Historyczna decyzja Zgromadzenia Ogólnego ONZ w sprawie sprawiedliwości kartograficznej. Czy szkolne atlasy czeka rewolucja?

Łukasz OrłowskiWydarzenia6 września, 2026253 Wyświetleń

Zgromadzenie Ogólne ONZ poparło rezolucję „Correct the Map”, zakładającą odejście od tradycyjnej mapy Mercatora na rzecz przedstawień wierniej oddających powierzchnię kontynentów. Dokument poparły 164 państwa. Przeciw zagłosowało wyłącznie jedno państwo, a sześć krajów wstrzymało się od głosu.

W dniu 4 września 2026 r. na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ zapadła historyczna decyzja, która ostatecznie demaskuje potężne, trwające niemal 500 lat złudzenie. Obraz Ziemi, którego uczyliśmy się z naszych szkolnych atlasów, okazał się w dużej mierze krzywdzącym kłamstwem zaniżającym prawdziwą wielkość całych kontynentów.

  • Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję zalecającą odejście od rzutu Mercatora w dniu 4 września 2026 roku.
  • Rzut Mercatora, stworzony przez Gerarda Mercatora w 1569 roku, był w użyciu przez niemal 500 lat.
  • Odwzorowanie Mercatora to projekcja walcowa, która zachowuje wiernie kąty, lecz drastycznie zniekształca proporcje powierzchni lądów.
  • Zniekształcenia Mercatora polegają na znacznym powiększeniu obszarów polarnych (np. Grenlandia, Antarktyda) i pomniejszeniu regionów równikowych (np. Afryka, Ameryka Południowa).
  • Postulowano, że rzut Mercatora kształtował psychologiczne postrzeganie znaczenia państw, wywyższając Północ.
  • Projekcja “Equal Earth” gwarantuje stuprocentową dokładność względnej wielkości wszystkich obszarów i państw przy zachowaniu naturalnych kształtów kontynentów.
  • Mapy Google, używające wcześniej wariantu Web Mercator, w sierpniu 2018 roku wprowadziły widok 3D Globe, aby korygować zniekształcenia przy oddaleniu widoku.
  • Rezolucja ONZ została przyjęta przez 164 państwa członkowskie.

a naszym portalu co jakiś czas odkrywamy przed Wami stare dokumenty kartograficzne, traktując je jako niezwykłe świadectwa minionych epok. Zwykle z podziwem pochylamy się nad kunsztem dawnych twórców. Jednak dziś musimy spojrzeć na ich dziedzictwo z zupełnie innej, krytycznej perspektywy.

Do dzisiejszego wpisu zachęcił nas artykuł na stronie RMF24 pt. „Koniec mapy świata, jaką znamy? Dziś kluczowe głosowanie”. Każdy z nas był kiedyś w szkole i pamięta sale lekcyjne i długie korytarze. Na ścianach wieszano tam wielkie, kolorowe mapy. Z tych map uczyliśmy się geografii. Uczyliśmy się o innych krajach i odległych ludach. Poznawaliśmy wielkość poszczególnych kontynentów. Wydawało nam się zawsze, że widzimy szczerą prawdę. Ufaliśmy naszym szkolnym atlasom. Europa wydawała się duża i leżała w samym centrum świata. Grenlandia na dalekiej północy była ogromna. Wyglądała jak gigantyczna, biała wyspa. Afryka leżała gdzieś pod spodem. Była duża, ale nie wydawała się większa od północnych lądów.

Dziś jednak wiemy, że ten znajomy obraz był w dużej mierze błędny. Nasza wiedza o świecie opierała się na wielkim złudzeniu, które kształtowało umysły wielu pokoleń. Uczyło nas fałszywych proporcji. Teraz to wszystko powoli dobiega końca, ponieważ Organizacja Narodów Zjednoczonych postanowiła zmienić nasze mapy.

Zgromadzenie Ogólne ONZ przeprowadziło 4 września ważne głosowanie. Zdecydowano o odejściu od starych, przekłamanych obrazów i o powrocie do geograficznej prawdy. Decyzja z pewnością zmieni w przyszłości edukację naszych dzieci. Zmieni też sposób, w jaki myślimy o innych narodach. W tym artykule w przekrojowy sposób postaramy się nakreślić problem. Zaczniemy od samego początku, sięgającego aż w szesnastego wieku. Poznamy wybitnego wynalazcę z Europy. Potem przyjrzymy się problemom wielkich firm internetowych. Na koniec omówimy głosowanie w ONZ. Zapraszamy do lektury.

Świat potrzebuje przewodnika. Dawne podróże

Aby zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi, musimy tradycyjnie jak to mamy w zwyczaju, odbyć podróż w czasie. Cofamy się do szesnastego wieku, do epoki wielkich odkryć geograficznych. Świat w tamtym czasie zaczyna się gwałtownie zmieniać. Europejczycy budują wielkie, drewniane statki. Wyruszają na bardzo niebezpieczne oceany i odkrywają nowe lądy. Hiszpanie i Portugalczycy tworzą potężne imperia. Powstają nowe szlaki handlowe, towary wędrują z kontynentu na kontynent.

Pojawia się jednak ogromny problem praktyczny. Żegluga na otwartym oceanie to bardzo ryzykowna sprawa. Kapitanowie statków nie mają nowoczesnych narzędzi. Mają jedynie proste kompasy i patrzą na gwiazdy. Łatwo w takiej sytuacji jest zabłądzić na wielkiej wodzie. Złe wyznaczenie kursu niechybnie może oznaczać śmierć głodową dla załogi. Może też doprowadzić do rozbicia statku o ukryte w wodzie skały. Dlatego żeglarze pilnie potrzebują dobrych, dokładnych map. Dawne ryciny są wprawdzie ładne, ale kompletnie nieprzydatne do nawigacji. Nie da się na nich wyznaczyć prostej drogi.

Gerard Merkator.

Właśnie w tym trudnym czasie na scenie pojawia się niezwykły człowiek. Nazywa się Gerard Mercator (1512-1594), wybitny flamandzki kartograf i twórca map. Mieszkał i pracował w Europie. Bardzo dobrze rozumiał problemy ówczesnych marynarzy i postanowił im pomóc. Chciał stworzyć mapę, która uratuje im życie. W 1569 roku Mercator ogłosił światu swoje nowe, wielkie dzieło, jakim była mapa całego znanego świata. Miała bardzo długi, łaciński tytuł: „Nova et Aucta Orbis Terrae Descriptio ad Usum Navigantium Emendate Accommodata”. W wolnym tłumaczeniu oznaczało to nowy, poprawiony opis kuli ziemskiej, specjalnie dostosowany do użytku dla żeglarzy. Tytuł w zasadzie mówił sam za siebie i tłumaczył wszystko.

Mapa została wydrukowana na 18 oddzielnych arkuszach papieru. Autor sam własnoręcznie wygrawerował je na miedzianych płytach. Po złożeniu wszystkich części mapa mierzyła ponad dwa metry szerokości i ponad metr wysokości (202 x 124 cm). Dzieło było potężne i bardzo drogie. Do dziś zachowały się tylko trzy oryginalne egzemplarze z tamtego okresu. Można je oglądać w narodowej bibliotece we Francji, na uniwersytecie w Bazylei oraz w muzeum w Rotterdamie.

Jak działa mapa Gerarda Merkatora?

Co było tak wspaniałego w tej konkretnej mapie? Otóż Mercator rozwiązał wielki problem matematyczny. Ziemia jest okrągła, ma kształt kuli. Z kolei papier jest płaski. Nie da się idealnie położyć skórki od pomarańczy na płaskim stole. Zawsze trzeba ją rozerwać albo bardzo mocno naciągnąć. Każda płaska mapa musi więc trochę kłamać. Może zachować prawdziwe kształty, ale zepsuć rozmiary. Może zachować prawdziwe rozmiary, ale bardzo wykrzywić kształty.

Mercator dokonał jasnego wyboru, skupiając się na kątach. Stworzył mapę, która nazywa się odwzorowaniem walcowym. Wyobraźmy sobie papierowy walec owinięty wokół Ziemi. Na jego mapie linie pionowe (południki) i poziome (równoleżniki) tworzą idealną siatkę. Przecinają się zawsze pod idealnym kątem prostym. Linie te są całkowicie proste.

Dla kapitana statku był to prawdziwy cud techniki. Na takiej mapie można było bardzo łatwo wyznaczyć trasę. Taką wyznaczoną, prostą linię nazywa się loksodromą. Żeglarz przykładał drewnianą linijkę do punktu startu i punktu celu na mapie. Rysował kreskę. Odczytywał odpowiedni kąt. Potem pilnował tego samego kąta na swoim kompasie. Statek płynął cały czas prosto i bezpiecznie trafiał do portu. Było to rewolucyjne rozwiązanie. Ułatwiło wielki handel morski na całym świecie.

Interaktywna mapa świata w rzucie Mercatora, stworzona przez Gerarda Mercatora w 1569 roku. Kliknij na grafikę i otwórz mapę w pełnej rozdzielczości.

Wielkie kłamstwo o wielkości świata

Wynalazek Merkatora pomógł rozwinąć transport. Miał on jednak swoją bardzo wysoką cenę. Zapłaciliśmy za to drastycznym zniekształceniem obrazu naszej planety. Matematyka bywa bezlitosna. Aby zachować proste kąty na płaskiej siatce, kartograf musiał mocno rozciągnąć obraz. Im dalej rysował lądy od równika, tym bardziej je powiększał i rozciągał. Przypominało to mocne rozciąganie gumowej taśmy.

Kraje leżące w centrum, blisko równika, zachowały swój normalny rozmiar. Natomiast obszary leżące na dalekiej północy i południu zostały sztucznie nadmuchane. Stały się na rysunku wręcz gigantyczne. Ten błąd powielano potem przez setki lat w atlasach geograficznych. Najlepszym przykładem jest porównanie dwóch lądów: Afryki oraz Grenlandii. Kiedy spojrzymy na dawną mapę ze szkoły, wydają się one niemal identyczne. Mają bardzo zbliżoną wielkość. Grenlandia króluje na północy, a Afryka leży w środku. To jest ogromna bzdura i wielkie kłamstwo. W prawdziwym, fizycznym świecie Afryka jest kontynentem wprost gigantycznym. Powierzchnia Afryki wynosi ponad trzydzieści milionów kilometrów kwadratowych. Z kolei Grenlandia ma niewiele ponad dwa miliony kilometrów kwadratowych. To oznacza jasny fakt. W rzeczywistości Afryka jest około czternaście razy większa od Grenlandii. Mimo to, stara mapa pokazywała je jako równe sobie. Błędne proporcje możecie zobaczyć na interaktywnej mapce poniżej.

Mapa świata na rzucie projektu Mercatora wydana przez Samuela Augusta Mitchella ok. 1860 r. Kliknij na grafikę i otwórz mapę w pełnej rozdzielczości.

Zniekształceń jest znacznie więcej. Na mapie Merkatora kontynent Antarktydy wygląda jak potężna, nieskończona lodowa ściana na samym dole. Wydaje się większa od całej reszty lądów razem wziętych. Rosja, Kanada czy kraje skandynawskie wydają się przytłaczać swoimi rozmiarami mniejsze państwa. Europa wydaje się duża i leży dumnie w centrum. Z kolei państwa leżące blisko równika są na mapie bardzo mocno skurczone. Dotyczy to Ameryki Południowej, Azji Południowo-Wschodniej oraz właśnie Afryki.

Prawdziwa wielkość Afryki potrafi wprawić w osłupienie. Zwrócili na to uwagę twórcy pewnej znanej kampanii internetowej. Nosiła ona nazwę #CorrectTheMap, czyli popraw mapę. Pod ich apelem podpisało się szybko ponad jedenaście tysięcy ludzi. Twórcy przygotowali proste grafiki edukacyjne. Pokazywały one, co naprawdę mieści się na terytorium Afryki.

Grafika globalnej kampanii społecznej i dyplomatycznej dążąca do zastąpienia tradycyjnego odwzorowania Mercatora bardziej sprawiedliwymi i dokładnymi mapami świata, w szczególności projekcją Equal Earth. Kliknij na obrazek, żeby zobaczyć spot promocyjny.

Aby to dobrze zilustrować, przygotowaliśmy małe zestawienie. Zobaczmy, ile państw możemy zmieścić na obszarze samej tylko Afryki, a i tak zostanie nam jeszcze trochę wolnego miejsca.

Kolonializm na papierze i władza umysłu

Pojawia się ważne pytanie: dlaczego ten stary, matematyczny błąd wywołuje tak gorące dyskusje w XXI wieku? Odpowiedź wcale nie leży w matematyce. Odpowiedź leży w ludzkiej psychologii oraz w wielkiej polityce. Mapy, oprócz swojej czysto praktycznej funkcji, są również potężnym symbolem. Kształtują nasz umysł już od lat wczesnego dzieciństwa. Kiedy małe dziecko patrzy na mapę, koduje sobie pewien porządek świata. Duże obiekty wydają się ważne. Duże państwa wydają się potężne i silne. Małe państwa wydają się słabe i mniej istotne.

Przez blisko pięć wieków stara mapa nawigacyjna królowała wszędzie. Wisiała w szkołach, w urzędach podatkowych. Znajdowała się w grubych książkach historycznych i atlasach. Europa bardzo na tym zyskiwała, ponieważ leży dość daleko na północ od równika. Dlatego na mapie Merkatora była mocno powiększona. Zajmowała też honorowe miejsce w samym centrum obrazu, co dodawało jej wizualnej władzy. Z kolei bogate w surowce, wielkie terytoria globalnego Południa były rysowane jako małe i skurczone.

Wielu współczesnych badaczy nazywa ten problem wprost, używając określenia „kartograficzny kolonializm”. Historycy i obrońcy praw człowieka podkreślają bardzo ważną rzecz. Zniekształcenia kartograficzne to nie jest niewinny wypadek przy pracy. Utrwalają one niezwykle szkodliwe stereotypy. Sprawiają, że całe narody afrykańskie, południowoamerykańskie czy azjatyckie wydają się światu mniej ważne. I szczerze powiedziawszy ta optyczna iluzja ma bardzo realne skutki. Wpływa na relacje dyplomatyczne, na gospodarkę i handel międzynarodowy. Sprawia to, że problemy ludzi w Afryce mogą wydawać się innym mniejsze, bo ich kontynent wydaje się mały. Głos biedniejszych państw na arenie światowej jest słabiej słyszalny. Błędna mapa po prostu zaniża znaczenie państw dawnego Trzeciego Świata.

Z biegiem lat świadomość tego “wałka” zaczęła rosnąć. Ludzie na całym świecie zdali sobie sprawę z absurdu. Używanie morskiej mapy z 1569 roku w dzisiejszej szkole podstawowej nie ma najmniejszego sensu. Przecież dzisiejszy uczeń nie potrzebuje wyznaczać lądowego kursu statku żaglowego. Dzisiejszy uczeń potrzebuje prawdy i rzetelnego obrazu proporcji państw.

Szukanie nowej drogi. Alternatywne mapy

Zrozumienie tego błędu to połowa sukcesu. Trzeba było jeszcze znaleźć dobrą alternatywę. Czym zatem zastąpić starego Merkatora? Szukanie mapy idealnej zajęło naukowcom kilkadziesiąt lat. Trzeba pamiętać, że w tworzeniu map zawsze trzeba iść na jakiś kompromis. Zyskanie prawdziwych rozmiarów bardzo często oznacza utratę ładnych kształtów.

W latach 70. ubiegłego wieku świat poznał nową mapę. Nazywała się ona odwzorowaniem Galla-Petersa. Była mocno promowana przez niemieckiego badacza, Arno Petersa (1916-2002). Miała jedną wielką zaletę tj. była to tzw. mapa wiernopowierzchniowa. Oznaczało to, że wszystkie kontynenty miały na niej dokładnie takie proporcje wielkości, jak w prawdziwym życiu. Wreszcie Afryka była ogromna. Wreszcie Grenlandia była mała. Grafika zyskała sympatię organizacji walczących o równość na świecie.

Projekcja Gall-Petersa przedstawia Ziemię na płaskiej powierzchni, której główną cechą jest wierne zachowanie proporcji powierzchni poszczególnych kontynentów i państw.

Niestety, miała też jedną bardzo dużą wadę. Prezentowała się wyjątkowo brzydko i nienaturalnie. Kontynenty leżące blisko równika były na niej dziwnie rozciągnięte z góry na dół. Wyglądały jak długie, cienkie nitki. Afryka była chuda i bardzo wysoka. Z kolei państwa na północy wydawały się mocno spłaszczone w bok. Patrząc na tę mapę, ludzie czuli, że coś jest nie tak. Kontynenty wyglądały, jakby ktoś je mocno pogniótł. Dlatego tradycyjny, stary obraz wciąż trzymał się na szkolnych ścianach. Naukowcy pracowali jednak dalej. Powstawały mapy kompromisowe. Najbardziej znaną z nich była mapa Robinsona. Miała ona bardzo ładne, gładkie i naturalne kształty kontynentów. Niestety, nie trzymała idealnie wymiarów powierzchni. Kłamała trochę mniej, ale wciąż kłamała.

Przełom naukowy nadszedł całkiem niedawno. W 2018 roku wybitny, międzynarodowy zespół trzech kartografów postanowił stworzyć mapę ostateczną. W skład tego zespołu weszli Bojan Šavrič, Tom Patterson oraz Bernhard Jenny. Poświęcili wiele miesięcy na żmudne badania. Cel był bardzo ambitny. Mapa musiała pokazywać idealnie równe, prawdziwe powierzchnie, jak u Petersa. Jednocześnie musiała cieszyć oko i wyglądać bardzo naturalnie dla zwykłego człowieka, jak u Robinsona. Efektem ich ciężkiej pracy stała się kolejna mapa. Twórcy nazwali ją „Equal Earth”, co możemy przetłumaczyć na polski po prostu jako „Równa Ziemia”. Stała się ona ogromnym przebojem w świecie nauki i geografii.

Odwzorowanie “Equal Earth”. Siatka kartograficzna 15°. Obraz bazuje na letniej kompozycji satelitarnej NASA „Blue Marble”, w której rozjaśniono oceany, aby poprawić czytelność i kontrast. Grafika została stworzona za pomocą oprogramowania do odwzorowań kartograficznych Geocart.

Dlaczego mapa “Equal Earth” okazała się aż tak dobra? Twórcy użyli w niej sprytnych sztuczek matematycznych. Zbudowali tak zwane odwzorowanie pseudowalcowe. Linie równoleżników są na niej narysowane jako proste linie poziome. Z kolei linie pionowe (południki) delikatnie wyginają się w ładne łuki. Krawędzie całej mapy są przez to delikatnie zaokrąglone. Nadaje to rysunkowi wygląd podobny do prawdziwej kuli. Podpowiada to naszemu mózgowi, że Ziemia nie jest płaska.

Złoty środek został w końcu osiągnięty. Równa Ziemia gwarantuje, że względna wielkość wszystkich państw i obszarów na naszej planecie jest stuprocentowo dokładna. Afryka prezentuje swój właściwy, kolosalny rozmiar. Jednocześnie zachowano bardzo przyjemny i w pełni naturalny kształt wszystkich kontynentów. Zniknęło to straszne rozciągnięcie znane ze starszych projektów. Equal Earth, stała się wielkim symbolem zmian. I to właśnie ją zaczęły promować państwa domagające się dziejowej sprawiedliwości.

Zmiany w Internecie. Co zrobiło Google?

Zanim sprawą map zajęli się politycy z ONZ, z problemem musieli uporać się specjaliści od komputerów. Nowoczesne technologie korzystają przecież z map cały czas. Spójrzmy na jedną wielką platformę. Korzysta z niej dzisiaj prawie każdy z nas w swoim telefonie. Chodzi o popularne Mapy Google. Przez bardzo długie lata Mapy Google korzystały z nowej wersji starej mapy z 1569 roku. Nowoczesny wariant komputerowy nazywa się fachowo Web Mercator. Używały go też inne wielkie firmy z branży internetowej. Dlaczego najlepsi i najbogatsi inżynierowie świata użyli tak starego systemu? Powód był niezwykle prosty i praktyczny.

Kiedy idziemy przez miasto z telefonem, najbardziej interesuje nas to, co jest blisko nas. Szukamy najbliższego skrzyżowania. Szukamy małej kawiarni na rogu ulicy. Mapa na poziomie miasta musi być czysta i wyraźna. Proste kąty ze starej mapy Merkatora działały tu idealnie. Dzięki nim rogi budynków i ulice przecinały się pod kątem prostym, dokładnie tak jak w prawdziwym mieście. Co więcej, stary system pozwalał pociąć mapę świata na idealnie równe, kwadratowe obrazki tzw. kafelki. Nasze telefony komórkowe bardzo lubią przetwarzać takie kwadraty. System szybko ładuje je na ekran. Pozwala to na bardzo płynne przybliżanie obrazu. Telefon się nie zawiesza.

System był doskonały do szukania drogi do sklepu. Był jednak koszmarny, gdy chcieliśmy spojrzeć na całą naszą planetę. Kiedy zwykły użytkownik oddalał maksymalnie widok w komputerze, widział znów stare błędy. Widział wielką Grenlandię i pomniejszoną Afrykę. Internauci oraz wielu naukowców mocno krytykowało za to wielką korporację. Pisano, że powielają oni stare błędy z podstawówki. Pokazują młodemu pokoleniu w internecie kłamliwe proporcje naszego globu. Firma w końcu musiała zareagować na krytykę. Wielka technologiczna zmiana nadeszła w sierpniu 2018 roku. Dokładnie w tym samym roku, w którym zaprezentowano nową mapę “Equal Earth”. Inżynierowie wprowadzili genialną w swej prostocie zmianę w wersji na komputery domowe. Od tamtego czasu, gdy mocno oddalimy widok Ziemi, płaska mapa nagle płynnie zmienia się w trójwymiarową kulę. Uruchamia się tak zwany widok 3D Globe.

Dzięki temu ruchowi Ziemia na ekranie w końcu wygląda jak Ziemia. Na wirtualnym globusie nie ma już najmniejszego problemu z błędnymi proporcjami. Afryka w Mapach Google wreszcie odzyskała swoje gigantyczne, prawdziwe rozmiary. Grenlandia z kolei zmalała do właściwych proporcji. A co z nawigacją w mieście? Kiedy przybliżamy obraz do konkretnej ulicy, system potajemnie wraca do starej siatki. Dzięki temu łatwo znajdujemy drogę. Rozwiązanie to pokazuje coś ważnego. Potrafimy dzisiaj używać w technologii różnych map do różnych celów. Tym samym nie musimy już zakłamywać globalnego obrazu planety.

Ofensywa dyplomatyczna Afryki

Technologia poradziła sobie z problemem w internecie. Trzeba było jednak naprawić również szkoły i urzędy na całym świecie. Prawdziwa zmiana potrzebowała politycznej siły. Do akcji dyplomatycznej wkroczyły zjednoczone państwa afrykańskie. Największym liderem tych przemian stało się niewielkie Togo, które rozpoczęło potężną, globalną kampanię na rzecz nowej sprawiedliwości. Togo nie działało jednak w pojedynkę. Reprezentowało w tej walce potężną organizację. Działało przy ogromnym wsparciu całej Unii Afrykańskiej. Przypomnijmy dla porządku, że organizacja ta skupia aż 54 różne państwa. Już w lutym 2026 roku wszystkie te kraje podjęły jednogłośną, ważną decyzję. Postanowiły na swoim terenie całkowicie przyjąć mapę “Equal Earth”. Odcięto się od starych zniekształceń. Następnym naturalnym krokiem było zabranie tej sprawy na najważniejsze forum świata. Cel był jasny: przekonać do tego Organizację Narodów Zjednoczonych.

Robert Dussey.

Kampanie prowadzono bardzo mądrze i bez większej agresji. Ogromną rolę odegrał tu minister spraw zagranicznych Togo, Robert Dussey. Przez długi czas jeździł i cierpliwie tłumaczył sprawę. Promował inicjatywę „Correct the Map” (Popraw Mapę). Jego słowa były wyważone, ale stanowcze. Minister wielokrotnie uspokajał innych, że zmiana mapy to wcale nie jest atak polityczny na Północ. Zaznaczał silnie, że to po prostu obiektywna sprawa naukowa. Oparta jest na dowodach geograficznych. Skoro naukowcy wiedzą i mówią nam, jak wielkie są lądy, musimy zacząć to po prostu poprawnie drukować.

Podczas przygotowań do finałowego głosowania w ONZ, minister wygłosił bardzo emocjonalne przemówienie. Zwrócił się do całej dyplomatycznej Grupy Afrykańskiej, prosząc o solidarność w tej sprawie. Podkreślał z mocą, że to wspaniały moment dla kontynentu. Afryka wreszcie wzięła pełną odpowiedzialność za swój obraz i wizerunek na świecie. Sama zmienia opowieść na swój temat. Robert Dussey rzucił podczas kampanii hasło, które zapadło w pamięć wielu słuchaczom. Powiedział głośno: „Sprawiedliwy świat zaczyna się od sprawiedliwej mapy”.

Minister tłumaczył, że Afryka absolutnie nie żąda żadnego litościwego traktowania. Chce tylko prawdy. Prosi, aby jej ogromny fizyczny rozmiar i wkład w dzisiejszy świat zostały po prostu pokazane w skali jeden do jednego. Błędny rozmiar to błędna historia. Kampanię silnie wspierały też różne, cenne grupy działaczy. Dużą pracę wykonała popularna organizacja „Africa No Filter”. Jej dyrektor, Moky Makura, trafnie podsumowała całe te starania. Powiedziała, że sprawiedliwa mapa nie jest jedynie lekcją nudnej geografii, ale pewnością, że cała reszta globu doceni ogrom Afryki.

Wielki dzień. Rezolucja ONZ prowadzi do zmian

Ciężka praca działaczy i doskonałe innowacje kartografów dały w końcu świetny owoc. Wszystko doprowadziło do finału w Nowym Jorku. Czas pokaże, czy dzień 4 września 2026 roku wpisze się złotymi zgłoskami do podręczników edukacji. Na głównym forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ oddano głosy pod nową rezolucją. Wynik był wielkim sukcesem krajów domagających się zmian. Głosowanie okazało się potężnym triumfem inicjatorów z Togo.

Rezolucja, która oficjalnie zaleca odejście od starych, przekłamanych map zyskała ogromne uznanie. Za jej przyjęciem zagłosowały w sumie aż 164 państwa z całego świata. W tej grupie znalazło się wiele państw bogatej Północy. Co bardzo ciekawe i budujące, chociażby rządy Francji rozumiały ten problem od dawna. Zapowiadały już wcześniejsze wycofanie błędnych map z oficjalnego użycia. Planowały wprowadzanie rzetelnych systemów, takich jak odwzorowanie Eckerta IV. Północ pokazała, że potrafi przyznać się do historycznego błędu.

Wyniki głosowania nad rezolucją A/80/L.104 zatytułowana „Correct the Map: Rebalancing global cartographic representation and promoting equitable representation of the world’s regions, particularly Africa” (Poprawić mapę: Zrównoważenie globalnej reprezentacji kartograficznej i promowanie sprawiedliwej reprezentacji regionów świata, w szczególności Afryki), oficjalnie przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 4 września 2026 roku.

Przeciwko tej pozytywnej zmianie podniosła rękę zaledwie jedna dyplomacja. Były to Stany Zjednoczone. Przedstawiciel USA w swoim krótkim komentarzu ocenił przyjętą przez resztę świata rezolucję po prostu jako dokument „zbędny”. Jego zdaniem deklaracja promuje „ideologiczny program” i odwraca uwagę od kwestii pokoju międzynarodowego, dobrobytu i dobrych relacji. Sześć kolejnych krajów (Estonia, Gruzja, Litwa, Mołdawia, Serbia i Ukraina) zdecydowało się zupełnie wstrzymać od głosu podczas posiedzenia. Zdecydowana większość planety była jednak całkowicie na „tak”. Dokument tym samym oficjalnie przyjęto. Trzeba w tym miejscu jasno powiedzieć, jak działa takie prawo. Tego typu uchwały ONZ nie mają na co dzień siły twardego nakazu prawa, bo nie jest to ustawa policyjna. Odejście od dawnych wzorców nie oznacza, że do szkół nagle wkroczy policja i zabierze dzieciom stare atlasy. Nikt nie wprowadził zakazu posiadania antycznych map Merkatora w swoich prywatnych domach. Tego typu dokumenty działają zupełnie inaczej. Działają powoli, ale bardzo stanowczo.

Siła rezolucji polega na wyznaczeniu pewnego złotego standardu dla świata. Decyzja daje teraz podstawę do twardej zmiany w każdej narodowej edukacji. Skoro najważniejsza organizacja świata mówi, że mapa była błędna, żadne szanujące się ministerstwo oświaty tego nie zignoruje. Oznacza to wielką reformę druku. Nowe szkolne książki i atlasy będą musiały stosować odwzorowanie “Równej Ziemi”.

Planowane są już konkretne kroki na przyszłość. W Lomé, stolicy Togo, odbędzie się wkrótce spotkanie specjalistów. Spotkają się tam wielkie firmy komputerowe, w tym także Google. Zasiądą z urzędnikami od oświaty z UNESCO oraz z przedstawicielami Unii Afrykańskiej. Ich celem będzie stworzenie spokojnego, ale pewnego planu. Będą główkować, jak najsprawniej zaktualizować programy komputerowe i wyposażyć miliony szkół w nowe, rzetelne mapy.

Przez prawie pięć długich stuleci uczyły nas mapy rysowane przez europejskich żeglarzy i handlowców z XVI wieku. Narzędzia wywyższały Północ i bardzo niesprawiedliwie kurczyły ogromne terytoria Południa. Był to obraz nieuczciwy, ponieważ pomniejszał on znaczenie tych krajów. Utwierdzał podziały i przekazywał ludziom nieprawdę o skali świata. Udana i przegłosowana rezolucja z 4 września 2026 roku zamyka wydaje się ten rozdział na dobre. Jest to wielki sukces nauki, ale też zwycięstwo cierpliwej pracy dyplomatów z Afryki. Kiedy nasze dzieci w szkołach spojrzą na nową mapę, poznają prawdę o świecie.

Oliver Neerland, „Mapa Świata: Celebracja historii ludzkości w odkryciach, nauce, literaturze i ludzkim doświadczeniu” (1949).
Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!

Napisz komentarz

Kalendarium Połańca

Ładowanie dzisiejszego wydarzenia...
Media społecznościowe
  • Facebook
  • X (Twitter)
  • YouTube
  • Instagram
Ładowanie następnego posta...
Szukaj Trendy
Polecam
Ładowanie

Logowanie 3 sekund...

Rejestracja 3 sekund...