu i zrozumieć, jak bardzo zmieniły się na przestrzeni lat.

Jak powszechnie wiadomo, Połaniec swoje korzenie zawdzięcza wyjątkowemu położeniu geograficznemu, które uczyniło go naturalnym centrum handlu i administracji na mapie dawnej Małopolski. Jest położony na Trasie Nadwiślańskiej, która w przeszłości była częścią Szlaku Bursztynowego, łączącego południową Europę z Bałtykiem. Szlakiem tym, zwanym też królewskim, podróżowali władcy między Krakowem a Litwą, Mazowszem, Lublinem, Puławami, Kozienicami i Sandomierzem. Miejscowość narodziła się jako osada przygrodowa, położona w zakolu rzeki Czarnej, u jej ujścia do Wisły. Strategiczne usytuowanie, na przecięciu ważnych szlaków lądowych i wodnych, stało się fundamentem rozwoju osady, która z czasem przekształciła się w pełnoprawne miasto. Lokalizacja na styku strefy leśnej, obfitującej w miód, wosk i futra oraz żyznych, nadwiślańskich ziem rolniczych, stwarzała idealne warunki do wymiany dóbr.  

Ważnym elementem wczesnego rozwoju Połańca była symbioza między grodem obronnym a osadą targową. Gród warowny, sięgający epoki przedpiastowskiej Państwa Wiślan, pełnił funkcję administracyjno-sądową. Gwarantował tzw. mir targowy czyli pokój handlowy, nakładając wysokie kary na tych, którzy zakłócali porządek. To właśnie pod opieką kasztelanii połanieckiej kupcy i ludność z okolicznych miejscowości mogli bezpiecznie dokonywać transakcji. Dzięki temu sprzężeniu zwrotnemu, gdzie władza zapewniała ochronę, a handel zasilał kasę książęcą poprzez opłaty, osada targowa mogła się stabilnie rozwijać. Z czasem, pierwotna wymiana towar za towar ustąpiła miejsca wymianie opartej na pieniądzu metalowym, co jeszcze bardziej zintensyfikowało handel. Początkowy okres rozwoju, choć nieodnotowany w dokumentach lokacyjnych, stanowił długi i naturalny proces, który był wytworem lokalnego potencjału gospodarczego.

Jarmarki królewskie (XIII-XVI w.)

W XIII wieku Połaniec znajdował się już w zaawansowanym stadium rozwoju. Przełomowym momentem w jego historii był rok 1264, kiedy książę krakowsko-sandomierski Bolesław V Wstydliwy (1226-1279) nadał wójtowi Mikołajowi, synowi Bartłomieja, istotne przywileje. Dokument nie był typowym aktem lokacyjnym, lecz jego wtórnym umocnieniem, co świadczy o wcześniejszym istnieniu zorganizowanego życia miejskiego. Na mocy tego przywileju wójt otrzymywał m.in. jedną trzecią dochodów z opłat i kar sądowych, a także monopol na budowę młyna na rzece Czarnej i zaporę na Wiśle do połowu ryb. Nadania przekształciły wójta w potężnego feudała miejskiego i wyznaczyły kierunek rozwoju miasta w stronę doliny rzeki Czarnej. Na Rynku, gdzie koncentrował się handel, roztoczono kontrolę fiskalną zapewniającą królewskiemu skarbowi wysokie dochody.

W XVI wieku, w okresie panowania królów z dynastii Jagiellonów, Połaniec doświadczył dynamicznego rozwoju, który można uznać za apogeum w epoce staropolskiej. Zygmunt I Stary (1467-1548), chcąc ulżyć miastu po pożarze, ustanowił cotygodniowy targ w poniedziałek oraz trzy jarmarki: na Zielone Świątki, na św. Małgorzatę (13 lipca) i na św. Katarzynę (25 listopada). Później Zygmunt III Waza (1566-1632) dodał kolejne dwa jarmarki: na św. Jadwigę (15 października) i na św. Kazimierza (4 marca).  Poniedziałkowe targi były siłą napędową codziennego handlu. Zapewniały stały obrót lokalnych towarów np. zbóż, drewna, soli, bydła czy sukna. Z kolei jarmarki doroczne, w odróżnieniu od targów, miały znacznie większe znaczenie. Były wydarzeniami, które przyciągały kupców nie tylko z najbliższej okolicy, ale z całego królestwa, a nawet z zagranicy. Ich organizacja sprzyjała rozwojowi rzemiosła, ponieważ rzemieślnicy, wiedząc o zbliżającym się dużym wydarzeniu handlowym, mogli przygotować większe ilości towarów. Jarmarki wprowadzały do lokalnego obiegu towary, które normalnie byłyby trudno dostępne np. popiół drzewny wykorzystywany do produkcji prochu strzelniczego i tekstyliów, co potwierdzało rolę Połańca jako ważnego ośrodka handlowego.

W początkowym okresie handlu na miejscowym targu wymieniano płody leśne (wosk, miód, futra), skóry zwierzęce oraz produkty rolne. Z czasem handel rozszerzył się o wyroby rozwijającego się rzemiosła, m.in. kowalskiego, rogowniczego, a także o pieczywo i mięso sprzedawane w jatkach. Okres prosperity w XVI wieku był ściśle związany z gospodarką folwarczno-pańszczyźnianą i rozwojem handlu wiślanego. Połaniec, korzystając z dogodnego położenia, stał się ważnym punktem przeładunkowym dla towarów spławianych do Gdańska. Dokumenty z tamtego okresu ukazują, że miasto było głównym eksporterem popiołu z potężnych lasów rytwiańskich, szczeckich i innych otaczających Połaniec. W 1537 roku przez komorę celną we Wrocławiu przewieziono z Połańca 510 łasztów popiołu (na współczesne miary odpowiada to mniej więcej ok. 950-1200 ton). Kupcy połanieccy, zarówno Polacy jak i Żydzi, brali również aktywny udział w handlu bydłem, spędzając woły z Mołdawii, Ukrainy i Wołynia na jarmarki, skąd były one przepędzane dalej na Śląsk i do Niemiec. W 1582 roku przez komorę celną w Brzegu i Świdnicy przepędzono z Połańca 823 woły. Jarmarki stały się więc platformą dla handlu hurtowego i dalekosiężnego, generując znaczący kapitał.  

Rozwój handlu i rzemiosła w XVI wieku miał bezpośredni wpływ na wzrost demograficzny i dobrobyt miasta. W 1578 roku Połaniec liczył 41 rzemieślników, a zaledwie 24 lata później, w 1602 roku, ich liczba wzrosła do 267. Populacja miasta przekroczyła wówczas 2000 mieszkańców, co było najwyższym wskaźnikiem w okresie staropolskim. Liczba domów wzrosła do 322, a na przedmieściu Winnica stało kolejnych 17 domów. Wzrost ten pokazuje, że przywileje królewskie i korzystne warunki rynkowe pozwoliły miastu na dynamiczną akumulację kapitału, który był reinwestowany w jego rozwój. Pomimo pożaru w 1562 roku, który strawił ponad połowę miasta Połaniec szybko się odbudował. Ten okres, charakteryzujący się intensywną aktywnością gospodarczą i demograficzną, jest słusznie uważany za apogeum rozwoju miasta w okresie staropolskim.  

Coroczne jarmarki za Zygmunta I Starego w Połańcu

Historia Połańca w XVI i XVII wieku jest doskonałym przykładem ewolucji polityki miejskiej Jagiellonów i Wazów. Początkowa faza, związana z panowaniem Zygmunta I Starego, była bezpośrednią odpowiedzią na katastrofę. Trzy jarmarki, ustanowione na Zielone Świątki, na św. Małgorzatę i na św. Katarzynę, miały na celu natychmiastowe ożywienie handlu i integrację miasta z istniejącym kalendarzem religijnym i handlowym. Było to działanie o charakterze interwencyjnym, mające na celu przywrócenie normalnego funkcjonowania miasta.  

Król Zygmunt I Stary (1467-1548).

Pierwszy z jarmarków, na Zielone Świątki, ustanowiony przez Zygmunta I Starego, był związany z ruchomym świętem Zesłania Ducha Świętego, potocznie zwanym Zielonymi Świątkami. Nie da się podać jednej konkretnej daty jarmarku na Zielone Świątki, ponieważ było to święto ruchome. Czas ten, przypadający na późną wiosnę, od wieków był w kulturze ludowej okresem radosnego witania lata i płodności. Nazwa święta, „Zielone Świątki”, wywodzi się bezpośrednio z pogańskich obrzędów wiosennych, których celem było zapewnienie urodzaju i oczyszczenie ziemi z demonów wodnych. Tradycje kultywowane na dawnej wsi, obejmowały m.in. dekorowanie domostw i pól zielonymi gałęziami, śpiewanie pieśni i palenie ognisk zwanych  sobótkami. Kościół, dążąc do harmonijnego włączenia tych prastarych obyczajów w kalendarz liturgiczny, powiązał je z uroczystością Zesłania Ducha Świętego. Nadanie jarmarkowi w Połańcu daty Zielonych Świątek miało zatem wielowymiarowe znaczenie. Z jednej strony, odwoływało się do powszechnie obchodzonego święta, co naturalnie przyciągało ludność, a z drugiej, wykorzystywało głęboko zakorzenione w świadomości społecznej wierzenia związane z nadejściem wiosny i urodzajem. Jarmark ten, otwierający roczny cykl handlowy w Połańcu, był symbolicznym połączeniem sfery duchowej, religijnej i komercyjnej, inaugurującym nowy sezon handlu. 

Pierwszy z jarmarków, na Zielone Świątki, ustanowiony przez Zygmunta I Starego, był związany z ruchomym świętem Zesłania Ducha Świętego, potocznie zwanym Zielonymi Świątkami. Nie da się podać jednej konkretnej daty jarmarku na Zielone Świątki, ponieważ było to święto ruchome. Czas ten, przypadający na późną wiosnę, od wieków był w kulturze ludowej okresem radosnego witania lata i płodności. Nazwa święta, „Zielone Świątki”, wywodzi się bezpośrednio z pogańskich obrzędów wiosennych, których celem było zapewnienie urodzaju i oczyszczenie ziemi z demonów wodnych. Tradycje kultywowane na dawnej wsi, obejmowały m.in. dekorowanie domostw i pól zielonymi gałęziami, śpiewanie pieśni i palenie ognisk zwanych  sobótkami. Kościół, dążąc do harmonijnego włączenia tych prastarych obyczajów w kalendarz liturgiczny, powiązał je z uroczystością Zesłania Ducha Świętego. Nadanie jarmarkowi w Połańcu daty Zielonych Świątek miało zatem wielowymiarowe znaczenie. Z jednej strony, odwoływało się do powszechnie obchodzonego święta, co naturalnie przyciągało ludność, a z drugiej, wykorzystywało głęboko zakorzenione w świadomości społecznej wierzenia związane z nadejściem wiosny i urodzajem. Jarmark ten, otwierający roczny cykl handlowy w Połańcu, był symbolicznym połączeniem sfery duchowej, religijnej i komercyjnej, inaugurującym nowy sezon handlu. 

Drugi jarmark, na św. Małgorzatę, odbywał się 13 lipca, w dzień wspomnienia św. Małgorzaty Dziewicy i Męczenniczki. Święta Małgorzata z Antiochii, męczennica żyjąca na przełomie III i IV wieku, należała do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli, których wstawiennictwo uważano za szczególnie skuteczne. Jej życie, pełne bohaterskich czynów, owiane jest legendą, w której centralną rolę odgrywa walka ze smokiem, co uczyniło ją patronką szczęśliwego porodu i kobiet rodzących. Dla naszego miasta, które było oparte na gospodarce rolnej, ważnym elementem jej patronatu była opieka nad urodzajami i dobrymi zbiorami. Dlatego też wyznaczenie daty jarmarku na 13 lipca nie było przypadkowym. To okres bezpośrednio poprzedzający żniwa, kiedy rolnicy mogli sprzedawać wczesne plony, a kupcy przygotowywać się na główną falę zbiorów. Połaczenie tej istotnej daty z patronatem świętej od urodzaju, idealnie wpisywała się w rytm życia rolniczego. Miało fundamentalne znaczenie dla sukcesu gospodarczego jarmarku. Jarmark na św. Małgorzatę był zatem ważnym punktem w kalendarzu łączącym wiarę w boską opiekę nad plonami z pragmatyczną potrzebą handlu w samym sercu sezonu rolniczego.

Ostatni z jarmarków, nadanych przez Zygmunta I Starego, przypadał na 25 listopada, w dzień św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Święta Katarzyna była męczennicą z IV wieku, córką króla Kustosa, która słynęła ze swojej inteligencji i wykształcenia. Legenda głosi, że w publicznej dyspucie pokonała pięćdziesięciu pogańskich filozofów, co doprowadziło do ich nawrócenia. Została skazana na śmierć na łamanie kołem, ale narzędzie tortur cudownie się rozpadło, co ostatecznie doprowadziło do jej ścięcia. W wyniku tych wydarzeń stała się patronką uczonych, filozofów, adwokatów, a także rzemieślników i ludzi znajdujących się w trudnych sytuacjach życiowych. Datowanie jarmarku na 25 listopada, czyli tuż po zakończeniu jesiennych prac polowych i przed nadejściem zimy, miało strategiczne uzasadnienie gospodarcze. Był to ostatni duży jarmark w roku, czas, kiedy można było sprzedać nadwyżki z sezonu i zaopatrzyć się w towary na zimę. Jego patronat, obejmujący rzemieślników i ludzi nauki, doskonale pasował do tego okresu. W czasie, gdy handel surowcami rolnymi zamierał, jarmark stawał się miejscem wymiany dóbr przetworzonych, narzędzi i innych produktów rzemieślniczych. Ustanowienie tego jarmarku pokazywało przemyślane podejście do rocznego cyklu handlowego, zamykając go w sposób, który wspierał zróżnicowaną gospodarkę miejską. 

Coroczne jarmarki za Zygmunta III Wazy w Połańcu

Przywileje zwiazane z jarmarkami, nadane przez Zygmunta III Wazę w 1593 i 1632 roku, ukazują odmienną dynamikę w stosunku do tych nadanych przez Zygmunta I Starego. Dodanie kolejnych dwóch jarmarków, na św. Jadwigę i na św. Kazimierza, nie było już reakcją na kryzys, lecz świadomą polityką długoterminowego wzmacniania pozycji Połańca. Zygmunt III Waza kontynuował politykę mecenatu, przechodząc od działań naprawczych do celowej ekspansji komercyjnej.

Król Zygmunt III Waza (1566-1632).

W 1593 roku król Zygmunt III Waza dodał do połanieckiego kalendarza handlowego kolejny jarmark, tym razem na dzień św. Jadwigi Śląskiej (15 października). Święta Jadwiga, żyjąca na przełomie XII i XIII wieku, była księżną i matką Piastów śląskich. Zmarła 15 października 1243 roku. Słynęła ze swojej głębokiej pobożności i działalności charytatywnej, fundując szpitale i klasztory. Jej patronat obejmował Polskę, Śląsk oraz, co szczególnie znaczące, uchodźców, pojednanie i pokój. Dodanie jarmarku w październiku, po głównych żniwach, ale jeszcze przed nadejściem zimy, było idealnym uzupełnieniem istniejącego kalendarza handlowego. Jarmark stał się kolejnym, ważnym wydarzeniem handlowym, które pozwalało na finalizację jesiennych rozliczeń i sprzedaż dóbr po zbiorach. Decyzja Zygmunta III Wazy o nadaniu tego jarmarku odzwierciedlała kontynuację pomyślnego rozwoju Połańca, który, po odbudowie, umocnił swoją pozycję gospodarczą. Patronat św. Jadwigi, uosabiający pokój i pojednanie, mógł mieć również symboliczne znaczenie, sprzyjając harmonii w dynamicznym środowisku handlowym i społecznym.

Ostatni przywilej, nadany w 1632 roku, to jarmark na św. Kazimierza, przypadający na 4 marca. Święty Kazimierz Jagiellończyk, polski królewicz, syn Kazimierza IV Jagiellończyka, był postacią powszechnie czczoną za swoją pobożność, skromność i czystość. Jest on głównym patronem Litwy, a jego dzień wspomnienia związany jest z tradycyjnym jarmarkiem odpustowym w Wilnie, zwanym Kaziukami. Ustanowienie jarmarku na św. Kazimierza w Połańcu było szczególnie istotne. Z datą 4 marca był to pierwszy jarmark w roku, ożywiający handel po zimowej stagnacji i otwierający nowy sezon komercyjny. Jarmark ten, podobnie jak wileńskie Kaziuki, mógł być nie tylko wydarzeniem handlowym, ale i kulturalnym, z typowymi dla tego święta towarami, takimi jak pierniki, obwarzanki czy ozdobne palmy. Przywileje handlowe nie były udzielane w próżni. Były częścią szerszej, międzydzielnicowej i nawet ogólnopaństwowej sieci handlowej i kulturowej. Jarmark 4 marca w Połańcu był istotnym ogniwem, które spajało lokalną gospodarkę z prestiżowymi i szeroko znanymi tradycjami handlowymi państwa polsko-litewskiego.

Kryzys, upadek i jurydyki (XVII-XVIII w.)

Okres prosperity dobiegł końca na początku XVII wieku. Pierwszym sygnałem nadchodzącego kryzysu były zniszczenia podczas Rokoszu Sandomierskiego w 1606 roku. Wojska rokoszan, choć formalnie zbuntowane przeciwko królowi, splądrowały Połaniec z niespotykaną brutalnością. Z raportów rewizorów królewskich z 1606 roku dowiadujemy się o ogromnych stratach: zrabowano 2388 kup zboża, 632 korce młóconego ziarna, 252 woły i 1723 złote polskie. Komory i skrzynie połupano, a ludzi bito. W wyniku tego najazdu liczba rzemieślników gwałtownie spadła z 267 do zaledwie 44 w 1611 roku. 

Katastrofalny Rokosz był jedynie zwiastunem dalszych klęsk, które nawiedziły miasto w II połowie XVII wieku. Potop szwedzki (1655-1660), a zwłaszcza brutalny najazd wojsk siedmiogrodzkiego księcia Jerzego II Rakoczego w 1657 roku, dopełniły dzieła zniszczenia. Oddziały Rakoczego całkowicie splądrowały Połaniec, zamieniając 75% zabudowań w cmentarne pustkowie. Populacja miasta, która u szczytu prosperity przekraczała 2000 mieszkańców, skurczyła się do zaledwie 432 w 1674 roku. Miasto było zadłużone i zmuszone do wyprzedaży wspólnych gruntów – pastwisk, aby opłacić chleb zimowy (hiberna) dla chorągwi husarskiej. 

Mapa Połańca z 1796 r. w skali 1:72000, AGAD, sygn. 32-16.

W XVIII wieku Połaniec popadł w głęboki marazm gospodarczy i demograficzny. Populacja, choć powoli rosła, osiągnęła w 1744 roku zaledwie 750 osób. Coraz bardziej widoczna była agraryzacja miasta, gdzie większość ludności polskiej utrzymywała się z rolnictwa, a handel zdominowała społeczność żydowska. Jednym z kluczowych czynników destrukcyjnych były jurydyki szlacheckie na przedmieściach. Były to nieruchomości, dworki, folwarki i spichlerze, które działały poza jurysdykcją miejską i nie ponosiły ciężarów na rzecz miasta. Zajmowały one najważniejsze, nadwiślańskie tereny, czerpiąc zyski z handlu rzecznego, jednocześnie uniemożliwiając miastu dostęp do tych dochodów. I rozbiór w 1772 roku, kiedy Wisła stała się rzeką graniczną z Austrią, ostatecznie odciął Połaniec od tradycyjnego zaplecza i szlaków handlowych. Rzeka, niegdyś arteria komunikacyjna, stała się barierą, o czym świadczą raporty o konfiskacie promów przez wojska rosyjskie i brak dochodów z przewozów. Jarmarki i targi, które w XVI wieku były motorem rozwoju, w XVIII wieku stały się jedynie lokalnymi wydarzeniami, będącymi reliktem dawnej świetności. 

Granica, stagnacja i utrata praw miejskich (XIX-XXw.)

Połaniec w XIX wieku, po włączeniu do zaboru rosyjskiego w 1815 roku, znalazł się na kordonie granicznym z Galicją Austriacką. Był często patrolowany przez rosyjską straż graniczną, która wzniosła tu posterunek. Wisła stała się przeszkodą, co uniemożliwiało swobodną wymianę towarową i blokowało rozwój gospodarczy miasta. Mimo tego niekorzystnego położenia, życie handlowe w Połańcu nie zamarło całkowicie. Odważni Polacy wykorzystywali każdą okazję, aby przemycać towary, w tym najczęściej wódkę, przez pilnie strzeżoną granicę.

W XIX wieku targi i jarmarki nadal odgrywały ważną rolę w życiu Połańca. Ich liczba, która w XVIII wieku wynosiła 12 dorocznych jarmarków, stopniowo podlegała regulacji. W połowie stulecia burmistrz Ksawery Wścieklica zredukował targi tygodniowe z dwóch dni (poniedziałki i wtorki) do jednego dnia w tygodniu (wtorku). Ponadto, na mocy rozporządzenia władz carskich, liczba jarmarków została zmniejszona z 12 do 6. Mimo tych utrudnień, targi cieszyły się dużą popularnością, przynosząc miastu znaczne dochody. 

Kalendarz warszawski popularno-naukowy na rok przestępny 1852. R. 7.

Przeglądając dawne archiwa cyfrowe biblioteki radomskiej, natrafiłem na “Kalendarz warszawski popularnonaukowy na rok przestępny 1852”. Na stronie 95 odnalazłem spis jarmarków, które wówczas odbywały się w Połańcu. Nie zaskoczyła mnie jest ich liczba – sześć, ale dwa z nich szczególnie przykuły moją uwagę. W kalendarzu napisano, że jarmarki odbywały się we wtorki po Trzech Królach, po św. Kazimierzu, po Zielonych Świątkach, po św. Małgorzacie, po św. Jadwidze i uwaga po św. Łucji. Dwa jarmarki, “po Trzech Królach” i “po św. Łucji”, są szczególnie intrygujące, ponieważ ich wprowadzenie było celowym zabiegiem, mającym na celu optymalizację handlu w zmienionych warunkach. Jarmark “po Trzech Królach” (czyli po święcie Objawienia Pańskiego, które przypada 6 stycznia) odbywał się w 1852 roku we wtorek, 13 stycznia. Decyzja o ustanowieniu jarmarku w tym terminie zapewne miała głębokie uzasadnienie ekonomiczne. Jarmark stanowił otwarcie nowego rocznego cyklu handlowego. Odbywał się po okresie świątecznym, gdy lokalna społeczność była już po wydatkach bożonarodzeniowych, lecz miała potrzebę zaopatrzenia się w towary na nadchodzące miesiące, a także dokonywała rozliczeń z minionego roku. Umożliwiał on zorganizowane rozpoczęcie handlu i przygotowanie do wiosennych prac rolniczych. Z kolei Jarmark “po św. Łucji” (jej wspomnienie przypada na 13 grudnia) odbywał się w 1852 roku we wtorek, 14 grudnia. Święto św. Łucji było w tradycji ludowej postrzegane jako moment graniczny, czas “narodzin światła” oraz rozpoczęcia intensywnych przygotowań do Bożego Narodzenia. Jarmark w połowie grudnia idealnie wpisywał się zatem w szczytowy sezon zakupów przedświątecznych. Pozwalał mieszkańcom na zaopatrzenie się w artykuły spożywcze, rękodzieło oraz inne towary potrzebne do przygotowania świąt. W ten sposób, jarmark ten, jako domknięcie rocznego cyklu handlowego, zyskał znaczenie ekonomiczne, które mogło przewyższyć te związane z dawniejszymi tradycjami.

Handel na Rynku skupiał się z reguły na straganach, ławach i budach. Sprzedawano w nich towary w czasie poniedziałkowych targów i okresowych jarmarków. Plac rynkowy ożywający podczas jarmarków i  cotygodniowych, poniedziałkowych targów, wyposażony był w niezbędne do celów handlu urządzenia w postaci tymczasowo skleconych kamic, straganów i jatek rzeźniczych. Te ostatnie opisane dokładniej w 1859 r. zbudowane były z drzewa, gontem kryte, długości łokci 13 (ok. 7,8 m), szerokości 5 (ok. 3 m). W 1863 roku opłaty targowe i mostowe wyniosły 1320 rubli. Targi były miejscem handlu płodami rolnymi, żywym inwentarzem (końmi i bydłem), a także miejscem, gdzie handlowano przemycaną wódką z Galicji. 

Stagnacja gospodarcza i agraryzacja miasta, czyli dominacja rolnictwa nad rzemiosłem i handlem, była jednym z głównych problemów Połańca w XIX wieku. Z opisu topograficzno-statystycznego z 1820 roku wynika, że na 207 domów przypadało zaledwie 47 rzemieślników. Ludność polska w większości zajmowała się rolnictwem, podczas gdy handel był domeną ludności żydowskiej, której liczba w 1820 roku wynosiła 1506 osób. Połaniec, podobnie jak wiele innych miast Królestwa Polskiego, na mocy ukazu carskiego z 1869 roku, został zdegradowany do statusu osady. Prawa miejskie odzyskał dopiero w 1980 roku. Mimo utraty statusu miasta, populacja Połańca zaczęła rosnąć. W 1860 roku przekroczyła 2000 mieszkańców, a w 1887 roku osiągnęła 2667 osób. Wzrost ten był wynikiem postępu medycyny i higieny, powszechnej uprawy ziemniaków, a także napływu ludności wiejskiej do osady. 

W 1922 roku Połaniec liczył 3535 mieszkańców, z czego 1672 to mężczyźni, a 1863 to kobiety. Jedna trzecia populacji Połańca była Żydami. Zamieszkiwali oni głównie Rynek, który był najzamożniejszą częścią miasta oraz wybrane ulice: Mielecką, Ruszczańską, Krakowską, Staszowską i 11 Listopada. Mniejszość żydowska zajmowała się przede wszystkim handlem i rzemiosłem (np. krawiectwem, szewstwem czy czapnictwem), prowadzili też dobrze zaopatrzone sklepy różnych branż, jak również piekarnie, szynki i zajazd. Udzielali również Polakom pożyczek, co przynosiło im zyski. W każdy wtorek połaniecki rynek był wypełniony straganami ruchomymi, mimo że wokół znajdowały się sklepy.

Buchta przy zejściu z rynku do Czarnej. Fot. Archiwum Towarzystwa Kościuszkowskiego w Połańcu.

Władze miejskie Połańca dbały o utrzymanie wszelkiego typu wymiany towarowej. Przynosiło to nie tylko korzyści handlarzom, zwiększając ich zamożność, ale także zasilało kasę miejską poprzez pobieranie opłat, zwanych “targowym”. W 1928 roku władze miejskie przeniosły targowisko na wydzierżawiony plac należący do Cypriana Jarzyny. Sprzedaż inwentarza, w tym koni, bydła i nierogacizny, odbywała się na osobnym, wyznaczonym placu poza miastem. Według danych z 1920 roku targowisko mogło pomieścić jednorazowo 100 sztuk koni, 100 sztuk bydła i 300 sztuk nierogacizny. Targowisko dla zwierząt miało również budkę dla komisji targowej oraz wagę do ważenia zwierząt. Poza inwentarzem, na targu dominowały stoiska krawców, szewców, kuśnierzy i czapników. Osobno ustawione były stoiska piekarzy i rzeźników. Targowica, należąca do Związku Komunalnego osady Połaniec, nie miała osobowości prawnej ani własnego statutu, a zarządzana była przez Urząd Gminy.

Targ na rynku w Połańcu, lata 30. Fot. Archiwum Towarzystwa Kościuszkowskiego w Połańcu.

Do 1935 roku w centralnym punkcie połanieckiego Rynku stało osiem żydowskich kramów. Domy otaczające plac były w większości murowane, ale nie wyróżniały się specjalną estetyką. W tym zwartej, przeważnie parterowej zabudowie, dominowały domy należące do Żydów. Polskie rodziny posiadały zaledwie pięć domów. Polscy mieszkańcy Połańca zajmowali się głównie rolnictwem, hodowlą i rzemiosłem, w tym kowalstwem, murarstwem, ciesielstwem czy stolarstwem. Część z nich pracowała też jako rybacy, szewcy, krawcy czy dorożkarze. W połowie lat 30. XX wieku w Połańcu istniało wiele punktów usługowych. Spośród nich, tylko nieliczne były prowadzone przez Polaków: 5 sklepów z artykułami przemysłowymi, 6 warsztatów szewskich, z czego 3 należały do Polaków, 6 warsztatów krawieckich, w tym 2 polskie, 6 piekarni, z których tylko jedna była polska, 28 sklepów, z czego 1 polski, 3 restauracje, wszystkie prowadzone przez polskie rodziny, 1 warsztat ślusarski, 2 warsztaty olejarskie. Rynek był terenem życia towarzyskiego Połańca. Tu połańczanie sprzedawali swoje produkty, zawierali transakcje handlowe, spotykali się w gospodach, herbaciarniach, jadłodajniach czy restauracjach.

Oprócz jarmarków i dni targowych, które są przedmiotem dzisiejszego artykułu, życie handlowe ożywiało się również podczas odpustów. Wówczas handel ograniczał się tylko do nielicznych artykułów. Odpustowi kramarze zaspokajali tanie gusta miejscowej ludności. W porównaniu z jarmarkami i targami działalność handlowa podczas odpustów była znacznie skromniejsza. Odpusty, podobnie jak jarmarki i targi, spełniały także funkcje towarzysko-rozrywkowe. Były miejscem spotkań ludności z bliższej i dalszej okolicy. W Połańcu odpusty odbywały się w dzień św. Marcina Biskupa 11 listopada oraz w Matki Boskiej Anielskiej, czyli 2 sierpnia.

Na rynku w Połańcu, lata 70. Fot. Archiwum Towarzystwa Kościuszkowksiego w Połańcu.

W latach 60. i 70. XX wieku w Połańcu handel odbywał się w kilku punktach. Głównym miejscem było małe targowisko zlokalizowane na placu, na którym dziś znajdują się “Delikatesy Centrum” (dawniej Restauracja “Nadwiślańka”). Po drugiej stronie ulicy, naprzeciwko placyku targowego, nad rzeką Czarną odbywał się handel inwentarzem – zwierzętami, w tym bydłem i drobiem (w dawnym miejsuc tzw. buchty). Handel różnorodnymi towarami, takimi jak artykuły spożywcze, odzież czy drobne sprzęty, koncentrował się w sklepach na Placu Uniwersału Połanieckiego. Wzdłuż pierzei Rynku kwitł drobny handel warzywami i owocami, prowadzony bezpośrednio z koszy lub straganów. Ponadto Na ulicy 11 Listopada znajdował się jeden z lokalnych sklepów, będący ważnym punktem zaopatrzenia dla mieszkańców.

“Zieleniak” na nowym osiedlu, lata 80. Fot. WFDiF.

Wraz z budową nowego osiedla mieszkaniowego handel stopniowo przeniósł się na nowy plac, nazywany przez mieszkańców “zieleniakiem”. Zmiana ta była naturalną konsekwencją rozwoju miasta i dostosowania infrastruktury do potrzeb rosnącej liczby mieszkańców. Targi, które były cotygodniowym wydarzeniem, odbywały się w każdy piątek na placu przy cmentarzu parafii MBWW przy ulic Czarnieckiego. Plac ten służył jako główny punkt spotkań handlowych i społecznych, przyciągając zarówno kupców, jak i kupujących z całej okolicy.

Współczesne dziedzictwo jarmarków

Współczesny Połaniec, który odzyskał prawa miejskie w 1980 roku, w pełni pielęgnuje swoje wielowiekowe tradycje handlowe. Funkcja dzisiejszych targów i jarmarków uległa jednak znaczącej ewolucji – z głównego motoru gospodarczego, stały się one przede wszystkim elementem lokalnej kultury. Targi, które w przeszłości decydowały o być albo nie być miasta, dziś służą podtrzymywaniu więzi społecznych i promocji regionalnego dziedzictwa. 

Główny Plac Targowy przy ul. Krakowskiej 11 w Połańcu, administrowany przez Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej, rozpoczął swoją działalność 23 września 2011 roku. Od tego czasu, handel odbywa się regularnie w każdy piątek, począwszy od godziny 5:00 rano. PGK, jako zarządca, odpowiada za pobieranie opłat targowych oraz utrzymanie porządku na placu. Obecny kalendarz handlowy Połańca jest zróżnicowany, łącząc w sobie regularne targi z wydarzeniami o charakterze sezonowym i specjalistycznym. Sprzedawane są na nich świeże warzywa, owoce i inne produkty spożywcze, co stanowi nawiązanie do lokalnego handlu płodami rolnymi z dawnych wieków. W drugą i czwartą niedzielę każdego miesiąca na placu targowym organizowane są specjalistyczne giełdy ptaków ozdobnych, zwierzątek futerkowych i staroci. Giełda łączy w sobie tradycję dawnego handlu żywym inwentarzem i bibelotami z pasją kolekcjonerską. Mały plac targowy, popularny “Zieleniak” przy ul. Czarnieckiego pełni bardziej codzienną, osiedlową funkcję, zaspokajając bieżące potrzeby mieszkańców. W ten sposób, zamiast konkurować ze sobą, oba rynki wzajemnie się uzupełniają, tworząc spójny i zróżnicowany system handlu targowego, który odpowiada na różnorodne potrzeby lokalnej społeczności.

Nasze miasto powróciło również do organizacji jarmarków okolicznościowych, które gromadzą lokalną społeczność. Przykładem jest coroczny Jarmark Bożonarodzeniowy, który odbywa się na placu przy kościele św. Marcina Biskupa i oferuje rękodzieło, ozdoby świąteczne, tradycyjne wypieki i regionalne przysmaki. 

A może warto rozważyć przywrócenie jednego lub dwóch dorocznych jarmarków, nawiązujących do wielowiekowej tradycji Połańca? Takie wydarzenie mogłoby stać się cyklicznym festiwalem handlu, przyciągającym kupców z całej Polski i dającym im szansę na prezentację swoich produktów. W dzisiejszych czasach, gdy dysponujemy nowoczesną infrastrukturą handlową, a taką niewątpliwie jest plac targowy, stworzenie takiego wydarzenia byłoby znacznie łatwiejsze i mogłoby stać się atrakcyjną alternatywą dla tradycyjnych cotygodniowych targów i giełd. Bez wątpienia, takie wydarzenie ożywiłoby lokalny handel. Choć Połaniec nie aspiruje do skali Targów Kielce, niewątpliwie ma potencjał do organizacji mniejszych, ale równie udanych i znaczących wydarzeń. A może i przy dobrej promocji i organizacji wydarzenia stałyby się wyjątkową atrakcją i wizytówką, która przyciągnęłaby turystów i wzmocniła poczucie wspólnoty. Kto wie.

Czytelnikom zainteresowanym historią handlu w Połańcu, szczególnie w okresie międzywojennym, polecam książkę p. Haliny Madej pt. “Połaniec między wojnami”. Wydana w Połańcu w 2000 roku, stanowi obszerne i wartościowe źródło wiedzy, dogłębnie opisujące codzienne życie oraz rozwój gospodarczy miasta w tamtych czasach.

Połaniec, przechodząc drogę od prastarej osady targowej do nowoczesnego miasta, udowadnia, że historyczne dziedzictwo może być nie tylko wspomnieniem, ale żywym elementem współczesności. A przyszłość w odniesieniu do targów/jarmarków w Połańcu zależeć będzie od umiejętnego łączenia ich bogatej tradycji z nowoczesnym zarządzaniem, opartym na zaufaniu i nieustannym dialogu ze społecznością.

Po lewej place targowe w Połańcu, “Zieleniak”, dawny plac targowy przy cmentarzu i nowy plac przy ul. Krakowskiej. | Fot. Bols Air Shoot.


Napisz komentarz

Kalendarium Połańca

Ładowanie dzisiejszego wydarzenia...
Media społecznościowe
  • Facebook
  • X (Twitter)
  • YouTube
Ładowanie następnego posta...
Social Media
Szukaj Trendy
Polecam
Ładowanie

Logowanie 3 sekund...

Rejestracja 3 sekund...