Archiwum to nuda? Nic bardziej mylnego! Sandomierskie skarby, czyli wyprawa do źródeł historii o Połańcu

Łukasz OrłowskiMoim okiem31 października, 2025250 Wyświetleń

Archiwum w Sandomierzu powstało w 1950 roku jako Oddział Archiwum Państwowego Województwa Kieleckiego. © Na Fali Czasu 2025.

Krótki wyjazd do sandomierskiego oddziału Archiwum Państwowego w Kielcach, okazał się dla mnie niezwykle inspirującą przygodą i ciekawym doświadczeniem. Ostatni, słoneczny dzień października, przy wolnym piątku, był idealną okazją, by połączyć przyjemne z pożytecznym. Choć uwielbiam wertować cyfrowe zbiory, wiem, że nie wszystko jest dostępne online.

ym razem obrałem kierunek na Sandomierz – miasto siedmiu nadwiślańskich wzgórz, by dotrzeć do dokumentów związanych z historią pewnej instytucji z Połańca. To była moja pierwsza historyczna misja w stacjonarnej placówce i przyznam, towarzyszyło mi spore podekscytowanie. Nawet dzisiejsze korki w okolicach cmentarzy, z wiadomych przyczyn, nie zepsuły mi planów. Podróż samochodem z Połańca do Sandomierza nie trwała długo – w niecałą godzinę byłem na miejscu. Co najważniejsze, archiwum nie musi kojarzyć się z ponurym, zapomnianym budynkiem. Sandomierski oddział to placówka odnowiona i doskonale zorganizowana.

Po wejściu i załatwieniu formalności podałem sygnatury akt, które wcześniej skrupulatnie wynotowałem. I tu spotkało mnie pierwsze zaskoczenie. Przemiła Pani Archiwistka Agnieszka, zaprosiła mnie do czytelni. Nie minęło nawet 10 minut, a wszystkie zamówione przeze mnie materiały, w tym szczególnie te z drugiej dekady XIX wieku, wylądowały na biurku. Tak na marginesie sama czytelnia jest bardzo dobrze wyposażona, panuje w niej komfortowa atmosfera sprzyjająca skupieniu i historycznym odkryciom.

Po chwili rozmowy Pani Agnieszka wróciła do swojego biura, a ja mogłem w końcu skupić się na dokumentach. Klimat miejsca i te stare dokumenty. Trzymanie w ręku zapisanych kart, które liczą często dziesiątki lat, to niesamowite doświadczenie. Prawdziwa, namacalna historia. Bardzo ułatwiła mi pracę możliwość robienia zdjęć telefonem. Dzięki temu mogę w spokoju, wieczorami, porządkować i analizować ten cenny materiał. A uwierzcie – dokumenty są naprawdę fascynujące i bardzo ciekawe. Poszukiwanie dokumentów związanych z naszą lokalną historią to wciągająca misja, która już wkrótce zaowocuje kolejnym opracowaniem. To, co udało mi się zebrać, niebawem pojawi się zarówno na www.nafaliczasu.pl, jak i www.polaniec.com.pl. Myślę, że być może pokuszę się nawet o stworzenie kolejnego odcinka podcastu.

Na zakończenie muszę stwierdzić, że jestem pod dużym wrażeniem podejścia pracowników archiwum. Tak profesjonalna pomoc i życzliwość to wartość nie do przecenienia. Szczególne podziękowania kieruję do Pani Agnieszki za wspaniałą obsługę. Choć przede mną jeszcze wizyty w Archiwum Państwowym w Radomiu i Kielcach, jestem przekonany, że do sandomierskiej placówki z pewnością wrócę. Poszukiwanie dokumentów związanych z naszą lokalną historią to wciągająca misja.



Jeden komentarz

(Ukryj komentarze)
  • Czytelnik z Islandii

    8 listopada, 2025 / w 10:48 Odpowiedz

    Panie Łukaszu, jestem pod wielkim wrażeniem Pańskiej pasji i zaangażowania w ten ciekawy projekt. Tak trzymać to dobry kierunek!👍

Napisz komentarz

Kalendarium Połańca

Ładowanie dzisiejszego wydarzenia...
Media społecznościowe
  • Facebook
  • X (Twitter)
  • YouTube
Ładowanie następnego posta...
Social Media
Szukaj Trendy
Polecam
Ładowanie

Logowanie 3 sekund...

Rejestracja 3 sekund...