Kiedy srebro ważono, a nie liczono. Czym płacono w dawnym połanieckim grodzie?

Łukasz OrłowskiCiekawostki historyczne1 lipca, 202691 Wyświetleń

Chociaż połaniecka ziemia wciąż skrywa wiele tajemnic, znaleziska z innych rejonów Polski pozwalają nam wyobrazić sobie, co brzęczało (lub ciążyło) w sakwach naszych dawnych kupców.

2005 r., podczas badań archeologicznych w Bużyskach na Mazowszu, odkryto skarb 11 srebrnych grzywien z przełomu XII/XIII wieku. Skarby znaleziono przy użyciu wykrywaczy metali. Sztabki to ponad 2 kg niemal czystego srebra, które we wczesnym średniowieczu pełniło funkcję płacideł, czyli formy kruszcu używanego w wymianie.

Większość sztabek należy do typu określanego jako „czernihowski” lub „północnoruski”, a ślady nacinania, wyginania i rozklepywania końców pokazują, że sprawdzano w ten sposób jakość metalu.

Co to ma wspólnego z Połańcem? Już wyjaśniamy. Zacznijmy od tego, że tego typu skarby nie zostały dotychczas znalezione w Połańcu. Podczas badań grodziska (prowadzonych m.in. w latach 1966-1967) natrafiono jednak na inne cenne przedmioty, które potwierdzają, że w warowni obracano kruszcem i prowadzono wymianę handlową. W ziemi znalazły się między innymi: srebrna moneta wczesnośredniowieczna, tak zwana „krzyżówka”, fragmenty srebrnych oraz brązowych ozdób, w tym kabłączki skroniowe i sprzączka lirowata.

Oceniając to z perspektywy procesów historycznych i gospodarczych, mimo braku fizycznych dowodów w postaci wykopanych sztabek, jesteśmy przekonani, że tego typu grzywny mogły być w połanieckim grodzie w regularnym użyciu. Połaniec rozwijał się na przecięciu ważnych szlaków komunikacyjnych, a stary trakt lądowy łączył Pragę, Kraków i Sandomierz prosto z Kijowem oraz Włodzimierzem Wołyńskim na Rusi.

Kupcy przemierzający ten szlak regularnie wyprawiali się z towarami (sól, ołów czy luksusowe zachodnie sukno), na odległą Ruś. Z czasem także sami połanieccy handlarze, wsparci nadawanymi im przywilejami zwalniającymi z ceł, aktywnie włączyli się w te intratne wyprawy. Skoro operowano na wschodnich rynkach, tego rodzaju kruszcowe płacidła, które były tam w obiegu, z pewnością przechodziły przez ręce kupców i mogły stanowić środek rozliczeniowy po powrocie do grodu nad Wisłą. Dodajmy, że w początkowej fazie istnienia grodu połanieckiego, zanim wprowadzono na szeroką skalę opłaty w twardym pieniądzu, doskonałą funkcję pieniądza zastępczego, a więc swoistych płacideł na tym terenie, pełniły choćby ciepłe skóry zwierzęce.

Skarb z Bużysk datowany jest na drugą połowę XII i pierwszą połowę XIII wieku. To jest dokładnie ten sam przedział czasowy, w którym kasztelański gród w Połańcu przeżywał swój największy rozkwit, tuż przed tragicznym załamaniem jego funkcjonowania w połowie XIII wieku. Wiązało się to m.in. z niszczycielskimi najazdami tatarskimi. Zatem czas używania tych grzywien idealnie pokrywa się z okresem świetności grodu.

Grzywny “czernihowskie”, “kijowskie” czy “nowogrodzkie” nie były jedynie lokalną ciekawostką z Rusi. W XII i XIII wieku na wschodzie trwał tak zwany “okres bezmonetny”, w którym nie bito drobnej monety, a w obiegu funkcjonowały właśnie takie lite, ważące około 160–200 gramów srebrne sztabki. W tamtym czasie stanowiły one uniwersalny, międzynarodowy środek płatniczy w handlu dalekosiężnym, służący do dużych transakcji. Polscy kupcy, możnowładcy i rycerstwo z terenu Małopolski doskonale je znali i powszechnie akceptowali.

Ziemia sandomierska była oknem na wschód, a nasz Połaniec odgrywał rolę strategicznego punktu na szlaku drogowym i rzecznym. Trakt z Krakowa przez Wiślicę, Połaniec i Sandomierz na Ruś tętnił życiem. Kupcy wyruszający z nadwiślańskiego grodu na wschód z pożądanymi towarami, musieli wracać z zyskiem. Ten zysk najczęściej przyjmował formę tego, co na Rusi było najcenniejsze i najbardziej uniwersalne, czyli właśnie srebrnych grzywien.

Możemy więc bardzo realistycznie wyobrazić sobie sceny, w których na połanieckim podgrodziu lub w samym grodzie kupcy regulowali należności dokładnie takimi podłużnymi sztabkami srebra. Podobnie jak w przypadku skarbu z Bużysk, uderzano w nie rylcami, nacinano i wyginano ich końce, by upewnić się, że to czysty kruszec, a nie oszustwo z domieszką tańszego metalu.

Mimo że połaniecka ziemia (jeszcze!) nie oddała nam takiego znaleziska, z ekonomicznego punktu widzenia obecność tych płacideł w obrocie na naszym obszarze była naturalną koleją rzeczy. Mamy nadzieję, że kiedyś uda się nam dumnie napisać, że taki skarb został odnaleziony w przyszłych badaniach wykopaliskowych w Połańcu. Pozdrawiamy serdecznie.

Więcej o badaniach archelologicznych w Połańcu: czytaj.

Więcej o skarbie znalezionym w Bużyskach: czytaj.

Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!

Napisz komentarz

Kalendarium Połańca

Ładowanie dzisiejszego wydarzenia...
Media społecznościowe
  • Facebook
  • X (Twitter)
  • YouTube
  • Instagram
Ładowanie następnego posta...
Social Media
Szukaj Trendy
Polecam
Ładowanie

Logowanie 3 sekund...

Rejestracja 3 sekund...