
W XVI wieku Połaniec słynął z masowej produkcji gorzałki, którą beczkami spławiano aż do Gdańska. Choć potężny pożar z 24 czerwca 1562 roku strawił ponad połowę zabudowy i przyniósł miastu katastrofę, dzięki dalekowzrocznym królewskim zwolnieniom podatkowym ośrodek szybko podniósł się z popiołów.

aglądając do kalendarium, pod dzisiejszą datą czytamy, że 24 czerwca 1562 roku źródła historyczne zarejestrowały w Połańcu działanie 15 “bań gorzałczanych”. Czym były owe “banie gorzałczane”? Nazwa odnosiła się do wysoce wyspecjalizowanych punktów destylacji wódki.
Dane wskazują na wczesnoprzemysłową specjalizację miasta w przetwórstwie płodów rolnych. Produkcja pozwalała więc na szybką, lokalną monetyzację nadwyżek zbożowych.
Podatek uiszczany do kasy państwowej tylko od jednej “bani” wynosił wówczas 2 floreny (2 złote polskie). Generowało to znaczny dochód do skarbu. Funkcjonowanie 15 obiektów dowodzi, że produkcja gorzałki nie miała wyłącznie charakteru rzemieślniczego, nastawionego tylko na zaspokojenie popytu rynku lokalnego. Była to raczej produkcja masowa, zorientowana na dochodowy eksport zewnętrzny. Źródła potwierdzają, że połaniecka gorzałka była w znacznych ilościach beczkowana i spławiana Wisłą w stronę Gdańska przez lokalnych kupców.
Rok 1562, mimo pomyślności gospodarczej, przyniósł miastu straszliwą katastrofę. Potężny pożar strawił 154 domostwa stanowiące znacznie ponad połowę zabudowy miejskiej. Szczególną nieodżałowaną stratą był piękny, drewniany kościół św. Marcina Biskupa, wybudowany jeszcze przez króla Kazimierza Wielkiego. Żywioł nie oszczędził również infrastruktury przetwórczej, bo z 15 prężnie działających bań gorzałczanych, z pożogi ocalało zaledwie 6. Król Zygmunt August, na wzór dalekowzrocznej polityki swojego ojca, zwolnił pogorzelców z wszelkich czynszów i podatków państwowych na okres ośmiu lat, aż do 22 grudnia 1570 r. Pozwoliło to naszym przodkom na szybką i skuteczną odbudowę potencjału produkcyjnego.
Zaledwie cztery dekady po niszczącym pożarze, w świetle lustracji z 1602 roku, liczba działających w Połańcu bań gorzałczanych osiągnęła już liczbę 24. Potwierdza to niezwykłą rentowność tej branży rolniczo-przetwórczej i ogromny popyt na alkohol w epoce nowożytnej. Jak odnotowuje w swych pismach renesansowy historyk Marcin Bielski, pijaństwo stawało się w Rzeczypospolitej narastającym, powszechnym zjawiskiem społecznym. O skali tego problemu w XVI w. świadczą krwawe incydenty. Jednym z takich ekscesów było wydarzenie z 1553 roku, gdy podczas suto zakrapianej biesiady w pijackiej strzelaninie padło trupem aż pięciu szlachciców.
W 1602 r. lustratorzy zarejestrowali w Połańcu 322 domy, 14 jatek rzeźniczych i aż 267 mistrzów rzemieślniczych. Populacja miasta w początkach XVII wieku swobodnie przekroczyła pułap 2000 mieszkańców. Pozycjonowało to nasze miasto na granicy drugiej i trzeciej kategorii wielkościowej ośrodków miejskich w Małopolsce, dorównując takim miastom jak Szydłów, Tarnów czy Nowy Korczyn.
Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!





