
Krótki wyjazd do sandomierskiego oddziału Archiwum Państwowego w Kielcach, okazał się dla mnie niezwykle inspirującą przygodą i ciekawym doświadczeniem. Ostatni, słoneczny dzień października, przy wolnym piątku, był idealną okazją, by połączyć przyjemne z pożytecznym. Choć uwielbiam wertować cyfrowe zbiory, wiem, że nie wszystko jest dostępne online.

ym razem obrałem kierunek na Sandomierz – miasto siedmiu nadwiślańskich wzgórz, by dotrzeć do dokumentów związanych z historią pewnej instytucji z Połańca. To była moja pierwsza historyczna misja w stacjonarnej placówce i przyznam, towarzyszyło mi spore podekscytowanie. Nawet dzisiejsze korki w okolicach cmentarzy, z wiadomych przyczyn, nie zepsuły mi planów. Podróż samochodem z Połańca do Sandomierza nie trwała długo – w niecałą godzinę byłem na miejscu. Co najważniejsze, archiwum nie musi kojarzyć się z ponurym, zapomnianym budynkiem. Sandomierski oddział to placówka odnowiona i doskonale zorganizowana.
Po wejściu i załatwieniu formalności podałem sygnatury akt, które wcześniej skrupulatnie wynotowałem. I tu spotkało mnie pierwsze zaskoczenie. Przemiła Pani Archiwistka Agnieszka, zaprosiła mnie do czytelni. Nie minęło nawet 10 minut, a wszystkie zamówione przeze mnie materiały, w tym szczególnie te z drugiej dekady XIX wieku, wylądowały na biurku. Tak na marginesie sama czytelnia jest bardzo dobrze wyposażona, panuje w niej komfortowa atmosfera sprzyjająca skupieniu i historycznym odkryciom.
Po chwili rozmowy Pani Agnieszka wróciła do swojego biura, a ja mogłem w końcu skupić się na dokumentach. Klimat miejsca i te stare dokumenty. Trzymanie w ręku zapisanych kart, które liczą często dziesiątki lat, to niesamowite doświadczenie. Prawdziwa, namacalna historia. Bardzo ułatwiła mi pracę możliwość robienia zdjęć telefonem. Dzięki temu mogę w spokoju, wieczorami, porządkować i analizować ten cenny materiał. A uwierzcie – dokumenty są naprawdę fascynujące i bardzo ciekawe. Poszukiwanie dokumentów związanych z naszą lokalną historią to wciągająca misja, która już wkrótce zaowocuje kolejnym opracowaniem. To, co udało mi się zebrać, niebawem pojawi się zarówno na www.nafaliczasu.pl, jak i www.polaniec.com.pl. Myślę, że być może pokuszę się nawet o stworzenie kolejnego odcinka podcastu.
Na zakończenie muszę stwierdzić, że jestem pod dużym wrażeniem podejścia pracowników archiwum. Tak profesjonalna pomoc i życzliwość to wartość nie do przecenienia. Szczególne podziękowania kieruję do Pani Agnieszki za wspaniałą obsługę. Choć przede mną jeszcze wizyty w Archiwum Państwowym w Radomiu i Kielcach, jestem przekonany, że do sandomierskiej placówki z pewnością wrócę. Poszukiwanie dokumentów związanych z naszą lokalną historią to wciągająca misja.








Czytelnik z Islandii
Panie Łukaszu, jestem pod wielkim wrażeniem Pańskiej pasji i zaangażowania w ten ciekawy projekt. Tak trzymać to dobry kierunek!👍