„Jedz, pij i popuszczaj pasa”, czyli zrywane sejmy, peruki i wielka bieda. Jak wyglądały czasy saskie w Połańcu

Łukasz OrłowskiHistoria regionalna9 kwietnia, 2026114 Wyświetleń

Król August II Mocny (na ilustracji w środku) i jego syn August III zasiedli na polskim tronie, lecz ich panowanie to czas upadku Rzeczypospolitej i narastającego kryzysu. Pijaństwo, cudzoziemszczyzna i zerwane sejmy stały się smutnym symbolem tej epoki.

Rzeczpospolita przez wieki budziła podziw. Niestety, za panowania królów saskich została tylko cieniem dawnej potęgi. Posłowie zrywali sejmy, szlachta bawiła się w najlepsze, a obce wojska bezkarnie maszerowały przez kraj. Zobacz, jak ten wielki kryzys wpłynął na życie zwykłych ludzi, a w szczególności mieszkańców Połańca.

  • Czasy saskie w Polsce to okres panowania Augusta II i Augusta III.
  • Liberum Veto, wyrażane okrzykiem „nie pozwalam!”, pozwalało jednemu posłowi zerwać obrady Sejmu.
  • W 1717 roku odbył się Sejm Niemy, na którym zredukowano armię polską do 24 tysięcy i przyznano Rosji prawo do utrzymywania wojsk w Polsce.
  • Car Piotr Wielki interweniował w politykę polską, uniemożliwiając Augustowi II wprowadzenie rządów absolutnych.
  • W okresie saskim rozpowszechniły się cudzoziemskie (francuskie) stroje, takie jak peruki i szerokie spódnice zwane „rogówkami”.
  • Powszechne pijatyki, także na dworze królewskim, utrwaliły powiedzenie „Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa”.
  • W sierpniu 1698 roku przez Połaniec przemaszerowała saska artyleria pułkownika Wolfganga Klengela.
  • W Połańcu zakorzenił się zwyczaj „pijackich poniedziałków połanieckich”, który przetrwał aż do połowy XIX wieku.

dzisiejszym wpisie przygotowaliśmy dla Was historyczną podróż do trudnych czasów panowania Augusta II Mocnego (1670-1733) i Augusta III Sasa (1696-1763). Główna część poniższego tekstu powstała na podstawie książki „Opowiadania z dziejów ojczystych” (W. Jarosz, A. Kargol, Lwów 1934).

Autorzy świetnie pokazują w niej upadek obyczajów, paraliż polskiego państwa i bezmyślne naśladownictwo zagranicznej mody. Zależało nam jednak na tym, aby przenieść tę wielką historię na nasze własne podwórko. Dlatego na końcu dodaliśmy od siebie ostatni rozdział. Dowiecie się z niego, że wielka polityka oznaczała u nas prawdziwe dramaty. Przeczytacie o przemarszu obcych wojsk przez Połaniec, epidemii cholery i strasznym głodzie, kiedy to ratowano się jedzeniem perzu. Poznacie też historię słynnych „pijackich poniedziałków”, w których topiono ówczesne smutki. Zapraszamy do lektury.

Zmierzch polskiej potęgi

Jan III Sobieski (1629-1696).

Wkrótce po śmierci sławnego na cały świat króla Jana III Sobieskiego okazało się, że Rzeczpospolita przestała być potęgą, którą była od 300 lat, tj. od czasów grunwaldzkiej bitwy, a nawet, że stawała się zależną od coraz potężniejszych sąsiadów.

Niemało zawinili w tym następcy Jana III, dwaj królowie Sasi, tj. książęta niemieckiej Saksonii, August II, i jego syn, August III, ale więcej jeszcze winy ponosiła szlachta, bez której nic ważnego w kraju stać się nie mogło.

Sejm

W Sejmie wodzili rej możni panowie, nasyłając doń swoich stronników wybranych na sejmikach. Bo szlachta nie służyła już Ojczyźnie, ale bogatym i potężnym możnowładcom, a służyła za „czapkę i papkę”, tj. za pański ukłon, za uścisk ręki i za ucztę albo inne wynagrodzenie. Tak wybrani posłowie zjeżdżali się na Sejm. Obradował on zwyczajnie w Warszawie, na Zamku, w wielkiej sali obwiedzionej z trzech stron galerią, jakby kościelnym chórem, gdzie gromadziła się publiczność, aby przysłuchiwać się obradom.

Nie było w nich ładu ni składu. Każdemu posłowi wolno było mówić, o czym mu się podobało. Kiedy więc np. Izba radzi o podatkach, jakiś poseł zaczyna rozwodzić się nad tym, że ktoś tam na jakiejś rzeczce zahamował żeglugę, wybudowawszy tamę dla swego młyna.

 Ależ mówmy, Miłościwi Panowie, o skarbie, od któregośmy zaczęli! Nie podobna radzić o wszystkim razem! – woła marszałek Izby.

Zrywanie Sejmów

Na próżno. Poseł musi się wygadać. A Sejm obraduje tylko przez sześć tygodni i to tylko co dwa lata. W dodatku zwykle bywa zrywany. Wystarczy, gdy jeden poseł zawoła: „nie pozwalam!” albo po łacinie: „veto!” – a wszystko, co przez parę tygodni z mozołem uchwalono, staje się od razu nieważne.

Obrady Sejmu wg Kazimierza Wojniakowskiego. Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie.

Dawniej wyrzucono by takiego posła z sali, ale za Sasów zawsze w Izbie było dość posłów, którzy takiego kolegę brali w obronę. Udawali, że bronią prawa: ponieważ prawo wymaga jednomyślnej zgody na ustawę, a jeden z posłów nie pozwala obradować, tedy zmuszali marszałka, by ogłosił Sejm za nieważny. Tak im bowiem rozkazał pan, za którego „papkę” wybrano ich na posłów; ten zaś czynił to już to z polecenia obcego rządu, który mu za to płacił, już to jedynie po to, aby nie dopuścić, by kto inny, a nie on, zasłużył się około dobra Rzeczypospolitej.

Pewien holenderski komediant pokazał raz na przedstawieniu w teatrze, jak wygląda polski Sejm: rozwiązał wór, pełen drobnego ptactwa, które poświergotało szukając wyjścia ze sali i wreszcie drzwiami i oknami rozleciało się na wszystkie strony. Tak Sejm, pogadawszy sobie, rozjeżdżał się do domu, a kraj pozbawiony skarbu i wojska, stał bezbronny wobec potężnych sąsiadów.

Król. Sejm „niemy”

Król August II Mocny (1670-1733).

Cóż jednak czynił król? August II myślał tylko o tym, jakby zaprowadzić w Polsce samowładne rządy, nakładać dowolnie podatki i wydawać je, jak francuski Ludwik XIV, na dworski przepych, na zabawy i zwycięskie wojny. W tym celu saskie wojska, które przebywały w Polsce, zaczęły popełniać gwałty, rabując szlacheckie wsie i dwory i nie cofając się nawet przed rozlewem krwi. Działo się to z porady jednego z saskich generałów.

– Niech tylko szlachta porwie za broń – mówił do króla – wtedy Wasza Królewska Mość stłumi bunt i zacznie rządzić wedle własnego upodobania.

Ale do tego nie chciał dopuścić car Piotr Wielki, pierwszy z carów, który się zwał cesarzem Rosji. Ofiarował więc szlachcie swą pomoc, a gdy do Polski weszło jego wojsko, wtedy August II pogodził się ze szlachtą. Stało się to na Sejmie zwanym „niemym”, na którym posłowie, nie obradując, uchwalili żądania cara, by król powtórzył przysięgę, że będzie szanował prawa Rzeczypospolitej, i by Polska zmniejszyła ilość swego wojska do 24.000.

Odtąd car, pod pozorem obrony szlachty przed królem, miał prawo utrzymywania w Polsce znacznej siły zbrojnej.

Upadek oświaty. Cudzoziemszczyzna

Lekarz Augusta II, Niemiec, który jął się wydawania drukiem dawnych, po łacinie pisanych, kronik polskich, musiał zaprzestać tej pracy, ponieważ mało kto kupował wydawane przez niego książki.

Zapewne więc czytano książki pisane w polskim języku? I to nie. Szlachta przestała ciekawić się nauką: w szkołach, przeszło 100 lat nie ulepszanych, uczono mało i źle, a do zagranicznych szkół dzieci nie wysyłano, gdyż w Polsce wierzono, że wszelkie urządzenia Rzeczypospolitej są najlepsze w świecie.

Stroje francuskie.

Mimo to weszło wtedy do Polski wiele cudzoziemskich zwyczajów, co prawda, mało przynoszących krajowi pożytku. Przede wszystkim za przykładem królewskiego dworu zaczęto się ubierać po francusku, który to strój w Polsce nazywano niemieckim. Nosił zaś francuski elegant płytkie buciki i pończochy, wąskie, krótkie spodenki i frak albo kaftan do stanu, ze złocistymi galonami, tj. naszyciami – do boku przypasywał prostą, cienką szpadę, którą szlachta pogardliwie zwała „rożnem”, a na głowę nakładał perukę z cudzych włosów i trójgraniasty kapelusz. Jeszcze chętniej niż mężczyźni, nosiły się po francusku kobiety: na głowę nakładały wysoko utrefione i na biało upudrowane peruki i ubierały się w „rogówki”, tj. szerokie, rozpięte na rogowych obręczach spódnice.

Za króla Sasa

Korneli Szlegel „Polonez pod gołym niebem”.

Gorzej było, że w Polsce stały się głośne pijatyki, które urządzano na królewskim dworze. Urządzano tam nawet tzw. „pucharowe wyścigi”: w kraju opowiadano, że kto prędzej i więcej wypił, otrzymywał od króla starostwa, pensje, a nawet ordery. Więc za przykładem dworu wielu panów i szlachty wstydziło się wstrzemięźliwości, a ubiegało się o sławę pucharowego zwycięzcy.

„Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa” – mawiano wtedy w Polsce i jedzono też, a jeszcze więcej pito i bawiono się, nie bacząc na coraz głębszy upadek Ojczyzny.

Upadek Połańca. „Pijackie poniedziałki”

Kiedy na polskim tronie zasiedli królowie z dynastii saskiej, dla Rzeczypospolitej, a wespół z nią dla Połańca, nastały czasy nad wyraz trudne i mroczne. Co prawda August II Mocny, a po nim August III, wspaniałomyślnie zatwierdzali dawne miejskie przywileje, lecz królewskie pergaminy na nic się zdały w starciu z wojenną pożogą. Wplątanie kraju w niszczącą wojnę północną sprawiło, że przez nadwiślański gród nieustannie i bezkarnie ciągnęły obce wojska – szwedzkie, saskie i rosyjskie. Zapowiedzią tych nieszczęść był już sierpień 1698 roku, gdy przez miasto z ciężkim łoskotem przemaszerowała potężna saska artyleria pułkownika Wolfganga Klengela (1630-1691). Żołnierze wymuszali na mieszkańcach dławiące kontrybucje, a szlachta dzieliła się w zgubnym, bratobójczym sporze, od którego ukuto znane porzekadło: „jedni do Sasa, drudzy do lasa”.

Połaniec na mapie z XVII wieku słynnego szwajcarskiego rytownika i wydawcy Matthäusa Meriana.

Jakby ludzkiego okrucieństwa było mało, na nasze miasteczko spadły srogie klęski żywiołowe. W 1705 roku krwawe żniwo zebrała epidemia cholery, a niedługo potem nastał straszliwy głód wywołany nieurodzajem. Był on tak wielki, że zdesperowani Połańczanie ratowali się jedzeniem lebiody, dzikich owoców, nasion traw i perzu. Skutki tych nieszczęść były opłakane. Gdy w 1744 roku władze sporządziły inwentarz, doliczyły się zaledwie 107 zamieszkałych domów i aż 75 bolesnych pustek. Połaniec spadł de facto do roli miasteczka rolniczego, które swym wyglądem i codziennym życiem niewiele różniło się już od zwykłej wsi. Do zubożenia walnie przyczyniła się również okoliczna szlachta. Wykorzystując słabość prawa, możni panowie zakładali wokół miasta, a zwłaszcza na cennych terenach nadwiślańskich dogodnych dla handlu, własne dworki i folwarki zwane jurydykami. Osady te, wyjęte spod miejskiego prawa, nie ponosiły ciężarów na rzecz podupadającej kasy miejskiej.

A jak w ówczesnym wojennym i gospodarczym kryzysie wyglądało codzienne życie naszych przodków? Zgodnie z duchem epoki: „za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa”. Dawne, poczciwe piwo i miody pitne ustąpiły miejsca mocnej gorzałce. Połaniec wciąż słynął z licznych jarmarków, lecz przybyli z okolicy włościanie i mieszczanie, zamiast wracać po zakończonym targu do pracy, nazbyt chętnie trwonili zarobione grosze w miejscowych szynkach. Tak zrodziły się słynne „pijackie poniedziałki połanieckie” czyli niechlubny zwyczaj hucznego biesiadowania. Zakorzenił się on tak mocno, że przetrwał aż do połowy XIX wieku, kiedy to władze musiały go wreszcie odgórnie ukrócić.

Jak widzicie Państwo, czasy saskie to nie tylko bale, peruki i polityczne intrygi na królewskim dworze, ale przede wszystkim wielki kryzys i cierpienie zwykłych ludzi. Historia naszego Połańca jest tego najlepszym, a zarazem najsmutniejszym dowodem. Z jednej strony ten okres zapisał się u nas monarszymi pieczęciami na ważnych dokumentach, z drugiej zaś twardym krokiem saskich żołnierzy i głośnym gwarem karczemnych zabaw. Zostawiło to w mieście bolesny ślad. Z dumnego, tętniącego życiem ośrodka handlowego staliśmy się podupadłą, rolniczą osadą. Skutki tego załamania nasi przodkowie odczuwali przez kolejne dziesięciolecia, podczas gdy dawna potęga całej Rzeczypospolitej chyliła się już ku nieuchronnemu upadkowi.

Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!

Napisz komentarz

Kalendarium Połańca

Ładowanie dzisiejszego wydarzenia...
Media społecznościowe
  • Facebook
  • X (Twitter)
  • YouTube
  • Instagram
Ładowanie następnego posta...
Social Media
Szukaj Trendy
Polecam
Ładowanie

Logowanie 3 sekund...

Rejestracja 3 sekund...