
Czasami jeden stary dokument potrafi opowiedzieć więcej niż niejeden podręcznik. Wpadły nam w ręce archiwalne akta z okresu II wojny światowej, a wśród nich... pocztówka zaadresowana do Kasy Stefczyka w Połańcu. Karta posiada niemiecki nagłówek "POSTKARTE".

Zwróćcie uwagę na detale. Na karcie pocztowej widnieje niemiecki znaczek o nominale 12 groszy z napisem GENERALGOUVERNEMENT” (Generalne Gubernatorstwo, czyli obszar utworzony przez III Rzeszę z części terytoriów okupowanej Polski, do którego należał również region staszowski) oraz z symbolem hitlerowskiego orła trzymającego w szponach swastykę. W tle widać dwujęzyczny druk urzędowy, odręcznie wpisaną kwotę udziałów (2694, 87 gr) i sygnaturę akt Sądu Grodzkiego w Staszowie. To namacalny ślad z początków okupacji niemieckiej na naszych terenach i dowód na to, jak w realiach okupacyjnych z 1940 roku, pod okiem niemieckiej władzy i przy użyciu narzuconych druków i znaczków, próbowała funkcjonować polska spółdzielczość i system prawno-finansowy na poziomie lokalnym.
Dokument pod pocztówką jest oficjalnym oświadczeniem (najpewniej do celów podatkowych i ewidencyjnych narzuconych przez okupanta), składanym przez lokalną placówkę Kasy Stefczyka, która była spółdzielnią z odpowiedzialnością nieograniczoną. Niemiecka administracja w Generalnym Gubernatorstwie rygorystycznie kontrolowała finanse, nakładając obowiązek posługiwania się takimi dwujęzycznymi formularzami.

Kawałek papieru na który patrzycie skłonił nas do refleksji nad tym, przez co przechodzili nasi dziadkowie i pradziadkowie. Byli to przecież ludzie, którzy w tej właśnie Kasie Stefczyka załatwiali swoje codzienne sprawy w cieniu wielkiego terroru.
Okres II wojny światowej w Połańcu, tak jak w całej Polsce, był czasem ogromnego terroru, ale także silnego oporu i bohaterstwa lokalnej społeczności. Wybuch wojny dotarł do Połańca zwiastowany przez odgłosy bombardowań pobliskiego Mielca. W nocy z 4 na 5 września 1939 roku ewakuowano za Wisłę miejscową pocztę i policję. Kilka dni później przez miasteczko zaczęły wycofywać się rozbite jednostki polskiej Armii „Kraków”, a nieocenioną rolę w ich ucieczce odegrał prywatny prom Franciszka Wiącka w rejonie Winnicy.
Po ustaniu walk Niemcy włączyli Połaniec do dystryktu radomskiego, będącego częścią Generalnego Gubernatorstwa (to właśnie dlatego na pocztówce ze zdjęcia widnieje znaczek z takim nadrukiem). Niemcy uważali Połaniec za wyjątkowo niebezpieczny teren ze względu na dużą aktywność podziemia. Bardzo prężnie działały tu struktury Armii Krajowej oraz Batalionów Chłopskich, które niejednokrotnie organizowały akcje odwetowe i rozbrajały niemieckie patrole.
Po wyparciu Niemców i wkroczeniu Armii Czerwonej dramaty ludności wcale się nie skończyły. Kilkudziesięciu mieszkańców Połańca padło ofiarą nowych represji i zostało wywiezionych do sowieckich łagrów… Ale to już temat na inną opowieść.
Doceniamy Twój czas poświęcony na zgłębianie przeszłości Połańca. Naszą misją jest pielęgnowanie pamięci o regionie, co robimy z prawdziwym zaangażowaniem. Zachęcamy do aktywnego współtworzenia portalu. Jeśli dysponujesz dokumentacją historyczną lub unikalnymi wspomnieniami, podziel się nimi z naszą społecznością. Dziękujemy!





